IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]

Go down 
AutorWiadomość
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 16:24

Tytuł: Masz wiadomość
Oryginalny tytuł: Text talk
Autor: merlywhirls
Zgoda na tłumaczenie: tak
Pairing: Remus Lupin/Syriusz Black aka wolfstar
Ostrzeżenia: brak
Tłumaczenie: dream

A/n: Syriusz przebywa w szkole z internatem, a Remus w szpitalu. Nie znają się, dopóki Syriusz nie wysyła smsa na zły numer.

T/n: Tak, wiem że tekstówka,a le jest to fik tak lekki i ciepły, że nie jestem w stanie go nie wstawić, nawet jeśli odbiorców wolfstara nie jest dużo. A ci na pewno się nie zawiodą.
Rozdział pierwszy bądź drugi tłumaczony przez Disharmony, reszta jest moja.


info:
Remus - kursywa
Syriusz - pogrubiony


Masz wiadomość...
Tydzień pierwszy



Poniedziałek, rano

(10:30) Myślisz, że McGonagall bardzo mnie uszkodzi za zatopienie jej gabinetu?
(10:32) Kim jest McGonagall? W sumie, ja nie lubię, gdy topi się moje rzeczy.
(10:33) Jak to, kim jest McGonagall? Jak mocno Lily uderzyła cię tym razem? Toż to miłość mego życia.
(10:34) O cholera. Mam nowy telefon, a to zły numer. Sorry.
(10:35) Domyślam się. Ale, jeśli jest miłością twego życia, czemu zalałeś jej gabinet?
(10:40) Tak naprawdę nią nie jest. To moja nauczycielka i głowa Domu. Ale lubię udawać, że po prostu nie odwzajemnia moich uczuć.
(10:41) Coś mi się wydaje, że dajesz jej nieźle popalić.
(10:41) … taak, ale ona tak naprawdę to uwielbia.
(10:41) W takim razie zostawię was samych.  

Poniedziałek, po południu

(3:45) Dostałem 3miesięczny szlaban i 24 groźby śmierci.
(3:46) Znowu zły numer.
(3:46) Nie, nie, przekazuję ci najświeższe informacje. Zalałem całe piętro dormitoriów. To było genialne.
(3:47) Nie chcę cię urazić, Nieznajoma Osobo, Która Wybrała Zły Numer, ale nie masz przyjaciół, którym mógłbyś to wszystko opowiedzieć?
(3:47) Poza tym – dormitoriów? Gdzie ty jesteś?
(3:38) Wszyscy moi przyjaciele przy tym byli, Nieznajoma Osobo, Która Wciąż Odpisuje.
(3:38) W szkole z internatem. Ale nie odnieś mylnego wrażenia, tak naprawdę nie jestem świętoszkiem.
(3:40) Wszyscy, którzy mówią, że nie są świętoszkami, tak naprawdę nimi są.
(3:40) Bez znaczenia. Wiem swoje. Nie muszę ci niczego udowadniać.
(3:41) Och, nie dąsaj się tak. Dlaczego zalałeś gabinet swojej nauczycielki?
(3:41) Nie celowałem w gabinet, ale, niestety, znajduje się on na tym samym piętrze, co dormitorium pewnej osoby.
(3:41) To ona była celem. Ponieważ jest kretynem.
(3:45) Ty brzmisz trochę jak kretyn.
(3:47) Przerabialiśmy to. Nie jestem święty.
(3:53) Muszę iść odrobić szlaban. Na razie, kimkolwiek jesteś.  

Środa, południe

(12:07) Czy w szkole z internatem mają przyzwoite jedzenie?
(12:10) Ależ dzień dobry. Dziękuję za przyłączenie się do mojego szlabanu.
(12:10) Drama queen. No mów. Dobre?
(12:13) Niespecjalnie. Chyba że lubisz karton z sosem mięsnym.
(12:14) Sos mięsny brzmi interesująco.
(12:15) Nie, ponieważ w sosie nie ma mięsa, a jedynie sproszkowany groch i kawałki chleba.
(12:16) Czy właśnie to teraz jesz?
(12:16) Teraz piję sok, bo nie ufam zupie. Ostatnim razem znalazłem w niej skarpetę.
(12:16) I, w dodatku, to nie ja ją tam wsadziłem.
(12:17) Świętoszki piją soki!
(12:17) Sapaj Kurtynie.
(12:17) WOW.
(12:18) ARGH. TO NOWY TELEFON. *SPADAJ KRETYNIE
(12:18) Niesamowite. Twoja elokwencja.
(12:18) Twój lunch na pewno jest lepszy od mojego, nie?
(12:19) Z początku wydawało się to wątpliwe, ale jednak. Mam zupę z dyni z galaretką. Do wyboru było to albo gąbczaste kanapki.
(12:20) Galaretka? Ile ty masz lat, 5?
(12:21) Odczep się. Zazdrosny o galaretkę?
(12:21) Jak śmiesz.
(12:22) Śmiem. I kończę. Baw się dobrze podczas szlabanu.  

Środa, po południu

(1:01) W trakcie lunchu pisałeś smsy, a przecież z Pete'em byliśmy tuż obok.
(1:01) A nie masz innych przyjaciół.
(1:02) Jak śmiesz, mam mnóstwo znajomych, z którymi rozmawiam, kiedy ty nie odpowiadasz.
(1:03) Kłamca.
(1:10) No weź, teraz mnie ignorujesz?
(1:11) Czy muszę na cokolwiek odpowiadać?
(1:11) Nie udawaj idioty. Wychodzi ci nadzwyczaj dobrze.
(1:12) To ten zły numer, na który wysłałem wiadomość. Spytał, czy jedzenie w szkole jest dobre.
(1:13) Wie, że chodzisz do szkoły z internatem? Powiedziałeś też, jaką masz grupę krwi i podałeś domowy adres?
(1:13) Weź.
(1:14) A co z DNA? Może ułatwisz temu komuś sklonowanie twojej osoby.
(1:14) O czym ty mówisz?
(1:15) To dziwne, że przypadkowa osoba wie, do jakiej szkoły chodzisz.
(1:15) Jesteś przewrażliwiony. Nie wie przecież, do której. Nie wie, jak się nazywam, nawet ja nie wiem, jak ten ktoś się nazywa.
(1:16) Jak tam chcesz, Łapo. Ale nie daj się zamordować, ok?
(1:17) Nie chcę, żeby obowiązek pochowania twojego ciała spadł na mnie. Ciężki jesteś.
(1:17) Dziękuję za troskę.  

*
(1:15) Ej, jak masz na imię?
(1:18) Nie ma mowy.
(1:18) Tak mówią na ciebie w domu?
(1:19) Nie, ale mama potrafi mówić „kochanie”, a to też nie jest moje imię.
(1:20) To wiele zdradza, „kochanie”.
(1:20) Cholera.
(1:21) No to kim jesteś? Chłopakiem, dziewczyną, pomiędzy?
(1:22) Chcesz zlustrować mnie w internecie?
(1:23) Ok, w porządku. Chłopakiem.
(1:30) To wyznanie cię rozczarowało?
(1:40) Mniejsza o to.  

*

Czwartek, rano


(9:04) Wybacz, zabrali mi telefon.
(9:17) Nie obraziłeś się, co?
(9:30) Piszesz na lekcjach?
(9:34) A, tak. Teraz też to robię.
(9:40) Tyle tracisz.
(9:41) Cicho. Historia jest nudna.
(9:42) O czym się uczycie?
(9:43) Rewolucja francuska.
(9:46) J'aime la Révolution française! remet-toi au travail, connard.
(9:46) O boże, powinienem był wiedzieć, że jesteś jednym z tych ludzi. Nie mam tu translatora, ale jestem pewien, że właśnie mnie obraziłeś.
(9:48) Skąd.
(9:50) Pewnie wszystkim dziewczynom imponujesz swoim francuskim.
(9:50) A co, jesteś jedną z nich?
(9:51) Nie. Czy to wyznanie cię rozczarowało?
(9:51) Naprawdę, o co z tym chodziło?
(9:52) O nic. Nieważne.
(9:53) No mów, wkurzyłeś się.
(9:55) Pomyślałem, że... przestaniesz ze mną rozmawiać, kiedy dowiesz się, że nie jestem dziewczyną. Domyśliłem się, kim jesteś. No i...
(9:55) Nie wiem. Zapomnij.
(9:55) I dlatego pomyślałeś, że przestanę pisać? Myślisz, że jestem seksoholikiem?
(9:56) To... dziwnie zabrzmiało. Ale tak, coś w tym guście.
(10:00) To nie jest odpowiedni moment, by milczeć.
(10:01) WYBCZ ALE TK MIE ROZSMIESZLES ALE ZCBIE IDIOTA
(10:01) Dziękuję. Dzięki wielkie.
(10:02) Jesteś idiotą. Lubię cię, ale nie na tyle, by znów zabrali mi telefon. Do potem.
(10:02) T'es con.


Czwartek, południe

(12:32) Co robisz, gdy twój najlepszy kumpel jest idiotą i żadne wyjaśnienia (wliczając w to diagramy) nie są w stanie go o tym przekonać?
(12:35) Uciekam się do przemocy fizycznej. Chyba.
(12:35) Ok, zawęźmy. Jest idiotą w kwestii dziewczyny.
(12:36) Nie zmieniam zdania.
(12:37) PRÓBOWAŁEM. NAPRAWDĘ.
(12:37) Czy twój kumpel się z nią spotyka?
(12:38) Nie. Więdnie z tęsknoty.
(12:38) A więc i tak spotkała go dotkliwa kara, hm?
(12:39) Nie do końca; nawet wtedy potrafi krzyczeć: „Spojrzała na mnie!” albo: „Nie wyzwała mnie dziś!”. Cieszy go własne nieszczęście.
(12:40) Podziwiam jego optymizm.
(12:41) Jesteś zazdrosny o jego usychanie z tęsknoty?
(12:42) Nie, dlaczego tak mówisz?
(12:43) Ponieważ twoja panika mówi co innego.
(12:45) To nie zazdrość. Irytuje mnie to.
(12:45) I, nie wiem, on jest taki pewien tego, że ona jest „tą jedyną”. Mimo, że nigdy tego nie powiedział. Jest idiotą, ale nie naiwniakiem.
(12:46) Nie nadążam. Dlaczego denerwuje cię to, że twój przyjaciel znalazł „tę jedyną”?
(12:47) Zmusisz mnie, bym to powiedział, tak?
(12:47) ????? Tak.
(12:48) Bo może też bym chciał. Jestem wkurzony, bo przyszło mu to tak łatwo. To jest głupie.
(12:48) Ile ty masz lat?
(12:49) Jak śmiesz! Nie pyta się dam o wiek!
(12:53) Ok, 17.
(12:54) Nie jestem znawcą, ale to chyba całkowicie normalne, że jeszcze nie znalazłeś „tej jedynej”.
(12:54) Co nie znaczy, że nie jest do dupy.
(12:54) Rób to, co inni.
(12:55) Czy chcę wiedzieć...
(12:56) ;-)
(12:57) Kończę tę rozmowę. Wkroczyliśmy na dziwny teren.
(12:57) Ale poważnie, nie martw się o to. Kiedyś się uda.
(12:58) Do tego czasu sugerujesz własnoręczne rozwiązanie.
(12:59) Też mam 17 lat i nie jestem psychologiem.
(12:59) Tak, ale nie musisz dzielić dormitorium z dwoma innymi osobami.
(1:00) Nie, ale dzielę przestrzeń życiową z piątką osób.
(1:00) Dlatego właśnie wymyślono toalety.
(1:00) Zapamiętam. W międzyczasie, przejdę się na chemię, nie myśląc o nieprzyzwoitych rzeczach. Tak na wszelki wypadek. Będę tęsknił.
(1:01) Te trzy zdania nie powinny były znaleźć się obok siebie.
 
*

Piątek, wieczór


(10:54)[/i] HEEEEJ SKRBIE
(10:55) co u diabła
(10:58) JK LECIIII
(10:59) jesteś pijany? bo nie mam ochoty na coś takiego
(11:01) OJJJ CZMUU
(11:02) chcę spać, proszę, przestań pisać
(11:03) NI UMISZ SSS BAWIC
(11:03) MYŚLAŁEM O TOBIE
(11:04) O TWOIM IMIENIIU
(11:04) IW OGÓLE
(11:05) MOI KUMPL ŚPIIĄ PO GOZDZINIE
(11:05) TO BŁO TYLK PIWO
(11:05) jeśli odpowiem na jakieś twoje pytanie, to dasz mi w spokoju spać?
(11:06) KTO ŚPI O TJ PORZE W PĄTEK FRJRZE
(11:06) ŻRTUUUJE
(11:07) TAK POZWOLE JAK N COŚŚ ODPWIESZ
(11:07) czy mógłbyś przestać pisać wielkimi literami?
(11:08) zdku
(11:08) wpaku
(11:08) **&* w porzadku
(11:09) o co chceszspytać
(11:10) cz jsteś dzwicą??
(11:10) wow, i to dlatego nie dajesz mi spać
(11:11) tty pirwszy kazłeś mi włsnręcznie rozprwic się z uczuciami
(11:11) tak, jestem
(11:12) mogę już iść spać?
(11:13) No chyab
(11:13) To znczy
(11:13) Ja też jstem więc to chyba nic złego, jśli myślissz że tak
(11:14) Jssteś?
(11:16) Dbrnoc, kocie
 
*

Sobota, rano

(7:15) DZIEŃ DOBRY
(7:15) MAM NADZIEJĘ, ŻE DZWONEK MASZ GŁOŚNO
(7:15) ALBO PRZYNAJMNIEJ TRZYMASZ TELEFON TUŻ PRZY GŁOWIE, ŻEBY WIBRACJE DOTARŁY AŻ DO MÓZGU
(7:16) dlaczego
(7:16) dlaczego mi to robisz
(7:17) Nie wiem, Żelazna Dziewico, po co ktokolwiek cokolwiek robi?
(7:18) by mnie pogrążyć?
(7:19) Tak.
(7:20) Czekaj... Żelazna Dziewico?
(7:20) Przewiń sobie.
(7:25) O nie.
(7:25) O tak.
(7:26) Moja reputacja!
(7:26) Teraz cały świat wie, że to tylko pozory! Nie będę mógł pokazać się publicznie!
(7:27) Nie żebym miał problemy z samooceną, ale nie jestem „całym światem”.
(7:27) Och, ale truskaweczko, jesteś całym moim światem.
(7:27) Czy muszę powtarzać, że bycie 17latkiem i dziewicą to nic złego?
(7:30) Nwm, znowu powiesz mi, żebym własnoręcznie rozwiązał swój problem?
(7:31) Nie możesz tego przeboleć, prawda?
(7:32) Nie codziennie obca osoba sugeruje takie rzeczy.
(7:33) Cóż, nie codziennie obca osoba pod wpływem alkoholu pyta, czy jesteś prawiczkiem.
(7:35) Touche.
(7:36) Przepraszam za to.
(7:36) To chyba było nie na miejscu.
(7:37) „Chyba.”
(7:37) Ok, przepraszam!
(7:38) Nie byłbym tak zły, gdybym nie próbował odespać wtedy bólu głowy.
(7:38) Więc równie okrutnie obudziłem dzisiaj ciebie.
(7:39) Masz mnie. Wymiotowałem już dwa razy.
(7:39) Każdy przez to przechodził.
(7:40) Więc... jak twoja głowa?
(7:41) W porządku... dziękuję. Muszę iść, możesz znów spać.
(7:42) Hah, dzięki.
(7:42 Uh... miłego dnia.
(7:43) Wzajemnie.

*

Niedziela, po południu

(2:43) A więc, po pijaku zapisałem twój numer jako „truskawkowa dziewica”. Sądzę, że musimy to jakoś zmienić.
(2:43) Głównie dlatego, że mój kumpel, Rogacz, uważa to za obraźliwe.
(2:44) Czemu mam wrażenie, że alkohol miał tu niewiele do rzeczy?
(2:44) Może dlatego, że na trzeźwo mówisz o koledze „Rogacz”?
(2:45) To na pewno to!
(2:45) Zamknij się, to normalna ksywka.
(2:46) I, jeśli nie podasz mi swojego imienia, także będę musiał dla ciebie jakąś wymyślić. Ale może coś mniej truskawkowego.
(2:47) A jak brzmi twoja?
(2:47) Łapa.
(2:48) Macie jakiś gang? Czy to inicjacja?
(2:48) Chcesz być na zawsze zapamiętany jako „truskawkowa dziewica”?
(2:49) Cóż, nie...
(2:50) Więc się jakoś opisz. Daj mi coś, na czym twój pseudonim będzie bazował.
(2:51) Czy to ty wymyśliłeś Łapę i Rogacza?
(2:51) Ta. I Glizdogona. Nie chcesz wiedzieć, skąd to się wzięło.
(2:52) No dalej. Opisuj.
(2:52) To wygląda jak zawoalowana próba wykorzystania.
(2:53) Taa, może być, truskawkowa dziewico.
(2:53) Zaryzykujesz?
(2:54) W porządku. Hm, lubię czytać, próbowałem robić to teraz, ale jakiś imbecyl zwący się Łapą ciągle śle mi smsy. Um...
(2:54) Nagle nie wiem nic więcej o sobie.
(2:55) Tak to zwykle jest. Opisz swój wygląd.
(2:55) Wow, to jest próba wykorzystania.
(2:56) Nie różnisz się tak bardzo ode mnie. Nie masz żadnych, hm, truskawek.
(2:56) Może zacznijmy od ciebie.
(2:57) Ok. Czarne włosy, zarysowana szczęka i kości policzkowe. Olśniewający uśmiech i białe zęby, błyszczące włosy i wyrzeźbione ciało. Najprzystojniejszy gość na ziemi.
(2:59) Jasnobrązowe włosy, zielone oczy, psowate zęby, chudy, blady. Tak naprawdę jestem wampirem.
(3:01) Czekaj, powiedziałeś „psowate zęby”?
(3:01) Czekaj... Blada skóra?
(3:02) Jest niemal przeźroczysta.
(3:03) Jakby, hm, księżycowa? To wiąże się z nocą.
(3:03) To chyba najczęstsze określenie.
(3:04) Mam.
(3:04) Werble, proszę.
(3:05) *werble, choć będę tego żałował*
(3:06) Lunatyk!
(3:06) Jezu.
(3:06) Dobre jest! Noo dalej, musi ci się podobać.
(3:07) Prawda?
(3:07) Chyba wygrywa z truskaweczką.
(3:09) Witam cię w gangu, Lunatyku.
(3:10) Dziękuję, Łapo.

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman



Ostatnio zmieniony przez dream dnia Sro Sie 02 2017, 16:57, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 16:25

2. Tydzień drugi



Syriusz - pogrubiony
Remus - kursywa
James - normalny
Peter - podkreślony


Poniedziałek, rano


(9:26) Coś do mnie dotarło.
(9:30) Jestem przekonany, że to coś rewolucyjnego.
(9:31) W zeszłym tygodniu czepiałeś się mnie o pisanie podczas zajęć, ale powiedz, co ty robisz porankami?
(9:32) Ja… uczę się w domu.
(9:32) Jestem przekonany, że jest to bardziej świętoszkowate niż nauka w szkole z internatem.
(9:32) Czy to dalej liczy się jako smsowanie w klasie, skoro przebywasz w niej 24/7?
(9:33) Zazwyczaj tak, ale powiedzmy, że jestem na feriach zimowych.
(9:34) Nie ma czegoś takiego!
(9:34) Zaleta nauki w domu. Powinieneś wypróbować.
(9:35) Zdecydowanie nie.
(9:35) Nie przesadzę, jeśli powiem, że równie dobrze mógłbym się zabić.
(9:35) Sorka, chyba przesadziłem.
(9:36) W porządku. Aktualnie martwię się o twoje wakacje letnie.
(9:36) Spokojnie, rodzice Rogacza pozwolą mi u siebie zostać
(9:36) O, to miłe z ich strony.
(9:37) Mogę zdradzić ci tajemnicę?
(9:38) Czuję, że i tak to zrobisz, ale droga wolna.
(9:38) Właściwie to uwielbiam szkołę z internatem.
(9:39) Po czymś takim będziesz musiał połknąć garść agrafek albo zrobić sobie kąpiel w napojach energetyzujących, by osłabić swój wizerunek świętoszka.
(9:40) Tylko jeśli mnie wydasz.
(9:41) W takim razie zabiorę twój sekret do grobu, Łapo.
(9:41) Czy mieszkanie z setką innych ludzi nie jest dziwne?
(9:42) Nie potrafię wyobrazić sobie, byś miał jakąś prywatność. Spotykał nowych ludzi?
(9:43) Właśnie dlatego to uwielbiam, Lunatyku! Bo wiem, co każdy robi.
(9:43) Wściubinoooos!
(9:44)Poza tym, naprawdę, nie przeszkadza mi dzielenie pokoju z moimi dwoma najlepszymi kumplami. Lubię to, że nie muszę pokazywać się w domu przez dziewięć miesięcy. Nie pomyślałbyś, ale jest tu dużo więcej wolności. Omija cię cała masa gówna.
(9:45) Naprawdę? Właśnie dlatego masz trzymiesięczny szlaban? To nie przypomina bycia uziemionym? Albo przynajmniej pod ciągłym aresztem domowym?
(9:45) Ah, ależ Lunatyku, oznacza to również dodatkową godzinę z moją ukochaną.
(9:46) …znowu mówisz o McGonagall?
(9:47) Nie możesz zaprzeczyć naszej miłości!
(9:48) A myślałem, że to ja jestem całym twoim światem.
(9:49) Czasy się zmieniają, Lunatyku. Jeśli już, to jesteś kochankiem, a McGoo jest tą, której jestem niewierny.
(9:50) Nie zgadzam się na bycie kochankiem.
(9:50) Daj spokój, tak jest bardziej sexy!
(9:51) Jestem pewien, że jeśli kiedykolwiek byś mnie zobaczył, zrozumiałbyś, że nie jestem "sexy".
(9:52) Cóż, mam do wyboru ciebie i sześćdziesięcioletnią babkę.
(9:53) Także wolałbym ciebie.
(9:53) Poza tym - powinieneś przestać sobie umniejszać. Jestem pewien, że jesteś przystojnym, młodym chłopakiem.
(9:54) Opisałem siebie wcześniej jako ‘chudego’, a moja nowa ksywka bazuje na mojej bladości.
(9:55) Niektórym ludziom się to podoba.
(9:55) Jakim ludziom?! Jakoś się na nich nie natknąłem.
(9:56) Cóż
(9:56) Mam na myśli
(9:56)Praktycznie rzecz biorąc, nie spotkaliśmy się, ale
(9:57) Och, proszę…
(9:57) Co
(9:58) Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że uważasz bladość i chudość za coś atrakcyjnego?
(9:58) W przypadku niektórych osób…
(9:58) I co sprawia, że sądzisz, iż jestem jedną z nich?
(9:59) To że upierasz się, iż tak nie jest.
(10:00) Muszę iść, odezwę się potem, Łapo.

*

(9:56) Czemu jesteś tak czerwony?
(9:57) Nie jestem.
(9:57) To wygląda jak rumieniec
(9:57) Rogaaaaaaaczu
(9:58) Z całą pewnością jesteś zarumieniony
(9:58) O mój boże, to przez tę nieznajomą osobę, z którą piszesz?
(9:58) Myślałem, że to facet.
(9:59) Tak. I co? Poza tym nie czerwienię się.
(9:59) Patrzę na ciebie. I tylko bardziej się zaczerwieniłeś. Kiedy wspomniałem o nieznajomym.
(10:00) A odczep się, Rogaczu. Zrozum, po prostu powiedziałem mu, że prawdopodobnie nie jest tak brzydki, jak myśli, ok?
(10:00) A teraz poszedł. Jakim cudem go obraziłem??
(10:01) Co powiedziałeś? By zapewnić go, że “nie jest brzydki”.
(10:01) Na podstawie opisu, który mi dał, powiedziałem, że może być atrakcyjny.
(10:02) Może jest homofobem.
(10:03) Nie wydaje mi się; cholera, dumbledore
(10:03) Hah, ptasi móżdżku, schowałeś telefon. Odczytasz to później, ale cóż, zdania i tak nie zmieniam.
(10:03) Zaczerwieniłeś się.

*

Wtorek, popołudnie

(3:34) Jesteś homofobem?
(3:36) Co
(3:36) Nie wydawałeś się zachwycony perspektywą, że uważam cię za naprawdę niedorzecznie przystojnego.
(3:37) A co, miałem paść do twoich stóp, Zoolanderze?
(3:38) Nie, po prostu…
(3:38) Spławiłeś mnie
(3:40) Daj spokój, naprawdę musiałem iść.
(3:41) Więc nie chodzi o homofobię?
(3:41) Mogę zapewnić cię na 1000000%, że nie jestem homofobem.
(3:42) Dobrze
(3:42) Dobrze, dobrze, dobrze.
(3:43) Powiedziałbym, że trochę przesadzasz z tym “dobrze”.
(3:43) Nie mogę po prostu się cieszyć, że mój kumpel nie jest fanatykiem?
(3:44) Mówię, że kocham szkołę z internatem, ale jest tu dużo gównianych ludzi. Całe masy. Są podli, a do tego wysoko ustawieni jak ja.
(3:44) Moja pierwsza wiadomość do ciebie - powódź? To oni byli moim celem. Odniosłem małe zwycięstwo, bo musieli przez tydzień spać w namiotach na boisku do piłki nożnej. To było świetne.
(3:45) Więc tak, nie toleruję polityków, fanatyzmu i głupoty.
(3:45) To pocieszające.
(3:46) Ja, uch, cieszę się, że jesteś dobrą osobą.
(3:46) Po prostu uderzyło mnie, że mógłbym rozmawiać z seryjnym mordercą czy coś.
(3:50) Cóż, nie wykluczaj tego jeszcze.
(3:52) Muszę iść na szlaban. Narka, Lunatyku.
(3:52) Miłej zabawy ze swoją ukochaną, Łapo.

*

Środa, południe

(12:03) Dzisiaj mamy mięsny misz-masz!
(12:04) Oo, z prawdziwym mięsem?
(12:04) Zaskoczenie, ale tak.
(12:05)


(12:06) Nie wygląda tak źle.
(12:06) Nie, dopóki nie zdajesz sobie sprawy, że to zlewki z całego tygodnia.
(12:07) …Uch. Tu jest haczyk.
(12:07) Pokaż lepiej swój lunch.
(12:08) Um, ja nie… no, ok.
(12:09)

(12:10) Przecież to śniadanie, co ty robisz!
(12:11) Przegapiłem je, więc mam teraz. Tost jest zimny. I nie ma dżemu.
(12:11) Brzmisz jak zrzędliwy staruch.
(12:12)Zrzędliwy staruch, który ma starannie podzielone i ułożone śniadanie. Na tacy.
(12:12) Śniadanie do łóżka.
(12:13) Jest południe! A myślałem, że to ja jestem leniwy.
(12:13) To nie lenistwo. Jestem na wakacjach, relaks mam w pakiecie.
(12:14) Wpierw jest to tylko niegroźny relaks, ale potem się poddasz i zawładnie on całym twoim dniem. Jesteś chociaż ubrany?
(12:14) …Nie.
(12:15) Poddaję się.
(12:15) W takim razie zamierzam to uszanować i zakończyć, na ten moment, naszą rozmowę; idę spać.
(12:16) Serio?!
(12:17) Tak. Zamknij się. Głowa mi pęka.
(12:17) Dobranoc, Lunatyku.
(12:18) Hah, dobranoc, Łapo.

*

(1:06) Słuchaj, podam ci kilka objawów, a ty pomożesz mi z diagnozą.
(1:07) Serio, Łapo, zawalę klasę.
(1:08) Glizdogonie, ty zawalasz każdą klasę.
(1:08) Ponieważ jesteś palantem i piszesz do mnie w czasie zajęć
(1:09) Glizdogonie, nie mamy czasu na twój cynizm. Mamy zagadkę do rozwiązania.
(1:09) Z pewnością nie ma to nic wspólnego z tym, z kim smsowałeś podczas lunchu, hmm?
(1:10) Sarkazm również nie jest akceptowalny.
(1:11) O Boże, mówimy o tym dziwaku, z którym ciągle piszesz chociaż, no wiesz, nie znasz go?
(1:11) Nie prowokuj mnie, bym wywalił cię z konwersacji, Glizdogonie.
(1:12) Świetnie, Łapo, w takim razie słuchamy, co nie, Glizdku?
(1:12) Dobra, dawaj, ale wisisz mi notatki z angielskiego.
(1:13) Jakbyś naprawdę wierzył, że je wgl robimy.
(1:13) Dobra, po pierwsze, charakterystycznym objawem, który wielokrotnie się powtarzał, jest jego niskie poczucie własnej wartości oraz częste bóle głowy.
(1:14) Poza tym jest blady, dużo śpi i spędza mnóstwo czasu w łóżku.
(1:15) Nie wspominałeś, że jest w naszym wieku? Koleś lubi spać i tyle.
(1:15) Ale, ale, spójrz na to!
(1:15)


(1:16) A do tego mówi, że uczy się w domu. Ale to nie wygląda na dom, co nie?
(1:16) Ugh, nie znosiłem jeść w szpitalu tych gówien, kiedy leżałem z wyrostkiem. Pamiętacie?
(1:16) Powiedział również, że dzieli “przestrzeń sypialnianą” z piątką innych ludzi.
(1:17) Kumam.
(1:17) I, RÓWNIEŻ, przegapił śniadanie i nie skończył nawet tego posiłku. Poszedł się zdrzemnąć.
(1:18) Więc… jest chory. Dzięki, Sherlocku, ale na co?
(1:19) Nie jesteśmy lekarzami, Łapo. Nie możemy powiedzieć nic ponad to, że coś ma.
(1:19) Dlaczego go nie zapytasz, skoro jesteście takimi BFF?
(1:20) Bo to nietaktowne, Glizdogonie.
(1:20) To proste! “Cześć, nic nie poradzę na to, że zauważyłem, iż wysłałeś mi zdjęcie szpitalnego jedzenia. O co chodzi?”
(1:21) On sprawia wrażenie osoby, która ceni swoją prywatność. Nie chcę go odstraszyć.
(1:21) Zgodzę się z Glizdogonem. Po prostu go zapytaj, a jeśli odmówi odpowiedzi, odpuść. To nie twój problem, Syriuszu.
(1:22) Widzę, że wydymasz wargi. Wiem, co myślisz.
(1:22) Nie możesz liczyć na to, że go ochronisz. Jest w szpitalu. Leczą go. Chociaż takie pocieszenie.
(1:23) Marne pocieszenie, lekarze nie są w stanie wyleczyć wszystkiego.
(1:23) No i wiesz, pewnie przebywa z ludźmi, których nigdy wcześniej nie spotkał. Jestem pewien, że wasze smsowanie wnosi nieco światła do jego życia.
(1:24) To czyni go jednym z nas.
(1:24) KUrwA
(1:24) HAH, GLIZGODONIE
(1:24) NIGDY NIE BYŁ NAJBARDZIEJ DYSKRETNYM SMSOWICZEM(1:25) CZEKAŁEM NA TO, KOGO NAJPIERW ZŁAPIĄ
(1:25) Jeśli dalej będziesz pisał z Panem Pettigrew, Panie Black, twój telefon zostanie skonfiskowany w następnej kolejności. Rozumiesz?
(1:25) … Tak, Profesor McGonagall.
(1:26) Zła odpowiedź. Proszę wyjąć telefon.
(1:26) I powiedz panu Potterowi, by przestał się śmiać, bo dostanie szlaban.

*

Czwartek, rano

(10:12) Cześć, nic nie poradzę na to, że zauważyłem, iż wysłałeś mi zdjęcie szpitalnego jedzenia. O co chodzi?
(10:12) To… nietaktowne.
(10:13) Cholera, wiedziałem, ale
(10:15) Ale?
(10:16) Nwm. Głupie pytanie, ale wszystko w porządku, Lunatyku?
(10:17) Miewam gorsze i lepsze dni.
(10:17) A jak się masz dzisiaj?
(10:18) Ani dobrze… ani źle.
(10:19) Dlaczego nic o tym nie wspomniałeś?
(10:19) ”Cześć nieznajomy, mam przewlekłą chorobę.”
(10:20) “Witaj, nieznajomy, pochodzę z toksycznego domu”
(10:20) To była twoja decyzja, by się tym podzielić, Łapo. Zrozum, nigdy nikomu o tym nie wspominam, o ile sam nie ma o tym pojęcia. Naprawdę, miło było mieć kogoś, kto nie myślał tylko o tym, że nagle mogę paść trupem w środku konwersacji.
(10:21) Och mój Boże, mogłoby się tak stać? To byłoby dość traumatyczne.
(10:22) Nie, Łapo, w żadnym wypadku. Nie obraź się, ale gdybym znajdował się na łożu śmierci, z pewnością nie pisałbym ci o moich posiłkach.
(10:23) Huh, dodaj to gie na instagram.
(10:23) Opis: ten posiłek jest tak mdły, że mnie zabija.
(10:24) Och mój Boże, nie powinienem SIĘ ŚMIAĆ
(10:24) Jup, jesteś już jedną nogą w Piekielnej Kuchni.
(10:25) CHRYSTE, NIE POWINIENEM BYŁ IŚĆ TĄ DROGĄ
(10:26) Hej, w ogóle, niby czemu miałbym iść do piekła?
(10:26) Użyłeś imienia swego pana na daremnie.
(10:27) Twoi rodzice… są religijni?
(10:27) Właściwie tak, ale teraz po prostu się droczę.
(10:28) Och, wiem.
(10:30) Hej, Lunatyku?
(10:30) Hm?
(10:31) Między nami okej?
(10:31) Tak, Łapo.
(10:31) Między nami świetnie.

*

(11:00) Jakieś wieści, Doktorze Łapo?
(11:03) Nic szczególnego. Choroba przewlekła, tyle udało mi się dowiedzieć. Przyznał się do przebywania w szpitalu, ale zdecydowanie nie chce być przez niego definiowanym.
(11:04) Zrozumiałe. Skorzystałeś z rady Gizdogona?
(11:04) Tak i mam zamiar zabić tego małego szczura, bo miałem rację.
(11:05) Zawsze masz rację, Łapo.
(11:05) Oczywiście.
(11:06) Jesteś niemal geniuszem… taki mądry i inteligentny...
(11:06) Zgodziłbym się, ale jestem ostrożny...
(11:07) Mógłbyś mi pomóc z trygonometrią? Wyłączyłem się, gdy mówił i teraz nie wiem, o co w tym chodzi.
(11:07) To właśnie się dzieje, gdy siadasz za Lily…
(11:08) Byłem zbyt słaby i uległem.
(11:09) Super. Wisisz mi piwo.
(11:10) A TERAZ PRZYTARGAJ TU SWOJE DUPSKO.

*

(11:11) Hej, skoro już pomagasz Rogaczowi, to też chętnie się załapię
(11:12) Nie, twoje metody radzenia sobie z delikatnymi sytuacjami ssą.
(11:12) Wszyscy wiemy, że nie powinno się brać moich rad na poważnie.
(11:13) Ale… dzięki temu dostałeś jakąś odpowiedź, racja?
(11:14) Hmmmmmm, Łapo?
(11:15) W porządku. W takim razie chociaż kup piwo na ten tydzień i upewnij się, że nie zaśniesz, nim dostarczysz nam swoją osobą rozrywki.
(11:15) OK, ALE TERAZ JEST SPRAWA, DAWAJ STARY

*

Piątek, wieczór

(2:23) Jest piątek.
(2:23) Dzięki za informację. Zaalarmuję władze.
(2:24) Powinienem przygotować się na pijackie smsy?
(2:25) Och, daj spokój. Raz mi się zdarzyło, a ty bierzesz to za pewnik
(2:25) Po prostu zastanawiałem się, czy powinienem przygotować odpowiedzi na nieuchronne 20 pytań.
(2:26) Najważniejsze już wiem.
(2:26) Dziewictwo i stan zdrowia?
(2:27) Waśnie. Czy masz tak niskie oczekiwania i zniesiesz moją śmiałość?
(2:27) Spokojnie, kocie, wydaje mi się, że twoje oczekiwania są równe moim.
(2:28) To nawet lepiej; obaj nie mamy pojęcia, co się wydarzy, więc kogo to zaboli?
(2:28) Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale dwóch mężczyzn, którzy nie mają pojęcia, co robią, na pewno kogoś zrani i to MOCNO.
(2:28) Trochę śliny załatwi wszystko
(2:29) Och, wow, właściwie teraz naprawdę martwię się o twoich przyszłych partnerów.
(2:30) Spokojnie, Lunatyku, szkoła rozdaje ulotki, więc nie muszą uczyć nas o seksie.
(2:30) Ulotki?? I to wszystko???
(2:31) Jest także miska pełna gumek, jednak znajduje się ona w sekretariacie, więc każdorazowo wie o tym tuzin, zarówno odwiedzających uczniów rodziców, jak i nauczycieli.
(2:31) To nie sprawia, że mniej się martwię.
(2:31) I nie macie wdż?
(2:32) Wow, naprawdę się niepokoisz, co?
(2:32) Po prostu, gdy miałem pogadankę z moją mamą o seksie, szybko zamieniło się to w lekcję na temat zdrowia.
(2:24) Z diagramami?
(2:24) Tak.
(2:24) Mieliśmy nawet specjalną wizualizację przeprowadzoną przez lekarza. Przyniósł manekiny.
(2:25) MANEKINY?? MYŚLĘ, ŻE POWINIEN WAM ICH OSZCZĘDZIĆ.
(2:25) MÓJ BOŻE, LEKARZ NIE PRZYNIÓSŁ DMUCHANEJ LALKI, NIE TO MIAŁEM NA MYŚLI.
(2:26) ZA PÓŹNO, JUŻ SOBIE TO ZWIZUALIZOWAŁEM
(2:26) CHRYSTE, TO BYŁ PO PROSTU MODEL GENITALIÓW. Z PODPISAMI. O BOŻE.
(2:27) POGRĄŻASZ SIĘ, LUNATYKU
(2:27) WRACAJĄC DO NASZEGO OSTATNIEGO TEMATU, czy będziesz bombardował mnie smsami
(2:28) Oczywiście że nie, Lunatyku. Pozwolę ci spać.
(2:28) Dzięki, Łapo. Dobrej nocy.

*

Sobota, rano

(1:13) Luuuuuunaaaaaaatyyyyyyyykuuuuuu
(1:15) nie
(1:15) OkAYpa

*

Niedziela, południe

(12:08) Okłamałeś mnie.
(12:09) Właściwie nie był to już piątek, więc dopełniłem warunków umowy.
(12:10) Niemniej, obudziłeś mnie o nieludzkiej godzinie.
(12:11) Przepraszam. Jak mógłbym ci to wynagrodzić?
(12:12) Chcę spać. Więc opowiedz mi jakąś historię na dobranoc.
(12:12) To powinno być ciekawe…
(12:13) Ok, ok.
(12:14) Dawno, dawno temu, żył sobie najprzystojniejszy chłopak na świecie… z najwspanialszymi włosami…
(12:14) Czy, zupełnie przypadkiem, ta postać nazywa się Łapa?
(12:14) NIE PRZERYWAJ
(12:15) Ale tak. Tak wyszło, że nazywał się Łapa.
(12:15) Jestem medium.
(12:16) Tak nazywają twoją chorobę?
(12:16) Ha-ha.
(12:16) Kontynuuj.
(12:17) Tak, dzięki.
(12:18) Najprzystojniejszy chłopak z najwspanialszymi włosami, znany jako Łapa, błądził po opustoszałym, straszliwym zamku.
(12:20) Gdy zbliżył się do mostu zwodzonego, spostrzegł przerażające, ohydne stworzenie.
(12:21) Zwane Rogaczem.
(12:22) Imponujące poroże wyrastające z jego skroni ryło łuk mostu zwodzonego, tworząc wgłębienia w cegle.
(12:23) Właściwie jesteś w tym dość dobry.
(12:23) Wiem, więc siedź cicho.
(12:25) Wspaniałomyślny Łapa, który przypadkiem był rycerzem, zbliżył się do bestii z nieufnością.
(12:26) - Bestio - zawołał. - Co cię tu sprowadza?
(12:27) - Mógłbym spytać cię o to samo, durniu - odparła bestia.
(12:28) Ale Łapa nie dał się sprowokować. - Jestem tu, by uratować sprawiedliwego księcia spod twoich diabelskich pazurów!
(12:29) Proszę, powiedz mi, że nie jestem księciem.
(12:30) Nie jesteś.
(12:30) Dzięki bogu.
(12:32) - Wpierw musisz mnie zabić - zaryczał Rogacz i rzucił się na niego, mając nadzieję przebić swoją ofiarę porożem.
(12:33) Łapa był jednak szybszy i zszedł z drogi Rogaczowi, wyciągnął swój miecz i wbił ostrze prosto w serce bestii
(12:34) Ten umarł.
(12:35) Zgubiłeś klimat.
(12:36) UMIERAŁ, KRZYCZĄC TAK GŁOŚNO, IŻ SŁYSZANO W CAŁYM KRAJU, MROŻĄC KREW W ŻYŁACH. BESTIA PRZEWRÓCIŁA SIĘ, ŁAPIĄC SIĘ ZA KRWAWIĄCĄ PIERŚ, I ZAWYŁA BŁAGAJĄC O LITOŚĆ.- O, DZIELNY RYCERZU, TYLKO TY BYŁEŚ GODNY ZABICIA MNIE. MOŻESZ UWOLNIĆ KSIĘCIA.
(12:37) Mądrala
(12:38) Dzielny Łapa minął ciało bestii, przeszedł przez most i wszedł na dziedziniec zamku. Tam znalazł księcia.
(12:39) Po prostu plątał się po dziedzińcu?
(12:39)Lunatyku, wciąż mam kaca, to najlepsze, co mogę wymyślić.
(12:40) Ok, ok, kontynuuj.
(12:41) Książę spojrzał na rycerza i , pod wrażeniem jego bohaterskich dokonań, rozłożył ręce i uśmiechnął się. - Najdzielniejszy człowieku, jakiego znam, Łapo, podejdź do mnie. Muszę ci podziękować za uratowanie mnie przed bestią. Podejdź bliżej, żebym mógł spojrzeć na twoją przystojną twarz.
(12:42) Łapa, czując się nieco nieswojo, zbliżył się .- Jak się nazywasz, wasza wysokość.
(12:45) - Nazywam się Glizdogon. Bliżej, synu, żebym mógł dotknąć twoich włosów.
(12:46) W tym momencie Łapa poczuł się naprawdę dziwnie i zatrzymał się w pół kroku. - Nie, nie sądzę, bym to zrobił - powiedział do Glizdogona. - Zmieniłem zdanie. Narka.
(12:47) Gizdogonowi jednak się to nie spodobało. - NIE, MUSISZ TU WRÓCIĆ W TEJ CHWILI - wrzasnął, a kiedy Łapa odwrócił się, Glizdogon zmienił się w wielkiego, szarego szczura o zębach ostrych niczym igły i żółtych ślepiach. Po namyśle Łapa uznał, że nie różnił się wiele od swojej ludzkiej postaci.
(12:48) To okrutne.
(12:49) Ciiiiii
(12:50) Glizdogon rzucił się na niego, szybko pojmując go w swoje ostre szpony. Kiedy jednak pochylił się, by ugryźć go w szyję, z jego ust wypłynęła krew. To było strasznie obrzydliwe.
(12:52) Kiedy Łapie udało się zrzucić z siebie tłuste ciało bestii, mógł dotrzeć do uwięzionego wewnątrz księcia, odzianego w srebrną, błyszczącą zbroję. Był blady i wychudzony, miał zielone oczy, ale mimo to wydawał się niesamowicie gorący.
(12:53) Jezu Chryste
(12:54) Pot spływał po jego gładkim czole, ale mimo to wyciągnął jedną rękę i powiedział: - Podejdź, przyjacielu, jesteś już bezpieczny. Musimy pobiec w stronę zachodzącego słońca i żyć długo i szczęśliwie.
(12:55) Tak więc Łapa złapał rękę Lunatyka i obaj wyruszyli we wskazanym kierunku, przez resztę życia żyjąc długo i szczęśliwie. Koniec.
(12:56) Podobało się choć trochę?
(12:57) To na pewno było zabawne.
(12:58) Wciąż śpiący?
(12:59) Och, tak. Ale jest tu jakieś rozwrzeszczane dziecko. I to z pewnością nie piejące z zachwytu.
(1:00) Pamiętaj, że kiedyś też byłeś krzyczącym dzieckiem.
(1:02) A ty wciąż nim jesteś.
(1:02) Niemniej jednak, mam zamiar spróbować uciąć sobie drzemkę…
(1:03) Dziękuję za historyjkę, Łapo. Masz smykałkę do opowiadania bajek.
(1:04) Dziękuję, Lunatyku.
(1:05) (Tylko nie mów świętoszkom)

*

Niedziela, wieczór

(3:22) Lubisz piłkę nożną, Lunatyku?
(3:23) Lubię oglądać. Nigdy nie grałem, nigdy nie mogłem.
(3:23) A ty grasz?
(3:23) Taa, mamy dzisiaj mecz. Do boju, Lwy.
(3:24) Musisz zakładać krótkie spodenki?
(3:25) …taaa…
(3:25) I wysokie podkolanówki?
(3:25) O czym myślisz?
(3:26) Po prostu próbuję sobie to wyobrazić.
(3:26) Perwers.
(3:26) Jeśli to pomoże, mam najzgrabniejsze nogi w drużynie.
(3:27) Nie wątpię, footballowy chłopcze.
(3:28) Dobra, muszę lecieć, do potem, Lunatyku.
(3:28) Powodzenia, Łapo.
(3:28) Do boju, Lwy.

*

(7:56) OCZYWIŚCIE WYGRALIŚMY, NIE BYŁO INNEJ MOŻLIWOŚCI Z TAK ŚWIETNYM KAPITANEM, JAKIM JEST ROGACZ, ALE WYGRAAAALIŚMY
(7:57) GRATULACJE
(7:58) ALE CHYBA ZWICHNĄŁEM KOSTKĘ
(7:59) Och, Łapo. Coś ty zrobił?
(8:00) Mogłem próbować przechwycić piłkę, ale zamiast tego któryś zawodnik w nią wbiegł i pociągnął mnie za sobą.
(8:00) Jezu, Łapo.
(8:01) Ok, jeśli mam być 100% szczery
(8:01) Nie celowałem w piłkę
(8:02) Obrałeś sobie kogoś na cel?
(8:02) …tak.
(8:03) Więc sobie na to zasłużyłeś.
(8:03) To ty tak twierdzisz, Lunatyku… ale gdybyś go znał…
(8:04) Doznał jakichś obrażeń?
(8:05) JEGO TWARZ ZARYŁA W TRAWĘ I Z NOSA POLECIAŁA KREW
(8:05) Zdajesz się tym zbyt podekscytowany.
(8:05) TO BYŁO NIESAMOWITE.
(8:06) Psychopata!
(8:07) Ale popatrz, uderzył z łokcia Glizdogona w żebra, przez co ten się przewrócił, a sędzia nawet go nie upomniał. Piłka, w tym czasie, była po drugiej stronie boiska.
(8:07) Mogłem się trochę wkurzyć.
(8:08) Z Glizdogonem wszystko w porządku?
(8:09) Och tak, najlepszym. Nie ma zwichniętej kostki ani nic.
(8:09) To dobrze. A co z tobą, Łapo?
(8:10) Och, też dobrze. Dziewczyny nie chcą się ode mnie odczepić, próbując nakarmić mnie jakimś gównem i zrobić mi masaż.
(8:11) Och boże. Nie cieszy cię ta sytuacja, co?
(8:11) Do diabła, nie. Chcę, by sobie poszły, ale tego nie robią
(8:11) JEDNA Z NICH DOTYKA MOICH WŁOSÓW, TO MUSI SIĘ SKOŃCZYĆ
(8:12) Jesteś trochę przewrażliwiony, huh?
(8:12) NIKT NIE DOTYKA MOICH WŁOSÓW.
(8:13) No ale przecież skoro grasz w piłkę, twoje włosy nie mogą wówczas dobrze wyglądać, co nie?
(8:14) SĄ MISTRZOWSKO POTARGANE. ALE TERAZ TO ZRUJNOWANO.
(8:14) NIE MOGĘ NAWET WSTAĆ I UCIEC.
(8:15) Tylko ci dobrzy umierają młodo.
(8:15) NIE POMAGASZ
(8:15) DAJ COŚ POCIESZAJĄCEGO.
(8:16) Gdzie jest Rogacz? Albo twoja księżniczka w opałach, Glizdogon?
(8:16) DOBRY POMYSŁ, LUNATYKU

*

(8:16) GLIZDOGONIE.
(8:17) GLIZDOGONIE?
(8:18) CO TAKIEGO ROBISZ, ŻE JEST WAŻNIEJSZE ODE MNIE
(8:19)NIEMAL ZABIŁEM DLA CIEBIE CZŁOWIEKA
(8:19) CHOLERNY PETER

*

(8:18) ROGACZU, GDZIE JESTEŚ, POTRZEBUJE CIĘ NATYCHMIAST W POKOJU WSPÓLNYM
(8:18) nie teraz łapo, jestem z lily!
(8:19) CO
(8:19) ZAMKNĘŁA CIĘ W KOMNACIE TORTUR?
(8:19) nie nie, wszystko dobrze, muszę iść!!!
(8:19) CO

*

(8:20) CZERWONY ALARM, GLIZDOGON ZAGINĄŁ W AKCJI.
(8:20) A ROGACZ CHYBA DOBRAŁ SIĘ DO SWOJEJ WYBRANKI
(8:21) Aw, dobrze dla niego
(8:21) ALE MUSIAŁO ZDARZYĆ SIĘ TO AKURAT WTEDY, KIEDY POTRZEBUJĘ WSPARCIA???
(8:21) Ja nawet nie lubię winogron.
(8:22) One naprawdę karmią cię winogronami? A co z wachlowaniem?
(8:22) Nie, ale przykładają lód do mojej kostki
(8:22) OCH, DZIĘKI BOGU MCGOOOONIGAAAALLS
(8:23) Panna przyszła strzec swojego mężczyzny
(8:30) CHYBA MYŚLI, ŻE TO BYŁ MÓJ POMYSŁ
(8:30) CZY JA WYGLĄDAM NA TAK ZDEPRAWOWANEGO?
(8:31) Szczerze?
(8:32) Nie, zamknij się. Poszły.
(8:32) Zostałem sam, kiedy wszyscy są w dormitoriach i świętują.
(8:33) Mam pewne zastrzeżenia…
(8:33) Mm??
(8:33) Odrzucasz rozpieszczające cię dziewczyny?
(8:34) Po prostu nie chciałem, by znajdowały się w mojej przestrzeni osobistej, wiesz?
(8:34) Szczególnie przy moich włosach.
(8:35) Haha, taa, ok.
(8:36) OCH, BĘDĄ PIĆ SZOTY Z MOJEJ UNIESIONEJ STOPY
(8:36) Co
(8:37) Nie, nie chcę wiedzieć. Baw się dobrze, Łapo.
(8:38) DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE, LUNATYKU. DOBREJ NOCY.

 

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman

Powrót do góry Go down
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 16:26


Tydzień trzeci




Syriusz: tekst pogrubiony
Remus: kursywa
James: tekst normalny
Peter: podkreślenie
Alice: pogrubienie, kursywa, podkreślenie



Poniedziałek, rano

(9:12) Jest poniedziałek rano, a głowa mi odpada.
(9:13) Twoja wina, Pijana Stopo.
(9:13) Wieeeeem, Wieeeeem, nie dręcz mnie.
(9:14) Z innych nowinek – Rogacz chodzi z „tą jedyną”.
(9:14) I jak się z tym czujesz?
(9:15) Wow, ludzie serio zadają takie pytania?
(9:15) Mój psycholog tak i za każdym razem muszę się powstrzymywać od śmiechu.
(9:16) ... chodzisz do psychologa?
(9:16) Większość nastolatków z przewlekłymi chorobami tak robi. Nic wielkiego.
(9:16) Okej.
(9:17) Więc, tak, cieszę się. Uśmiecha się od dwunastu godzin. Ten widok niemal boli.
(9:17) Jedyną wadą jest to, że nie chce się zamknąć na jej temat. A tym razem prawnie może rzucać kwiecistymi określeniami na jej włosy. Czy coś.
(9:18) To urocze.
(9:19) Przestań
(9:19) W porządku, w porządku. Czujesz się zastąpiony?
(9:20) Ależ nie. Lunatyku, zapewniam cię, że nie mam żadnych negatywnych uczuć co do zaistniałej sytuacji, i że nie mogę się doczekać, aby zostać świadkiem na ich ślubie. Głównie, bo będę mógł wygłosić upokarzającą mowę.
(9:21) ”Kochani, zgromadziliśmy się tutaj, aby świętować połączenie dwojga ludzi oraz to, jak pewnego razu Rogacz zrobił coś bardzo upokarzającego, o czym wam zaraz wszystko opowiem.”
(9:22) ”Pamiętam, jak po raz pierwszy powiedział mi o całowaniu się z, już teraz, żoną i jak określał to słowem: fajerwerki. Co za pretensjonalny palant.”
(9:23) Naprawdę tak powiedział?
(9:23) Och, tak. Zużyłem cały zapas dobrych manier na ten rok, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
(9:24) Nie wierzysz mu?
(9:24) Może. To chyba kwestia „tej jedynej”.
(9:25) Czy ty kiedykolwiek kogoś całowałeś?
(9:26) Kilka dziewczyn. Było ok, ale z pewnością nie fajerwerki.
(9:27) A ty?
(9:27) Taaaa.
(9:28) I jak było?
(9:29) Wtedy było dobrze, ale teraz, gdy o tym myślę, robi mi się niedobrze.
(9:30) Ta osoba jest teraz z kimś innym.
(9:30) O, cholera. Wybacz, Lunatyku.
(9:31) Nie ma sprawy. Nawet jej jakoś specjalnie nie lubiłem, po prostu okoliczności...
(9:32) Cóż, tak jakby ta osoba mnie wykorzystała.
(9:32) Zapewne nie chciałeś wiedzieć o tym aż tyle.
(9:33) Wciąż macie kontakt?
(9:34) Hah, taak, jest tutaj. W tym samym skrzydle.
(9:34) Jesteśmy wciąż przyjaciółmi i jestem blisko z osobą, z którą ten ktoś się spotyka, ale jest w porządku. Naprawdę. Po prostu pamięć o tym nie jest przyjemna.
(9:35) Szczerze, to nie tragedia. Pewnie brzmi gorzej, niż było w rzeczywistości.
(9:36) Jak ten ktoś ma na imię?
(9:39) Uh… Frank.
(9:40) Pocałowałeś faceta
(9:40) który nosi tak staroświeckie imię?
(9:41) Jego nazwisko jest nawet lepsze, ale nie sądzę, że powinienem je zdradzać.
(9:41) Cholera, czuję jakby mnie wiele ominęło.
(9:42) Och, bo tak jest.
(9:43) Tyle okazji do stalkowania... i tak dalej...
(9:43) Łapo
(9:44) Tak tylko mówię. Oferta złożona.
(9:45) Myślę, że uznam to za przyjazny gest.
(9:46) Masz to jak w banku. Nikt nie pomiata Lunatykiem.
(9:47) W takim razie chodź tu i zajmij się moim pielęgniarzem. Nie pozwala mi wyjść na zewnątrz.
(9:47) Wyjdź oknem.
(9:48) Wow, Łapo, ale z ciebie geniusz.
(9:49) Ok. Jak następnym razem będzie próbował, nwm, dać ci zastrzyk, wyjmij mu strzykawkę z rąk i wbij mu w szyję. I ciesz się wolnością.
(9:50) Może naprawdę powinienem rozważyć, czy nie smsuję z mordercą.
(9:51) Może. Mam zamiar zabić Rogacza. Trzymają się za ręce. Na lekcji.
(9:51) Znajdź jakąś strzykawkę. I wbij sobie w szyję.
(9:52) Może być długopis?
(9:53) Tylko, jeśli użyjesz odpowiednio dużo siły.
(9:55) Rzuciłem w nich papierową kulką i myślę, że to jednak Rogacz zabije mnie.
(9:56) Będę zeznawał w sądzie. Nie zasługujesz na tak okrutną śmierć.
(10:00) A co się dzieje u ciebie?
(10:01) Uh... nic specjalnego... wszyscy nadal śpią
(10:02) Och, przyszli rodzice. Przynieśli ciasto, dzięki bogu.
(10:02) A więc zostawiam was samych.
(10:03) Pogadamy potem, Łapo. Spróbuj nie zamordować Rogacza.
(10:03) Niczego nie obiecuję.

*

(9:56) Co do cholery Łapo
(9:57) ZA RĄCZKĘ NA LEKCJI
(9:57) Och, daj spokój.
(9:58) Nadal będziesz mi mówił, że jej włosy pachną jak kwiaty wiśni, a głos jest niczym rosa o poranku?
(9:59) Nie no, wybacz, jeśli ciągle o tym nawijam... Nie chciałem.
(10:00) Nie, stary, w porządku. Nabijam się z ciebie i tyle.
(10:00) Serio, inspirujesz nas wszystkich.
(10:01) Jak to?
(10:02) ”Jeśli będziesz wystarczająco długo jęczał, to może coś z tego wyjść.”
(10:03) Och, zamknij się. Wiesz co, sam tak często robisz.
(10:04) Co?
(10:05) Jęczysz
(10:05) Z jakiego powodu?
(10:06) Raczej „z czyjego”.
(10:06) Z czyjego???????
(10:06) Tego nieznajomego, z którym piszesz.
(10:07) Lunatyka?
(10:07) O BOŻE NADAŁEŚ MU KSYWKĘ
(10:08) CÓŻ JAKOŚ MUSIAŁEM GO NAZYWAĆ
(10:08) CO SIĘ STAŁO Z TRUSKAWĄ????
(10:09) PRZEZ CIEBIE JĄ ZMIENIŁEM
(10:09) Wow. To albo mega dziwne, albo romantyczne.
(10:10) Zamorduję cię.

*
Poniedziałek, po południu


(8:34) Nigdy nie zapytałem – jak twoja kostka?
(8:35) Och, Lunatyku, jednak się troszczysz!
(8:35) Jest ok. Mam kule i mogę nimi walić w ludzi. Zwłaszcza w Glizdogona, diabelnego niewdzięcznika.
(8:36) Nie podlizuje się z powodu twych heroicznych zasług?
(8:36) Nie! A powinien karmić mnie winogronami.
(8:37) Twój własny sługa. Też takich mam, kiedy naciskam guzik, od razu do mnie biegną. A ja tylko chcę, żeby otworzyli okno.
(8:38) To nadużycie władzy, Lunatyku. Uwielbiam to.
(8:38) Jak poszło z rodzicami?
(8:39) Och, dobrze, dobrze. Mieliśmy spotkanie z lekarzem i powiedział, że mogę wrócić do domu w środę. Ferie już się skończyły.
(8:39) Wszystko, co dobre, musi się skończyć.
(8:40) Ale, uh, cieszę się, że już z tobą lepiej.
(8:40) Dzięki, Łapo.
(8:40) Musze iść. Sługa powiada, że jeśli się nie wyśpię, będę musiał dłużej tu zostać. To chyba groźba.
(8:41) Pewnego dnia zajmę się tym sługą. Dobranoc, Lunatyku.
(8:41) Dobranoc, Łapo.

*

Wtorek, rano

(11:12) Też nagle masz bardzo dużo rzeczy, kiedy się pakujesz?
(11:12)Pomimo faktu, ze brakuje ci połowy skarpetek?
(11:13) Taaa. Zwykle mam też o kilka krawatów więcej
(11:14) Zaraz, nosisz krawat jako część mundurka?
(11:14) Tak. Szkoła z internatem, Lunatyku. To takie bajeranckie
(11:15) Najwyraźniej. Wow. Macie też domy szkolne?
(11:15) ... do boju Lwy
(11:15) Żartujesz. Rywalizujecie w obrębie własnej szkoły? Z innymi domami?
(11:16) Ta, a potem ktokolwiek wygra, walczy z innymi szkołami. Lwy są na szczycie.
(11:16) Szkoły z internatem wydają się niesamowite
(11:17) A ty? Musisz ciągle nosić szpitalne ubranie?
(11:17) Nie, ponieważ to by było podążanie za stereotypami. Są potrzebne tylko przy operacjach itp.
(11:18) Ale nosimy opaski
(11:19) Jak to, te takie plastikowe, jakie zakłada się dzieciom na rękę?
(11:19) Tak. Takie jak dzieciom Łapo, ponieważ one wtedy również są w szpitalu.
(11:21) No to jak tam twoje pakowanie?
(11:21) okropnie, bo nie przestajesz gadać
(11:22) Sam zacząłeś
(11:22) JA NAWET NIE POSIADAM RÓŻOWYCH SKARPET CZYJE TOOO
(11:23) HAHA RAZ SPAKOWAŁEM BOKSERKI GLIZDOGONA. TO BYŁO OKROPNE
(11:24) Mój boże, one są Alice. Są w serduszka etc. Nie wiem, czy jej oddać czy...
(11:25) Ja wrzuciłem Glizdogonowi bokserki na głowę. Spróbuj
(11:26) Ona śpi i pewnie zabije mnie, gdy tak zrobię. Wsadzę do jej torby i udam, że o niczym nie wiem
(11:27) Kim w ogóle jest Alice?
(11:28) Przyjaciółką, jak Frank. Ale wolę ją
(11:28)Ona spotyka się z Frankiem
(11:29) Mów mi dalej o stereotypach. Lunatyku, toniesz w nim
(11:29)Co?
(11:30 przyjaźnisz się z dziewczyną, która odbiła ci faceta
(11:31) BOŻE NIE
(11:31) po prostu
(11:31)nieeeee
(11:32) Nie wspominasz mi o swoich przyjaciołach, a w zasadzie znasz cały życiorys Rogacza i Glizdogona
(11:34) Nie ma o czym wspominać. Trójka chorych nastolatków nie może przysporzyć zbyt wielu psot, bez zabicia się po drodze
(11:34) A już na pewno nie możemy zalać całego szpitala
(11:35) Ale moglibyście spróbować i pójść za to do więzienia. To też niezwykle nieetyczne etc
(11:36)No właśnie.
(11:37) O, obudziła się i zajrzała do torby.
(11:38) HAH: „gdzie, do diabła, one były? Szukałam ich wszędzie!”
(11:39) Nic nie mów, nic nie rób
(11:40)Ja: „Och, to naprawdę dziwne”
(11:40) Alice: „TY TO ZROBIŁEŚ TAK?”
(11:41) Nawet użyła mojego imienia i nazwiska
(11:41) ”CZEGO SIĘ ŚMIEJESZ Z KIM PISZESZ”
(11:42) Przerwać misję, ona za dużo wie!
(11:42) IDZIE DO MNIE NA RAZIE ŁAPO
(11:42) Wygłoszę wzruszającą mowę na twym pogrzebie. Powodzenia, Lunatyku

*
Wtorek, po południu


(7:08) Przetrwałeś atak?
(7:09) Zaczęła mnie łaskotać, aż wydałem z siebie te okropne dźwięki, o których nigdy nie da mi zapomnieć.
(7:09) Wow, szkoda, że tego nie słyszałem
(7:10) To brzmiało jak zarzynany prosiak
(7:10) Ostatnia noc w szpitalu, tak?
(7:11) Tak. Na ten moment, w każdym razie. Alice urządza przyjęcie pożegnalne
(7:11) Na tyle, na ile pozwala szpital. Ale myślę, że nieźle jej idzie
(7:12) Przeszkadzam?
(7:12) Nie, nie, jeszcze się na dobre nie zaczęło. Alice myśli, że to będzie dla mnie niespodzianka. Nie wydaj mnie
(7:13) Twój sekret jest u mnie bezpieczny, Lunatyku.
(7:14) Myśli, że jesteś podstarzałym facetem, który na mnie czyha.
(7:15) Oooo, więc jej o mnie powiedziałeś, huh?
(7:16) Albo to, albo ciągłe łaskotanie. W pewnym momencie zagroziła, że przeczyta wiadomości. Po moim trupie
(7:16) Czy ona wie o Franku?
(7:17)Absolutnie nie.
(7:17) Rozumiem
(7:18) A twoi przyjaciele wiedzą o mnie?
(7:18) Och, tak. Glizdogon myśli, że to trochę dziwne. Rogacz, że zabawne
(7:19) A ty co myślisz? O tym wszystkim?
(7:20) Myślę, że nieważne jak to się stało. Cieszę się, że się stało
(7:20) Chyba nie wiesz, jak bardzo lubię z tobą rozmawiać, Lunatyku.
(7:21) Chyba po prostu nie rozumiem... dlaczego
(7:21) Czekaj, nie musisz na to odpowiadać
(7:22) Lubię z tobą rozmawiać, bo jesteś zabawny i na swój sposób pokręcony. I potrafisz mi doradzić i pomóc i nwm, jesteś spoko
(7:23) Jesteś dobrą osobą. I naprawdę mam nadzieję, że nie okażesz się podstarzałym facetem, który na mnie czyha.
(7:25) Lunatyku?
(7:25) Przepraszam. Nie wiem, co mam teraz powiedzieć, żeby nie zabrzmiało głupio.
(7:26) Po prostu przyjmij komplement.
(7:27) Dziękuję, Łapo. Muszę iść, zaraz mi zrobią niespodziankę. Ale naprawdę, dziękuję.
(7:28) Nie ma sprawy, Lunatyku. Imprezuj do upadłego.

*
Środa, rano


(9:44) Masz kaca?
(9:45) Czy naprawdę uważasz, że pozwoliliby mi pić do upojenia w szpitalu?
(9:46) Nie, ale chciałbym usłyszeć, że chociaż próbowałeś.
(9:47) Pierwszy i ostatni raz próbowałem się upić, kiedy wydarzyła się ta cała sytuacja z Frankiem. Mama dała mi szlaban. Ustanowiłem solidny precedens.
(9:47) MAMA DAŁA CI SZLABAN
(9:48) Ponieważ to było „niebezpieczne i lekkomyślne”. I, jak teraz o tym myślę, rzeczywiście było. Mogłem się zabić.
(9:49) Ach, tak. Twoja pieprzona choroba.
(9:50) Źle. Raczej: pieprzyć moją chorobę
(9:51) Pieprzyć twoją chorobę.
(9:51) Gdzie teraz jesteś?
(9:52) W samochodzie, mam prowadzi. Myśli, że piszę do Alice i nie zamierzam wyprowadzać jej z błędu
(9:52) Czy ona pomyślałaby, że to dziwne?
(9:53) och, tak, i prawdopodobnie zabrałaby mi telefon. Ona bardzo „nie lubi obcych”
(9:53) Na pierwszym roku opowiadali nam o zagrożeniach wynikających z sieci
(9:53) Najwyraźniej chodziło im o to, że pełno tam uroczych chłopaków
(9:54) Nie chcę słuchać o twoich przygodach z internetem
(9:55) To nie tak
(9:55) OK
(9:56) Jesteśmy w domu. Napiszę, jak się rozpakuję
(9:57) Witaj w domu, Lunatyku

*

(9:55)Nagła sytuacja.
(9:56) Co się stało?
(9:57) Powiedział, że jestem uroczy. Chyba. Z pewnością.
(9:57) O mój boże nie wiem. Może jestem zbyt egocentryczny.
(9:58) Czy kiedykolwiek taki byłeś? Serio, Remusie?
(9:58) Ok, ok.
(9:59) Co odpowiedziałeś?
(9:59) Nic!
(10:00) Udałem, że inaczej to interpretuję. Nie sprostował, ale...
(10:01) Och, Remusie.
(10:02) Nie czas na głaskanie po głowie, Alice.
(10:02) Nic nie poradzę. Jesteś jak zagubiony szczeniaczek.
(10:03) Słuchaj, on pewnie teraz też się denerwuje. Zignorowałeś jego słowa, a on właśnie nazwał nieznajomą osobę uroczą.
(10:03) To nie było... Nie podrywał mnie.
(10:04) Na pewno? Bo sądzę, że komplementowanie czyjejś urody jest pierwszym krokiem do podbijania.
(10:04) To właśnie zrobił Frank?
(10:05) Nie, on dosłownie mnie uderzył i spędził następne 24 godziny na przeprosinach.
(10:05) Szkoda, że mnie nie przeprosił.
(10:06) Za co? Co ci zrobił?
(10:06) Ah, nic, nieważne.
(10:07) Myślę, że jeśli ponownie powie ci taki komplement, albo zasugeruje, że cię lubi bardziej niż w przyjacielski sposób, musisz na to odpowiedzieć, Remusie.
(10:08) Ah, ale dlaczego muszę?
(10:08) Żebyś przestał się bać i pisać do mnie za każdym razem, kiedy jakiś chłopak powie: „boo!”
(10:09) To pierwsza taka sytuacja.
(10:09) Tak, ale mam wrażenie, że będzie zdarzać się częściej.
(10:10) Jakież ogromne wsparcie, Alice.
(10:10) Cieszę się, że mogłam pomóc. Baw się dobrze w domu.
(10:11) Baw się dobrze w czyśćcu.

*

(9:54) Co się z tobą dzieje?
(9:55) Co?
(9:55) Cały stół się trzęsie od twoich trzęsących się kolan.
(9:56)  A TO TEŻ CZUJESZ?
(9:57) STARY KSIĄŻKI AŻ POSPADAŁY
(9:57)  Moja stopa nie zna granic.
(9:58) Serio, wyglądasz jakbyś miał zejść.
(9:59) Stary?
(10:00)  James, serio, nic mi nie jest. Wiesz, że bym ci powiedział.
(10:01) Zastanawiam się tylko, czy sprawa z Lily na to jakoś wpłynęła. Bo nie chciałbym, żeby tak było. Zawsze możesz na mnie liczyć.
(10:02) Dzięki ci, kochanie.
(10:02) och, daj spokój
(10:03) Muszę to przemyśleć. Wtedy ci powiem, ok?
(10:04) Ok.
(10:04) Flirt.
(10:04) Pff

*
Środa, południe


(12:53) Zrobiłem to. Jestem w niebie. Mam domowe obiady
(12:54) Nie fair. Ja lasagne, w której ¾ to ser. A reszta makaron.
(12:54) Mam płaty makaronu i ser.
(12:55) Domowy smażony ryż, po tej stronie
(12:56) Aleś z siebie zadowolony
(12:57) Owszem. Niemal zapomniałem, jak smakuje jedzenie.
(12:58) Czyli nie smakuje jak plastik?
(12:58) W prawdziwym świecie takie rzeczy się nie dzieją, przyjacielu
(12:59) Latem u Rogacza nie jedliśmy prawdziwego jedzenia
(1:00) Odnoszę wrażenie, że jesz dużo czipsów i batonów.
(1:01) Nie zapominaj o napojach energetycznych zasilających mój wewnętrzny bunt.
(1:02) Okropne.
(1:03) Niechże zgadnę: jesz warzywa i owoce?
(1:03) Co mnie zdradziło
(1:04) Twoje nieskazitelne zdrowie. Aż tryskasz energią.
(1:04) Mam wystarczająco energii, by pokazać środkowy palec.
(1:05) Ależ Lunatyku, to skandal.
(1:06) Szef aka Mama aka Nauczycielka woła mnie na lekcję. Porozmawiamy później, Łapo.
(1:06) Zawsze i z przyjemnością, Lunatyku.

*

(2:09) Mam poważny problem, chłopaki, serio.
(2:10) Czekaj, serio masz problem, czy może Syriuszowy problem?
(2:10)  Nie jestem problemem!
(2:11) Znaczy, czy problem jest mały i tylko wyolbrzymiasz?
(2:11) Przez ciebie brzmię jak drama queen, Glizdku.
(2:12) Bo jesteś, chłopie.
(2:12) Ostatni raz zaprosiłem cię na moją koronację.
(2:13) Chłopaki! Skupcie się!
(2:13) Wybacz, Rogaczu. Kontynuuj.
(2:14) ROZKAZ, KAPITANIE
(2:15) W przyszłym tygodniu są jej urodziny.
(2:15) Mówiłeś, że masz poważny problem.
(2:16) To wielkie zmartwienie, Glizdku! Cóż on jej kupi!?
(2:16) Dziękuję, Łapo.
(2:17) To był sarkazm, chłopie. Serio? Piszemy właśnie test.
(2:17) O, skoro o tym mowa, co odpowiedzieliście w dziesiątym?
(2:18) odpowiedź C
(2:18)C
(2:19)  Cholera ok dzięki
(2:19) Słuchajcie, ja mówię poważnie.
(2:20)  Zapytaj ją, co che dostać.
(2:20) Mówi, że nie umawiamy się dostatecznie długo, żebym kupował jej prezenty itp
(2:21)  Po prostu ją gdzieś zabierz w weekend. Na kolację czy coś
(2:21) Genialne, Glizdogonie! Umknęło nam, że umawianie się to także randki. Rogaczu, jesteś kretynem
(2:22) Naprawdę myślicie, że to wystarczy?
(2:22) Możesz spróbować zaśpiewać jej serenadę, ale to chyba nie wypaliło ostatnim razem.
(2:23) Słuszna uwaga. Dzięki.
(2:23) Och, Glizdogonie, odpowiedź na szóste to A. Tak tylko mówię.
(2:24)  Nie jestem idiotą. Nie okłamuj mnie.
(2:24)  Nie, serio Glizdogonie, mówi prawdę
(2:25)  CHARLES DICKENS NIE NAPISAŁ „NOTEBOOK”
(2:26) Nie?
(2:26) To klasyka, Glizdku.
(2:27)  Dobry chłopiec. Zakreśl A. Dobra robota.
(2:27) Przestań mnie podglądać. I do mnie pisać. Obaj przestańcie.
(2:28) W porządku, Glizdogonie.
(2:28)  Chyba więcej ci nie pomożemy.
(2:29)  Trudno.

*
Czwartek, rano


(11:24) Czy mogę zadać ci pytanie?
(11:24) Czy jeśli nie będę chciał odpowiedzieć, mogę wymienić je na inne?
(11:25) Jestem w stanie na to przystać. Ale i tak będziesz musiał kiedyś odpowiedzieć na to wyjściowe.
(11:26)  Zgoda.
(11:26) Opowiesz mi, co się stało między tobą, a Frankiem?
(11:27)  Hmmmm…
(11:28) Nie, chyba dziś pasuję. Wybacz.  
(11:29)  Nie ma sprawy. Kiedy masz urodziny?
(11:30)  10 marca
(11:31)  Robisz wtedy coś wyjątkowego?
(11:31)  Niespecjalnie. W zeszłym roku je przespałem. Kiedyś chodziliśmy do kina, ale od kilku lat już tego nie robimy.
(11:32) Dlaczego pytasz o moje urodziny?
(11:32)  Bo byłoby okropnie, gdybyśmy tego dnia pisali, a ja bym nie wiedział! A ty byś mi nie powiedział. Pozwoliłbyś mi gadać o skarpetkach czy czymś, a sam siedziałbyś z papierową czapką na głowie, podczas gdy inni śpiewaliby ci „sto lat”.
(11:33)  Mamy taki zwyczaj, żeby tego nie śpiewać. Także no
(11:33)  To okropne! Musisz śpiewać! Trzeba zawstydzać solenizanta jak tylko się da!
(11:34)  Czasami oferuję nawet taniec erotyczny
(11:34)  Za darmo? To hojne z twojej strony
(11:35)  Hej, zachowuj się, to może też dostaniesz. Zwłaszcza, że cię na mnie nie stać.
(11:35)  Niestety, skończyły nam się przysmaki dla psów.
(11:36)  Drań!
(11:37)  Muszę wracać do pracy. Porozmawiamy później.
(11:37)  Nara, Lunatyku

*
Czwartek, południe


(12:02) Wiem, że pracujesz, ale właśnie odkryłem moje striptizerskie imię. Nie brzmi dobrze, ale wykorzystałem instrukcje, więc musi być ok.
(12:02) Sam zatroszczę się o werble
(12:02) *WERRRBLE*
(12:03) Skrzydłolot Grimmauld. Dołujące, nie?
(12:03) Wcisnąłbym cię z powrotem do tortu, z którego byś wyskoczył. Co to za instrukcje?
(12:04) Imię pierwszego zwierzaka i ulica, na której mieszkasz.
(12:05) … Skrzydłolot.
(12:05) Tak, ok, wiem. Głupie imię.
(12:06) Mam tylko nadzieję, że to nie był pies.
(12:07) Och, nie. Kanarek. Przypadkiem pozwoliłem mu uciec, kiedy miałem 8 lat.
(12:07) Ok, mówiąc „przypadkiem” mam na myśli
(12:07) Wypuściłem go
(12:08) W takim razie, moje imię brzmiałoby Wąchacz Cottage. To brzmi jak melina dla narkomanów.
(12:08) Przepraszam bardzo, śmiałeś się z mojego Skrzydłolota, podczas gdy sam miałeś Wąchacza?
(12:09) Wąchacz to chihuahua. Szczekliwy mały potwor. Nienawidziłem go.
(12:09) Może i tak, ale nikt nie powinien nazywać się Wąchacz!
(12:10) Cóż, zgadnij więc, jak będzie brzmiała twoja nowa ksywka.
(12:11) Nie śmiałbyś.
(12:12) Śmiałbym, jeśli nie uporam się z pracą.
(12:12) Wybacz, Lunatyku. Myślałem, że to informacja nie cierpiąca zwłoki.
(12:12) Och, tak było i doceniam, że zostałem poinformowany. Do następnego, Łapo.
(12:13) Taa, na razie Wąchaczu Cottage.

*

(12:15) Taniec erotyczny! Imię dla striptizerki! Nie rozumiem, co tu się dzieje!
(12:16) Uważam, że chyba przesadzasz.
(12:16) Serio?!
(12:16) Sam już nie wiem.
(12:17) Remusie, czy wiesz, że przyjaciele sobie czasem żartują?
(12:17) Nie bardzo. Mam ciebie. I Franka. Czy żartujemy na temat tańców erotycznych?
(12:18) Nie, ale my nie jesteśmy tak żywiołowi. Ten koleś brzmi, jakby był.
(12:19)  Dlatego jestem w kropce. Mam to wziąć za żart, czy...?
(12:20) To opiera się tylko na smsach, tak?
(12:20) Taaa
(12:21) Więc prawdopodobnie powinieneś zinterpretować to jako żart. Nie masz nic innego, by uważać inaczej.
(12:21) Mogę o coś zapytać?
(12:22) Chyba tak
(12:22) Podoba ci się?
(12:23) Mój boże Alice
(12:23) Chcesz, żeby tak żartował? Bo wydaje mi się, że nie.
(12:24) Nie wiem. Nie wieeem. Wkraczamy na niebezpieczny teren.
(12:25) Wolno ci go lubić, Remusie.
(12:25) Proszę przestań
(12:25) Jestem przekonany, że jest hetero czy cokolwiek
(12:26) ”Jestem przekonany” nic nie znaczy.
(12:26) Tak jest bezpiecznie.
(12:27) Musisz sobie z tym poradzić, Remusie, cokolwiek to jest. Wiem, że jesteś samotny.
(12:27) Nie jestem...
(12:28) Na próżno cię okłamywać, tak?
(12:28) Tak.
(12:29) Ok, w porządku. W porządku, okej.
(12:30) Grzeczny chłopiec.

*
Czwartek, północ


(11:55) Śpisz?
(11:56) Prawie nigdy.
(11:56) Ale dziwię się, że ty nie.
(11:57 Muszę się przyzwyczaić, żeby znów zasypiać w domu. To niesamowite kłaść się bez tuzina osób płaczących i rzygających wokół.
(11:57) Nie miałbym o tym pojęcia. Choć ci tutaj też są okropni.
(11:58) Hah
(11:58) Więc o czym chcesz porozmawiać, Lunatyku?
(11:59) Och, hmmm, cóż...
(12:00) Pomyślałem, że wrócę do tego pytania.
(12:01) Nie minęły 24 godziny!
(12:01) Nie czuj się zobowiązany. To nie moja sprawa.
(12:02) Wspominałem o tym na początku
(12:02) Za moją namową. Serio, Lunatyku.
(12:03) Nie, jedynym powodem, czemu się waham jest... Nigdy nikomu o tym nie mówiłem.
(12:03) I to nawet nie jest nic wielkiego. To nie miało być nic wielkiego.
(12:04) Sądzę, że jest, ale temu umniejszasz, bo uważasz, że to nic wielkiego wg standardów innych ludzi.
(12:04) Więc nie musisz mi opowiadać, jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz tego robić.
(12:05) Ale to mnie w pewien sposób... ogranicza. I dobitnie zasugerowano mi, bym coś z tym zrobił, żebym mógł się uwolnić. Chyba pierwszym krokiem jest powiedzenie komuś o tym. Zresztą, sam pytałeś, no to masz.
(12:06) Nie zrozum mnie źle *proszę*, ale nie wspominałeś, że widujesz się z psychologiem?
(12:07) Szpitalnym. Widuje milion ludzi. Robi grupowe terapie. Zechciałaby gadać o tym z Frankiem. Nie, dziękuję.
(12:07)  A więc ok. Opowiedz mi o sprawie z Frankiem, jak zwykliśmy to nazywać.
(12:08) To przypomina tandetne historyjki. Zaczęło się od wódki i „prawdy albo wyzwania”
(12:09)  Przechodziłem przez to, chłopie.
(12:10) Siedzieliśmy na moim szpitalnym łóżku i to był pierwszy raz, kiedy każdy z nas pił alkohol, więc oczywiście trochę zajęło, nim zaczął działać. Frank wpadł na genialny pomysł, by zagrać, a ja nigdy tego nie robiłem, więc się zgodziłem
(12:11) Nie wiedziałem, jakie zadawać pytania, więc je raczej odbijałem. Jak się okazuje żaden z nas się nigdy wcześniej nie całował.
(12:12) Zapytał mnie, czy jestem gejem. Powiedziałem, że tak. Zapytałem go o to samo i powiedział, że nie wie, że „może trochę”.
(12:13) Potem wybrałem wyzwanie i on kazał mi się pocałować. A ja byłem gejem, w dodatku pijanym, więc to zrobiłem.
(12:13) Chciałbym przerwać tę historię i zwrócić uwagę na powtórzenia słów: „pijany” oraz „gej”.
(12:14) Bardzo pijanym i bardzo gejem
(12:14) Dziękuję. Kontynuuj.
(12:15) Więc go pocałowałem. I, tak jak mówiłeś, nie były to fajerwerki, ale było ok. Było normalne, naturalne. Więc sądziłem, że było ok.
(12:16) Potem wybrał prawdę i zapytałem go znów, czy jest gejem. Odpowiedział to samo. Potem poszliśmy spać.
(12:17) Następnego dnia zaprosił Alice na randkę, a ona się zgodziła.
(12:17) WOAH CZEKAJ COOO
(12:18) Kiedy spytałem go o pocałunek, odpowiedział że był pijany i ciekawy. Miał nadzieję, że nie mam mu za złe. Wychodzi na to, że w ogóle nie był gejem, nawet „trochę”.
(12:19) Nie chcę burzyć ci wizji świata, ale nawet wg standardów normalnych ludzi, to nie jest „nic wielkiego”.
(12:19) To także jest określane jako Chujowa Zagrywka.
(12:20) Hah, to ci się udało.
(12:21) Więc tak. Oto sprawa z Frankiem.
(12:22) I nadal przyjaźnisz się z tym gościem?
(12:22) Raczej przyjaźnię się z Alice. On jest w komplecie.
(12:23) Chociaż jestem dla niego bardziej konkretny w słowach, niż normalnie.
(12:23) Sądzę, że zasłużył na więcej, niż bycie „konkretnym”. Zostańmy przy „uszczypliwym” albo chociaż „poirytowanym”, by powoli zmierzać w stronę „morderczego”.
(12:24) Zmiana byłaby tak płynna, że nie wiedziałby, czemu ktoś dusi go poduszką.
(12:25) To właśnie chcę słyszeć!
(12:25) Wspomnienie morderstwa na dobranoc.
(12:26) Jak ty się z tym czujesz?
(12:27) Odrobinę lepiej, chyba... W zasadzie jestem przerażony.
(12:27) Gnój cię oszukał, to nie twoja wina. Chciałbym poznać tego Franka i, hmm, wypchnąć go z okna.
(12:28) Spokojnie, Gro o Tron
(12:28) Potrzebowałbym też okrzyku wojennego, coś w stylu „TO ZA LUNATYKA!”. I won, poszedł, przez okno.
(12:29) Chyba musisz bardziej popracować nad tym okrzykiem.
(12:30) Shhh, jest za późno na myślenie.
(12:31) Dziękuję, Łapo.
(12:31) Niczego nie zrobiłem.
(12:32) Dziękuję za... wysłuchanie. Za ofertę morderstwa itp
(12:32) Cała przyjemność po mojej stronie. Zawsze chciałem kogoś zabić.
(12:33) Och, mój boże. Jesteś mordercą. Próbujesz mnie zwabić.
(12:34) HAH nie, nie. Idź spać, Lunatyku.
(12:34) Ok. Ty też.
(12:35) Tak, tak. Dobranoc.
(12:35) Dobranoc, Łapo.

*
piątek, rano


(10:15) Ok, nie chciałem o tym mówić, ale wyglądasz, jakbyś miał kogoś zabić.
(10:16)  Czy kiedykolwiek chciałeś skrzywdzić kogoś, kogo nawet nie poznałeś?
(10:16) Hitler się chyba nie liczy?
(10:17)  Raczej nie.
(10:17) A co takiego zrobił Lunatyk?
(10:18) Boże, nic. Chodzi o to, co ktoś zrobił jemu.
(10:18) A co mu się stało?
(10:19)  W skrócie: wykorzystano go. I nie czuje się z tym dobrze.
(10:19) I za to należy się komuś lanie?
(10:20) Tak!!!
(10:20) Ok, ok, tylko się upewniam
(10:21)  To frustrujące, Rogaczu. On jest bóg wie gdzie, a ja jestem tutaj. Nie mogę zlać nikogo stąd.
(10:21) Rozważałeś kiedyś, żeby się z nim spotkać?
(10:22)  oczywiście.
(10:23) I?
(10:23)  Nie powie mi nawet, jak się nazywa.
(10:24) Więc chyba musisz być cierpliwy. Spisz listę, komu później przylać.
(10:24)  … To i tak frustrujące.
(10:25) Taa, wiem. Tak blisko, a tak daleko.
(10:26)  Co sprawiło, że Lily zmieniła zdanie?
(10:26) Powiedziała, że wydoroślałem. I chyba ma rację.
(10:27)  Chyba? Kiedy ostatnio odpaliliśmy bombę pierdziuszkę?
(10:27) A chciałbyś to zrobić?
(10:28)  Tak, ale uzgodniliśmy, że mam z tym poczekać.
(10:28) To chyba świadczy o poziomie twojej dojrzałości
(10:28)  Bywam dość specyficzny, kiedy przestaję być dojrzały.
(10:29) Zawsze taki byłeś. Głowa do góry, Łapo. Lunatyk przynajmniej nie nienawidził cię przez sześć lat, nim zechciał z tobą rozmawiać.
(10:29)  Ahh, tak. Zawsze mi lepiej, kiedy porównujemy coś do twojego nieudanego życia miłosnego. No bo hej, Rogaczu. Żal ciebie.
(10:30) Tak, tak, jestem do niczego, wiem. Nie powinienem był tego poruszać. Możesz się już przestać szczerzyć.
(10:30)  Nie

*

(11:24)  Przyszła babcia. Potrzebuję natychmiastowego wsparcia, najlepiej całego oddziału SWAT.
(11:25)  Przyniosła za dużo ciastek?
(11:25)  Tak. I pyta mnie o dziewczyny.
(11:26)  Ups.
(11:26)  Czy twoja rodzina wie?
(11:27)  Moja mama, ale jest beznadziejna. Siedzi w kącie i się śmieje.
(11:27)  Ta babcia to mama ojca.
(11:28)  O mój boże, podjęła temat uczelni.
(11:29)  HAHA. A więc jakie masz plany na przyszłość?
(11:29)  Nigdy nie zostawać dziadkiem.
(11:30)  To chyba masz zagwarantowane.
(11:30)  Brak dzieci również. Ale patrz, zdarzają się cuda – nie pyta mnie o nie.
(11:31)  Mam nadzieję, że Rogacz będzie je miał, żebym mógł się z nimi wygłupiać, ale nie musiał żadnych wychowywać.
(11:32)  Dobra strategia. Podoba mi się. Będziesz mógł się bawić bez i z dziećmi.
(11:32)  Dokładnie!
(11:33)  O nie. Mama wyciągnęła album.
(11:33)  Dlaczego to zawsze przytrafia się mnie
(11:34)  Bo świat jest okrutny, Lunatyku.
(11:34)  Babcia: „Wyglądał dziwnie jak był mały”
(11:34)  Dzięki babciu. Wcale mnie tu nie ma.
(11:35)  HAHA JAK UROCZO
(11:35)  Eeeh, uwielbiam starszych ludzi
(11:36)  Oglądają moje zdjęcia. Foty nagiego noworodka. O nieee
(11:36)  Tyle mnie omija.
(11:37)  Nie podglądaj moich dziecięcych zdjęć!
(11:37)  O boże nie. Interesuje mnie tylko ośmieszenie. Nie pedofilia
(11:38)  Dzięki bogu. Każdego dnia brzmisz coraz bardziej jak kryminalista
(11:39)  A tobie co, podoba się zagrożenie, Lunatyku?
(11:40)  Potencjalne zagrożenie bycia zamordowanym przez osobę, z którą piszę codziennie? Nie, chyba nie.
(11:40)  Czy zmieniłbyś zdanie, gdybym powiedział ci, że posiadam motocykl?
(11:41)  .... Ale naprawdę?
(11:41)  Tak.
(11:42)  O mój boże.
(11:42)  Co?
(11:43)  To naprawdę cool.
(11:43)  Aw, Lunatyku, to najmilsza rzecz, jaką mi kiedykolwiek powiedziałeś.
(11:44)  Potrafisz na nim jeździć?
(11:44)  Umiejętności posiadam. Prawa... niezupełnie.
(11:45)  Taaak, to dopiero zagrożenie.
(11:46)  Mmmm, brzmi jak dużo martwych przechodniów
(11:46)  Powiem ci, że od stworzenia motoru tylko ja i Rogacz jakkolwiek ucierpieliśmy.
(11:47)  Stworzenia?
(11:47)  Tak, zbudowałem go od zera.
(11:48)  To niesamowite. To... niewiarygodne
(11:49)  Aw, niech to.
(11:49)  Nazwałeś go jakoś?
(11:50)  A ty nadajesz imiona przedmiotom?
(11:50)  Cóż, stworzyłeś go. To prawie jak dziecko.
(11:51)  Musiałbym się zastanowić, potem cię poinformuję.
(11:52)  Zrób to. Jeśli to będzie coś w stylu twojego imienia a la striptizerka, to będzie co najmniej interesujące.
(11:55)  Łapo?
(11:58)  Musimy przełożyć wymyślanie nazwy, Lunatyku. Właśnie wpaedłm an słp i chyab mam wstrzsnienie mzgu papa
(11:59)  O jezu, Łapo
(12:00)  Przepraszam, że się śmieję, ale nie mogę przestać
(12:01)  Łapooo
(12:02)  uDpek

*
piątek, po południu


(2:32)  Czekaj, wpadłeś na słup, bo pisałeś smsy?
(2:33) Niech zgadnę, pisałeś do Lunatyka?
(2:34)  mój motor mu się podoba
(2:34)  ALE WPADŁEŚ NA SŁUP I MASZ WSTRZĄŚNIENIE MÓZGU
(2:34) Shhh, Glizdogonie, siri odpoczywa po spotkaniu ze słupem
(2:35)  jeszcze raz nazwij mnie siri, a stłukę ci głowę tym słupem
(2:36)  Rogaczu, on chyba jest chory, stracił swój styl
(2:37)  piszę teraz dokładnie tak jak ty, Glizdogonie
(2:37) Panowie, spokojnie. Musimy pozwolić księciu się wyspać. Będzie rozpaczał później, kiedy powiemy mu, że nie może się napić.
(2:38)  CO
(2:38) Shh Syriuszu musisz odpoczywać
(2:39)  Zamorduję cię
(2:39)  I koniec smsów do Lunatyka
(2:40)  A ciebie będę torturował.
(2:41) Śpij dobrze, królewiczu.
(2:41)  Słodkich snów mały biedny siri
(2:42)  chrzańcie się obaj

*
Sobota


(9:02)  Przespałem całą piątkową noc.
(9:03)  Ja też. Nudy.
(9:03)  Co ci się stało?
(9:04)  Ja, um, wpadłem na słup.
(9:04)  Co proszę? Możesz jaśniej?
(9:05)  GŁOWA ŁUP W SŁUP
(9:05)  JAK TO SIĘ STAŁO
(9:06)  BYŁEM ZAJĘTY PISANIEM DO CIEBIE, DRANIU. TO TWOJA WINA. GŁOWA MNIE BOLI I JEST FIOLETOWA.
(9:07)  A więc spałeś cały dzień?
(9:07)  Tak. Leżę w łóżku również dlatego, że zwichnąłem kostkę, bo czemu nie.
(9:08)  Biedny Łapa
(9:08)  Przestańcie się wszyscy nade mną rozczulać.
(9:09)  Przepraszam. Lepiej już się czujesz?
(9:09)  Będę.
(9:10)  Macie jutro mecz?
(9:10)  Taaa.
(9:11)  Dasz radę zagrać?
(9:11)  Mam nadzieję. Po to dziś leżę i odpoczywam.
(9:12)  …Jest sobota.
(9:12)  W sobotę też trzeba robić różne rzeczy.
(9:13)  np zająć się Elvendork.
(9:13)  Czy to ma być imię dla motoru?
(9:14)  Tak!
(9:14)  Co to za imię!
(9:15)  Miało pasować do obu płci!
(9:15)  Spodziewałem się czegoś bardziej w stylu... Mrocznej Bestii. Skrzydła Kruka. Czegoś mrocznego i okrutnego.
(9:16)  Skrzydło Kruka?
(9:16)  I tak jest lepsze od tego, co wymyśliłeś.
(9:17)  Bywa, Lunatyku. Mój motor, moje imięahjahj
(9:17)  Cześć Lunatyku, tutaj Rogacz. Muszę skonfiskować łapie telefon, żeby się wyspał. Nie jest zadowolony i jakiż ma zasób wulgarnego słownictwa... A wiesz, że gdy miał 11 lat, śmiał się tak mocno, że się zsikał? Typowy Łapa. Łobuz.
(9:18)  Czekaj, chyba chce się z tobą pożegnać.
(9:18)  Bądź ostrożny, jeśli Rogacz zostanie zamordowany, będę powołany na świadka.
(9:19)  To ja i nie zamierzam go mordować. Zamknę go gdzieś i będę powoli torturował. OK ZNOWU CHCE ZABRAĆ MI TELEFON PA LUNATYKUU
(9:19)  Bądź silny, Łapo.

*

niedziela, rano


(11:43)  Sobota była długim dniem.
(11:43)  O, wróciłeś.
(11:44)  Udajmy, że nic się nie stało, ok?
(11:45)  Masz na myśli to, że Rogacz zabrał ci telefon, czy to, że zsikałeś się jako jedenastolatek?
(11:45)  Oba. Skasuj to z głowy.
(11:46)  Ale czym będę cię w takim razie szantażował?
(11:47)  Miałem nadzieję, że unikniemy szantażu.
(11:47)  Nic z tych rzeczy. Silne przyjaźnie są na nim zbudowane.
(11:48)  Nie wiem, jakich masz tam przyjaciół, ale natychmiast się do nich odetnij.
(11:48)  Nie mam wielu. Tylko Alice i Franka.
(11:48)  Uh, i ciebie.
(11:49)  W sumie ja tez mam tylko Rogacza i Glizdogona, może teraz jeszcze Lily...
(11:49)  I ciebie.
(11:50)  I tak masz jednego więcej ode mnie.
(11:50)  Nic nie poradzę na swoją popularność.
(11:51)  Więęęc... na tym stajemy? Jesteśmy przyjaciółmi?
(11:51)  Zawsze tak uważałem. Chyba. Mam nadzieję.
(11:52)  Taa. Oczywiście, że tak.
(11:52)  Ok, fajnie. Mhm.
(11:53)  Grasz dzisiaj?
(11:53)  Taa. Właśnie jestem na boisku. Zaczynamy za... 7 minut
(11:54)  Powinieneś chyba, uh, zrobić rozgrzewkę?
(11:54)  HAHA taa. Rogacz właśnie się na mnie drze. Dam znać jak poszło
(11:55)  Powodzenia, Łapo. Do boju Lwy.

*
niedziela, po południu


(8:13)  Nie wiem, jak to powiedzieć i już bolą mnie te słowa, ale przegraliśmy.
(8:14)  Och, Łapo. Przykro mi.
(8:14)  JEDNYM PUNKTEM SZLAG MNIE TRAFIA
(8:15)  Nie, jestem dojrzały. Jest ok.
(8:15)  NIE NIE JEST
(8:15)  Nie, ok, nic się nie stało. Ale Rogacz płacze, a Glizdogon nas unika.
(8:16)  Czy to był jakiś ważny mecz?
(8:16) Nie. Rogacz po prostu nie znosi przegrywać.
(8:16)  Tak bardzo, że nie mamy żadnej imprezy później. Beznadzieja.
(8:17)  Przykro mi z powodu twojej straty.
(8:18)  Dzięki, Lunatyku. Zrobię na szybko lekcje. Odezwę się później.
(8:18)  Nara, Łapo.

*

(11:44)  Ej, Lunatyku
(11:45)  Mm?
(11:45)  Może przeginam ale
(11:46)  Mogę do ciebie zadzwonić?
(11:46)  Czy coś się stało?
(11:47)  Taaak. Myślałem o tym i chyba chcę móc dopasować głos do tych wiadomości. Jeśli to nie zbyt dziwne.
(11:47)  Nie, rozumiem cię. Ale rozmowy przez telefon też nie zawsze wszystko oddają.
(11:48)  Dzwoń.
(11:48)  Ok.

[wybieranie numeru]

— Halo?
— Cześć. Uh, obudziłem cię tym smsem?
— Tak, ale nic się nie stało.
— Ok, super. Hm, ok, nie przygotowałem się do tego.
— Hah, taaak, tak sądziłem. Nie brzmisz tak... jak myślałem.
— A czego się spodziewałeś? Starego dziadka?
— Haha, nie, chyba wyższego głosu. Nie takiego... dojrzałego.
— Brzmię dojrzale?
— Och, proszę cię, jakbyś nie wiedział.
— Ty brzmisz bardziej skrzekliwie.
— Argghh, dopiero się obudziłem. Nie naśmiewaj się.
— Haha, nie, podoba mi się.
— … Oh.
— Uhm… mogę cię o coś zapytać?
— Skoro okoliczności sprzyjają.
— Jak masz na imię?
— Ok, odpowiem ci, ale nie możesz, pod żadnym pozorem, się śmiać.
— Hej, to samo tyczy się ciebie. Zaufaj mi, nic nie jest tak dziwne jak moje imię.
— Nazywam się Remus.
— … Remus…
— Mówiłem, nie żartuj sobie!
— Nie żartuję. Podoba mi się. Ale teraz serio, nie śmiej się.
— Ok.
— Nie, musisz mi przyrzec.
— Ahh, w porządku, przyrzekam.
— Syriusz.
— Tak, jasno dziś świeci, ale...
— Nie, nie! Moje imię to Syriusz. SYRIUSZ.
— Och, cholera. Przepraszam, naprawdę.
— Nic się nie stało, Lunatyku. Powinienem był się tego spodziewać. Chyba teraz dam ci w spokoju spać.
— Ty też idź spać. Masz jutro lekcje.
— Prawda. Mhm.
— Dobranoc, Syriuszu.
— Dobranoc, Remusie.

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman

Powrót do góry Go down
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 16:27

Tydzień czwarty


***

Syriusz – wytłuszczony
Remus – kursywa
James - normalny
Peter – podkreślenie
Alice - pogrubienie, kursywa, podkreślenie

***

Poniedziałek, rano
(9:05) Nie jesteś tak cichy, jak chciałbyś być.
(9:05) Taa, chłopie, następnym razem idź do innego pokoju.
(9:06) ???
(9:06) Telefon!
(9:06)  O mój boże, słyszeliście to
(9:07) Taaa.
(9:07) Jezu nie
(9:08) Jezu, tak.
(9:08) Nie nasza wina, że nie potrafisz szeptać.
(9:09) Przynajmniej nie był to seks telefon.
(9:09) Stary!!
(9:10) Tak tylko mówię
(9:10) Syriuszu, zrobiłeś się czerwony.
(9:10) Czy żaden z was nie ma za grosz przyzwoitości?
(9:11) Nieeee.
(9:11) Nie.
(9:12) Zachowywałeś się jak mała dziewczynka rozmawiające ze swoim idolem.
(9:12) Nie, nie, Glizdku, nie słyszałeś? Brzmi dojrzale.
(9:12) Zabiję was obu, jeśli się, do cholery, nie zamkniecie.
(9:13) Ok ok, tylko żartujemy.
(9:13) Mhm.
(9:14) A więc, jak było?
(9:14) Huh?
(9:15) Rozmowa z nim. Dziwnie?
(9:15) Z pewnością... Surrealistycznie.
(9:16) Jak on się w ogóle nazywał?
(9:16) Remus.
(9:17) Bardzo mitycznie. Nie myślisz, że to ściema?
(9:17) Sam nazywam się Syriusz, więc nie, nie myślę, że to ściema.
(9:18) A więc dokąd to dalej zmierza?
(9:18) Co masz na myśli?
(9:19) No, spotkasz się z nim, czy co?
(9:19) Nwm, jeśli zechce, może. Ale nie jakoś, uh, teraz, zaraz. Dopiero co poznałem jego imię.
(9:20) Logiczne.
(9:21) Założę się, że poznacie się dopiero w dniu swojego ślubu, czy coś.
(9:21) Zamknij się Glizdogonie
*
Poniedziałek, południe
(12:22)  Jednym z plusów tej rozmowy
(12:23) Mm?
(12:23) były twoje przekleństwa.
(12:23) Przeklinałem?
(12:24) Powiedziałeś "o cholera", kiedy wyjaśniłem, że to moje imię.
(12:24) ...Wybacz.
(12:25) Przestań przepraszać.
(12:26) Przeklinanie było plusem?
(12:27) Nie przeklinasz zbyt wiele w naszych rozmowach
(12:27) Mam jakąś blokadę, kiedy smsuję.
(12:28) Czyli normalnie często to robisz?
(12:28) Częsciej, niż w smsach.
(12:29) Żądam natychmiastowego wyłączenia tej blokady.
(12:29) Serio?
(12:30) Uh, tego chyba tego słowa też nie powinienem od teraz używać.
(12:30) Byłoby miło.
(12:31) Wybacz.
(12:31) Przestań przepraszać. To wina moich rodziców, że dali mi tak głupie imię.
(12:32) Oh, Syriusz nie jestm popularnym imieniem?
(12:32) Haha. Jestem trzecim w rodzinie, skoro już przy tym jesteśmy.
(12:33) Syriusz Trzeci? Z jakiej ty rodziny pochodzisz?
(12:34) Z mocno popieprzonej.
(12:34) Ale chyba zapominamy o REMUSIE
(12:35) Obiecałeś się nie śmiać.
(12:35) Hej, tak tylko mówię, no bo jak popularnym imieniem jest Remus?
(12:36) Wcale. Nie jestem nawet trzeci, ani nic.
(12:36) Ah, a więc mniej popularne, niż Syriusz?
(12:37) Jakoś nie mogę w to uwierzyć.
(12:37) A więc, było ok?
(12:38) Rozmowa? Taa. Ale może następnym razem rozmawiajmy w dzień, czy coś. Wiesz, żebym nie był tak śpiący.
(12:39) Tak, to jest do zrobienia.
(12:39) Więc tak, poza tym, było ok.
(12:40) A więc będzie następny raz?
(12:40) Tak sądzę.
(12:41) Ok. Super. Świetnie.
(12:41) Chyba powinienem trochę teraz popracować.
(12:42) Tak. Ok. Nudy
(12:42) Remusie, jeszcze jedno
(12:43) Tak?
(12:43) Przeklnij dla mnie.
(12:44) Odpieprz się.
*
Poniedziałek, wieczorem
(3:34) Rozmowa telefoniczna?!
(3:35) O, dostałaś mojego smsa.
(3:35) Jakie to... kameralne.
(3:36) Jezu, Alice.
(3:36) O której do ciebie zadzwonił?
(3:37)  Jakoś wpół do dwunastej.
(3:37) Kameralnie.
(3:38) Może nie mam wielkiego doświadczenia w tej kwestii, ale nie sądzę, żeby można było tak nazwać telefon wykonany o jedenastej trzydzieści.
(3:38) Czemu nie?
(3:39) Bo nie było tam żadnych... sugestii. W ogóle.
(3:39) Wydajesz się tym rozczarowany.
(3:40) Nie mówmy o tym.
(3:40) Cóż, poznałeś chociaż jego imię?
(3:41) Ah, tak.
(3:41) I?
(3:42) Syriusz.
(3:42) Takie... niespotykane.
(3:43) Musi mieć głupie imię, skojarzone z wieloma innymi słowami.
(3:43) Nie mogę nawet mówić teraz "serio", bo zrujnował dla mnie to słowo.
(3:44) To pewne, że zawsze będzie mi się z nim kojarzyć. Nigdy się tego nie pozbędę.
(3:44) Nie rób z tego dramatu.
(3:45) Masz rację. Zaczynam się zachowywać jak on.
(3:46)  Więc o czym rozmawialiście?
(3:46) O niczym. Tylko... wymieniliśmy się imionami.
(3:47) Powiedział też, że podoba mu się mój skrzekliwy głos.
(3:47) REMUSIE
(3:48) CO
(3:48) Wszystko, co do tej pory od ciebie usłyszałam na temat tej rozmowy, sugeruje romantyczną relację.
(3:49) Nie, Alice, nieeeeee
(3:49) Nie powiesz mi chyba, że spontaniczny telefon i rozpływanie się na temat cudzego glosu jest takie niewinne.
(3:50) Ale ja mam we krwi złą interpretację różnych... sygnałów.
(3:51)  Wiem, to taki syndrom. Każdy, kto jest w związku, zaczyna widzieć je wszędzie wokół. Dopadła cię ta zaraza, Alice.
(3:51) To nieprawda. A jeśli chodzi o twoją niezdolność do interpretacji, mogę ci pomóc.
(3:52) Możesz?
(3:52) Jeśli pozwolisz mi przeczytać jego wiadomości.
(3:53) Muszę odmówić.
(3:53)  Więc sam właśnie dałeś mi dowód.
(3:54) Ponieważ nie chcę, abyś czytała moje prywatne rozmowy?!
(3:54) Tak. To znaczy, że dzieliłeś z nim tajemnice i może nawet sam trochę flirtowałeś, a teraz nie chcesz, żebym to zobaczyła.
(3:55) Szlag, byłabym dobrym detektywem.
(3:55) Wciąż możesz nim być, Alice.
(3:56) Nie, Remusie, oboje wiemy, że to nie wchodzi w grę.
(3:56) Ustalmy coś. Jeśli okaże się, że Syriusz faktycznie żywi do mnie jakieś romantyczne uczucia, zrobisz wszystko, żeby zostać policjantką. Zgoda?
(3:57) To nie fair! On na ciebie leci, to jasne jak słońce!
(3:57) Ah, ależ nigdy nie powiedział tego wprost. A więc umowa stoi?
(3:58) No dalej. Nie możesz stchórzyć.
(3:58) Oh, w porządku! Stoi!
(3:59) Doskonale.
*
Wtorek, rano
(9:55) Opisz mi swoją wymarzoną randkę.
(9:55) …Co?
(9:55) Ok, chodzi ci o przebieg, czy o osobę?
(9:56) Przebieg. Daj spokoj, Lunatyku, wszyscy wiemy, że osobą jestem ja.
(9:56) Tak naprawdę wykorzystuję cię, by zbliżyć się do Elvendork.
(9:57) Wiedziałem.
(9:57) Ale nie, serio. Potrzebuję idealnej randki. Rogacz zabiera "tę jedyną" na weekend w ramach prezentu urodzinowego i nie ma pojęcia, gdzie iść i co robić.
(9:58) Hmmmmm
(9:58) Nie mam pojęcia. Żadnego. Co zalicza się jako randka? Czy obejmuje posiłek?
(9:59) Chyba za bardzo nad tym dumasz.
(9:59) Nigdy nie byłem na randce.
(10:00) Ugh, Rogacz i Glizdek też nie, a ja nie liczę tej z pierwszego roku.
(10:00) Mój boże, to było okropne.
(10:01) Co zrobiłeś?
(10:01) Poszliśmy do kawiarni, w której wszystkie drinki były różowe. Ciastka tak samo. Wystrój również. Ok, nie mam nic do różu, ale jest jakaś granica, Lunatyku. Jest granica.
(10:02) To brzmi jak scenariusz dziwnego horroru.
(10:02) Tak było. W moim umyśle grał podkład muzyczny idealny dla psychopaty, z każdym dźgnięciem różowego ciastka, robił się głośniejszy.
(10:03)  Więc nie była to idealna randka, ale nadal randka, tak?
(10:03) Jeśli MUSZĘ to tak nazwać
(10:04) Wiem, że Alice i Frank chodzą do ulubionej jadłodajni. A czasem do galerii, pograć w gry zręcznościowe.
(10:04) Do galerii? Naprawdę?
(10:05)  Alice jest bardzo dobra w koszykówce i lubi o tym przypominać Frankowi.
(10:05) To daje mi wiele cennych informacji i przekażę je wszystkie Rogaczowi, ale wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
(10:05) Chyba na ten moment każda randka jest dla mnie idealna.
(10:06) Och, no dalej.
(10:07) Powiedz mi o swojej, to się zastanowię.
(10:08) Och, um, ok.
(10:09) Lubię plaże. Więc może poszedłbym tam i pozwiedzał jaskinie, albo popływał, albo coś. Może zrobił piknik. Jezu, jakież to głupie.
(10:09) Nie tylko głupie, ale widzę, że lubisz "długie spacery po plaży".
(10:10) KURWA NAWET NIE ZAUWAŻYŁEM
(10:10)  Z cąłą pewnością teraz twoja kolej. Wystarczająco się ośmieszyłem.
(10:11) W porządku... Ale moja pewnie będzie nudna.
(10:11) Gadaj, Lunatyku.
(10:12) To by było coś prostego, jak... pójście do muzeum. Nie wiem. Bardzo lubię muzea.
(10:12) Tak czułem.
(10:13) Czekaj, muzeum
(10:13) MUZEUM. GALERIA SZTUKI.
(10:14) ???
(10:14)  LUNATYKU, JESTEŚ GENIUSZEM.
(10:15) Dzięki. Chyba.
*
(10:14) GALERIA SZTUKI
(10:14) ŁAPO JESTEŚ CUDOTWÓRCĄ
(10:15) TO POMYSŁ LUNATYKA, ALE TAK, WIEM.
(10:15) Czy to oznacza, że będziemy mogli teraz rozmawiać o czym innym
(10:16) To zniechęcające, Glizdogonie.
(10:16) Ej, Łapo, powiedz Lunatykowi, że dziękuję.
*
Wtorek, po południu
(3:36) Oglądam telenowelę i jestem jednocześnie zafascynowany i przerażony.
(3:37) Rogacz zawsze powtarza, że telenowele przypominają mu mnie.
(3:37) Taa, jestem w stanie to zrozumieć.
(3:38) Są tak dramatyczne.
(3:38) Przy okazji, mówi, że ci dziękuje.
(3:39) Co?
(3:39) Rogacz dziękuje za genialny pomysł. Idą do galerii sztuki.
(3:40) To nie do końca był mój pomysł, ale cieszę się, że mogłem pomóc.
(3:41)  Uhh, Mary zdradzała Stevena.
(3:42) A ja myślałem, że jest z Fabio?
(3:42) Jest w ciąży z Timem.
(3:43) Cholera, Mary! Tim ci ufał!
(3:43) Wiesz przecież, że nie był tym samym człowiekiem po wypadku!
(3:44) Mary, tak dużo krwi, a ciebie tam nie było NIC NIE WIESZ O JEGO CIERPIENIU
(3:45) JESTEŚ JEDYNĄ OSOBĄ KTORĄ ROZPOZNAJE MIMO AMNEZJI MARY JAK MOGŁAŚ
(3:46) Uważaj, Mary, chyba widze bombę w torebce matki Tima.
(3:46) Zrobi to, Mary, poświęci wnuka za honor jej syna.
(3:46) *Pogrzeb Mary*
(3:47) "Była naszą ulubioną sąsiadką. Tęsknię za jej ciastem cytrynowym i słodkim głosikiem. Spoczywaj w spokoju, Mary."
(3:48)  - mowa wygłoszona przez matkę Tima.
(3:49) Skandal!
(3:50) HAHA. Muszę iść na szlaban. Porozmawiamy później.
(3:51) Nara, Łapo. Uważaj na bomby i mężczyzn z opaską na oku.
*
Środa, rano
(9:33) WYRZUCONO MNIE Z KLASY
(9:33) Co? Za co?!
(9:34) BO MAM POMALOWANE PAZNOKCIE
(9:34) ...Nie wolno malowac paznokci?
(9:35) TAK TWIERDZI NAUCZYCIEL OD CHEMII ALE EVANS – ZNACZY LILY – MA CZERWONE.
(9:35) NIE WIEM CZY TO PODWÓJNE STANDARDY CZY JĄ FAWORYZUJE.
(9:36) Cóż, a gdzie teraz jesteś?
(9:36) …um, cóż
(9:37) Syriuszu, gdzie jesteś?
(9:37) Na parkingu.
(9:38) Na prakingu dla nauczycieli?
(9:38) …uh huh.
(9:39) Przy samochodzie nauczyciela od chemii?
(9:39) Przebiję tylko jedną oponę.
(9:40) Łapo, jeśli przebijesz mu oponę, to nieważne że zachował się jak palant. Nikogo nie będzie ochodziło, co zrobił.
(9:40) Ale będę czuł się lepiej.
(9:41) A nie będziesz czuł się lepiej, jak jutro znów pojawisz się w jego klasie z pomalowanymi paznokciami?
(9:41) A co, jeśli dyrektor tego zabroni?
(9:42) To wtedy przebijesz mu opony. Znaczy, nie dyrektora. Nie chcemy, żeby cię wylali.
(9:42) Nie?
(9:43) Nie, Łapo. Rogacz i Glizdogon tam są, a ty uwielbiasz dzielić z nimi pokój i przesiadywać w ich towarzystwie. Zgadza się?
(9:43) ..taa
(9:43)  Idę do dyrektora.
(9:44) Dobrze. Cieszę się.
(9:44) Opowiedz, jak poszło.
(9:45) Dzięki, Remusie.
(9:45) Że ustrzegłem cię przed przebiciem mu opon? HAH, żaden problem
(9:46) Poważnie
(9:46) Tak, ok. Nie ma za co.
(9:54) Czekam pod gabinetem.
(9:55) Powodzenia.
(9:55) Och, Łapo?
(9:56) Mm?
(9:56) Pomalowane paznokcie są sexy.
(9:57) O jezu
(9:57) Haha
(9:57) Na razie, Lunatyku.
(9:58) No to idę.
(9:58) Bądź silny.
*
(9:35) Łapo?
(9:36) ŁAPO?
(9:37) Syriuszu, daj spokój.
(9:40) Syriuszu, gdzie jesteś?
(9:45) Idę do Dumbledore’a.
(9:45) Poważnie? Stary, miałeś taki wyraz twarzy, jakbyś miał zamiar iść konstruować bombę.
(9:46) Taaa, cóż
(9:47) Zwrócono mi uwagę, że niszczenie mienia nauczyciela może nie pomóc mojej sytuacji
(9:47) Znaczy, Lunatyk zwrócił ci uwagę.
(9:48) Mniejsza
(9:50) Który kolor będzie lepszy: czerwony czy zielony?
(9:51) Co
(9:51) Uważam, że Glizdogonowi pasowałby niebieski. Lily też ma takie ubrania, jak i zielone i czerwone. To które?
(9:52) …
(9:52) Zielone. Ona i tak naturalnie nosi czerwień.
(9:53) Widzisz, tak samo pomyślałem, a Glizdogon na to "a nie będzie lamersko, jak będziecie tak samo ubrani", na co Lily w śmiech.
(9:54) Byłoby cholernie lamersko. Nie chciałbym, by mnie z wami wtedy widziano.
(9:55) I tak nie chcesz.
(9:55) Bo się całujecie etc
(9:55) Przestańcie
(9:56) Zaaaazdrooooosnyyyyyyy.
(9:57) Spko. Pewnego dnia spotkasz się z Lunatykiem i dostaniesz swoje całowanie.
(9:57) Odwal się.
(9:57) ;-)
*
Środa, południe
(12:02) Po gruntownym przestudiowaniu statutu, doszliśmy do wniosku, że nie ma żadnych zasad regulujących używanie lakieru do paznokci.
(12:03) A więc twój nauczyciel chemii jest zwykłym skurwielem.
(12:03) Tak, właśnie. A dyrektor powiedział, że nie zamierza wymyślać takich zasad, więc lakier zostaje!
(12:04) Ah, słodka sprawiedliwość.
(12:04) Jest jeszcze lepiej
(12:05) Jutro znowu mamy chemię i Glizdogon razem z Rogaczem zamierzają mnie poprzeć i się odstawić.
(12:05) To właśnie prawdziwa przyjaźń. Alice kiedyś mnie prosiła, żeby jej pomalować paznokcie i o mój boże
(12:05) Lakier był *wszędzie*
(12:06) Swoich nie malowałes?
(12:06) Swoje obgryzam.
(12:07) Zaraz wychodzę na lunch z mamą. Pogadamy potem
(12:07) Wow, prawdziwy świat itd.
(12:08) Wiem. To przerażające.
(12:08) Baw się dobrze z mamuśką.
(12:09) Gratulacje w sprawie lakieru.
*
Środa, po południu
(4:13) Czemu to powiedziałeś?
(4:14) Co?
(4:14) Nie miałeś być przypadkiem na szlabanie?
(4:15) Jestem
(4:16) Dlaczego powiedziałeś, że kiedy spotkam się z Lunatykiem, to będziemy się całować?
(4:17) Nwm. Żartowałem?
(4:17) James
(4:18) Strasznie dużo ze sobą gadacie, a nawet się nie znacie. Nie potępiam tego, po prostu.. Wiesz.
(4:18) Po prostu lubię z nim rozmawiać.
(4:19) Tak, wiem. To był żart.
(4:20) Ta. Ok.
(4:20) Och, daj spokój. Nie dostałeś nagle Gejowskiej Paniki, co?
(4:21) Ugh, nie, idioto.
(4:21) No to co się tak dopytujesz??
(4:22) Nwm. Po prostu to była dziwna insynuacja.
(4:22) McGoogoo wróciła.
(4:23) Bądź dla niej słodki.
*
Czwartek, rano
(10:02) Zamierzam zadać najbardziej ozywiste pytanie i z góry szczerze za to przepraszam.
(10:05) Myślę, że wiem, o co chcesz spytać. Nie ma sprawy.
(10:06) Ugh ok
(10:06) Skąd wiedziałeś, że jesteś gejem?
(10:07) Wybacz.
(10:07) Nie szkodzi, spodziewałem się tego.
(10:08) Taa, ale nie powieneneś, bo to głupie pytanie
(10:08) Możesz w zamian spytać, skąd wiedziałem, że jestem idiotą.
(10:09) Skąd wiedziałeś, że jesteś idiotą?
(10:09) Utwierdziłem się w tym przekonaniu, gdy zadałem moje pytanie.
(10:10) Mnie utwierdził indycent z Frankiem.
(10:10) Tak, ale. On zapytał cię tuż przed i odpowiedziałeś "tak".
(10:11) Cóż już wcześniej były pewne oznaki.
(10:12) Ugh ok, powiem ci.
(10:12) Czy były nimi zawstydzające erekcje?
(10:13) Nie do końca, choć czasem było ciężko.
(10:13) Ok, a więc był pewien przystojny lekarz.
(10:14) Przystojny lekarz? Co, jak ciacho z Chirurgów?
(10:14) Zamknij się. Miałem 13 lat. Przystojny lekarz, tyle.
(10:15) Ooooh doktorze, zbadaj mnie.
(10:15) Jezu Chryste.
(10:16) Czujesz to.
(10:16) Przestań! Albo nie będziemy o tym rozmawiać!
(10:17) W porządku, ok.
(10:17) Wiesz, że powinienem się zrewanżować, prawda?
(10:18) Huh?
(10:18) Będzie fair, jeśli zapytam, skad ty o tym wiedziałeś
(10:19) No, znaczy. Nie chcę niczego zakładać...
(10:20) Och, w sumie
(10:20) Racja. Hm.
(10:21) Cóż. Właściwie, po to spytałem.
(10:21) Tak naprawdę tego nie wiem.
(10:22) Och, okej.
(10:22) Możemy to dodać do listy rzecz, których można nie wiedzieć, mając 17 lat.
(10:23) Ale ty wiesz! Rogacz też!
(10:23) Kurwa, nawet Glizdogon!
(10:24) Po prostu dla niektórych ludzi to jest bardziej wyraźne. Nie ma co panikować, Łapo
(10:24) Ja nie panikuję, ty panikujesz.
(10:25) Ja po prostu... nie chcę być niczyim Frankiem.
(10:26) Sądzę, że sam fakt, iż odpycha cię sprawa z Frankiem zdoła cię przed tym uchronić.
(10:27) Albo po prostu się znienawidzę.
(10:27) Ok, może powinieneś to sprawdzić w jakimś neutralnym miejscu.
(10:28) A gdzie, do diabła, znajdę neutralne miejsce?
(10:28) Myślałem o klubie, czy coś.
(10:29) Ja...
(10:29) chyba nie odpowiada mi całowanie obcych ludzi.
(10:30) Rozumiem.
(10:31) Wspominałeś, że całowałeś się z kilkoma dziewczynami. Znałeś je?
(10:31) Tak. Chodzą do tej samej szkoły.
(10:32) I mówiłeś, że nie były to fajerwerki.
(10:32)  To było jak... dla zabicia czasu.
(10:33) Ale nie sądzę, że to od razu robi ze mnie geja.
(10:33) Wolno ci być kimś innym, niż gej albo osoba heteroseksualna. To nie ejst biało-czarny świat.
(10:34) Myślisz o bi?
(10:35) Ja nie... Moja opinia jest nieistotna. To zależy od ciebie.
(10:35) Ale wciąż, jest wiele innych opcji. Różne rodzaje pociągu seksualnego i romantycznego, bo to nie jest to samo.
(10:36) To zaczyna brzmieć przytłaczająco.
(10:37) Jak mówiłem: nie panikuj. Masz dopiero 17 lat.
(10:37) Poza tym, internet jest twoim przyjacielem. Poszukaj, poczytaj.
(10:38) To tak jak z samozaspokajaniem? Czy ty mi każesz iść oglądać porno?
(10:39) Co?! Nie!
(10:39) Właściwie
(10:40) To mogłoby okazać się przydatne. Nawet jeśli nie było to moją sugestią.
(10:41) Polecasz jakieś filmy?
(10:41) Jesteś odrażający.
(10:42) Więc wolisz czasopisma?
(10:42) O mój boże
(10:43) Idź mi stąd
(10:43) Nie jesteś na lekcji albo coś?
(10:44) Aw, patrz jaki jestes speszony.
(10:44) Odwal się, dziwaku.
(10:45) Ok, ok.
(10:45) Dzięki, Lunatyku.
(10:46) Nie ma sprawy, Łapo.
*
Czwartek, po południu
(7:34) Wkręcono mnie w opiekię nad dziećmi.
(7:34) A ja ledwo potrafię zająć się sobą.
(7:35) Iloma dziećmi?
(7:35) Dwójką. Chłopcy. Rudzi.
(7:36) Czemu rudość ma znaczenie?
(7:36) Bo są tak bardzo, bardzo rudzi.
(7:37) Mają nawet piegi. PSUJĄ WSZYSTKIE PRZEDMIOTY
(7:38) Haha, nigdy nie opiekowałeś się dziećmi?
(7:38) Nie. Ludzie zwykle opiekowali się mną.
(7:39) Więc powinieneś wiedziec, jak to wygląda!
(7:40) Tak, ale ja byłem posłusznym dzieckiem. Te... potwory się nie słuchają.
(7:41) A co robią?
(7:43) Budują wieżę z talerzy.
(7:44) Zamierzasz... może ich powstrzymać?
(7:45) Właściwie, za bardzo jestem pod wrażeniem, by to zrobić. Złapali równowagę.
(7:46) Lunatyku, jesteś do niczego!
(7:47) Co najwyżej nie jestem autorytetem. Czekaj czas na kąpiel
(8:00) W końcu siedzą w wannie.
(8:01) Czyje to dzieci? Nie ukradłeś ich skądś, nie?
(8:02) Oczywiście, że nie. Dalecy krewni i znajomi znajomych. Nie jestem pewien. Wiem, z kolei, że ich matka (wraz z moją!) spóźniają się już pół godziny.
(8:03) Jesteś u nich?
(8:03) Tak. Nawet tu przytulnie. Uh, urządzili walkę wodną
(8:04) Proszę, powiedz mi, że się do nich przyłączyłeś.
(8:12) Przyłączyłem. Jestem przemoczony, a łazienka zalana. Chłopaki siedzą na kanapie w ręcznikach. Oglądają Spongeboba.
(8:12) Kąpiel nie trwała tyle, na ile liczyłem.
(8:13) Który odcinek Spongeboba?
(8:13) …"Krusty Krab Pizza".
(8:14) Mmm. Dobry odcinek.
(8:14) Czemu mnie to nie dziwi.
(8:15) Bo w gruncie rzeczy wciąż jestem dzieckiem?
(8:15) To chyba najbardziej logiczne wytłumaczenie.
(8:16) O boże, dzieciaki są obłędne
(8:17) "Bill, wyglądasz trochę jak pizza."
(8:17) "Zamknij się, Charlie, jestes głupi jak Patrick Star."
(8:18) POWAŻNE OBELGI
(8:19) HAHA NAJWYRAŹNIEJ. TERAZ TOCZĄ BITWĘ NA PODUSZKI.
(8:19) Dzieci są fascynujące. Chcę ich mieć dokładnie zero sztuk.
(8:20) Jak mówiłem, możesz zwinąć czyjeś.
(8:20) Alice i Franka?
(8:21) Alice jest na nie. Sama myśl o ciąży ją przeraża. Frank chyba czuje ulgę.
(8:21) Ciąża wygląda okropnie. Świat powinien paść kobietom do stóp, po wszystkim, co muszą przy tym przejść.
(8:22) Pamiętam, jak wspominałeś, że nie możesz mieć dzieci.
(8:23) Dodaj to do listy objawów.
(8:23) Przepraszam, to było natrętne.
(8:24) Ależ nie, w porządku.
(8:24) W ogóle, zamierzasz to rozgryźć? Nie mam nic przeciwko, jeśli chcesz.
(8:25) Przyszło mi to na myśl.
(8:25) Nie, kłamałem. Mam całą stronę pełną teorii i objawów.
(8:26) Wow
(8:26) wybacz. Lubię zagadki.
(8:27) NIE ŻEBY TWOJA CHOROBA BYŁA TAK TRYWIALNA, PO PROSTU
(8:28) Syriuszu
(8:28)  NIE CHCIAŁEM CIĘ O TO PYTAĆ BO I TAK PYTAM O ZBYT WIELE RZECZY WIĘC POMYŚLAŁEM
(8:28) Syriuszu!!
(8:29) ..Tak
(8:29) Nie mam nic przeciwko. W zasadzie, jestem ciekaw, czy ci się uda.
(8:30) Ok, ale musisz mi powiedzieć, czy to jest takie tajemnicze i tylko ty, Alice i Frank to macie
(8:31) Nie jest tajmenicze. Raczej dość dobrze znane. Przy okazji, Frank i Alice tego nie mają.
(8:32) Och, okej.
(8:32) Ale musisz to rozgryźć. Jeśli zobaczę, że zgadujesz, zostaniesz zdyskwalifikowany.
(8:33) A co z nagrodą?
(8:34) Hmmmmm
(8:35) Mama wróciła. Pomyślę nad twoją nagrodą i się odezwę.
(8:35) Ok. Jak dzieciaki?
(8:36) Haha, padły spać prawie 20 minut temu.
(8:36) Czynisz cuda, Lunatyku.
*
(10:44) W końcu dotarłem do domu.
(10:45) Jezu, jak daleko ty od nich mieszkasz?
(10:45) Dwadziescia minut. Ale mama nie mogła skończyć gadać.
(10:46) Ups
(10:46) Jednakże, dało mi to trochę czzasu, by zastanowić się nad twoją nagrodą.
(10:47) I wymyśliłeś coś?
(10:47) Być może. Jeśli nie okaże się to przekroczeniem pewnej granicy.
(10:48) Jestem pewien, że mi pasuje, cokolwiek to jest.
(10:48) A jeśli jednak nie, to zawsze możesz zgadnąć niepoprawnie.
(10:49) Mów więc.
(10:50) Um, cóż.
(10:51) Pomyślałem sobie, że jeśli zgadniesz, moglibyśmy się spotkać. Czy coś.
(10:51) Ok, może to głupie, brzmi głupio jak już to powiedziałem.
(10:52) Nie, nie, to
(10:52) Pasuje mi. Tak, zróbmy tak.
(10:53) Ok. Cool.
(10:53) Lunatyku, stałeś się właśnie moją nagrodą pocieszenia.
(10:54) O boże
(10:54) Pójdę spać, nim zdążysz kontynuować tę myśl
(10:55) Dobranoc, Remusie.
*
Piątek, rano
(9:31) Czym jestem?
(9:31) Głąbem
(9:31) Łapą.
(9:32) Oh ha ha jacy wy zabawni. Dalej, po prostu współpracujcie.
(9:32) W porządku, ale jeśli będzie jak ostatnio tzn. Odpowiedzią będzie "James", a podpowiedzią "śmierdzi jak klej", to dostajesz bana.
(9:33) Odpowiedź: Peter. Wskazówka: Wygląda jak koń. Takie rzeczy bolą, Łapo.
(9:33) Czekaj, czekaj, mam pewne przeczucie.
(9:33) Czy odpowiedź to Lunatyk.
(9:34) To nie do końca poprawne zdanie, Rogaczu, powinieneś się wstydzić.
(9:34) Bo to nie do końca jest pytanie. Odpowiedzią jest Lunatyk. Wiem to.
(9:35) Słuchaj, wiem że to świetny gość i takie tam, ale czy możemy cholera rozmawiać o czymś innym?
(9:35) Pewna propozycja została złożona: jeśli odgadnę jego chorobę, spotkamy się.
(9:36) …Czy w takim razie nie oszukujesz?
(9:36) Nie musi o tym wiedzieć.
(9:37) Więc to tak na serio? Zamierzacie się spotkać?
(9:37) Plan jest taki, żeby odkryć jego dolegliwość jak najszybciej i ustalić, kiedy chcę się z nim spotkać. WIĘC ZGADUJEMY, CZYM JESTEM, HMMMM?
(9:38) W PORZĄDKU. Te lekcja i tak była nudna.
(9:38) Ok, dawaj.
(9:39) Czym jestem?
(9:39) Sprawiam, że jest się chudym i bladym. Są momenty, w których jest dobrze, a potem trzeba iść do szpitala. Nie można uprawiać sportu.
(9:40) Powoduję bóle głowy, wymioty (chyba) i bezpłodność.
(9:41) Bezpłodność? O czym wy do cholery gadacie?
(9:41) Oczywiście cieszę się, że mnie przypadkiem nie zapłodni.
(9:42) Kamień z serca, nie zniósłbym drugiego dziecka.
(9:43) Podsumowując: czymkolwiek to jest, jest przewlekłe.
(9:43) I nie jest to coś, o czym byśmy nie słyszeli. Najwyraźniej jest "dobrze znane".
(9:44) Dlaczego nie poszukasz w organizacjach pomocy chorym?
(9:45) Powiedział, że nie mogę zgadywać. Muszę to rozgryźć.
(9:45) Jakie masz, jak dotąd, teorie?
(9:46)  ŻADNE. NIC NIE MAM.
(9:46) Musisz zebrać więcej danych.
(9:47) Dziękuję, profesorze Glizdogonie.
(9:47) Jak dla ciebie: "Profesorze Pettigrew", Black.
(9:48) "Panie Black", profesorze Pettigrew.
(9:49) Na jakich zasadach możesz go o to pytać?
(9:49) Zakładam, że nie mogę wypytywać o objawy. Sam musi je odsłonić.
(9:50) Czym on jest, matrioszką? Musisz je odgadywać jeden po drugim?
(9:50) Może jest prawdziwą osobą, która powoli zaczyna mi ufać. Ale nwm. Wybieraj.
(9:50) Ok, przestańcie. Łapo, będziemy potrzebować więcej informacji.
(9:51) Ok, myślę że to do zrobienia.
*
Piątek, południe
(12:22) Jestem wolna!!!
(12:23) Gratulacje! Witaj w prawdziwym świecie!
(12:23) Jest wspaniale. Nic nie jest białe. Widzę kolory.
(12:24) Wiem. Poczekaj, aż coś zjesz.
(12:24) No to teraz czekamy tylko na Franka.
(12:25) Jak długo każą mu jeszcze tam siedzieć?
(12:25) Nie wiem. Ostatnimi dniami dobrze się czuł, ale znasz go. Mógłby być umierający, a i tak by nam nie powiedział.
(12:26) Ta, wiem. Czy to oznacza, że twoje maratony w chodzeniu są aktualne?
(12:27) Och, taaak. Zakładaj wygodne buty, chłopcze.
(12:27) Żałuję, że o tym wspomniałem.
(12:28) To dla ciebie dobre! Dla ducha i dla ciała!
(12:28) Nigdy nie mogę za tobą nadążyć.
(12:29) Dam ci fory, spokojnie.
(12:30) Jak tam kochaś?
(12:31) A kto to do cholery ma być?
(12:32) Hmmm a jak sądzisz?
(12:33) To niesprawiedliwe.
(12:34)  Bo mam rację?
(12:35) Mamy umowę. Jeśli zgadnie, na co choruję, to się spotkamy.
(12:35) Wow to się serio robi poważne, huh?
(12:36) Cholera, masz rachę. Trudno używać teraz tego słowa.
(12:37) Widzisz?
(12:38) Ile on wie?
(12:38) Niewiele. Najmocniejsze, co ma to bezpłodność.
(12:39) A co, do diabła, poruszyło ten temat?
(12:40) Żebyś miała z Frankiem dziecko, a ja nie musiał?
(12:41) Dziecko z Frankiem jest gdzieś w odlełej sferze, razem z moją karierą policyjną.
(12:42) Czyli, na to też postawiłabyś moje życie uczuciowe?
(12:43) Podstępna bestia.
(12:45) Będę u ciebie jutro o 9 rano.
(12:46) Czemu tak wcześnie??
(12:46) Żeby się upewnić, że wstaniesz o przyzwoitej porze.
(12:47) W porządku. Będę gotowy na 9.
(12:48) Tak trzymaj! Damy radę!
(12:48) Proszę, powstrzymaj się, bo brzmisz jak trener osobisty.
(12:49) Nie chcę widzieć negatywnej postawy! Niech usłyszę, że dasz radę!
(12:50) Dam... radę?
(12:50) GŁOŚNIEJ.
(12:51) Alice, piszemy smsy.
(12:52) Głośniej, Remusie.
(12:53) DAM RADĘ.
(12:54) Doskonale. Do jutra, mistrzu.
*
Piątek, po południu
(8:22) Palisz?
(8:23) Co?
(8:24) Zachowujesz się tak punkowo, masz motor i malujesz pazkoncie. Czy do tego palisz papierosy?
(8:25) Ahhhh... już nie?
(8:25) Och, Łapo, poważnie?
(8:26) Cóż, wiesz. Zmarnowana młodość.
(8:26) Heh
(8:27) Słuchaj, wtedy chodziło o to, co mogę zrobić, żeby jak najbardziej wkurzyć rodziców.
(8:27) Dostać raka płuc.
(8:30) W porządku, wyrzuciłem je przez okno.
(8:31) Do tego śmiecisz?
(8:32) Łapo, żartuję.
(8:32) Ale, uh, dzięki.
(8:33) Nie ma sprawy. Dawno chciałem to zrobić.
(8:34) Widzę, że dla ciebie to irytujące.
(8:34) Nie irytujące. Bardziej... Kieruje mną ostrożność.
(8:35) A więc... coś z płucami?
(8:36) Haha, taaa, chyba dostałeś wskazówkę.
(8:37) Tylko nie świruj, sam jestem trochę zakłopotany.
(8:37) Nie świruję, sam to zasugerowałem.
(8:38) Tak, ale jeśli z jakiegoś powodu zechcesz się wycofać z umowy, to w porządku. Zrozumiem.
(8:39) Nie chcę się z niczego wycofywać.
(8:40) Ok. Tak, ja też nie.
(8:40) Lepiej zacznij główkować.
(8:40) Idę spać. Rano wstaję.
(8:41) Jak bardzo rano? O 6? 7?
(8:42) Muszę wyjść z domu o 9, więc... 10 minut wczesniej?
(8:42) I nie dodawaj tego do swojego śledztwa. Po prostu bardzo lubię spać.
(8:43) Tak, właśnie widzę. Chłopie, 12 godzin.
(8:43) Cóż, a ty o której wstajesz w soboty?
(8:44) Koło 11.
(8:45) A o której się kładziesz?
(8:45) Dziś? Pewnie o północy. Zwykle robię to jeszcze później, ale nikt dziś nie imprezuje.
(8:46) Ok, wiem o co ci chodzi.
(8:47) Mhm. Dobranoc, Syriuszu.
(8:47) Dobranoc, Remusie.
*
Sobota, rano
(8:45) Stoję przed drzwiami.
(8:46) Wcześnie.
(8:46) I tak nie powinieneś już spać, tylko się ubierać itd.
(8:47) Właśnie się podniosłem.
(8:47) Jestem w twoim salonie. Remus, szybciej!
(8:48) Blech.
(8:52) Ok, już jestem gotowy. Ale i tak przyszłaś zbyt wcześnie.
(8:52) Złaź tu i nie gadaj.
*
Sobota, południe
(11:56) LUNATYK!
(11:56)  LUNATYK LUNATYK
(11:56) JAK PATYK
(11:57) BLADY I MĄDRY
(11:57) ROZSĄDNY
(11:57) LUNAAATYYYK
(11:59) Co to u diabła było
(12:00) Gra imienna, Lunatyku. No daaalej
(12:01) A może mam zrymować Remusa?
(12:01) Nie, nie trzeba.
(12:02) REMUS.
(12:02) REMUS REMUS!
(12:02) JEST MĄDRY
(12:03)  PORZĄDNY
(12:03) REMUS
(12:04) Nie rozumiem tego
(12:05) Naprawdę, Lunatyku, gdzie się podziały twoje maniery?
(12:06) Lunatyyykuuuuu
(12:06) Rogacza nie ma, a Glizdogon się uczy, więc ty musisz mnie zabawić.
(12:07) Może zabawię cię tym: wyobraź sobie, jak goni mnie pies w parku
(12:07) Wyobraź sobie tez Alice siedzącą na ławce i dławiącą się śmiechem.
(12:07) Oraz jej niechybną śmierć.
(12:08) NAPRAWDĘ GONIŁ CIĘ PIES
(12:09) Mogłem mieć w kieszeni kilka herbatników, które zwęszył. Wtedy o tym zapomniałem, więc gonił mnie po całym parku, a jego właściciel miał to w dupie.
(12:10) O mój boże
(12:10) PIES GONIŁ CIĘ DLA HERBATNIKÓW
(12:11) Czemu trzymasz ciastka w kieszeniach?
(12:12) ...Żeby je czasem jeść? Na pewno nie robię tego dla psa.
(12:13) Kiedy to się stało?
(12:13) Z dwie godziny temu.
(12:14)  OCH WIĘC TO NAWET NIE JEST TRAUMATYCZNE PRZEŻYCIE Z DZIECIŃSTWA
(12:15) Nie, nie, ale mam wielkiego, niebieskiego siniaka w miejscu, gdzie mnie ugryzł.
(12:15) Nie przepadasz za psami, prawda?
(12:16)  Z jakiegoś powodu to psy nie przepadają za mną.Większość zwierząt tak ma, w sumie.
(12:16) Ja cię lubię.
(12:17) ... Ty chyba nie liczysz się jako zwierzę, Łapo, chyba że osiągnęliśmy nowy poziom inżynierii genetycznej, gdzie zwierzęta potrafią wysyłać smsy i toczyć przeciętną rozmowę.
(12:17) Ale ja praktycznie jestem jak zwierzę. Trzeba mnie karmić i kąpać, bo sam tego nie zrobię.
(12:18) Ze mną jest w sumie podobnie. Ustawiam po trzy budziki, żeby wziąć leki, bo pierwsze dwa zawsze zignoruję.
(12:18) McGonagall cię kąpie?
(12:19) Och, tak. Jest przy tym niezwykle delikatna, wplata w moje włosy swoje długie palce i nakłada na nie odżywkę.
(12:20) Po czym ty trzęsiesz się jak pies i biegniesz, by wytarzac się w kurzu?
(12:21) Tak. Dokładnie.
(12:22) Och, zaproszono mnie do gry w piłkę, więc uwalniam cię z mych szpon.
(12:23) Chyba i tak powinienem się wykąpać, skoro już o tym wspomnieliśmy. Trochę się dziś naćwiczyłem.
(12:23) Ucieczka przed psem chyba się nie liczy.
(12:24) Po 1: liczy się. Po 2: poszełem również na spacer, dlatego znalazłem się w ogóle w parku. Trochę biegałem. Było okropnie.
(12:24) RIP Remusowa wolo życia.
(12:24) Dokładnie. Zwłaszcza, że mam tak robić co tydzień. Wezwij wsparcie.
(12:25) Nie ma opcji. Przegapiłbym większość psot.
(12:25) Jesteś beznadziejny. Idź biegaj, kop piłkę, by potem napawać się swoimi sportowymi zdolnościami.
(12:26) Och, tak zrobię.
(12:26) Jeśli ta informacja sprawi, że poczujesz się lepiej, to wiedz, że mam na sobie szorty.
(12:27) Cwaniak.
*
Sobota, po południu
(1:33) Już wracamy. Okazuje się, że nie mam pojęcia o sztuce.
(1:33) Czy powinieneś pisać, będąc na randce?
(1:34) Ona, uh, zasnęła mi na ramieniu. Jest cudownie, ale nie mam jak z nią rozmawiać i mi się nudzi. To długa podróż pociągiem.
(1:35) A więc jesteś do niczego w kwestii sztuki, huh?
(1:35) Wciąż opowiadała mi o tych wszystkich artystach, o ich życiu i co reprezentuje każdy obraz, a ja jedynie mogłem kiwać głową. Nie mam o niczym pojęcia, stary.
(1:36) Ale przynajmniej jej się podobało?
(1:36) O tak, powiedziała, że jest fantastycznie. Ale ja wciąż wyglądałem jak głupiec.
(1:37) Liczą się intencje.
(1:37) Taa, chyba tak. Pewnie kolejna myśl Lunatyka, ale co tam.
(1:38) Gonił go dzisiaj pies. Bo miał w kieszeni ciastka. Kto nosi herbatniki w spodniach? On. To ujmujące.
(1:38) Wow, Łapo.
(1:39) Wiem, Rogaczu. Zaufaj mi, wiem.
(1:40) Jesteś pewien, że to nie Wielka Gejowska Panika?
(1:41) Jest wielkie, ale to nie panika, a raczej uczucie, że muszę coś z tym zrobić. I nie jest gejowskie.
(1:42) Bi?
(1:43) HAHA NIE
(1:43) Ale powiedziano mi, że
(1:43) Lunatyk powiedział ci, że
(1:44) W porządku, ok, tak. Lunatyk powiedział mi, że jest wiele innych opcji i... rzeczy, które trzeba rozważyć. Więc nawet nie chodzi o bycie bi. Ale zobaczymy, jak PAN Syriusz Black sobie z tym poradzi.
(1:45) Ok, a po co ten "pan"?
(1:45) Miał być żart nt orientacji. Widać nie wyszło.
(1:46) Może zachowaj go dla jedynego geja, jakiego znasz.
(1:47) Taaa. Lunatyk doceni moje gry słowne.
(1:47) Albo bardziej cię znienawidzi. Nie wiadomo.
(1:48) Lunatyk nigdy mnie nie znienawidziiiii
(1:48) Jeszcze cię nie poznał
(1:49) Ha ha
(1:49) Nie mów takich rzeczy.
(1:50) Ok, ok. Pociąg się zatrzymuje. Niedługo się zobaczymy.
(1:50) przywiozłeś mi coś?
(1:50) Spadaj.
*
Niedziela, po południu
(3:43) Nudzi mi się.
(3:43) Pamiętasz, jak tobie się nudziło i opowiedziałem ci historyjkę?
(3:43) Tak, teraz ja potrzebuję czegoś podobnego.
(3:55) Właśnie zdałem sobie sprawę, że pewnie grasz. Szlag by cię.
(4:03) Masz szczęście, wysłali mnie na ławkę.
(4:03) Znowu podstawiłeś komuś nogę?
(4:04) …Tak.
(4:05) Nie rozmawialiśmy przez telefon w tym tygodniu.
(4:06) To prawda. Chcesz to teraz zrobić?
(4:07) Wciąż godzina do końca meczu. Nie lubię oglądać.
(4:07) Ok.
[Łapa dzwoni]
— Hej, skarbie.
— Nie nazwałeś mnie właśnie skarbem.
— Ależ tak, jesteś moją przyszłą nagrodą.
— To idzie za daleko. Zmień tor rozmowy.
— MUSISZ MÓWIĆ GŁOŚNIEJ
— PRZESTAŃ KRZYCZEĆ
— JEST MECZ, CZEGO SIĘ SPODZIEWAŁEŚ?
— Normalnej rozmowy?
— Ok, może być.
— Mam nadzieję, że masz jakieś tematy. Nie chcę, żeby ta rozmowa była niezręczna.
— Nic się nie bój, Lunatyku. Mam zamiar opowiedzieć ci mecz.
— W porządku, jeśli sprawisz, że to będzie interesujące.
— Oczywiście. Znam wszystkich graczy, więc usłyszysz też interesujące wstawki.
— Och, już nie mogę się doczekać.
— Wiem, że nie jesteś w stanie powstrzymać ekscytacji.
— No dalej. Godzina wcale szybciej nie mija.
— Masz paskudne maniery, Lunatyku. A wiec tak, Rogacz ma piłkę. O nim wiesz już tyle, że mógłbyś napisać esej.
— Brakuje mi tylko jego odcisków, inaczej nie będę w stanie wrobić go w morderstwo.
— Och, przesłałem je pocztą. Niedługo powinny dotrzeć.
— Czas najwyższy.
— Podał do Gideona; to wielki, niezdarny gość, który raz zrzucił mnie ze schodów.
— Co do diabł...?
— Ależ w porządku, na schodach były poduszki.
— Im więcej słyszę o twojej szkole, tym mniej bajerancko brzmi.
— Och, tak. Jedynym bajerem jest ilość pieniędzy, które trzeba wyłożyć, by się tu dostać. I czasem mają dobrą gorącą czekoladę.
— Chwała gorącej czekoladzie
— Ok, Gid podał do swojego brata, Fabiana. On też jest wielki i umięśniony. Jest też od niego przystojniejszy, ale nie mów Gidowi, że to powiedziałem.
— Bo zrzuci cię ze shcodów?
— Tak, dokładnie dlatego. O CHOLERA PIŁKA FABIANA ZOSTAŁA PRZECHWYCONA. PRZEZ MOJEGO BRATA. TO PORAŻKA
— Masz brata?
— Taa, ale o nim powiem ci innym razem. Wygląda prawie jak ja, ale to ja jestem tym przystojnym. To możesz powiedzieć Gidowi.
— Uwierzę ci na słowo, w razie gdyby Gideon chciał mnie uszkodzić przez wzgląd na moją mizerność.
— Ah, niee, Gid to łagodny olbrzym. Ugłaskałby cię jak kociaka.
— Wciąż nie jestem rozbawiony.
— Wybacz. OK MALFOY MA PIŁKĘ I BIEGNIE DO BRAMEK, KURWA NIEEE
— Co?!
— GLIZDOGON BRONI. CHOLERA TO TAK STRESUJĄCE AHHH STRZELIŁ GOLA
— Więc wygrywacie, czy przegrywacie?
— JEST REMIS, LUNATYKU OMGGG
— Czy ty... podskakujesz?
— Tak! To ekscytujące, Lunatyku, jestem zdumiony, że nie drżysz na krawędzi krzesła!
— To kuszące.
— Ok, Rogacz w swoim majestacie zdobył piłkę. Podał do Gida, a ten do Croucha – omg Barty idzie na całość. Ten gośc to armata.
— Barty?
— Skąd tak dosadny ton, Lunatyku?
— W ten sposób można mówić do małego chłopca.
— On jest niemal jak dziecko. Bardziej dziecinny ode mnie, uwierzyłbyś? Kiedy z tobą rozmawia, w przerażający sposób gniecie własne dłonie i, co nawet gorsze, oblizuje usta.
— Barty nie wygląda mi na zwycięzcę.
— On nie zna granic, biegnie do celu, wymijając każdego na swej drodze. Rogacz jest wkurwiony.
— Chyba nie wie co to gra zespołowa?
— Tak, wszyscy i tak wiemy, że gdy dotrze do bramki, spanikuje i strzeli w przeciwnym kierunku – oh, własnie tam jest! No daaaalej!
— Jakiego mają obrońcę?
— Nazywa się Rosier. Uroczo, choć raz próbował opchnąć mi amfę, a to trochę wykracza poza moje punckowe granice.
— Chodziłem do szkoły publicznej przez, hm, cztery lata? Miałem koło 14 lat, ale ludzie byli zupełnie inni od tych z twojego otoczenia. Byli... mili.
— Mili?
— No, nie próbowali sprzedawać mi narkotyków, więc chyba szkoły publiczne, pod tym względem, wygrywają z prywatnymi.
— Coś czuję, że jest w tym jakieś "ale".
— Udało im się zamknąć mnie w szafce.
— Jezu, Remusie.
— Mogło być gorzej, mogłem ćpać amfę.
— Tak w ogóle, Barty nie strzelił gola.
— Tak myślałem, wydawało mi się, że słyszę, jak ktoś przeklina.
— Rogacz. Dostał kartkę. Cholerny idiota.
— Huh, wy naprawdę poważnie traktujecie ten sport.
— Będziesz taki, jak my, jak tak dalej pójdzie z twoimi spacerami.
— Chrzań się.
— Co?
— Nabijasz się. Widzisz? Przestań rechotać!
— Wybacz, wybacz.
— Nie, to nie jest szczere! Nadal się śmiejesz, kretynie!
— Ok, ok, już przestaję. O, cholera, Fabian i Mulcibar się tłuką. Jezuu.
— Czy to się często zdarza?
— Co, przemoc?
— Yup, to wszystko wydaje się dość dzikie.
— Taka drużyna. Gramy przeciwko naszym rywalom. Od początku tak było, a jeśli przegramy w tym tygodniu, oni nie pozwolą nam o tym zapomnieć aż do przyszłego roku.
— Jaka dryżyna?
— Slytherin. Węże. Oślizgłe potwory.
— Węże nie są oślizgłe, Łapo.
— A więc zimnokrwiste pokraki.
— To już lepsza obelga.
— Haha, taak. O boże. Rogacz walnął Malfoya i teraz cała drużyna się tłucze. ZOSTANIEMY ZDYSKWALIFIKOWANI.
— Czy ktoś w ogole jeszcze gra? Co się tam dzieje?
— Nie, piłka została porzucona. Wszyscy okładają się pięściami. Tamci mają przewagę liczebną bo, oh, bo rozmawiam przez telefon.
— …Jeśli czekasz na pozwolenie, by iść bić się z ludźmi, to nie sądzę, bym mógł na to pozwolić.
— To tylko przyjacielska potyczka! No weź!
— Co do diabła? Nie, zostajesz na ławce. Teraz ja zachowuję się jak twoja matka.
— Och, a propos mamusi; jest gdzieś na trybunach. Mam nadzieję, że widziała, jak wywaliłem Rega.
— Rozumiem, że chodzi o twojego brata.
— Yup. Dobra, sędzia przerywa walkę. Czekaj... HAH! Odwołują mecz! Nikt nie wygrał!
— Cóż, przynajmniej nie będą się ciebie czepiać?
— Dokładnie, Lunatyku! Powinniśmy częściej tak robić!
— Sport-freaki to dziwaczni ludzie. Jesteście szaleni.
— Wolimy, jak określa się nas "wolnymi duchami", Lunatyku.
— Psychol.
— Aw, ale mówisz to z uczuciem, prawda?
— Tak, jasne. Uroczy psychol.
— Jakież to słodkie, Lunatyku! Słuchaj, a może... Oh, ok, muszę iść.
— Tak, słyszę gdzies z tłumu: "zamknij się" i... "chłopak"?
— To Rogacz, ale kompletnie go ignoruj. Tak. Ja dokładnie to robię. Ok, muszę iść. Na razie, Remusie.
— Gratulacje z powodu, uh, wygranej? Na razie, Syriuszu.
— Pa, słońce.
[Połączenie zakończone.]
*
(6:32) Rogacz rozwalił okulary, a Glizdogon wargę. W międzyczasie ja raczyłem się widokiem bitwy i nie doznalem obrażeń. Dobrze się stało, Lunatyku.
(6:32) Matka wie najlepiej.
(6:33) Aw, lunatyku, jesteś jak matka, której nigdy nie miałem.
(6:34) Jak tam Slytherin?
(6:34) Niestety Regulus wciąż żyje, ale na to nic nie poradzimy. Rogacz wybitnie walnął Malfoya, który skończył z podbitym okiem. Jutro rano będę mógł przedstawić ci dokładniejszy raport.
(6:35) Nie mogę się doczekac.
(6:36) To było fajne... Znaczy, chodzi mi o rozmowę.
(6:37) Taa. Twój komentarz był super, chociaż co chwila przeklinałeś. Ale to bylo uzasadnione.
(6:37) Chyba nie mogę czuć rozczarowania. "Hmm, tak, w tej rozmowie pełno było uzasadnionych przeleństw."
(6:38) Zamknij się.

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman

Powrót do góry Go down
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 16:29

Tydzień piąty

***
Syriusz – wytłuszczony
Remus – kursywa
James - normalny
Peter – podkreślenie[u]
[u]Alice - pogrubienie, kursywa, podkreślenie

***

Poniedziałek, rano

(9:28) Rosier utyka. To moja zasługa, jestem bogiem.
(9:28) Glizdku, dźgnąłeś go kolcami na podeszwie. Nie liczy się.
(9:29) Na wojnie i w miłości wszystko wolno. I tak poradziłem sobie lepiej od ciebie.
(9:29) Przecież ja niczego nie zrobiłem.
(9:29) Dokładnie. Jesteś cholernym pantoflarzem.
(9:30) W sumie spodziewałem się, że załatwisz Rega.
(9:30) To by była nierówna walka, zwłaszcza że mam ogromną przewagę.
(9:31) Czy o tak zignorujemy mój komentarz?
(9:31) Z całą stanowczością.
(9:32) Aw, więc Lunatyk nie przyjdzie być jedną z twoich cheerleaderek?
(9:32) Mógłbym go poprosić, ale nie sądzę, że włożyłby spódniczkę.
(9:33) Nieee, to tylko fan Syriusza.
(9:33) Nie zmuszaj mnie, bym zeżarł ci pracę domową, Glizdogonie. Wiesz, że znów mogę to zrobić.
(9:34) Błagam, nie. Ostatnim razem to było mega przerażające.
(9:34) Niech to będzie dla ciebie lekcją.
(9:35) Jakieś nowe symptomy, btw?
(9:35) Niee
(9:36) Czyli mamy tylko to, że nie chodzi do szkoły i nie może mieć dzieci?
(9:36) Taaa, w gruncie rzeczy.
(9:37) Musisz się dowiedzieć, jaki układ mu nawala, wtedy pójdzie z górki.
(9:37) "Hej, Luni, czy potrafisz strawić żarcie? Tak? A co z sercem, miałeś ostatnio jakiś zawał? Aaah, jednak nie?"
(9:38) Z pewnością potrafisz być bardziej subtelny.
(9:38) Jasne
(9:39) Malfoy wygląda jak porzeczka.
(9:39) Nie wiem, nic nie widzę.
(9:40) I pomyślałby kto, że nie masz zapasowej pary okularów, huh?
(9:41) Odwal się Glizdogonie z tą swoją logiką.
(9:41) HAH, widzicie jak daleko od twarzy trzyma komórkę?
(9:41) Ah, cudownie. Nie mogę się doczekać, aż w coś przywali na ślepo.
(9:42) Walcie się obaj
(9:42) Czterooki
*
Poniedziałek, południe

(12:11) Frank wraca do domu w czwartek!
(12:12) Super, znów mogę odgrywać piąte koło u wozu.
(12:13) Zaproś kochasia, to zorganizujemy podwójną randkę.
(12:13) Jesteś niemożliwa.
(12:14) Uznam to za komplement.
(12:14) Nie powinnaś.
(12:16) Jakieś postępy na froncie?
(12:16) Wczoraj zrelacjonował mi swój mecz.
(12:17) W sensie, przez telefon.
(12:17) Oooo, kolejna rozmowa. Można powiedzieć, że sprawy wyglądają coraz bardzej na... serio.
(12:18) Przestań przestań przeeestań
(12:18) Ok, ok, choć i tak słaba gra słów.
(12:19) Oh, nie może być?
(12:19) A jak tam jego zgadywanka?
(12:20) Wie, że to płuca. Teraz to tylko kwestia czasu.
(12:21) Jesteś na to gotowy?
(12:21) Myślałem, że tak.
(12:22) Ale?
(12:23) Znasz fabułę "Gwiazd naszych wina"?
(12:24) Nie jesteś postacią z tragicznego dramatu.
(12:24) Ale zaczynam się tak właśnie czuć. Jakież to typowe.
(12:26) Słuchaj, on wie, że jesteś chory, a mimo to nadal tam jest. Mógł to skończyć dawno temu, ale tego nie zrobił. Nie martw się tak.
(12:27) Sądzisz, że będzie tak szczęśliwy, gdy się spotkamy, a ja zakaszlę go na śmierć? Wie o chorobie, owszem, ale nie widzi jej i nie słyszy. Jest od tego odcięty.
(12:28) Nie jest już z tobą tak źle.
(12:29) Ale w przyszłym tygodniu to się może zmienić, mogę wyglądać jak śmierć we własnej osobie.
(12:30) Cóż, w takim razie, gdy się już domyśli, musisz mu o tym wszystkim powiedzieć. Upewnić sie, że to zrozumie.
(12:31) Och, jasne, "zrozumie". I będzie się czuł zobowiązany, by nie zerwać kontaktu. A potem mnie znienawidzi, bo będzie czuł, że go do tego przymuszam.
(12:32) Remusie, zamknij się.
(12:33) Jeśli tak się stanie, to będzie jego wina. Od zawsze nam to mówili, nie? To, co robią ludzie wokół nas, zależy jedynie od nich samych. Jeśli sytuacja ich unieszczęśliwi, zawsze mają prawo odejść.
(12:35) Nie chcę, żeby on odszedł.
(12:35) Remusie, wiem. Przepraszam.
(12:36) Chyba muszę po prostu poczekać i zobaczyć, co się wydarzy.
(12:36) Tak. A w międzyczasie upieczemy ciasto dla Franka.
(12:37) Naprawdę? Gdy mówisz "my"...
(12:37) Tak, pieczesz je ze mną.
(12:38) To chyba nie jest dobry pomysł.
(12:39) W nosie mam, co o tym myślisz. Do zobaczenia w środę.
*
Poniedziałek, wieczorem

(1:11) Mam przed oczami parkę całujących się dwunastolatków.
(1:12) Cóż, nie gap się na nich zbyt długo. To może być podstęp.
(1:12) W zasadzie to przygnębiające. Dziewczyna wygląda jakby miała zasnąć.
(1:13) Zawsze możesz wkroczyć do akcji i ją wybawić, Rycerzu.
(1:14) Prowokujesz mnie?
(1:15) Jezu, ni... Tak. Znaczy, oczywiście. Bierz ją.
[Syriusz dzwoni]
— Zły pomysł?
— Ależ dobry wieczór. O ile dobrze pamiętam, pomysł jest twój, ale nie martw się, nie wykorzystam dzieciaków.
— Czuję się jak Frankenstein. Stworzyłem potwora.
— Cicho, uwielbiasz to, co robisz. Ok, teraz zamknij się i słuchaj
— To nie brzmi dobrze!
— Ehm, wybacz panie. Panie? Masz moment na rozmowę o naszym Panie, Jezusie Chrystusie?
— ... w co ty do cholery grasz...
— Och, jestem wsburzony! Tak niegodny język. Proszę, zawitaj do naszej organizacji. Twoja matka pewnie umiera ze zmartwienia.
— Idź ode mnie, ty dziwaku!
— Niech Bóg zlituje się nad twoją duszą i wpuści cię do nieba...
— Odwal się!
— Do widzenia i z Bogiem.. kurwa!
— Łapo?
— Rzucił we mnie sokiem! SPŁONIESZ ZA TO W PIEKLE
— o boże, Łapo...
— Lunatyku! Użyłeś imienia Pana na daremno! Jak śmiesz! I przestań się śmiać!
— Nie mogę! Jesteś głupkiem!
— To był twój pomysł!
— Łapo... *kaszle* jesteś... *kaszle*
— Lunatyku, wszystko w porządku?
— Ja... *kaszle* Nic mi nie jest. Napraw *kaszle* dę. P-przepraszam
— Ja przepraszam. Już dobrze?
— Mhm. Wzorowo.
— Gdy mówiłem, że podoba mi się twój chrypiący głos... Niezupełnie to miałem na myśli.
— Haha, taak, domyślam się. Jak młody?
— Pokazał mi faka. Co za bezczelność.
— Spłonie w piekle.
— o cholera, powinienem iść na lekcje. Złapię cię później, Lunatyku.
— Nie mogę się doczekać następnego razu, gdy sterroryzujesz małe dzieci.
— Uważaj na siebie, Remusie.
— Wzajemnie, Syriuszu.
[koniec połączenia]
*
Wtorek, rano

(10:23) Jak wyglądają twoje lekcje angielskiego?
(10:24) Czytam książkę, uczę się motywów. Piszę na ten temat esej.
(10:24) A potem?
(10:25) Mama studiowała angielski, kiedy zaszła w ciążę. Czyta je i ocenia. To nic wielkiego.
(10:26) Mogę spytać, ile razy tak robiłes?
(10:26) Ah, było tego mnóstwo. Zbyt wiele.
(10:27) Czy którykolwiek dotyczył Szekspira?
(10:27) Mary
(10:28) ... O nie
(10:29) Czymże twe zmartwienie?
(10:29) Co ja zrobiłem
(10:30) Gdzie żeś uciekasz przed mową Szekspira?
(10:31) Dobry boże, Remusie, używasz google, prawda?
(10:32) Podejdźże i powtórz, pyskaty kundlu!
(10:33) I TAK KIEPSKA WYMÓWKA NA UŻYCIE SŁOWA PYSKATY
(10:34) PODŁA DZIEWOJA.
(10:35) Czuję się jakbym cofnął się w czasie.
(10:36) Zaskoczyłeś mnie. Sądziłem, że się przyłączysz.
(10:37) Cofnąłem się w czasie i musiałem docenić twoje poświęcenie idei.
(10:37) Mam nadzieję, że jesteś zadowolony.
(10:38) Jakżesz bardzo.
(10:38) Kiepska próba.
(10:39) Wciąż dochodzę do siebie.
(10:39) Wróć, gdy ochłoniesz.
(10:40) To może potrwać. Daj mi trochę czasu.
(10:40) pff, słabe.
*
(10:30) Wyglądasz jakbyś połknął rybę, która próbuje wydostać ci się z gardła.
(10:30) Lunatyk mówił do mnie po szekspirjańsku
(10:30) Chyba sie zakochałem.
(10:31) Dobry boże, Łapo. To już się wymyka spod kontroli.
(10:32) Och, nie patrz tak na to.
(10:32) Powiedziałem, że cię kocham drugiego dnia naszej znajomości.
(10:33) To prawda. Jesteś dziwakiem.
(10:34) Po prostu chodzi mi o to, że niezależnie od twojej nieokreślonej orientacji
(10:34) Dla niego to również nie jest łatwe.
(10:35) Po prostu pozwól mi się cieszyć jego dziwnym poczuciem humoru bez udawania swatki, ok?
(10:35) Dobra, Łapo.
(10:35) Nie ma sprawy.
*
Wtorek, wieczorem

(2:34) Nie wierzę.
(2:34) Co się stało?
(2:35) Mama kupiła mi złotą rybkę.
(2:35) Aw
(2:36) Bo sądziła, że jestem samotny. A co niby rybka na to poradzi?
(2:37) Aspekt komediowy?
(2:37) Czy to nie twoja rola?
(2:38) Hahaaa
(2:38) Powiedziałeś jej o mnie?
(2:39) Nie, stąd myśli, że jestem samotny. Że siedzę w pokoju cały dzień i nic nie robię.
(2:39) Znaczy, to częściowo prawda, ale czasem ciszę przerywa twoja dziecinna gadanina.
(2:40) Widzę, że samotność uczyniła cię uroczym.
(2:40) Niczego jeszcze nie zobaczyłeś.
(2:42) A jesteś samotny? Tak szczerze?
(2:43) Jezu, nie wiem.
(2:43) Kłamiesz, Remusie.
(2:44) Cóż, skoro sam znasz odpowiedź
(2:45) Nie, to TY ją znasz.
(2:45) Ugh
(2:46) Sluchaj. Ok, może nie byłoby takie złe mieć tu kogoś obok
(2:46) Alice robi, co może i to doceniam. Ale nie może być ciągle przy mnie
(2:47) Ja mogę.
(2:47) Ale nie namacalnie.
(2:48) Nie. A przynajmniej... jeszcze nie?
(2:49) Tak przypuszczam. Jeszcze nie.
(2:50) Mam inne pytanie niecierpiące zwłoki.
(2:50) A cóż to może być?
(2:51) Jak nazwałeś rybkę?
(2:52) Dobry boże. Jeszcze jej nie nazwałem.
(2:52) !!!!
(2:53) W porządku. Łapo, czy nadasz mojej rybce jakieś imię?
(2:54) Z przyjemnością, Remusie!
(2:54) Błagam, nic w stylu Elvendork.
(2:55) *westchnięcie* w porządku.
(2:56) Cudnie.
*
(4:56) Czy to ona, on, czy nie wiadomo?
(4:56) Uh…
(4:57) Spytałem mamy i mówi, że nie wiadomo.
(4:57)  Dobrze. Nie musimy zważać na uprzedzenia wobec płci.
(4:58) Ty naprawdę wkręciłeś się w tematy seksualności i tożsamości, huh?
(4:58) Jeszcze nie znalazłem niczego, co pasowałoby do mnie, ale to naprawdę interesujące. Miałeś rację, internet jest niesamowity.
(4:59) Tylko nie zdziw się, gdy napotkasz blogi neonazistów. To był straszny dzień.
(4:59) Wow. Ok.
(5:00) W KAŻDYM RAZIE. RYBKA. WERBLE PROSZĘ
(5:00) *niespokojne werble*
(5:01) Bathsheba.
(5:02) Nigdy więcej nie pozwolę ci niczego nazwać.
(5:03) Awww, Lunatyyku.
(5:03) W porządku, pójdziemy na kompromis. Może być Sheba.
(5:03) Cóż, chyba muszę się zgodzić.
(5:04) Czy Sheba będzie mieć przyjaciela?
(5:04) Tak, ja miałem nim być.
(5:05) Nieee, rybiego przyjaciela! No Remusie!
(5:05) Nie, nie kupię drugiej rybki. Jedna to zbyt wielka odpowiedzialność.
(5:05)  Taaa, słyszałem, że podobno trzeba je karmić, tak wiesz, każdego dnia.
(5:06) Zakmnij się. Żadnych więcej rybek. Nie kupię jej tylko po to, żebyś mógł ją nazwać.
(5:06) W porząąąądku. Bawcie się dobrze z Shebą.
(5:07) Och, będziemy. Tak bardzo. Nie mogę powstrzymać ekscytacji.
(5:07) Mówisz to z martwym wyrazem twarzy, tak?
(5:08) Oczywiście.
*
Środa, południe

(12:09) Alice zmusza mnie do pieczenia. Potrzebuję natychmiastowego wsparcia.
(12:10) Ooo, pieczesz. Co pieczecie?
(12:10) Ciasto. Od postaw. Dlaczego musi być od podstaw!?
(12:11) Nie ma jej tam? Nie daje ci instrukcji?
(12:12) Dała mi przepis na karteczce, a sama robi co innego.
(12:12) CIASTECZKA! ROBI CIASTECZKA! CZEMU JA NIE MOGĘ? TO TAKIE ŁATWE!
(12:13) życie jest pełne wyzwań, Lunatyku. Musisz im sprostać.
(12:14) Ja już chyba miałem dość wyzwań. Kurwa, czemu nie kupiła gotowca? Dodałbym jajka, masło i gotowe.
(12:14) Wow, ty chyba naprawdę nie cierpisz piec.
(12:15) Jestem tak w tym okropny! Nie wiem, dlaczego, ale jakimś cudem rzeczy zajmują się ogniem, a ja jestem cały w mące.
(12:16) Alice poinformowała mnie, że mam mąkę na nosie. Cudownie.
(12:16) Uroczo!
(12:17) Nie jestem uroczy.
(12:17) Ależ jesteś.
(12:18) Jestem furią.
(12:18) Jesteś kociakiem.
(12:19) Ok, włączam mikser. To się dobrze nie skończy.
(12:20) Wierzę w ciebie.
(12:27) Rozbryzgałem jajka na ścianę. Alice wali mnie rękawicą do pieczenia
(12:28) Powiedz jej, że patelnia byłaby bardziej efektywna.
(12:34) Wywaliła mnie z kuchni. No w końcu
(12:35) Naprawdę jest aż tak źle?
(12:36) Tak. Wolę ciastka jeść, niż je robić.
(12:37)  Po co w ogóle cokolwiek piekliście?
(12:38) Frank wraca do domu. Prezent powitalny.
(12:38) Ooo, a możesz zrobić ciasto i walnąć go nim w twarz?
(12:39) Mam nadzieję, że nie chodzi ci o Franka.
(12:40) Chodzi. Mam mu parę rzeczy do powiedzenia.
(12:41) Znowu na mnie krzyczy. Ok, ok, muszę iść, grozi mi szczypcami
(12:42) Baw się dobrze w krainie pieczenia!
(12:42) Nie sądzę.
*
Środa, wieczorem

(10:58) Pst. Lunatyku, śpisz?
(10:58) Mhm.
(10:59) Cholera, znów cię obudziłem?
(11:00) Nie, nie, leżę sobie od dziewiątej. Gapię się w sufit i nudzę.
(11:01) Powinieneś był do mnie napisać.
(11:01) Nie chciałem ci przeszkadzać.
(11:02) To niemożliwe, Lunatyku.
(11:02) Możesz jednak mnie zabawić.
(11:03) Jak?
(11:04) Jest noc, a ja się nudzę. Wymagam strasznej historyjki.
(11:04) A siedzisz zawinięty w koc przy kominku w chatce pośrodku lasu?
(11:05) Nie.
(11:05) Więc nic nie da się zrobić.
(11:06) Jesteś mi winien historyjkę! Ja ci jedną opowiedziałem! I to lekką i pozytywną!
(11:06)  Ooo, mam tu pianki, jeśli to cokolwiek zmienia.
(11:07) Skąd, u diabła, wytrzasnąłeś pianki?
(11:07) Spod łóżka.
(11:08) Niezupełnie o to mi chodziło, ale chyba już nie chcę czegokolwiek wiedzieć.
(11:08) A wiesz, czego ja chcę? Strasznej historyjki.
(11:09) Ok, w porządku, ale nie oczekuj, że będzie powalająca. Nigdy takiej nie słyszałem i żadnej nie opowiadałem.
(11:09) Naprawdę? Rany, tracisz szansę bycia przerażonym przez trzeszczącą podłogę.
(11:10) Ok, czekaj, daj mi chwilkę.
[Lunatyk dzwoni]
— Tak jest bardziej efektywnie.
— Mm, zgadzam się. Ale będę musiał szeptać, bo okazuje się, że Rogacz z Glizdkiem podsłuchiwali naszą ostatnią rozmowę.
— Nie ma sprawy. Ja też będę szeptał, żebyś nie wrócił do normalnego głosu.
— I żeby nie obudzić Sheby.
— No tak. Oczywiście.
— A więc, Lunatyku, opowiadaj.
— Nie umiem zacząć tak, żeby nie było tandetnie.
— A więc ja to zrobię: Była ciemna, burzliwa noc...
— To była ciemna i burzliwa noc. Wracałeś do swojego dormitorium po wybitnie udanej... przejażdżce na motorze.
— Czekaj, ja jestem protagonistą? Stary, ty chcesz mnie zabić!
— Swojej własnej śmierci nie zamierzam ilustrować! Poza tym sam chciałeś straszną historyjkę, więc może przynajmniej się jej przestraszysz.
— W porządku. Wracałem z udanej przejażdżki na motorze.
— Wszystko wokół tonęło w ciemnościach. Noc była cicha, a jedynym dźwiękiem zdawały się liście szeleszczące pod twoimi stopami. Próbowałeś nie przestraszyć się ciemności, ale dreszcz i tak przebiegł po twoim kręgosłupie, gdy w oddali rozległo się ciche pohukiwanie sowy.
— Robisz ze mnie jakieś dziecko.
— O ile pamięć mnie nie myli, ustaliłeś zasadę, aby nie przerywać.
— Arrgh, ok , mów dalej.
— Wkradanie się z powrotem do pokoju nie było łatwe, gdyż w tak starym budynku słychać każde skrzypnięcie podłogi, która zdawała się trząść z każdym twoim krokiem. Więc, kiedy sam usłyszałeś ten dźwięk trzy stopnie niżej, ledwie go zauważyłeś.
Drzwi jęknęły żałośnie, gdy je otworzyłeś, po czym ujrzałeś swoich współlokatorów pogrążonych we śnie. Rzuciłeś na łóżko kask i opadłeś na materac, aby rozwiązać buty. Wtedy zauważyłeś, iż drzwi wciąż były otwarte; wpuszczały do środka blade światło księżyca.
Wstałeś, by je zamknąć, a coś strasznego ścisnęło cię w żołądku. Gdy sięgnąłeś do tyłu, by namacać łóżko trafiłeś na coś zupełnie innego. W dotyku przypominało to sweter, lecz ty natychmiast zerwałeś się na równe nogi chcąc znokautować wszechobecną ciemność. Jednak niczego tam nie było. Włączyłeś telefon, by dojrzeć cokolwiek w świetle ekranu, lecz niczego nie znalazłeś. Z rezygnacją wróciłeś z powrotem na łóżko.

— Czy w tej historii nagle stałem się imbecylem?
— Ja tylko opisuję, jak by to mogło rzeczywiście wyglądać.
— Sądzisz, że machałbym rękami w ciemność i nagle przestał?
— Ok, skłamałem. Sądzę, że piszczałbyś jak dziecko i biegał po pokoju jak opętany.
— Nieprawda!
— Prawda! A teraz zamknij się, bo psujesz cały nastrój.
— W porząąąąąąąądku.
— Ok. Um, ach tak. A więc leżysz w łóżku, próbując zasnąć. Jesteś skrajnie wyczerpany po przejażdżce. Jednak wtedy dostrzegasz szeroko otwarte drzwi. Natychmiast odrzucasz kołdrę i zrywasz się na równe nogi, po czym zatrzaskujesz drzwi z rozdrażnieniem.
Mimo to, twoi przyjaciele się nie budzą.
Próbujesz przekonać samego siebie, że to tylko przeciąg jest sprawcą dreszczy mknących po kręgosłupie, a kiedy na powrót znajdujesz się pod kołdrą, mocno starasz się ignorować emanujący z niego chłód.
Czy to ma w ogóle sens?

— Podłoga właśnie skrzypnęła, więc tak. Kontynuuj.
— Czuję się jak kretyn.
— Nie przestawaj! Muszę wiedzieć, jak umrę. No daaalej.
— Ok, w porządku. Wiatr zawodzi za oknem, brzmiąc niczym krzyk wdzierający się do środka każdą szczeliną. Nie możesz pozbyć się wrażenia, że w pokoju jest jeszcze ktoś. Nie jesteś w stanie niczego dostrzec, jednak wyobrażasz sobie spokojnie stojącą postać wpatrującą się w ciebie z końca pokoju.
— Tutaj też jest cholernie ciemno.
— Nie jesteś do końca pewien, ale sądzisz, że dostrzegasz cień majaczący w ciemności. Nie myśląc trzeźwo, mówisz: "Rogaczu?" Ale żadnej odpowiedzi nie ma.
Naciągasz kołdrę na głowę i chwytasz za telefon, oświetlając swój tymczasowy namiot. Przez cienką warstwę materiału widzisz ciemny kształt przesuwający się powoli w twoją stronę.
Łapo? Syriuszu?
— Nie gadaj, opowiadaj.
[i]— Ok, ok. Gorączkowo zaczynasz pisać smsa do Rogacza i Glizdogona. Słyszysz wibracje ich telefonów pogrążonych w ciemności, lecz żaden z przyjaciół się nie porusza. Nagle cień odsuwa się gwałtownie, a ty nadstawiasz uszu, nasłuchując w dudniącej w uszach ciszy.
Następnie czujesz, jak na materac opada coś ciężkiego, jak gdyby ktoś właśnie siadł...

— AAAAAH O KURWA JA PIERDZIELĘ!
— Łapo?
— JEEEEZUUUUU CHRYYYYSTEEEEE
— Nie musisz być złośliwy.
— ROGACZU TY CHOLERNY GNOJU
— Co?
— CHOLERNY PIEPRZONY CHUJU ZAMIERZAM CIĘ ZABIĆ. Wybacz, Lunatyku, Rogacz właśnie złapał mnie za stopę, ponieważ jest jest gnojkiem bez krzty szacunku.
— Przynajmniej się przestraszyłeś, huh? Nie o to chodziło?
— Łapanie za nogi to oszustwo! A tak szczerze, to naprawdę trochę się przestraszyłem twojej głupiej opowieści. Naprawdę musiałeś osadzić ją w moim obecnym miejscu zamieszkania?
— To maksymalnie spotęgowało efekt.
— No. Boże. Rogacz cały czas się śmieje. Lunatyku? Nieee, ty też zdrajco!
— Piszczałeś jak dziecko! Tak jak ci mówiłem!
— Przestań się ze mnie śmiać! Cholera cię, oczywiście, że piszczałem, jestem wielkim dzieckiem.
— Wielkim, przerażonym dzieciątkiem.[i]
— Tak, rozumiem! Dzieckiem!
[i]— Nie złość się, dzieciaku.

— Następnym razem, gdy nazwiesz mnie dzieckiem, uznam to za czułość... Zamknij się, Rogaczu!
— Wnioskuję, że twoje szeptanie niewiele pomogło.
— Nie, najwyraźniej. Chyba pójdę już spać, jest prawie północ.
— Porozmawiamy później, Łapo.
— Taa, na razie, Remusie.
— Dobranoc.
[Połączenie zakończone]
*
Czwartek, rano

(9:38) Słyszałem wczoraj pewne interesujące komentarze w tle.
(9:39) Hm? Jakie?
(9:39)  "Przestań flirtować i wracaj do łóżka."
(9:40) To Rogacz jest, jak zwykle, kretynem. Ignoruj go.
(9:41) Frank dzisiaj wraca. Organizujemy przyjęcie z kiepskim tortem i mnóstwem ludzi.
(9:41) Dasz radę, Lunatyku.
(9:41) I jak wyszło to ciasto?
(9:42) Alice po mnie poprawiła, a na wierzchu jest tyle lukru, aby ukryć jego szpetotę.
(9:42) Jestem pewien, że to arcydzieło.
(9:43)  Alice ma piękne pismo, a ledwo zdołała zmieścić "Witaj w domu, Frank" na tym potwornym torcie. Jest szkaradny.
(9:43) Lepiej pójdę się na to wszystko przygotować.
(9:44) Wszystko w porządku, Lunatyku?
(9:44) Oczywiście, porozmawiamy później.
(9:45) Baw się dobrze.
*
Czwartek, południe

(12:23)  A więc przyjęcie jest u Franka – jego matka jest niemożliwa.
(12:24) Pokazuje wam jego dziecięce zdjęcia?
(12:24) Nie, ale obraża każdego w zasięgu wzroku i ma kapelusz z wypchaną kaczką.
(12:25) Lunatyku, kaczki są urocze! Nie bądź niegrzeczny!
(12:25) Naprawdę, to prawdziwa kaczka. Zastrzelona i wypchana i wszyta na kapelusz.
(12:26) Upsik. Poczekaj aż wyciągnie szalik z łabędzia.
(12:26) To naprawdę by mnie nie zdziwiło.
(12:27) Właśnie powiedziała mi, że moje oczy staną się kwadratowe, jeśli nie przestanę się gapić w telefon.
(12:27) Ma trochę racji, Lunatyku. Kwadratowookulizm to bardzo poważne schorzenie. Nie chciałbym, byś padł jego ofiarą.
(12:28) I tak już noszę okulary, więc nic gorszego się nie stanie.
(12:28) NOSISZ OKLULARY?
(12:29) …Tak? Do czytania.
(12:29) DLACZEGO NIE ZOSTALEM O TYM POINFORMOWANY WCZEŚNIEJ?
(12:30) A co, spuścisz mi głowę w kiblu za bycie nerdem?
(12:30) Lunatyku, to najlepsze wieści, jakie dziś otrzymałem. Jesteś nerdem, ale uroczym.
(12:31) Już ci mówiłem – nie jestem.
(12:31) Tak, tak, jesteś złym, młodym człowiekiem w okularach. Jak wyglądają?
(12:32) Nie odpowiem na to pytanie.
(12:32) Prooooooszę, Lunatyyyykuuuu?
(12:33) Ugh.
(12:33) Czarne w cienkiej oprawce.
(12:34) Czy ty mi chcesz powiedzieć, że...
(12:34) TAK, mam hipsterskie okulary, ok?
(12:35) O mój boże.
(12:35) Miałem piętnaście lat!
(12:35) AI są TYLKO DO CZYTANIA.
(12:36) "Tylko do czytania"... a teraz masz je na nosie?[/b]
(12:36) Chciałbym skończyć rozmowę na ten temat.
(12:37) Masz, prawda?
(12:37) Ugh, no przecież czytam, czyż nie?
(12:38) Neeeeeeeerd.
(12:38) Babcia Franka nazwała mnie czterookim. Dlaczego to się przytrafia mnie
(12:39) Hipsterstwo jest spoko, bądź silny.
(12:39) Powiedz to jeszcze raz, a przyjadę do ciebie na rowerze i z ukulele.
(12:40) Och, jakie to straszne. Bardziej, niż twoja opowieść.
(12:41) Lubię myśleć o tym jak o współpracy między mną, a Rogaczem. Piszczałeś jak prosiak.
(12:41) Tak, ok, rozumiem, dzięki! Rogacz też nosi okulary. Okrągłe, ponieważ jest jeszcze większą łajzą.
(12:42) A czy Rogacz wygląda, jak to ująłeś, jak uroczy nerd?
(12:42)  Ew, nie. Rogacz jest dla mnie jak brat. Nie mów takich dziwnych rzeczy, Remusie.
(12:43) Znaczy, gdybym mógł wybrać sobie brata, to byłby to Rogacz.
(12:43) A czy poza bratem, o którym wspomniałeś mi w zeszłym tygodniu, masz jeszcze jakieś rodzeństwo?
(12:44) Niee, ale mam zbyt wielu kuzynów, którzy zawsze pałętali się po domu. Moim domu. Starym domu.
(12:44) Szlag, domu, w którym kiedyś mieszkałem.
(12:45) Ich domu.
(12:45) W ich domu. Tak.
(12:45) A ty masz rodzeństwo?
(12:46) Nie, jestem tylko ja i Sheba.
(12:46) Domyślam się, które z was jest ulubionym dzieckiem.
(12:47) Jeśli powiesz, że Sheba, to zrobię ci krzywdę.
(12:47) Rowerem i ukulele?
(12:48) Tak. Więc mnie nie prowokuj.
(12:49) Jesteś słodki, kiedy się złościsz.
(12:49) Przestaaaaaaaań
(12:50) Żartuję, żartuję. Twój gniew na pewno ma uzasadnienie.
(12:51) Nie jestem zły, tylko ty jesteś natarczywy.
(12:51) Babcia Franka mówi, że jestem zbyt chudy. Kochana kobieta, no naprawdę.
(12:52) Zaczyna brzmieć jak ten dupek Frank.
(12:52) Czekaj
(12:53) To była gadka, żeby zaprowadzić mnie do tortu.
(12:53) TEGO tortu!?
(12:54) O mój boże, właśnie go jem.
(12:54) I jak?
(12:55) Ku mojemu zaskoczeniu, jest całkiem dobry. Czekoladowy, więc musi być dobry; widocznie ciężko go zepsuć nawet z moim brakiem zdolności.
(12:55) Bo czekolada jest dobra?
(12:56) Bo ciężko odróżnić gorszą czekoladę od tej lepszej, kiedy są zmieszane.
(12:57) Ok, Alice grozi, że zabierze mi telefon.
(12:57) Dobrze więc. Widocznie ktoś znowu wkroczył pomiędzy nas.
(12:58) Niedługo do ciebie wrócę.
(12:58) Wyczekuję tego dnia, Lunatyku. Żegnaj.
(12:59) Nie zapomnij o mnie, Łapo.
*
Czwartek, wieczorem

(2:22) Poinformowałem moją mamę o twoim istnieniu.
(2:23) I nadal masz telefon? To cud.
(2:23) Alice mnie wkopała. Zdradziła moje zaufanie. Nie rozmawiamy z nią.
(2:24) Stanowcze. Lubię to.
(2:24) Ugh, a teraz mam się pyta, kiedy przyjdziesz na obiad jak w "Poznaj mojego tatę".
(2:25) HAHA wiem, co masz na myśli.
(2:26) ??
(2:27) Haha, cóż, wszyscy moi przyjaciele myślą, że jesteś moim chłopakiem
(2:27) ...Co?
(2:28) Ahh wybacz, dziwnie zabrzmiało.
(2:28) Nie, znaczy, myślę, że cię przebiję.
(2:29) Jak to?
(2:29) Alice nazywa cię kochasiem.
(2:30) HAHA O MÓJ BOŻE
(2:31) A więc naszym znajomym ewidentnie zalezy, żebyśmy byli razem
(2:31) Co nie? Przyjaźń to dla nich za mało.
(2:32) Efekt Par, tak to nazywam. Oni tkwią w związkach, więc wszystkich innych również zaczynają swatać.
(2:32) Oh podoba mi się ta teoria. Taaa, rogacz nie był taki, dopóki nie poznał "tej jedynej". Ale nie robi czegoś takiego Glizdogonowi, a to jest wkurzające.
(2:33) Na niego tez przyjdzie pora.
(2:33) Mam nadzieję.
(2:34) A Frank też tak robi?
(2:34) Tak, odsuwa mnie. To chyba poczucie winy.
(2:37) Nigdy nie był ciebie wart.
(2:38) Och
(2:38) Um
(2:39) Dzięki?
(2:42) Haha, Lunatyku. Naprawdę, zasługujesz na coś lepszego.
(2:43) Cóż, teraz mam ciebie.
(2:45) To była dziwna odpowiedź, przepraszam.
(2:46) Nie, uh, jest ok. I masz rację. Masz mnie.
(2:48) ...Tak?
(2:49) No tak. Całkiem tak.
(2:50) Wow to brzmi lamersko
(2:52) Jest ok. Nawet gdybyś sobie odszedł, to chyba i tak bym się ciebie nie pozbył.
(2:52) Nie odejdę
(2:53) Wiem, że pewnie mi nie uwierzysz, ale naprawdę, Remusie. Będziemy mieć po 80 lat, a ja wyślę ci zdjęcie śmiesznego psa, którego zobaczę na ulicy czy coś.
(2:54) Łapo... Ja nie dobiję do 80.
(2:54) Więc nie odejdę tak długo, jak tu będziesz.
(2:55) Dziękuję, Syriuszu.
(2:55) I definitywnie nie jesteśmy chłopakami, huh? Haha
(2:56) Haha, możne powinniśmy to rozważyć.
(2:56) Znaczy, no, jeśli.. jest co rozważać
(2:56) Nwm
(2:57) Uch, tak. Myślę, że jest.
(3:05) ...ok, może w sumie nie mówiłeś tego na poważnie
(3:18) Przepraszam.
(3:33) Cholera.
*
(5:22) REMUSIE TU SYRIUSZ ZABRALI MI TELEFON NA LEKCJI I PIEPRZONY NAUCZYCIEL PRZECZYTAŁ WSZYSTKO NA GŁOS TO BYŁO STRASZNE TERAZ PISZĘ OD ROGACZA PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM POROZMAWIAMY JUTRO KIEDY ODZYSKAM TELEFON PROSZĘ NIE ZŁOŚĆ SIĘ.
(5:23) JEŚLI COKOLWIEK MA ŚWIADCZYĆ O MOJEJ SZCZEROŚCI TO ZWRÓĆMY UWAGĘ ŻE TAK ZAPAMIĘTAŁEM TWÓJ NUMER TELEFONU.
(5:32) REMUSIE?
(5:53) KURWA.
*
Piątek, rano

(8:32) Frank i ja jesteśmy na zewnątrz. Czas na spacer!
(8:34) Nie.
(8:34)  No daalej. Mówiliśmy ci wczoraj, że będzie spacer.
(8:34) I obiecuję, że pójdę w przyszłym tygodniu. Nie dziś.
(8:35) Nie, ponieważ w przyszłym tygodniu powiesz dokładnie to samo i znów będzie jak rok temu. Wyłaź z łóżka, Remusie.
(8:35) Nie dziś, Alice. Proszę, odejdź.
(8:36) Co się stało?
(8:36) Nic.
(8:37) Kochaś coś zrobił?
(8:37) Przestań go tak nazywać.
(8:38) A więc chodzi o niego.
(8:39) Wracam do łóżka.
(8:40) Nie, nie. Twoja mama nas wpuści i wyniesiemy cię z domu, jeśli będziemy musieli. A potem będziesz spacerował i powiesz nam, co się stało, a my ci z tym pomżemy.
(8:41) Dlaczego to robisz
(8:42) Ponieważ jesteśmy twoimi cholernymi przyjaciółmi, Remusie. Wpuszczaj nas.
(8:43) Niech najpierw założę spodnie
(8:44) Grzeczny chłopiec.
*
(9:21) Odpisał na twój telefon?
(9:22) Nie, Łapo.
(9:23) Szlag. Kurwa. Spieprzyłem.
(9:23) Niczego nie spieprzyłeś, Syriuszu, tylko Slughorn. To jego wina.
(9:24) Taaa, ale Moony może w to nie wierzyć!
(9:25) Ale na to nic nie poradzisz, chłopie.
(9:25)  NO DZIĘKUJĘ CI BARDZO JAMES WŁAŚNIE DLATEGO MNIE NOSI[b]
(9:26) Ok, ok, spokojnie! Musisz po prostu... jakoś go przekonać.
(9:26) [b]Wow, nigdy bym na to nie wpadł.

[Glizdogon został dodany do czatu]
(9:27) Pete, skończyły mi się pomysły. Pomóż.
(9:28) Jeśli chodzi o Lunatyka, to próbowałeś do niego zadzwonić?
(9:29) Dziś rano nie. A wczoraj wieczorem wyłączył telefon.
(9:29) A nigdy tego nie robi.
(9:30) Może bateria mu siadła?
(9:31) Bądźmy realistami. Unikał mnie. Nadal to robi.
(9:31) Spróbuj zadzwonić po lekcjach. Kiedyś musi go włączyć.
(9:32) Myślicie, że mi wybaczy, jeśli przeproszę go w 32 językach?
(9:32) Myślę, że przebaczy ci, gdy tylko dowie się, co się stało. Rozejdzie się po kościach, Syriuszu, obiecuję.
(9:33) Poza smsowaniem na lekcji, nie zrobiłeś niczego złego.
(9:34) Do czasu aż się do niego dodzwonisz, musimy obmyślić plan zemsty na Slughornie.
(9:34) Właśnie! Cóż, jeśli to sprawi, że lepiej się będziesz czuł. Ja na pewno będę.
(9:35) Masz coś konkretnego na myśli, Rogaczu?
(9:36) Tak. I dotyczy Evans. Aż takie to podstępne.
(9:36) Zamieniam się w słuch.
(9:37) Panowie, przejdźmy do rzeczy.
*
[Wiadomość głosowa zostawiona o 10:35 rano]

Cholera, Remusie. Tu Syriusz, jeśli jeszcze nie jest to oczywiste. Dzwonię w sprawie wczorajszej sytuacji. Nie odpisałeś na żadną moją wiadomość... uh, cóż, chyba chcę jeszcze raz cię przeprosić. Ten sam chuj, który wyrzucił mnie wtedy z klasy, zabrał mi telefon i przeczytał nasze wiadomości reszcie klasy. To nie znaczy, że cokolwiek cofam. Naprawdę, proszę, uwierz mi. Ja tylko, szlag, czas mi się kończy. Proszę napisz albo zadzwoń, cokolwiek i nie waż się myśleć, że zrobiłeś coś złego. Mówiłem poważnie. Naprawdę, całkowicie poważnie, byłem tak poważny, że mógłbyś stwierdzić, że...
[Wiadomość została nagrana. Naciśnij 1 by skasować wiadomość.]

*
(10:40) Zostawił wiadomość głosową. Boże, co mam teraz zrobić?
(10:41) To, co ustaliliśmy.
(10:42) A jeśli źle to odbierze i w ogóle przestaniemy rozmawiać?
(10:42) Nie pozwól na to. A jeśli on przestanie, to przynajmniej wiesz, że nigdy by cię nie szanował.
(10:43) To, co robisz jest w porządku.
(10:43) A jeśli zrobi się nieprzyjemnie, złoimy mu skórę.
(10:44) Naprawdę, chciałbym zobaczyć, jak łoisz komukolwiek skórę.
(10:45) A jakże! Z tobą mogę się rozprawić choćby dziś.
(10:46) A z Frankiem?
(10:46) Remusie, nie masz pojęcia. To mięczak.
(10:47) Dałabym radę waszej dwójce jednocześnie.
(10:47) Wiem. Dlatego się ciebie boję i zrobię, co mi każesz.
(10:48) Więc weź się w garść i porozmawiaj z kochasiem.
(10:48) Rozkaz, kapitanie.
*
Piątek, południe

(12:02) Które dokładnie wiadomości przeczytał?
(12:02) Od "Nie odejdę" do "Myślę, że jest"
(12:03) Przykro mi, że twój nauczyciel to gnój.
(12:03) I przepraszam, że nie odpisywałem.
(12:04) W porządku. Po prostu. Złościsz się?
(12:04) Nie. Po prostu się bałem.
(12:05) Rozumiem to. Przepraszam.
(12:05) Nie zrobiłeś niczego złego.
(12:06) Ty też nie.
(12:06) Nie, ale to, co zaraz zrobię, będzie tylko moją winą.
(12:07) Co masz na myśli?
(12:08) Powiedziałeś, że nie cofasz swoich słów.
(12:09) Mhm.
(12:10) Ja też nie.
(12:10) Ale rozważyłem ponownie pewne... aspekty
(12:11) Oh. To znaczy?
(12:12) To, co, uh, mielibyśmy rozważyć.
(12:13) Już tego nie chcesz?
(12:13) Nie teraz. Nie, kiedy ty jesteś tam, a ja tutaj i nawet nie znam twojego cholernego nazwiska.
(12:14) Black.
(12:15) ...Słucham?
(12:15) Głupolu, moje nazwisko to Black.
(12:16) Żartujesz sobie ze mnie?
(12:16) Nazywasz się Syriusz Black?
(12:17) Tia.
(12:17) To niedorzeczne. To jak imię postaci literackiej.
(12:18) Bardzo mocno próbuję się tu na ciebie nie obrazić.
(12:18) Przepraszam. Ale weeeź. Po prostu wow.
(12:19) Może powinniśmy wrócić do tematu naszej rozmowy?
(12:19) Tak.
(12:20) Cóż, to, że zdradziłeś mi swoje nazwisko, nie zmienia mojego podejścia na temat tego, jak powinniśmy to rozegrać.
(12:20) A jak powinniśmy to zrobić?
(12:21) Czymkolwiek to... jest.
(12:22) To miał być mój drugi punkt. Nie wiemy, czym "to" jest i sądzę, że powinniśmy się wstrzymać, aż się... spotkamy, czy będziemy spotykać, czy cokolwiek.
(12:22) No wiesz, tak jak zwykli ludzie.
(12:23) To brzmi... rozsądnie.
(12:23) Gniewasz się?
(12:24) Nie, Lunatyku, oczywiście, że nie. Rozumiem cię i tak, widzę, że to mógłby być lepszy pomysł.
(12:25) I żeby było jasne: to nie dlatego, że nie chcę.
(12:25) Tak, tak. Wiem.
(12:25)  I nie dlatego, że ja nie chcę.
(12:26) Super. Um, dobrze.
(12:27) Ok, idźmy dalej, bo to wyjątkowo stresujące, Remusie.
(12:28) Lupin.
(12:29) Czy to ma być
(12:29) Nazywam się Remus Lupin.
(12:30) O w mordę jest lepiej, niż mógłbym przypuszczać
(12:31) Miło cię poznać, Remusie Lupinie. Nazywam się Syriusz Black.
(12:32) Dzień dobry, Syriuszu Black. Ciebie również miło poznać.
(12:32) Nie mogę się doczekać naszych przyszłych konwersacji, panie Lupin.
(12:33) Wzajemnie, panie Black. Tymczasem do zobaczenia.
(12:33) Do zobaczenia.
*
(12:40) PAKUJ WALIZKĘ CIENIASIE BO JEDZIESZ DO SZKOŁY POLICYJNEJ
(12:41) CHOLERA REMUSIE LUPIN MÓWIŁAM CI, ŻE MAM RACJĘ!
(12:41) I PATRZ! DZIĘKI TEMU BĘDZIESZ TEŻ MIAŁA PRACĘ. TAKA JESTEŚ MĄDRA, ALICE.
(12:42) Kiedy zdobędę dyplom, pierwszą rzeczą, jaką zrobię, będzie użycie mojej wiedzy, by cię zamordować!
(12:43) Nie mogę się doczekać bycia przez ciebie zamordowanym, Alice.
(12:43) Się wie.
*
Piątek, wieczorem

(1:38) Jak poszło?
(1:38) Uśmiecha się, więc musiało pójść dobrze.
(1:39) I niczego nie podpalił.
(1:39) Tak, poszło dobrze. Dziękuję za troskę.
(1:39) To znaczy?
(1:40) Znaczy co?
(1:40) Mam zięcia czy coś?
(1:41) Och, boże, nie.
(1:41) Ale te wiadomości, które Slughorn przeczytał, co innego sugerowały...
(1:42) Tak, cóż, może zdecydowaliśmy, że brak spotkania jest w zasadzie przeszkodą dla związku.
(1:42) Związki na odległość nie są dla wszystkich.
(1:43) więc, czekaj, to koniec?
(1:43) Nie? O co ci chodzi? Wciąż rozmawiamy.
(1:44) Och, i nie jest niezręcznie?
(1:44) Cóż, jeśli o mnie chodzi, to nie. Nie wiem, co on myśli.
(1:45) Myślę, że to co się stało, uświadomiło nam, kim dla siebie jesteśmy. Czy coś. On sam powiedział, że powinniśmy się wstrzymać.
(1:46) Więc, co? Przyznaliście się i jesteście...?
(1:46) I idziemy dalej, tak.
(1:47) To super. Zwłaszcza, że tak naprawdę przeciez nie znasz gościa, nie? Nawet nie wiem, jaką ma chorobę.
(1:47) Och, całkowicie o tym zapomniałem. Ale tak, to chyba potwierdza fakt.
(1:48) Poza tematem: cała szkoła już wie, że jesteś chociaż jakby gejem.
(1:48) Nie dbam o to.
(1:49) A więc pozwól, że zrobię parafrazę: twoja rodzina już wie, że jesteś jakby gejem.
(1:49) Nadal o to nie dam.
(1:50) Stary, twoja rodzina jest straszna. Tego chyba nie odpuszczą, nie?
(1:50) Och, z pewnością Reg powie mi kilka mocnych słów, a gdy dowie się że nie mogę "z tym skończyć" powie, że doprowadzam matkę do łez ( w co szczerze wątpię) ale ogólnie sądzę, że dadzą mi spokój. Albo będą traktować tak jak zawsze.
(1:51) Skoro tak twierdzisz.
(1:51) A jeśli nie, to będziemy stać za tobą murem, gotowi skopać im tyłki.
(1:52) Dokładnie!
(1:52) Dzięki, chłopaki.
(1:53) Czy to oznacza, że rezygnujemy z Misji Sól?
(1:53) Nigdy w życiu.
(1:54) Więc mamy mnóstwo pracy.
*
Sobota, rano

(10:32) Otrzymałem zbyt wielką władzę.
(10:33) Wiedziałam, że nie powinnam była o tym wspominać.
(10:34) Jeszcze nie kliknąłem w link. Ale jest tam. Ma go.
(10:34) To był żart! Naprawdę nie sądzę, że powinieneś to robić.
(10:35) Wiem, ale to mnie kusi. Jest tylko jeden profil, więc to musi być on. Któż inny mógłby mieć takie imię?
(10:35) To się robi dziwaczne.
(10:36) Wieeeeeeeem, Alice. Ale ty też byś była ciekawa.
(10:36) Jestem.
(10:37) Ok, a może ja zerknę i powiem ci, co... istotnego tam znajdę. W ten sposób będziesz coś wiedział, ale nie wszystko.
(10:37) Jasne. Ok, brzmi rozsądnie.
(10:38) Zwłaszcza, że sam nie masz Facebooka. I on nie będzie mógł cię stalkować.
(10:38) Czy możemy nie używać tego słowa?
(10:39) Stalkować? WYBACZ CZY STALKOWANIE JEST DLA CIEBIE NIEWYGODNE?
(10:39) SHHHH CICHO WIEM. JESTEM DZIWAKIEM.
(10:40) Tylko, jeśli masz tego świadomość. Ok. Black, tak?
(10:40) Tak.
(10:41) Ok, jest. Klikam.
(10:42) Ok, ok.
(10:42) Na profilowym ma cholerny motocykl. To jeden z tych ludzi.
(10:43) To Elvendork.
(10:43) Nie chcę wiedzieć.
(10:44) Ok , a więc wszystkie zdjęcia ma prywatne, ale mogę przynajmniej potwierdzić, że ma 17 lat i mieszka w Anglii.
(10:44) Dzięki bogu.
(10:45) Nie ma jego zdjęć. Przykro mi.
(10:45) Może tak jest lepiej.
(10:46) Ej, a co ci wyskakuje, gdy wpisujesz moje imię?
(10:48) Ummmm
(10:48) O BOŻE
(10:48) Co!?
(10:49) O PANIE
(10:49) ALICE COŚ TY DO DIABŁA ZNALAZŁA
(10:50) MYSPACE
(10:50) NIE
(10:51) WCIĄŻ SĄ TAM ZDJĘCIA
(10:51) NIE NIE TO SIĘ NIE DZIEJE
(10:52) JEZU REMUSIE W OPISIE MASZ TEKST PIOSENKI BLACK VIEL BRIDE
(10:52) CHOLERA NIE PAMIĘTAM HASŁA NIE LOGUJE MNIE
(10:53) PRÓBOWAŁEŚ WOLFBOY96?
(10:54) Dzięki bogu, Alice, jesteś geniuszem. Jezu, to jest straszne.
(10:55) HAHA MAM CIĘ W ZNAJOMYCH
(10:56) Nie, żartujesz. Usuwałam to, przysięgam.
(10:57) Profil jest pusty, ale wciąż masz zdjęcie. Biało czarne kucyki.
(10:57) Frank o tym nie wie. O boże, to okropne.
(10:58) Nie wiem, gdzie kasuje się konto. Specjalnie tak zrobili. Myspace chce, żeby każdy miał kompromitujące zdjęcia z przeszłości.
(10:59) Po prostu... skasuj wszystko i zmień sobie imię na Jericho McHindleburg.
(10:59) A gdy mówię zmień imię, to mówię poważnie. Juz nie jesteś Remusem Lupinem, musisz przyjąć nową tożsamość.
(11:00) Rozważam to. To jest okropne. Chyba chcę stać się kimś zupełnie innym.
(11:01) Przynajmniej znaleźliśmy to przed naszymi drugimi połówkami.
(11:02) Chyba powinienem zwrócić ci uwagę, że Syriusz nie jest moją drugą połówką, ale tak, ulżyło mi, że wszystko skasuję, nim on to znajdzie.
(11:03) Ależ jest nią.
(11:04) Ok, Frank przyszedł, skasuję swój później. ZNAJDŹ TĘ OPCJĘ MIGIEM
(11:04) Rozkaz, poruczniku.
(11:04) Powodzenia z misją, żołnierzu.
*
Sobota, wieczorem

(2:42) Nie jest niezręcznie, prawda?
(2:43) Nie dla mnie, jeśli i nie dla ciebie.
(2:43) Dla mnie też nie. Rogacz spytał, więc pomyślałem, że się upewnię.
(2:44) Z tej strony wszystko w porządku.
(2:45)  Z mojej też. I dobrze się składa, bo w weekend nie ma meczu, więc nie miałbym co robić i bym się nudził.
(2:45) Uderzam sobie pięściami o klatę jak King Kong. Wyobraź to sobie, może cię rozbawi.
(2:46) Zwłaszcza, że daleko ci do jego rozmiarów.
(2:46) Nie, kiedy trzymam w dłoni Barbie, a ludzie ciskają we mnie papierowe samoloty.
(2:47) HA
(2:47) DLACZEGO uderzasz się pięściami?
(2:48) Terapia. Wiem, dziwaczne, ale mi pomaga.
(2:48) A jak tam spacery?
(2:49) To rozmowa czy wizyta lekarska?
(2:49) To i to.
(2:50) Żadnych psów w parku w tym tygodniu, za co jestem wdzięczny. Ale na ścieżce nie mieszczą się trzy osoby.
(2:50) Piąte koło u wozu.
(2:51) Jest jeszcze gorzej, gdy trzymają się za ręce. Bo czy to jest niezbędne?
(2:51) Musisz znaleźć czwartego zawodnika. Ja mam Glizdogona, gdy Rogacz zajmuje się "tą jedyną" i się obściskują.
(2:52) Powinienem zrobić casting. Poszukuję: nowego znajomego, aby zlikwidować nudę, podczas gdy dwójka moich znajomych się mizia itd.
(2:53) Wziąłbym w nim udział.
(2:53) A potrafisz grać?
(2:54) Nie bez powodu nazywają mnie drama queen.
(2:54) Właściwie, dostałem rolę Romeo w sztuce z angielskiego w zeszłym roku.
(2:55) Wkręcasz mnie.
(2:55) Nie. Rogacz się wkurzył, bo Julią była "ta jedyna".
(2:56) O boże.
(2:56) Musiałeś ją pocałować?
(2:57) Nie, na szczęście, bo wtedy Rogacz by mnie zamordował.
(2:57) I musiałeś nauczyć się Szekspira? Jeśli tak, to jestem rozczarowany naszą rozmową z początku tygodnia.
(2:58) Och, niee, zrobiliśmy współczesną wersję, do której sami napisaliśmy scenariusz.
(2:58) Moją pierwszą kwestią było: "Ale bym bzyknął Rosaline."
(2:59) Nie.
(2:59) Tak.
(2:59) To niedopuszczalne.
(3:00) Rogacz grał Benvolio, a Glizdek Mercutio. Gdy przyszło do zabicia Tybalta, Rogacz wrzasnął: "ZRÓB TO DLA WINA", a Glizdogon rzucił się na Tybalta. Tego nie było w scenariuszu, ale wyszło zajebiście.
(3:01) Zmieniłem zdanie, to brzmi świetnie.
(3:02) Przed pomszczeniem Glizdogona wykrzyknąłem: "TO.JEST.VERONA." I kopnąłem Tybalta w klatę.
(3:02) JEZU
(3:03) Taaa, od tamtej pory nie wolno nam niczego wystawiać.
(3:03) Bez jaj. Rozwaliłeś to.
(3:04) Ale trochę szkoda mi Tybalta.
(3:04) Och, GID go grał. Było ok.
(3:05) Jesteś pewien, że cię potem nie uszkodził?
(3:05) Musieliśmy go spłacić bombami pierdziuszkami, ale poza tym było ok.
(3:06) Pierdziuszki. Czemu to mnie nie dziwi.
(3:06) Heh heh. Powinniśmy niby z tego wyrosnąć, ale... Rogacz szykuje zapas na jutro.
(3:07) Mamy plan.
(3:07) Mój boże, jaki?
(3:08) Syriusz Blacka się nie upokarza.
(3:08) Proszę, nie przebijaj mu opon.
(3:09) Och, to nie jest nic nielegalnego, Lunatyku! Rozchmurz się.
(3:09) Na pewno?
(3:10) Wtedy miałem mord w oczach i Rogacz z Glizdkiem musieli mnie trzymać, ale teraz jestem w fazie cierpliwego oczekiwania.
(3:10) I to o wiele bardziej mnie przeraża.
(3:11) Taa, pewnie powinno, ale to jest gwarantem, że nie zrobię nic wbrew prawu. A przynajmniej nic takiego, żeby mnie mogli złapać.
(3:11) Denerwuję się. Co planujecie?
(3:12) Spokojnie, Lunatyku! Powiem ci, gdy zaczniemy.
(3:12) To w ogóle mnie nie uspokoiło
(3:13) Będzie doooobrze. Zamartwiacz.
(3:13) Lekkoduch.
(3:14) Och, to mi się podoba.
(3:14) Dziwak. Ok, mama na mnie krzyczy, bo "nie słyszy jak cwiczę". Cokolwiek. Później sie odezwę.
(3:15) Nara Luni. Baw się dobrze "ćwicząc".
(3:15) Uzywam Wii Fit. To się chyba nie liczy.
(3:16) Wii Fit Yoga?
(3:16) Hah, nie. Chciałbyś.
(3:17) Czyli nie masz getrów?

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman

Powrót do góry Go down
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 16:29

(3:17) Ocieplaczy też nie.
(3:18) Głęboko mnie rozczarowałeś, Remusie.
(3:19) Robię, co mogę.
(3:19) Przestań pisać i idź się spocić.
(3:20) Ty przestań. I nie gadaj głupot.
(3:20) Nie, ty przestań.
(3:21) Cienias.
(3:21) ;-P
(3:22) Jezu, nigdy więcej tego nie rób.
(3:22) Muszę mieć ostatnie słowo.
(3:22) Niech ci będzie.
(3:23) Właśnie.
*
Niedziela, rano

(10:02) Wychodzę dzisiaj do zewnętrznego świata.
(10:02) Wow, wychodzisz z domu? Tak zupełnie sam?
(10:03) Wiem, to tragedia.
(10:04) Nie lubię obcych ludzi.
(10:04) ?
(10:05) Mam wrażenie, że ci mili siedzą w domach. Nigdy nie spotkałem obcego, który byłby miły. Ludzie to kretyni i śmierdzą.
(10:05) To prawda. Ja dziś zostałem w domu.
(10:06) I z całą pewnością nie jesteś kretynem.
(10:06) No ba.
(10:07) Co będziesz robił w wielkim świecie?
(10:08) Kupię kilka książek. I, jak się okazało, spacerowanie w Conversach jest złe, więc muszę kupić buty do biegania.
(10:09) Oo, weźmiesz takie oczojebne, kolorowe?
(10:09) Czy naprawdę oczekujesz odpowiedzi na to pytanie?
(10:10) Zawiodłeś mnie, Lunatyku.
(10:11) Prawdopodobnie będę musiał kupić dziecięce, ponieważ mam małe stopy. Więc jeśli nie będą kolorowe, to istnieje ryzyko, że będą miały nadruk w Smerfy.
(10:11) Nie będę narzekał.
(10:12) Ale nie będę przekonujący, gdy zagrożę komuś, że zmiażdżę komuś stopę, nie?
(10:12) …Jak często tak grozisz ludziom?
(10:13) Uch, np Alice. Wczoraj.
(10:13) Wow, mocne.
(10:14) Ale była bardzo upierdliwa, naprawdę.
(10:15) Trzymam cię za słowo.
(10:16) Ok, wysiadam. Nie będę szedł i pisał, bo skończę jak ty i ze wstrząsem mózgu.
(10:16) To zdarzyło się tylko raz.
(10:17) Powodzenia z butami.
(10:17) Dzięki, przyda się.
*
Niedziela, południe

(12:38) Zrobiłem to. Kupiłem pasujące buty i nie są z działu dziecięcego. Tak smakuje zwycięstwo.
(12:39) Aw, więc nie będą z Batmanem?
(12:39) Obawiam się, że nie.
(12:40) Co za rozczarowanie.
(12:40) Przykro mi, że mój wybór nie odpowiada twoim kryteriom.
(12:41) Wracasz już do domu?
(12:41) Tak, jestem w autobusie. Facet siedzący za mną pali papierosa.
(12:42) Co?
(12:42) Pali
(12:43) W AUTOBUSIE
(12:43) Czekaj, mama do mnie dzwoni
(12:43) Ok.
(12:58) Za bardzo się martwi.
(12:58) Teraz to i ja się trochę martwię, tak szczerze.
(12:59) Och, daj spokój.
(12:59) Facet usłyszał moją rozmowę i nazywa mnie teraz "maminsynkiem".
(1:00) Wow, miałeś rację co do ludzi.
(1:00) Siedzi dokładnie za mną i nie może przestać gadać.
(1:01) Wdycham dym, nie jest dobrze.
(1:01) Lunatyku, musisz się przesiąść.
(1:02) Taaa.
(1:02) Lunatyku?
(1:05) Hej, przesiadłeś się?
(1:10) Remusie????
(1:15) Wybacz, musiałem wybiec z autobusu.
(1:15) Dmuchnął mi dymem prosto w twarz i zacząłem kaszleć tak mocno, że zwymiotowałem w czyimś ogródku.
(1:15) Mój boże
(1:16) Remusie, nic ci nie jest???
(1:16) Nie, wszystko w porządku.
(1:17) Jakaś parka wysiadła, żeby mi pomóc.
(1:17) Zaproponowali nawet, że ukradną czyjś samochód, żeby mnie zawieźć do szpitala.
(1:17) Jakże uprzejme.
(1:18) Co nie?
(1:20) O w mordę
(1:20) Co?
*
(1:22) Syriuszu, nie przeraź się, ale chyba spotkałem Lunatyka.
(1:22) CO
(1:24) Ok ok wysiadł z busa
(1:24) STARY
(1:24) WIEM
(1:25) PRZEPRASZAM
(1:25) STAAAAAAAARY
(1:26) WSZYSTKO GRA?
(1:26) NIE WIEM.
(1:26) ZNACZY
(1:27) SPOTKAŁEŚ SIĘ Z NIM PRZEDE MNĄ??????
(1:27) JAK MOGŁEŚ
(1:28) NIE CHCIAŁEM PRZYRZEKAM.
(1:28) O boże
(1:28) To katastrofa
(1:29) Mów mi wszystko
(1:29) NIE TO ŁAMANIE UMOWY
(1:30) Nie, powiedz, jesteś mi to winien.
(1:30) To mam ci powiedzieć, czy nie?
(1:31) Takkkkkk
(1:31) Ok. Po pierwsze, to zabawny gość.
(1:32)  DUH JAMES NO WEŹ
(1:32) Mam na myśli, że gdy facet go zaczepiał i spytał, do kogo tak pisze (zakładam, że pisał do ciebie), on odparł: "Do twojego ojca. Myślimy kiedy się spotkać, żeby mógł mi skoczyć."
(1:33) CHOLERA
(1:33) Taaa. Ale potem zaczął kaszleć, więc przestał odpowiadać.
(1:34) Ok zadam oczywiste pytanie.
(1:34) Jak wygląda?
(1:35) Taaa.
(1:35) Cóż, tak jak opisywał. Blady, chudy, zielone oczy i tak dalej.
(1:36) Więc hej, nie wkręcał cię.
(1:36) Nie, wkręcanie polega na tym, że się przedstawia w lepszym świetle.
(1:37) No, tak szczerze, to trochę skromnie się opisał. Trochę BARDZO.
(1:37) Co masz na myśli?
(1:38) Czekaj.
(1:39) Lily mówi, że jest uroczy i się rumieni, ale ma sexy uśmiech.
(1:39) Taaa, ale Lily wybrała sobie ciebie, więc nie do końca wierzę jej opinii.
(1:40) Zaufaj mojej. Gość jest niezły.
(1:40) Ok, dobrze.
(1:41) Znaczy, to i tak nie ma znaczenia.
(1:41) Ale jest plusem.
(1:42) Miłym bonusem.
(1:42) Czy wie, że spotkał CIEBIE?
(1:43) Taaa. Ja... wyskoczyłem z miejsca, złapałem Lily i wrzasnąłem: "To on!"
(1:43) Jaki ty subtelny.
(1:44) Zamknij się.
(1:44) Jak to przyjął?
(1:45) Wyglądał na zaskoczonego. Nie bardzo wiedział, co ma odpowiedzieć.
(1:45) Rozmawia teraz z tobą?
(1:46) Nie, powiedział, że musi iść do lekarza i pogadamy o tym później.
(1:46) Racja.
(1:47) Wybacz, jeśli go przestraszyłem.
(1:48) Wątpię. Nie martw się, chłopie.
(1:49) Cóż... dzięki, że mu pomogłeś?
(1:49) Powiedział, że chciałeś ukraść samochód, żeby go zawieźć do szpitala.
(1:50) Ah, tak, to mi przypomniało
(1:50) Mm?
(1:51) Ja… wiem, co ma..
(1:51) Jaką chorobę?
(1:52) Taaa.
(1:53) Och
(1:53) Sądzę, że to by było łamanie reguł.
(1:54) Łapo, myślę że umowa i tak zostanie po tym zerwana.
(1:54) Zobaczymy.
(1:55) Dalej chcesz się z nim spotkać?
(1:56) Oczywiście!
(1:57) Jeśli nie, to nie będzie nic złego.
(1:57) Chcę.
(1:58) Więc?
(1:59) Cóż, Rogaczu, to chyba oczywiste, że się cholernie boję.
(2:00) Czego?
(2:00) … Co, jak pomyśli, że jestem wkurzający?
(2:01) Syriuszu, ja żartowałem. Nie jesteś.
(2:02) Ale co, jeśli tak pomyśli?
(2:03) Nie pomyśli, ponieważ taki nie jesteś.
(2:03) Albo, że jestem dziwny
(2:03) Że się za bardzo staram
(2:04) Albo narzekam
(2:04) Albo, że jestem idiotą
(2:05) Łapo! Dość!
(2:05) CO JEŚLI MNIE NIE POLUBI JAMES!?
(2:06) POLUBI PONIEWAŻ JESTEŚ LUBIANĄ OSOBĄ SYRIUSZU I ŚWIETNYM LOJALNYM PRZYJACIELEM KTÓRY JEST ZABAWNY ALE I MĄDRY I TROSKLIWY I proszę przestań się tak martwić. Teraz cię lubi i to się nie zmieni, kiedy się spotkacie. Obiecuję.
(2:06) Naprawdę?
(2:07) Do diabła, powiedziałbym nawet, że SERIO.
(2:07) Dupek.
(2:08) Cienias.
(2:09) Dzięki, Rogaczu.
(2:09) Nie ma sprawy. Bierz go.
(2:10) Nigdy więcej tak nie mów.
*
[Wiadomość głosowa zostawiona o 8 wieczorem]

Hej, Łapo. Nie ignoruję cię, tylko robią mi dużo badań itd i za bardzo nie mam kiedy odpisywać. Porozmawiamy jutro. Jestem pewien, że albo mnie wypuszczą, albo przywiążą do szpitalnego łóżka. Tak, czy inaczej powinienem mieć wtedy dużo czasu. Rogacz okazał się bardzo miły, jego dziewczyna też, ale chyba im za to wszystko nie podziękowałem, więc gdybyś mógł im przekazać, byłbym wdzięczny. Porozmawiamy niedługo. Obiecuję.

[Koniec wiadomości. Naciśnij 1, by skasować wiadomość]

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman

Powrót do góry Go down
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 28
Liczba postów : 899
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Maj 03 2017, 23:54

Bardzo przyjemny tekst. Nie jestem w sumie jakąś fanką tekstówek/dialogówek/sms-ówek, ale ta jest naprawdę fajna. Na tyle, że usiadłam i przeczytałam całość. I Chętnie przeczytam więcej.

Remus jest uroczy i bardzo przypomina mi pewną osobę, którą znam. Zwykle nie lubię za bardzo opowiadań o Huncwotach, ale tutaj... jakoś jestem skłonna uwierzyć, że są fajną paczką znajomych i nawet nie nienawidzę James'a, a to się nieczęsto zdarza. Rozszyfrowywanie postaci też jest spoko, dopiero chyba w trzecim rozdziale olśniło mój mózg, że to są Longbottomowie przecież xd

Osobiście zawsze uważałam, że Syriusz i Remus to kanon. Ich relacja może nie jest mega rozwinięta w książkach, ale wystarczająco by założyć, że mogły tam być tego rodzaju uczucia. Ale, niestety, to dla mnie typ parringu "zawsze kończy się źle". Jakby nie patrzeć, ich postaci jakby samoczynnie zmierzają do ostatecznego rozstania. I chyba właśnie dlatego nie lubię opowiadań, które ten aspekt pomijają. To widmo ciążącego na nich przeznaczenia. Po prostu... nie dane im na tym świecie być razem szczęśliwym.

Tutaj, przez widmo choroby, czuję tą zasłonę śmierci nad nimi i w jakiś sposób może właśnie to zdecydowanie trzyma mnie przy tym tekście. Nie wiem jeszcze, jak to się skończy, i nawet nie wiem, jaki rodzaj zakończenia bardziej by mi pasował. Po prostu chcę się dowiedzieć Smile

Dziękuję za tłumaczenie, językowo nie mam się do czego przyczepić. Zdarzyło się kilka literówek i błędów w edycji - jakiś zgubiony myślnik czy coś takiego - ale przy konieczności edycji w kodzie prawie każdego zdania [ile pracy!] to naprawdę pierdoły.
Pozdrawiam, życzę weny i czasu!
W.

___________________________________

Powrót do góry Go down
dream
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Liczba postów : 179
Rejestracja : 17/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Sro Sie 02 2017, 10:39

Dziękuję za komentarz Smile *też nigdy dialogówek nie lubiłam/czytałam, ale widać od wszystkiego są wyjątki* W przypadku wolfstara rzeczywiście często jest ten ukryty mrok, nie tylko ze względu na chorobę - ale nie spoileruje - nie mniej jednak lżejszy ton tego tekstu wypadł dla mnie magicznie. Dobra, bez przeciągania...

Tydzień szósty



Poniedziałek, rano
(9:01)  Jak się czujesz?
(9:02) Ciężko mi w klatce piersiowej. Poza tym w porządku.
(9:02)  Ok, a teraz wewnętrznie.
(9:03) Sam nie wiem. A ty?
(9:03)  Chyba jestem skołowany. Co teraz huh
(9:04) Taa. Cóż, domyślam się, że już wiesz, co mam.
(9:05)  Nie. Znaczy, mogłem zapytać Rogacza, ale tego nie zrobiłem.
(9:05) Och. Czemu?
(9:06)  Nie wiedziałem, czy sobie tego życzysz.
(9:06) Zawsze wiedziałem, że w końcu to odkryjesz. Odliczałem czas.
(9:07)  Tak, ale pytanie go byłoby oszustwem.
(9:07) Nie mam nic przeciwko
(9:08)  Może sam mi powiesz?
(9:08) Och. Ok
(9:09) Mam mukowiscydozę.
(9:10)  Wiedziałem. Właściwie, domyśliłem się jakiś czas temu.
(9:10) To dlaczego nigdy o tym nie wspomniałeś!?
(9:11)  Bałem się, że przestaniesz mnie lubić.
(9:11) Oczywiście, że nie przestanę, idioto.
(9:12) Sam zawsze się martwiłem, że to ty przestaniesz.
(9:12)  Oczywiście, że nie, idioto.
(9:13) A więc tak
(9:13)  Tak. Co teraz?
(9:15) Nie wiem, wciąż czekam na wyniki. Prawdopodobnie pobiorą mi jeszcze śluz z płuc.
(9:16) Zbyt obrazowo?
(9:16)  Chyba powinienem się przyzwyczajać.
(9:17) Och. Ok.
(9:18)  Więc... jeśli będziesz musiał zostać w szpitalu...
(9:19) To czekamy. Nie spotkamy się po raz pierwszy w szpitalnych murach.
(9:19)  Ok, mogę to uszanować.
(9:20) Dziękuję, Łapo.
(9:21) Ok, przyszedł lekarz.
(9:21)  Powodzenia. I wciąż cię lubię, idioto.
(9:21) Taak, wzajemnie. Idioto.
*
(10:01) I co, spotkacie się?
(10:02)  Nie. Nie chce, żebym odwiedzał go w szpitalu.
(10:02) To chyba... zrozumiałe?
(10:03)  Tak, oczywiście.
(10:03)  Ale coś czuję, że teraz będziemy to ciągle odkładać.
(10:03) Rozumiem. A więc co zamierzasz zrobić?
(10:04)  Nie wiem. Poczekam, aż wyjdzie i znów poruszę temat?
(10:04) Brzmi jak plan.
(10:05)  Oby się powiódł.
*
Poniedziałek, południe
(12:56) Wróciłem do szpitala.
(12:57)  Ale dopiero co wszyscy wyszliśmy!!! Nie fair! Co się stało?
(12:57) Palacz w autobusie, ale to najmniejszy z moich problemów.
(12:58)  Jak to?
(12:58) On wie.
(12:58)  WOAH
(12:59) Spotkałem jego przyjaciela w busie i tak to się zaczęło
(12:59)  Więc zamierzacie się teraz spotkać!?
(12:59) Nie!
(1:00)  CZEMU TAKA BYŁA UMOWA REMUSIE
(1:01) Nie spotkam się z nim w szpitalu. Pobyt powinien potrwać tylko kilka dni, potem będę musiał odpoczywać w domu, więc też nie będę mógł wyjść.
(1:02)  Cholera, Remusie, było tak blisko.
(1:02) Wiem. Powiedział, że domyślał się już od jakiegoś czasu.
(1:02)  Co?
(1:03) Wiedział, że mam mukowiscydozę, ale niczego nie powiedział.
(1:03)  Dlaczego?
(1:04) Twierdzi, że martwił się, iż przestanę go lubić.
(1:05)  ”Twierdzi”? Nie wierzysz mu?
(1:06) Nie wiem. Dlaczego miałby się tego obawiać? To ja jestem chory!
(1:06)  Być może całe to „jestem przystojny, jestem bogiem” to ściema.
(1:07) Nie. Ma głos przystojniaka.
(1:07)  Naprawdę? To jest twój argument?
(1:07) Czyli co? Wkręca mnie?
(1:08)  Nie wiem, Remusie. Szukam przyczyny, czemu mógłby się bać waszego spotkania.
(1:08) Myślałem, że może obawia się, że jestem paskudny
(1:08)  REMUSIE!!
(1:09) No co, to możliwe, nie? Za bardzo się nie upiększyłem.
(1:10)  Trochę już go znasz i sądzisz, że wygląd najbardziej go obchodzi?
(1:10) Atrakcyjni ludzie trzymają się pewnym standardów, prawda?
(1:11)  Gdyby tak było, już dawno poprosiłby cię o zdjęcie.
(1:12) Taa, w sumie masz rację.
(1:13)  Wiesz, że ją mam.
(1:14) Zgoda, ok.
(1:14)  Jeśli tak się o to martwisz, dlaczego sam go nie spytasz?
(1:16) ”Syriuszu, jakie są twoje największe obawy względem mojej osoby?”
(1:16)  Kretyn. Wiesz, o co mi chodzi.
(1:17) Możliwe, ale on zapytałby mnie wtedy o to samo.
(1:18)  Więc bądź gotów mu odpowiedzieć.
(1:18) Zobaczymy. Pomyślę o tym.
(1:19)  Do boju.
*
Poniedziałek, wieczorem
(6:23) Znowu jem paskudne, szpitalne jedzenie.
(6:24)  Dzieci płaczą?
(6:24) Jeszcze nie, ale jeszcze jest rano.
(6:24)  Haha
(6:25)  Jak długo będziesz musiał tam zostać?
(6:26) Kilka dni, chyba że zdarzy się coś tragicznego (umrę z nudów), ale w sumie będą mnie wtedy wozić na łóżku.
(6:27)  Brzmi jak pora na maraton filmowy
(6:27) Do tej pory widziałem już chyba każdy film
(6:28)  Wszystkich Alienów?
(6:29) Tak. I predatorów. Kilkakrotnie.
(6:29)  Wow. Żartowałem. Nie wiedziałem, że lubisz takie rzeczy.
(6:30) Jest coś satysfakcjonującego w potworze wyskakującym komuś z klaty.
(6:31)  ... Na pewno nie ty jesteś seryjnym mordercą?
(6:32) A bronią moją kosmici?
(6:32)  Posiadasz jakichś? Opowiedz!
(6:33) Cóż, Sheba wygląda podejrzanie.
(6:34)  Ma takie wystające oczy?
(6:34) Tak.
(6:34) 

(6:35)  OH ZDJĘCIE SHEBY
(6:36) Chciałem ci je wysłać. Sheba zostaje w domu, podczas gdy ja tkwię tutaj.
(6:37)  To tyle, jeśli chodzi o dotrzymanie towarzystwa.
(6:37) Wiem, ale wysyłamy sobie sygnały dymne. Jednak to nie to samo.
(6:38)  Spróbuj gołębi. Bardzo efektywne.
(6:39) Zapamiętam.
(6:41)  Na drugim roku zdecydowano, że nie możemy z Rogaczem i Glizdogonem dzielić dormitorium. Stwierdziliśmy, że ok, ale pod warunkiem, że wybierzemy sobie pokoje, w których chcemy mieszkać.
(6:42)  Więc, oczywiście, wybraliśmy te sąsiadujące.
(6:42) Wasi nauczyciele nawet się nie postarali.
(6:45)  Wiem. Zamontowaliśmy na elewacji system transportujący wiaderko. Był też dzwonek połączony z trzema sznurkami, po jednym dla każdego, żebyśmy mogli dać znać, kiedy przy oknie pojawi się wiadro.
(6:46) Większość ludzi po prostu wymyka się z pokoju.
(6:47)  Taa, ale my byliśmy głąbami. Minęły miesiące, nim w szkole zorientowali się, skąd bierze się odgłos dzwonków w środku nocy.
(6:48) Jesteście głąbami. Tyle zachodu.
(6:48)  Hej, potem dożywotnio pozwolili nam dzielić dormitorium! Poza tym daliśmy początek plotkom o krwawej Mary nawiedzającej szkołę.
(6:49) Och, założę się, że to ci się spodobało.
(6:50)  Jasne. Potem przebraliśmy Glizdogona w białą, poszarpaną kieckę i kazaliśmy łazić po błoniach na Halloween. Wszyscy piszczeli ze strachu. To było genialne.
(6:51) Nie, nie, teraz już wiem. To ty jesteś seryjnym mordercą.
(6:52)  Możemy być morderczą parą.
(6:52) Morderczą para? Taka moda?
(6:52)  Jasne. Od teraz.
(6:53) Jeśli tak mi się oświadczasz, to jesteś w tym kiepski.
(6:54)  REMUSIE LUPINIE NIE POTRAFIE ZNALEŹĆ POWODU BY ŻYĆ I ZABIJAĆ BEZ CIEBIE. CZY ZECHCESZ SPRAWIĆ BYM DOSTĄPIŁ ZASZCZYTU I ODDASZ MI SWOJĄ RĘKĘ?? POWIEDZ TAK ALBO CIĘ ZAMORDUJĘ
(6:55) Chyba nie pozostawiasz mi żadnego wyboru.
(6:55) I będę musiał zabić cię pierwszy.
(6:56)  Chciałbym to zobaczyć.
(6:56) To nie byłoby nic ekscytującego. Prawdopodobnie bym cię otruł.
(6:57)  Trucizna?
(6:57) Nie jestem silny, więc tak, trucizna.
(6:57)  Więc będę uważał na napoje pozostawione w twoim towarzystwie.
(6:59) Gdy mieliśmy 15 lat, razem z Frankiem i Alice składaliśmy papierowe samoloty i tak przesyłaliśmy sobie liściki.
(7:00)  To brzmi o wiele prościej, niż nasz system.
(7:01) Zdecydowanie. Ale wiadomościami Franka były zwykle narysowane kutasy, a Alice pisała rymowanki.
(7:02)  Pamiętasz jakieś?
(7:03) Niespecjalnie. Nie potrafił odwzorować ludzkiej anatomii.
(7:03)  ... Miałem na myśli rymowanki.
(7:04) Wiem.
(7:04)  Jedna z pielęgniarek znalazła liścik z rymowanką na swój temat, więc oczywiście wryła mi się w pamięć
(7:05)  O boże dawaj
(7:06) ”Była sobie pielęgniarka, Pince się zwała
(7:06) Dawała zastrzyki, więc reszta się bała
(7:06) Spytana „W czym rzecz?”
(7:06) Ryczała „Won, precz!”
(7:06)  Nam wszystkim psychikę skrzywiała.
(7:07) Oparte na faktach. No tej pory nas nienawidzi.
(7:08)  o mój boże
(7:09) Ale była straszna i przed wierszykiem.
(7:09)  A więc tak spędzasz dni? Wpieniając pielęgniarki?
(7:09) To nie było celowe! Nie miała tego zobaczyć!
(7:10)  Klątwa rymowanki
(7:11) I zemsta pielędniarki. Wrzeszczy, żebym zostawił w spokoju ten „szatanski gadżet”.
(7:11)  Czasem zapominam, że rozmawiamy tylko przez telefon.
(7:12) Cóż, kodem morsa to nie jest.
(7:12)  Nie to miałem na myśli
(7:13) Wiem. I tak, rozumiem cię. To może zabrzmi dziwnie, ale czasem czuję się, jakbyś był tuż obok.
(7:14)  Lubię myśleć, że tak jest. Nawet jeśli tak naprawdę jestem w Wielkiej Sali.
(7:14) Och, Wielka Sala, tak? Jaki przepych.
(7:16)  Ciii! I nie jest wielka. Tak się tylko nazywa.
(7:16) Dostaję tackę do łóżka. Chyba wygrałem
(7:17)  Ale musisz też przestać używać „tego szatańskiego gadżetu”.
(7:18) Łaaał, dziękuję, pielęgniarko Pince.
(7:19)  pogadamy później, Remusie.
(7:19) Na razie, Łapo.
*
Wtorek, rano
(9:45)  To może dziwne ale
(9:45)  I nie chodzi o ego, ani nic
(9:45)  Ale, uh...
(9:46) Dalej, Syriuszu. Wyrzuć to z siebie
(9:46)  Jak sobie mnie wyobrażasz?
(9:47) Oh. Um.
(9:47) Na pewno całkowicie błędnie
(9:48)  Cóż, w takim razie trochę cię zawiodę. Mów!
(9:50) Ok, w porządku. Więc coś jak... długie włosy. W sensie, do ramion? I czarne. I, uh, to niezręczne
(9:51)  Woah, jak dotąd się nie pomyliłeś.
(9:52) Żartujesz
(9:52)  Nie. Mów dalej
(9:54) Mówiłem, że czytam w umysłach
(9:55)  Jeśli to ma znaczenie, to robię koczek, gdy gram w piłkę.
(9:55) Teraz to już na pewno mnie wkręcasz.
(9:56)  I znów: nie
(9:56) To niesamowite
(9:56)  Co?
(9:56) Nic.
(9:57) Skórzana kurtka i ogromne, przerażające buty.
(9:57)  Przerażające?
(9:59) Takie, które bym założył, gdybym chciał kogoś wdeptać w błoto.
(10:00)  Ahhhh. Rozumiem
(10:01)  I znów trafnie.
(10:01) Wow, powinienem czytać z kart.
(10:02) Dobra, twoja kolej.
(10:03)  Ja mam przewagę w postaci naocznego świadka, który potwierdził urodę Remusa Lupina.
(10:03) Przesadzasz i to bardzo
(10:04)  Nonsens. Zarówno Evans, jak i Rogacz zapewnili mnie, że przystojny z ciebie skurczybyk.
(10:04) Och, Jezu nie
(10:04) Kłamali
(10:05)  Nie śmialiby! I zaczynam myśleć, że nierzetelny z ciebie narrator, Lunatyku.
(10:05) Ale... /okulary/
(10:06)  Och, taa. I NAJWYRAŹNIEJ SWETRY?
(10:06) Och, nie, cholera, to zbyt wiele.
(10:07)  Punk i geek. Cóż za parę tworzymy.
(10:07) Jak z najgorszego sitcomu
(10:08)  To niewyczerpalne źródło kiepskich żartów! Przyznam, że Rogacz może być o to ciut zazdrosny.
(10:09) Bo zwykle to wy odgrywacie komedie, nie?
(10:10)  Najwięksi jajcarze w klasie! A skoro o tym mowa, musimy przygotować się do Misji Sól. Pogadamy później.
(10:10) Czym jest Misja Sól?Czy chcę w ogóle wiedzieć?
(10:11)  Mówiłem ci. Powiem, jak poszło, gdy będzie po wszystkim. Spokojnie, Lunatyku, przecież ty nie wpadniesz w tarapaty.
(10:12) Tak, ale nie będę miał co robić, jeśli (znowu) zabiorą ci telefon
(10:12)  Zapewniam, że jeśli przestaniesz teraz do mnie pisać, to niczego mi nie zabiorą.
(10:13) W porządku. Nie daj się złapać
(10:13)  Tak trzymaj.
*
(10:45)  Lily, jesteś na swoim miejscu?
(10:46)  - Myślałam, że uzgodniliśmy pseudonimy, Black.-
(10:46)  W takim razie, Evans, zacznij używać mojego.
(10:47) -Tak, Łapo, jestem na miejscu.-
(10:47)  Doskonale, Łanio. Rogaczu, jak sytuacja u ciebie?
(10:48) Jest dobrze. Zatkałem Glizdkowi usta, żeby nie piszczał.
(10:49) Czy to naprawdę konieczne? Mogą nas wylać!
(10:50)  Już ci mówiliśmy, Glizdogonie! Nie skażą cię za to.
(10:50) Syriuszu, kocham cię, ale to idzie za daleko.
(10:51)  -Chłopaki, pogadacie później. Mam to zrobić? Teraz?-
(10:51)  TAK ŁANIO. ZACZYNAMY ETAP PIERWSZY MISJI SÓL: TERAZ!
(10:51) -Raz kozie śmierć.-
(10:54) To mnie rozdziera.
(10:54)  Rogaczu, jeśli to spieprzysz bo chcesz obsikać terytorium to rozerwę ci gardło własnymi szczękami.
(10:55) Myślę, że Łania zrobi to jako pierwsza.
(10:56)  ROGACZ IDZIESZ TERAZ TERAZ
(10:57) To okropne. To mnie przeraża.
(10:57)  Glizdku, ty nawet nic nie robisz.
(10:58) Mimo wszystko! Nie chcę, żeby wszyscy moi przyjaciele skończyli w więzieniu.
(10:58)  Nie pójdziemy do więzienia!
(10:59) Nie, tylko dostaniecie dożywotni szlaban. Co za różnica?
(11:01) -Co mówicie o więzieniu?-
(11:01)  ŁANIO ŻYJESZ. JAK POSZŁO?
(11:02) - Dostałam dane, zapisałam jego numer na komórkę. Czy powiemy Rogaczowi, że już może przestać go zagadywać?-
(11:02)  Nieee, wygląda jakby się miał rozpłakać z nudów. Chcę zobaczyć, ile wytrzyma.
(11:03) On ryzykuje dla ciebie życie. Mógłbyś być nieco milszy.
(11:03)  Glizdogonie! Przestań! Nikt nie umrze, ani nie pójdzie do więzienia. Skończ.
(11:04) Jak chcesz, ale wiedz, że ja nie wpłacę kaucji.
(11:10) Serio, Łapo, chciałeś mu pozwolić ze mną gadać przez bitą godzinę?
(11:10)  Spokojnie. Minęło 15 min
(11:11) Łanio, słyszałem, że dobrze ci poszło.
(11:12) -Etap pierwszy zakończony. Cel osiągnięty, panowie.-
(11:12)  Ejj, to moja kwestia!
(11:13) -Jak tam chcesz.-
(11:13)  ETAP PIERWSZY ZAKOŃCZONY, CEL OSIĄGNIĘTY, DRUŻYNO. JUTRO KONTYNUACJA. DO ZOBACZENIA.
*
Wtorek, po południu
(5:34) Mam nadzieję, że wciąż żyjesz?
(5:35)  Wow, ty i Glizdogon jesteście mega pesymistami.
(5:35) Zacząłem pisać mowę na pocieszenie. Pytam, żeby wiedzieć, czy mogę kontynuować.
(5:36)  Nie krępuj się. Jednak na razie do niczego ci się nie przyda.
(5:36) A więc misja przeszła bez zgrzytów?
(5:37)  Ani jednego. Było pięknie, gładko i elegancko.
(5:37) Czy czegoś więcej się dowiem, czy muszę czekać na zakończenie misji?
(5:38)  Hm… Mogę ci zdawać raport po zakończeniu każdego etapu. Dziś był etap wstępny. Przygotowania. Zabawa zacznie się dopiero jutro.
(5:39) A dzisiaj co zrobiliście?
(5:40)  Wszedłem w posiadanie numeru telefonu nauczyciela. Slughorna.
(5:41) Twój flirt nie ma ograniczeń.
(5:42)  Blee nie. Nie nie nie. Łania flirtowała.
(5:42)  Uh, wybacz, dziewczyna Rogacza.
(5:43) To gang. Wkręciłeś do gangu kolejną osobę poprzez nadanie jej pseudonimu.
(5:43)  Uznała to za stosowne,s koro my je mamy. No i to super tajna misja itd.
(5:43) Łania?
(5:44)  Spotkałeś ją.
(5:44) To twój kreatywny wkład?
(5:45)  Och, tak. W końcu jestem mistrzem pseudonimów.
(5:45) Ok. A więc zmusiłeś nieletnią do flirtowania z nauczycielem chemii. Jak bardzo w zgodzie z prawem jest ten wasz plan?
(5:45)  Szczerze, to chyba jedyna część z nim zgodna. Ale to Slughorn zostanie skazany. Ej, a może po prostu mógłbym gdzieś zgłosić jego nikczemne podejście do uczniów.
(5:45) To by była dojrzała decyzja.
(5:46)  Nieeee. Puściliby mu płazem. On nigdy niczego nie wywinął. Zresztą, Łani udało się dostać do schowka, więc podmieniła nasze eksperymenty.
(5:46)  A muszę dodać, że jest jego ulubienicą i jest bardzo dobra z chemii. W sumie ze wszystkiego.
(5:46) Rogacz to szczęściarz.
(5:47)  Taa i możesz być pewien, że to wszystko dzięki szczęściu.
(5:48) Więc, co jeszcze zrobiła?
(5:49)  Cóż, trzyma tam swoje rzeczy, kiedy uczy. Wliczając w to telefon. A więc Łania wysłała do siebie smsa i voila. Mamy numer.
(5:49)  W tym czasie Rogacz zajął go prosząc o pomoc. Cudownie było na to patrzeć. Ten stary dziad nie umie się zamknąć.
(5:50) Nie zabezpieczył telefonu hasłem?
(5:50)  Jak widać nie. Co za kretyn. Mieszka w budynku z setką nastolatków. Powinien wynająć ochronę, hah.
(5:51) I co teraz?
(5:51)  To już wiem tylko ja, a ty, Lunatyku, dowiesz się później. W swoim czasie.
(5:51) Wspominałeś, że to najbardziej legalna część planu...
(5:51)  Nie martw się. Cały weekend szczegółowo się przygotowywaliśmy. Będzie dobrze.
(5:52) Na pewno?
(5:52)  oczywiście
(5:53)  Ale gdybym poszedł do więzienia, to pisałbyś do mnie codziennie?
(5:54) Co drugi dzień, żeby nie wyszło, że się ciebie uczepiłem.
(5:55)  I wysłałbyś zdjęcie?
(5:56) Jeśli tylko byś obiecał nie dzielić się nim z jakimś mięśniakiem z celi.
(5:56)  Trzymałbym je pod poduszką.
(5:57) I całował na dobranoc?
(5:57)  Och, oczywiście, Lunatyku. Nie jestem bez serca.
(5:57) Dobrze wiedzieć, przygotuję portfolio.
(5:59)  Niech będzie ostre.
(6:00) Słaba wymówka na użycie słowa „ostry”.
(6:01)  Touche.
*
Środa, rano
(10:24) Jutro wychodzę.
(10:25)  Hej, a więc nie było tak źle.
(10:25) Tak, wiem. Mówią nawet, że mogę chodzić na spacery.
(10:25)  Och, cudownie!
(10:26) Tak, wiedziałem, że się ucieszysz.
(10:27)  A więc to sprowadza nas do pytania o wadze państwowej...
(10:27) Słucham
(10:28)  CZY TO ZNACZY ŻE W WEEKEND GO SPOTKASZ?!
(10:28) Boże. Alice! Gdybym cię nie znał, to bym pomyślał, że sama chcesz się z nim spotkać.
(10:28)  Cóż, jeśli prosisz, bym poszła z tobą, to nie będę protestować.
(10:29) Masz Franka. Trzymaj się jego.
(10:30)  I kto to mówi.
(10:31) ???
(10:31)  Nieważne. Dlaczego nie spotkasz się z nim w ten weekend?
(10:33) Mogę chodzić, ale nie mogę biegać.
(10:33) Co miałaś na myśli?
(10:34)  Nic. Umówienie się na lunch chyba nie powinno być męczące.
(10:34) Alice przestań próbować zmienić temat.
(10:35)  Ale to naprawdę nic. Jeśli już, to ty próbujesz zmienić temat.
(10:35) Tak, ponieważ to było dziwne.
(10:36)  To był żart.
(10:37) A na czym bazował ten żart?!
(10:37)  Zacyznasz popadać w paranoję.
(10:37) A ty coś ukrywasz.
(10:39)  Słuchaj, nie chciałam o tym wspominać, ponieważ Frank zasugerował, żeby tego nie robić.
(10:40) Wspominać czego??
(10:40)  Teraz ty coś ukrywasz.
(10:42) Chcę mieć pewność, że mówimy o tym samym.
(10:45)  Frank powiedział mi, że go pocałowałeś.
(10:50)  Remusie? To prawda?
(10:52) Czy właśnie takich użył słów?
(10:52)  A co to za różnica!
(10:53) Ogromna! Czy podał kontekst?
(10:53)  Nie, nie prosiłam o detale na temat pocałunku najlepszego przyjaciela z moim chłopaka!
(10:55) Wtedy jeszcze nie był twoim chłopakiem.
(10:56)  ŁAŁ i to miało sprawić, że poczuję się lepiej?
(10:57) Nie, to znaczy, że nie powiedział ci o wszystkim.
(10:58)  Nie chcę wiedzieć! Dlatego o tym nie wspominałam. Wiedziałam, że dziwnie zareagujesz.
(10:59) To nie ja reaguję dziwnie! Chcę żebyś wiedziała, że wcale takie nie jest!
(11:01)  Ależ jest.
(11:02) Bo nie pozwalasz mi wyjaśnić.
(11:03)  Nie chcę, żebyś mi to wyjaśniał. Było, minęło.
(11:04)  Spotkaj się z Kochasiem. I zapomnij o tamtym, Remusie.
(11:04) Zapomniałem, Alice. Nie mam ukrytych uczuć wobec twojego chłopaka.
(11:06)  On twierdzi inaczej i, szczerze, ja też odnoszę takie wrażenie.
(11:06) O mój boże nie. Nie. W żadnym wypadku.
(11:08)  Skoro tak twierdzisz.
(11:09) Alice, daj spokój.
(11:12) Alice.
(11:24) ...
(11:33) W porządku.
*
Środa, południe
(12:12)  Etap drugi w toku. Na razie bez odzewu, ale jestem cierpliwym człowiekiem.
(12:15) Na czym polega etap drugi?
(12:16)  Cieszę się, że pytasz, Lunatyku!
(12:16)  Etap drugi polega na smsach.
(12:18) Nie rozumiem.
(12:19)  Och, Luni, wierzyłem, że twój bystry umysł to rozgryzie.
(12:20) Nie teraz. Więc jaki jest etap drugi?
(12:21)  Cóż, posiadamy numer telefonu. Gdy ty wdałeś się w pyskówkę z palaczem zioła, Rogacz z Łanią kupowali karty do telefonów.
(12:22) Twoim wielkim planem jest zarzucenie go smsami?
(12:22)  To dopiero drugi etap, Lunatyku. Miejże wiarę.
(12:24) Mm.
(12:24)  Co się stało?
(12:25) Nie przejmuj się. I co takiego do niego piszecie?
(12:25)  Próbujemy odkryć jego zainteresowania. Czy wolałby pisać z młodą blondynką, brunetką, czy rudą? Mam nadzieję, że nie to ostatnie, bo będzie trzeba wyciągnąć Łanię ze szkoły.
(12:27)  Jeśli zgodzi się flirtować z jedną z tych ślicznotek, przechodzimy do etapu trzeciego. Ale to temat na kiedy indziej.
(12:27) Jak na razie to brzmi dziwacznie.
(12:28)  Zaufaj mi, Remusie. Mamy co do tego większe plany.
(12:28)  A teraz: Co się stało?
(12:30) Alice jest na mnie zła.
(12:31)  Dlaczego?
(12:31) Wie o sprawie z Frankiem, choć w gruncie rzeczy nie zna szczegółów i nie pozwoli mi wyjaśnić.
(12:33)  Co sądzi, że wie?
(12:33) Frank powiedział jej, że go pocałowałem, ale nie o wyzwaniu. Nie wiedziała nawet, czy to było zanim stali się parą, więc nie wiem co jej powiedział.
(12:33)  Frank brzmi jak osoba, której nie da się lubić.
(12:35) Taa, wiem co masz na myśli. Ale najwyraźniej oboje myślą, że on wciąż mi się podoba.
(12:35)  Ale tak nie jest?
(12:35) Oczywiście, że nie! Jeny, myślałem że akurat ty nie będziesz miał co do tego wątpliwości.
(12:36)  Tylko się upewniam.
(12:36) I co, czujesz się pewnie?
(12:38)  SYRIUSZ BLACK NIGDY NIE CZUJE SIĘ NIEPEWNIE. CHYBA ŻE WŁOSY SIĘ NIE UKŁADAJĄ.
(12:38) A dziś jak wyglądają?
(12:39)  Olśniewająco jak zawsze. Grałem rano, więc zwinąłem je w (twój ulubiony) kok
(12:40) Tak, tak, jasne.
(12:41)  Nie zaprzeczaj, potrafię cię przejrzeć.
(12:41) Ciiii.
(12:43)  Rumienisz się, prawda?
(12:44) Zamierzam wykorzystać moc, jaką dają mi smsy i skłamać, iż absolutnie nie.
(12:44)  Wiedziałem.
(12:45)  Więc co zamierzasz względem Alice?
(12:46) Nie wiem. Nie mam pojęcia, czy powinienem porozmawiać z Frankiem, żeby to wyjaśnić. Nie wiem, czy zrobić to teraz, czy spotkać się z nimi jutro.
(12:46)  Osobiście?
(12:47) Och, tak. Umm, wypuszczają mnie jutro do domu.
(12:47)  Rozumiem. Cóż, to chyba rozmowa, którą trzeba przeprowadzić osobiście?
(12:49) Prawdopodobnie.
(12:50) Nigdy więcej picia i całowania. Za dużo z tym problemów.
(12:51)  Ależ nie mów tak! Łamiesz mi serce.
(12:52) ok, nie będę tego robił jednocześnie.
(12:52)  Od razu lepiej. Brzmi bardziej obiecująco.
(12:54) Obiecująco?
(12:54)  Mhm. Perspektywy na przyszłość itp.
(12:55)  i znów się rumienisz, zgadłem?
(12:55) Wcale nie pomaga, jak mi to wytykasz! Nawet cię nie ma obok, a i tak jesteś nieznośny. Dość.
(12:57)  A myślisz, że jak ja się czuję? Jesteś gdzieś tam, w okularach i swetrze, z rumieńcem na twarzy. Jakże niesprawiedliwe.
(12:57) Naprawdę czepiłeś się tych okularów.
(12:58)  I nie wspomnimy o twojej fascynacji lakierem do paznokci?
(12:58) Nie, mówiłem dość. Przestań mówić. Teraz.
(12:59)  Masz szczęście, że muszę iść na lekcje.
(12:59) A więc idź, odwal się. Daj mi spokój.
(12:59)  Ranisz mnie.
(12:59) A ty mnie zawstydzasz.
(1:00)  Też będę za tobą tęsknił, Lunatyku.
*
Czwartek, rano
(9:37)  Gdzie jesteś
(9:37) Przy recepcji
(9:38)  My przed budynkiem
(9:38) ”My?”
(9:38)  Tak, Remusie. Mamy chodzenie do nadrobienia.
(9:39) Tylko chodzenie?
(9:39)  Jednocześnie możemy rozmawiać.
(9:39) Pozwolisz mi mówić?
(9:40)  Tak. Nie martw się. Frank też ma kłopoty.
(9:40) Czas najwyższy.
(9:40)  Remusie, nie przeginaj.
(9:41) Ok.
(9:42) Cieszę się, że przyszłaś, Alice.
(9:42)  Ta. Ja też. No ruszaj się.
*
Czwartek, południe
(11:49) Nie nienawidzi mnie.
(11:50)  Hej, zawsze coś. Co się stało?
(11:51) Wygląda na to, że Frank nie powiedział jej niczego konkretnego. Dostał burę życia.
(11:51)  Zasłużył. Serio, Lunatyku, jeśli kiedykolwiek go spotkam...
(11:53) Zabijesz go, wiem.
(11:53) Przeprosił i w ogóle. To było niesamowite.
(11:54)  Alice ma mocną rękę.
(11:55) O tak, nie masz pojęcia.
(11:55)  Kryzys zażegnany?
(11:57) Chyba można tak powiedzieć. Opowiedz mi o drugim etapie.
(11:58)  Och, idzie świetnie!! Mamy jego preferencje i wgl.
(11:58) Ohydne, Syriuszu.
(11:58)  Słuchaj, zaufaj mi. Będzie lepiej, serio.
(11:59) Mam nadzieję, że nie lubi rudych?
(11:59)  Na szczęście nie. Ani nie nieletnie, co również rozważaliśmy.
(12:00) A gdyby?
(12:02)  Zgłosilibyśmy to, cholera. Ale taa, świadczymy mu drobne usługi sextingu. Etap trzeci jutro wchodzi w życie.
(12:02) Łapo... Czy ty mu wysyłasz... rzeczy?
(12:04)  Taa. To nieprzyjemne, mówiąc delikatnie. Lubi, jak go nazywam „dużym chłopcem”.
(12:05) O jezu, nie muszę o tym wiedzieć
(12:05)  Czujesz się niepewnie?
(12:06) Czuję się zniesmaczony.
(12:07)  Ciebie tez mogę tak nazywać, jeśli zechcesz.
(12:07) odwal się
(12:09)  Nie? To może coś słodszego? Mogę wrócić do cukiereczka.
(12:09) Tak, kiedy obaj mentalnie osiągniemy 80tkę.
(12:10)  Nie mów tak, skarbie.
(12:10)  Ok, ok, może coś bardziej współczesnego. Przystojniaku?
(12:10) Nie
(12:11)  Pięknisiu
(12:11) NIE
(12:11)  Ok, pierniczku, żadne z nich.
(12:13) Słuchaj, pączusiu, Lunatyk mi wystarczy.
(12:13)  Ale, landrynko, skąd ludzie będą wiedzieć, że należysz do mnie?
(12:15) Śliweczko, będziesz po prostu musiał z tym jakoś żyć.
(12:15)  ALE ORZESZKU!
(12:15) Żadnych ale, kluseczko. Cicho teraz. Lunatyk musi zjeść lunch.
(12:16)  Odezwę się później, kochanie.
(12:16) Pa, kochanie.
*
Czwartek, po południu
(3:22)  Twoja kolej. Ja już nie mogę.
(3:22) Co się stało z: "JESTEM SYRIUSZ BLACK, MISTRZ FLIRTU. WSZYSTKO NIM OSIĄGNĘ."
(3:23)  Nie wątpię w swoje umiejętności. Jestem zniesmaczony i potrzebuję przerwy.
(3:23) Nie chcę tego robić.
(3:23)  ROGACZU PROSZĘ. POMÓŻ BRATU.
(3:24) Nie, to był twój pomysł.
(3:24)  Proszę, chłopie, najwyżej przez godzinę.
(3:26) Oczekuję za to zapłaty.
(3:26)  Dostaniesz ją. I Lily też.
(3:26) Czemu Lily?
(3:27)  Zobaczysz, kiedy zaczniesz z nim pisać.
(3:27) TO NIE JEST JAKIŚ FETYSZ ZWIĄZANY Z MOJĄ DZIEWCZYNĄ, CO?????
(3:39)  BOŻE, NIE NIE NIE O TO MI CHODZIŁO
(3:39)  PO PROSTU
(3:39)  ZOBACZYSZ.
(3:40) Boję się. Żądam ogromnej rekompensaty.
(3:40)  Tak będzie, przyrzekam ci, Rogaczu. Dostaniesz swoją nagrodę.
*
(5:34) ŁAPO!!!!!!
(5:35)  Tak James?
(5:35) TO BYŁA PUŁAPKA!!! WSZYSTKO ZNISZCZYŁEŚ!!
(5:35)  Po co ten dramatyzm
(5:36)  Znaczy, wiem że jest kiepsko, ale chyba nie /aż tak/
(5:36) NIE, JEST AŻ TAK ŹLE
(5:36) BYŁEM Z LILY
(5:37) W SENSIE /Z LILY/
(5:37) I TEN CHUJ DO MNIE PISZE
(5:37) „HEJ MALEŃKA CO PORABIASZ”
(5:37) CAŁUJĘ SIĘ!!! Z DZIEWCZYNĄ!!! NO TO JUŻ NIE!!
(5:38)  Powiedziałem, że ci to zrekompensuję!
(5:38) MOŻESZ ZREKOMPENSOWAĆ MI WIECZÓR UPOKORZENIA?? LILY NIE PRZESTAJE SIE ŚMIAĆ
(5:39)  A to już twój kiepski wybór dziewczyny
(5:39) WIEDZIAŁEŚ ŻE TAK BĘDZIE
(5:39)  Ta
(5:40)  Cóż
(5:40)  Flirtowanie z Lunatykiem jest dziwne przez to
(5:40) Wiem, co masz na myśli. Czuję się zbrukany.
(5:41) Więęęęęc
(5:41) Przyznajesz, że z nim flirtujesz, tak?
(5:41)  Zamknij się.
(5:42) Mały chłopiec i jego miłostki.
(5:42)  Czy muszę ci przypominać o wszystkich upokarzających rzeczach, które robiłeś i mówiłeś, zanim Lily się nad tobą zlitowała?
(5:42) Nieeeeeeeee. Bo to nie ma znaczenia. To ty jesteś ten „cool”, a przynajmniej tak twierdzisz.
(5:43)  Bo jestem. Przynajmniej nie powiedziałem mu, że go kocham.
(5:43) Miałem dwanaście lat, nie liczy się.
(5:44)  Tak bardzo się liczy
(5:44) Nieprawda. Czy on też z tobą flirtuje?
(5:46)  Myślę że tak, na swój własny sposób. Najczęściej każe mi się zamknąć.
(5:46) Jesteście tacy uroczy.
(5:47)  Spłoniesz w ogniu.
(5:47) Chodź po swój brudny telefon. Nie chcę go.
(5:47)  W porządku.
(5:47) PRZYNIEŚ PIANKI
(5:48)  Skąd mam wytrzasnąć teraz pianki???
(5:48) Z kuchni.
(5:48)  Chcesz, żebym się włamał do kuchni?!
(5:49) Mówiłeś coś o rekompensacie.
(5:49)  Skurwiel.
*
[Łapa dzwoni]
— Ermm?
— Luniaczku!
— Syriuszu, co do choler... Jest północ.
— Slughorn nie przestaje pisać. On nie śpi, Lunatyku.
— Jak widać ja też już nie.
— Osiągam punkt krytyczny. Moja wyobraźnia za nim nie nadąża.
— Naprawdę nie chcę wiedzieć.
— Nie, potrzebuję twojej pomocy!
— Nie pomogę ci podniecać jakiegoś starego dziada.
— A gdybym zapłacił?
— Przestań mi uwłaczać!
— Na Rogacza zadziałało.
— Cóż, może on jest łatwy, hm?
— Udajesz ciężkiego do zdobycia. Widzę, co robisz.
— Udaję martwego. Śpię.
— Nieee, Lunatyku, no weź. Jeszcze kilka minut. Jak będę z nim sam, to wyskoczę przez okno.
— Co ty na to, Sheba, pozwolimy, aby Syriusz wyskoczył przez okno? …Sheba mówi „tak”
— Kłamstwa. Wyraźnie slyszałem: „Nie, Lunatyku, dlaczego miałbyś coś takiego w ogóle proponować?” Sheba nie jest potworem.
— ...Sheba mówi, że jesteś chujem
— Przestań nastawiać Shebę przeciwko mnie!
— Dobrze wiesz, że woli mnie.
— Nigdy nie powinniśmy byli się rozwodzić. To zniszczyło Shebę.
— Cieszy się, że się wyprowadziłeś. Nie mogła dłużej znosić pijaństwa.
— Zobaczymy się w sądzie, Remusie. Odzyskam Shebę.
— Po moim trupie.
— O nie.
— Co??
— Chce zdjęcie.
— Powiedz mu, że to narusza warunki umowy.
— Jesteś geniuszem.
— Wiem. Hej, Syriuszu?
— Mm?
— Dlaczego... Dlaczego ty nigdy nie poprosiłeś o moje zdjęcie?
— Nie idę do więzienia naprawdę, Remusie. Nie potrzebuję zdjęć na samotne noce.
— Wiesz, o co mi chodzi. Na pewno jesteś... ciekaw, czy coś.
— A ty?
— Ja też.
— To dlaczego ty nie poprosiłeś o zdjęcie?
— Jestem ciekaw, nie... nie boję się, ani nic.
— Boisz się, że będę dziwnie wyglądał?
— Tym się nie martwię. Nikt nie potrafiłby udawać takiej pewności siebie, bez świadomości, że jest atrakcyjny.
— A myślisz, że ja tym się martwię?
— Tak.
— Jak w ogóle mogłeś tak pomyśleć!?
— Och, nie, nie tak. Nie boję się, że pomyślisz, że wyglądam dziwnie, ponieważ jesteś snobistyczny, ale... bo wyglądam dziwnie?
— Nie dbałbym o to nawet, gdybyś wyglądał jak Simon Cowell.
— To... to ma mnie uspokoić?
— Facet wygląda jak stopa,a jego osobowość wcale nie jest lepsza.
— Zgoda, to trafna obserwacja.
—Ja... chyba wiem, czym jestem.
— Czym? Człowiekiem, zapewne?
— Nie, nie, po prostu.. Ej, zamknij się!
— Haha, wiem, co masz na myśli Syriuszu. No to mów.
— Nadal badan grunt, ale nie tak, jak ty sugerowałeś.
— Ok.
— I po prostu... Tyle mi się udało wywnioskować.
— Nie będziesz musiał określać się tak do końca życia, Syriuszu. Jeśli coś innego będzie ci bardziej pasowało.
— W porządku. To mnie uspokoiło.
— A więc
— Ok.
— Masz zamiar mi powiedzieć?
— Tak.
— Ale jeszcze nie mówiłeś tego na głos, prawda?
— Nie, nie mówiłem. Co jeśli źle to wymówię albo w ogóle źle się określam?
— Jeśli nie chcesz mówić, to nie musisz, Łapo.
— Chcę. To ważne, abyś miał pewność.
— Ja? Ale tu chodzi o ciebie, nie musisz...
— Panseksualny. Tak myślę. Jak na razie.
— Ja... rozwiń.
— Lubię osobę. Osobowość i tak dalej. Nie płeć, nie wygląd. Liczy się to, co jest w środku i podobne banały.
— A więc, jeśli osobowość jest wspaniała, reszta się nie liczy?
— Nie wpływa na to, co czuję do danej osoby. Więc mógłbyś być dziewczyną, transem, olbrzymem, czy ośmiornicą. Nie dbam o to. Lubię ciebie, Lunatyku.
— Och.
— Haha, taaak. Och.
— Więc, jeśli wyglądam jak Simon Cowell, ale się tak nie zachowuję, to ci odpowiada?
— Uh huh. To nie znaczy, że nie doceniam tego, jak wyglądasz.
— O boże.
— Serio, trafiłem w sedno.
— Przestań, znów mnie zawstydzasz!
— Pewnego dnia sam mi odpowiesz flirtem.
— Powinieneś flirtować ze Slughornem.
— Chyba zasnął. I
— Ciekawe jak to jest
— Dobra, dobra, zamknę się.
— Och, lubię, gdy mówisz Łapo, ale nie o... pierwszej nad ranem.
— Będę to miał na uwadze.
— Tak mówisz, ale wątpię, byś się do tego stosował.
— Nie, masz rację.
— Nie ma sensu kłamać, Syriuszu Black. Widzę, co robisz.
— Wow, brzmimy jak małżeństwo.
— Przynajmniej jesteśmy tego świadomi. Dobranoc, pączku.
— To moja kwestia.
— Rozłącz się.
— Śpij dobrze, Słońce.
[Połączenie zakończone
*
Piątek, rano
(10:23)  Rozpoczęliśmy etap trzeci.
(10:25) Nie mogę teraz o tym czytać, jakiś baran obudził mnie o nieludzkiej godzinie i teraz zdycham.
(10:25)  I mówisz, że to ja jestem drama queen!
(10:25) Gdyby ciebie to spotkało, to by było coś w stylu
(10:26) OCH DROGI LUNATYKU CHCIAŁBYM Z TOBĄ TERAZ POROZMAWIAĆ ALE NIE MOGĘ, MÓJ MÓZG ZMIENIONO W POPIÓŁ I ŻÓŁĆ PRZEZ ZMĘCZENIE JAKIE ZAPEWNIŁ MI JEDEN JEŁOP DZWONIĄC W ŚRODKU NOCY.
(10:27)  Pokazałem to Rogaczowi i powiedział, że to całkiem trafne.
(10:27) Jesteś tak przewidywalny. Więc na czym polega etap trzeci?
(10:29)  Etap trzeci wykorzystuje karty, które Rogacz kupił z Łanią. Zarzucimy go wiadomościami.
(10:29)  W sensie... dostanie sekstingowy spam. Wkrótce się wkurzy i pewnie będzie się chciał wycofać.
(10:31) I co się stanie, kiedy to zrobi?
(10:31)  Będzie etap czwarty. Nie tak szybko, Lunatyku.
(10:33) Dobrze.
(10:33) A co, jeśli mu to przypasuje? I będzie pisał z całą waszą czwórką?
(10:35) Wątpię, żeby starzec miał tyle energii.
(10:35)  Liczę, że nie ma. Jeśli nadal będę musiał to robić, zacznę pobierać od niego opłatę i zacznę własny biznes.
(10:37) Waham się, by zapytać, ale... dobry jesteś?
(10:37)  Chcesz sprawdzić na własnej skórze?
(10:39) Nie, dziękuję. To by wykraczało poza moją obecną strefę komfortu.
(10:39)  Skoro tak mówisz. Chyba jestem, muszę być. Znaczy, wciąż mi odpisuje. I to jak mi odpisuje.
(10:41) A więc zostawię was samych. Mam konsolowy fitness do zrobienia i niestety muszę to zrobić.
(10:41)  Mówiłem, nie chcę o tym słyszeć, chyba że ćwiczysz jogę.
(10:42) To przestań odpowiadać.
(10:42)  Narka.
*
Piątek, po południu
(6:42)  Chciałbym cię o coś zapytać.
(6:43) Ok.
(6:50) Ok znaczy, że możesz to zrobić, Łapo.
(6:52)  Szukam odpowiednich słów.
(6:52) Powiedz mi, czego dotyczy pytanie i coś wymyślimy.
(6:54)  Wiem, na co chorujesz.
(6:54) Ah.
(6:54) Kiedy się spotkamy?
(6:56)  Oczywiście nadal tego chcę.
(6:56) Tak, ja też.
(6:57) Um, nie wiem. Chyba fizycznie nie dam rady w ten weekend.
(6:57)  A na tygodniu ja mam szkołę.
(6:58)  To może w następny?
(6:58)  Jeśli to, umm, nie za szybko?
(6:58) Nie, powinno być ok. Jest ok.
(6:59)  W sobotę? Bo w niedzielę mam mecz.
(6:59) Tak, pasuje mi. Myślę, że ustalimy szczegóły bliżej tego terminu?
(7:00)  Ta, to dobry pomysł.
(7:02) Ok, super.
(7:03)  Ok. Ła, chciałem się upewnić, czy to wciąż wchodzi w grę.
(7:03) Oczywiście, że tak.
(7:04)  W porządku.
(7:05) Mhm. Porozmawiamy później.
(7:06)  Tak, trzymaj się, Lunatyku.
*
Sobota, wieczorem
(6:51) oglądam Jurassic Park.
(6:53)  Co...? Po praz pierwszy?
(6:53) Od dziecka, yup.
(6:53) Głupia imitacja filmu.
(6:54)  Dinozaury nie są głupie, Remusie! Jak możesz.
(6:54) No kto rozsądny by pomyślał, że genetycznie odtworzone dinozaury to dobry pomysł? I zesłanie ich na wyspę? Nie łapię tego.
(6:56)  Ale pomyśl o przygodzie!
(6:56) Nie muszę, mam przed sobą. Ludzie umierają.
(6:58)  Musisz być petardą w kinie.
(6:58) Nie martw się, zwykle wstrzymuję się z komentarzem do zakończenia filmu.
(6:58)  to chyba pocieszające.
(6:59) ale jem popcorn
(7:01)  No to kupimy duży kubeł.
(7:02)  Tak spędzasz sobotę?
(7:03) Oglądając okropne klasyki? Tak.
(7:03)  Cholera, Remusie. Musisz się gdzieś ruszyć.
(7:05) I co? Wyobraź sobie mnie w klubie.
(7:05)  Widzę brokat i neony.
(7:06) Cóż, mylisz się. Bardziej mnie ciągnie do skóry.
(7:06)  Jezusie
(7:07) A ty co robisz?
(7:08)  Urodziny jakiegoś snoba, więc mamy ognisko nad jeziorem.
(7:08) Nie lepiej na plaży? Nad morzem?
(7:10)  Taa, ale tutaj nie do zrobienia. Więc jezioro musi wystarczyć.
(7:10) Więc bawisz się na ognisku i piszesz do mnie na temat Jurassic Park?
(7:12)  Jurassic Park jest spoko, Lunatyku.
(7:13) Bardziej interesujące niż ognisko, huh?
(7:13)  Tak. Jak upieczesz zbyt dużo pianek, to w końcu staje się nudne.
(7:15) Jak długo, nim wrzucicie kogoś w ogień?
(7:16)  Oo, pysznie. Chyba niedługo. Większość piła.
(7:17)  Och, twój największy koszmar Luni – ktoś zaproponował prawdę czy wyzwanie.
(7:17) Ale ty nie piłeś, prawda?
(7:18)  Nie, nie jestem pijany.
(7:18) Szczęściarz. Nie chcę żadnych wtop.
(7:18) Były wgl jakieś? Odkąd Slughorn przeczytał smsy
(7:19)  Och, taa. Wydziedziczyli mnie.
(7:19) CO
(7:19)  To nic wielkiego. Powinni byli zrobić to wcześniej
(7:20) Nie, Syriuszu. Co się stało?
(7:20)  Och, to było bardzo formalne i zimne. Napisała do mnie list, w którym powiedziała, że nie chce więcej widzieć mnie w domu i że nie powinienem rozmawiać z Regulusem, bo go też splamię.
(7:20)  Naprawdę mam to gdzieś, Lunatyku. Cieszę, się że już po wszystkim.
(7:21) Cóż, to chyba lepsze niż alternatywa.
(7:21)  ?
(7:21) Obóz naprawczy?
(7:23)  Och. Taa. Dużo lepsze.
(7:23) A co z resztą?
(7:25)  Reg i jego kumple to chuje, ale nie bardziej niż zwykle. Po prostu używają innych słów.
(7:26)  Ale Rogacz chyba powiedział rodzicom, bo do mnie zadzwonili i powiedzieli, że nie mają nic przeciwko.
(7:27) To dobrze. Świetnie.
(7:27)  Tak, to fantastyczni ludzie.
(7:29)  CHOLERA PRAWDA CZY WYZWANIE
(7:29)  GLIZDOGON PADŁ OFIARĄ CAŁOWANIA
(7:29)  MÓJ MAŁY CHŁOPIEC DORASTA
(7:30) Gratulacje dla Glizdogona.
(7:30)  o boże chyba się trzęsie.
(7:30)  Ok muszę iść go ratować zanim spali się ze wstydu.
(7:31) Zaczęła się bardziej interesująca część filmu, więc u mnie ok.
(7:32)  To dobrze. Porozmawiamy później, Remusie.
(7:32) Baw się dobrze, Łapo.
*
Niedziela, rano
(9:25) Jak Glizdogon?
(9:25)  Ma jej numer.
(9:27) Brawa dla Glizdogona.
(9:27)  Wie jak poderwać laski.
(9:27)  A jak tam Jurassic Park?
(9:29) Dinozaury wygrały, ludzie przegrali. Przetrwał pojedynczy, biały facet. Jak zwykle.
(9:29)  Rozumiem, rozumiem
(9:31) Jest niedzielny poranek a ty bez kaca?
(9:31)  Mam dziś mecz, nie żeby to było problemem w przeszłości, ale. Nie wiem. Nie czułem tego.
(9:32) Wszystko w porządku?
(9:32)  Och, tak. Lunatyku, nie płaczę bo się nie spiłem
(9:32) Tylko pytam!
(9:34)  Zmartwiciel. Rogacz wcisnął nam dodatkowy trening więc muszę iść.
(9:34) Rogacz brzmi jak zmartwiciel.
(9:35)  Jak cholera. Musi wyluzować. Powiem ci, jak poszło.
(9:35) Powodzenia
*
Niedziela, po południu
(2:45) To numer Remusa, tak?
(2:46) Uhh, taak
(2:46) Huh, cześć. Tu Rogacz.
(2:46) Hej.
(2:47) Powiedz coś, bo zaczynam się martwić.
(2:47) Och, to nic strasznego.
(2:47) Znaczy, ok, ma złamaną rękę.
(2:47) Ale nie umiera.
(2:48) Sądziłem, że w piłce nożnej nie używa się rąk, ale może żyłem w błędzie.
(2:48) Hah, nie. To tylko pokazuje jak wielkim jest baranem.
(2:49) Pomyślałem, że dam znać. Wątpię, żeby mógł pisać jedną ręką.
(2:50) Dziękuję. Doceniam gest.
(2:50) Nie ma sprawy. Um, do zobaczenia.
(2:51) Haha, tak. Pewnie tak.
(2:51) Na razie
(2:52) Cześć.
*
[Łapa dzwoni]
— Żyjesz!
— Czemu miałbym nie żyć?
— Rogacz do mnie napisał.
— Dureń. Pewnie powtarzał kłamstwa i pomówienia.
— Tak naprawdę prawie nic mi nie powiedział.
— Jak ty to wytrzymujesz?
— Co?
— Szpitale. Tu jest okropnie.
— Przyzwyczaiłem się. Dla mnie to jak drugi dom.
— Och. To..
— Przygnębiające?
—Tu jest jakoś dziwnie.
— Więc rozmawiaj ze mną. Co się stało?
— Wpadłem na gościa z przeciwnej drużyny i wylądowałem na łokciu.
— Ups, Łapo.
— Wiem. Coś chrupnęło itd. I walnąłem głową o trawę.
— Jak się teraz czujesz?
— Śpiący, ale nie mogę zasnąć. Nie wiem nawet, która jest godzina.
— Po dziewiątej.
— Ok.
— Wydajesz się zmęczony.
— Dali mi anaestyki. Astyki. Ananastyki. Nie umiem mówić.
— Niezła próba. Czemu cię uśpili?
— Mam druty w ręce. Niedługo stanę się cyborgiem.
— Jest tam ktoś z tobą?
— Mama Rogacza. Śpi na krześle, więc nie chcę jej obudzić.
— Jesteś tam tylko na jedną noc?
— Tak, tak, i chyba tylko dlatego, że tak późno się obudziłem.
— Musze zadać ważne pytanie.
— Cóż to może być?
— Czy przynajmniej wygraliście mecz?
— Haha, boże, nawet nie wiem. Naprawdę.
— W takim razie jutro się dowiemy.
— Taak, chyba spróbuję się przespać.
— Ok, dobry pomysł. Ja też pójdę spać.
— Czy mógłbyś...
— Tak?
— Nieważne.
— Nie, powiedz.
— Po prostu. Um. Mógłbyś się nie rozłączac? Aż któryś z nas zaśnie. Jezu to żenujące.
— Oczywiście.
— Nie podoba mi się to miejsce, Lunatyku
— Wiem, Syriuszu. Po prostu zamknij oczy.
— Ok. Zamknięte.
— Teraz przestań mówić.
— Ok. przestaję. Teraz.
— Dobranoc, Słonko.
— Dobranoc, Słońce.
[Połączenie zakończone]
[Czas połączenia: 3godz 25min 34s]

___________________________________





“Say 'Nevermore,'" said Shadow.
"Fuck You," said the Raven.”

― Neil Gaiman

Powrót do góry Go down
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 28
Liczba postów : 899
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Pon Wrz 11 2017, 13:05

Ja tak tu tylko na chwilkę wlecę, bo ostatnio przypomniałam sobie o tym tekście, bo Fann zaczęła go czytać i miała takie "ej czemu mi nie powiedziałaś, że taki fajny tekst". Więc wróciłam sobie po nowy rozdział.

Niezmiennie - dziękuję za tłumaczenie, które jest dobre i co tu więcej gadać, świetnie się czyta. W jakiś sposób rozczula mnie to wszystko i tak, tak w sumie ta choroba mi tu pasowała, ma sens. Syriusz, który jest wyklęty z rodzinny, ale na tak innym tle... No i wkręcanie Slughorna? Biedny Ślimak, czy zasłużył? Podoba mi się wątek Alice i to, że tak się rozwinął - takie niewyjaśnione sprawy w codziennym życiu często sprawiają, że ludzie po prostu urywają kontakt z dnia na dzień, zamiast usiąść i przegadać sprawę. A tu serio wystarczyło porozmawiać, przegadać jak to wyglądało z każdej strony, przeprosić i tyle. Może, gdy żyje się z widmem choroby, bardziej zwraca się uwagę na takie rzeczy, pilnuje, by nie marnować czasu na niewyjaśnione sprawy?

No to czekam na spotkanie - może się w końcu uda?
Pozdrawiam i życzę duuużo czasu na pracę nad tekstami,
W.

___________________________________

Powrót do góry Go down
magdalena28w
Skryba
Skryba


Female Wiek : 28
Liczba postów : 6
Rejestracja : 13/11/2017

PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   Czw Lis 16 2017, 12:34

Oo, jakoś jak zaczęłam czytać to tłumaczenie, to nie pomyślałam że może być jeszcze nie skończone i teraz cierpię..
Początkowo pochodziłam do tekstu nieufnie, ponieważ zdecydowanie wolę typowe opowiadania, ale nie żałuję że się za to wzięłam. Ich rozmowy są po prostu urocze. Myślałam cały czas "och, to było super, zacytuję to w komentarzu, o i to, i to koniecznie", ale w końcu zrobiło mi się tego milion, więc zrezygnowałam z pomysłu Wink przyjemny pomysł z zamienieniem Hogwartu na szkołę z internatem, a wilkołactwa na mukowiscydozę. Fajne przejście w ich wiadomościach od rozmowy z nieznajomym, poprzez przywiązanie, przyjaźń i cos na kształt z zauroczenia. Ze zniecierpliwieniem oczekuję na ciąg dalszy i ich spotkanie Smile
Weny!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]   

Powrót do góry Go down
 
[HP][T] Masz wiadomość [SB/RL] [6/14]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nie ważne jest to ile masz, ale ile możesz dać innym
» Co masz w schowku?
» O wszystkim i o niczym
» Status krwi
» Jaki masz typ osobowości?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: