IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [mM] Seria (Nie)fortunnych parringów - Krok [CD/SB]

Go down 
AutorWiadomość
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 27
Liczba postów : 898
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [mM] Seria (Nie)fortunnych parringów - Krok [CD/SB]   Pon Wrz 11 2017, 11:38

Fandom: Harry Potter
Autor: Wirwanna
Beta: brak
Pairing: jako tako pre CD/SB
Gatunek: w sumie to chyba fluff
Ostrzeżenia: brak
N/A: Seria (Nie)fortunnych parringów

Seria narodziła się podczas gry w Zagadnij Kto To HP. Pary były dobierane losowo w trakcie gry, stąd teksty z serii mogą się pojawiać w najróżniejszych kategoriach wiekowych, z wyraźnym parringiem, pre parringiem, lub po prostu spotkaniem postaci, o których zwykle nie piszemy Smile



KROK


Biegł, a jego łapy zostawiały ślady na wilgotnych kamieniach. W zamku panował ogromny gwar. Wiedzieli już, że tu jest. Pędził do ukrytego przejścia, a gdy mijał kolejne obrazy, ludzie na nich uwiecznieni wymachiwali rękoma i nawoływali głośno. Był już blisko, gdy pokonując kolejny zakręt wpadł na coś, tracąc równowagę.

Człowiek. Ludzki szczeniak. Jakimś cudem udało mu się nie upaść w trakcie zderzenia. Cofnął się kilka kroków i warknął groźnie. Chłopak nie wydawał się jednak przestraszony. Wręcz przeciwnie. Uśmiechnął się i powoli, ostrożnie wyciągnął dłoń do przodu.

- Spokojnie. Nic ci nie zrobię - zapewnił dzieciak, Puchon, sądząc po herbie na jego szacie. - Nie ugryziesz mnie, prawda?

Łapa zastrzygł uszami. Jak zachowałby się pies? Co wzbudzi najmniej wątpliwości? Z wahaniem zbliżył się i powąchał dłoń chłopaka. Pachniał jak coś słodkiego i jak... Quidditch. Pastą do polerowania mioteł i środkiem wiążącym witki. To był całkiem przyjemny zapach.

Polizał bladą skórę, zupełnie bezwiednie. Wysoki, radosny śmiech wypełnił cały korytarz i sprawił, że Łapa z trudem powstrzymał się od zamerdania ogonem. Przypomniał sobie, że go ścigają. Wyminął więc Puchona i pognał na trzecie piętro, mając nadzieję, że dzieciak nie powie nikomu, że spotkał na korytarzu wielkiego, wychudzonego psa.


-.-


Syriusz poczuł, jak coś zimnego przeszywa go na wskroś. Dreszcz przebiegł wzdłuż kręgosłupa, rażąc wszystkie nerwy. Miał wrażenie, że lodowata woda wlewa mu się do gardła i wypełnia go, przysłaniając cały świat. Wszystko pociemniało. Cisza... cisza była przytłaczająca. Nie słyszał nawet własnego oddechu, ani bicia serca... Nic.

Zmiany przychodziły powoli. Niemal niezauważenie. Stopniowe rozjaśnianie się świata. Od kompletnej czerni, przez wszystkie odcienie szarości, aż do stłumionego błękitu. Nagle zdał sobie sprawę, że znowu może mrugnąć. Jego klatka piersiowa uniosła się gwałtownie gdy złapał dech. Ktoś… Ktoś się zbliżał. Znał go, choć nie pamiętał, skąd.

- Spokojnie. Nic ci już nie grozi - zapewnił nastolatek o smutnych oczach. Wyciągnął do niego rękę, a gdy Syriusz się zawahał, dodał jeszcze: - Nie ugryzę.

Jeszcze chwilę temu był przekonany, że nie posiada już kończyn. Teraz jednak trzymał w rękach drobną dłoń jakiegoś chłopaka.

- Mam na imię Cedrik - przedstawił się.

- Cedrik… - szepnął Syriusz, próbując sobie coś przypomnieć. Tamten wieczór, gdy biegł przez korytarze Hogwartu szukając tego małego, szczurzego zdrajcy. Cedrik Diggory. Chłopiec, który zginął na oczach Harry’ego. Chłopiec, który pachniał miotłami i czekoladą. - Dlaczego ty?

- Nie wiem. To nie ja ustalam zasady. Wiem tylko, że mam ci pomóc przejść. Jak wcześniej ktoś pomógł mi - zawahał się, jakby nie był pewien, co powiedzieć. - Zginąłeś u boku Harry’ego, tak jak ja. Może dlatego?

- Skąd...

- Po prostu wiem. Ale to nie jest właściwe pytanie.

- Czemu nie James? Albo Lily? Czy są tam, gdzie ty? - spytał Syriusz, przerażony nagłą myślą, że może już ich nigdy nie zobaczyć. Że nawet teraz zabiorą go gdzieś, gdzie będzie… sam.

- Przeszli dużo dalej. I ty też powinieneś.

- Ja… Mógłbym zostać? - Chciał wiedzieć. Myślał o Harrym i o Remusie. Będą załamani.

- Możesz. - Cedrik skinął głową i uśmiechnął się szeroko. - Jeśli jesteś tchórzem.

Wciąż trzymał jego dłoń. Powinien czuć się skrępowany, ale odkrył, że dawne ograniczenia nie mają sensu. Czuł energię bijącą od nastolatka, ciepłą, muskającą jego skórę jak płomień świecy.

Nikt nie będzie nazywał mnie tchórzem - pomyślał, dając krok w błękitną nicość.



-.-


___________________________________

Powrót do góry Go down
Olgie.
Laureat Roku
Laureat Roku


Female Liczba postów : 396
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [mM] Seria (Nie)fortunnych parringów - Krok [CD/SB]   Pon Wrz 11 2017, 16:16

O matko, to jest świetne.
Ale czego innego mogłabym się spodziewać po Tobie?

Ludzie do takich paringów podchodzą bardzo crakowo i zazwyczaj tekst nie mają ładu składu i sęsu (pisownia umyślna). A Ty stworzyłaś naprawdę ładne dziełko.

I to ma sens, że oni obaj zginęli w sumie przez Harry'ego.

Ej, a może to kryterium jest takie, że o śmierć ich obu Harry się obwinia? W sensie, że można jeszcze próbować obalić argument, że to wina Harry'ego, ale nie można obalić tego, że Potter się obwiniał.

Nieważne, nigdy bym nie pomyślała, że ten paring może być tak fajne napisany.

Ale z drugiej strony, nie wierzyłam też w Remus/Draco, póki nie przeczytałam.

Pozdrawiam i życzę weny.
Powrót do góry Go down
 
[mM] Seria (Nie)fortunnych parringów - Krok [CD/SB]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gadający Gobelin
» "Niebieski Diabeł" i jego słodycz: Seria niefortunnych zdarzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: