IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [VOLTRON][mM] Bracia

Go down 
AutorWiadomość
Kai Shouri
Skryba
Skryba


Female Wiek : 24
Liczba postów : 4
Rejestracja : 19/10/2018

PisanieTemat: [VOLTRON][mM] Bracia   Pią Paź 19 2018, 14:31

Fandom/Fandomy: Voltron Legendary Defender
Autor/autorzy: Kai Shouri
Beta/bety: brak
Pairing: brak
Gatunek: obyczaj
Ostrzeżenia: brak
N/A:  One-shot na dobry początek mojego pobytu na tym forum Smile Scena dziejąca się pomiędzy 6 a 7 sezonem, bezpośrednio nawiązująca do odcinka "The Black Paladins". Ostatnie dni były koszmarem i jednym dobrym wspomnieniem Shiro było kilka słów wypowiedzianych przez Keitha...


Bracia



Obrali kurs na Ziemię.

Od dłuższego czasu w eterze panowała cisza. Po długich rozmowach, podekscytowanych okrzykach i pełnych refleksji spostrzeżeń, Paladyni w końcu umilkli. Keith jedynie od czasu do czasu dotykał sterów, korygując lot.

Lew milczał, chociaż jego obecność Keith doskonale wyczuwał. Była potężna, ale i spokojna. Właściwie, zdał sobie sprawę, Czarny Lew nigdy nie był tak spokojny od czasu walki z Zarkonem. Dopiero teraz uświadomił sobie tę różnicę. Wcześniej były tu chaos i uwięziona dusza, próbująca rozpaczliwie się z nimi porozumieć. Teraz powróciła harmonia.

Zerknął za siebie, na naprędce spakowane sprzęty i rzeczy osobiste. Pudła boleśnie przypominały o stracie Zamku.

Keith westchnął, lekko pchnął ster. Lew posłusznie skręcił o kilka stopni, powracając na kurs. Chłopak wstał i zostawiając pusty fotel, ruszył pomiędzy bagaże.

Lwy nie były przystosowane do przebywania w nich przez dłuższy czas. Nie było tu żadnych dodatkowych siedzeń, nie zdążyli też zabrać niczego takiego z Zamku. Znalazły się jedynie koce, które teraz otulały skulonego, opartego o ścianę Shiro, odpoczywającego w półmroku, z dala od blasków panelu sterowania.

Keith, tak samo, jak za poprzednim razem, i za jeszcze poprzednim, zawahał się w połowie drogi, zatrzymując się pomiędzy pudłami. Nie miał pojęcia, ile razy zostawiał stery, odkąd wyruszyli. Stracił już rachubę, jednak zdążył wypracować sobie pewną rutynę; sprawdzał kurs, korygował go, wstawał, zatrzymywał się z dłonią na stosie bagaży i patrzył, czy Shiro śpi. Potem wracał do sterów, by za jakiś czas – pięć minut, kwadrans, trzy godziny – znów sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Spokój Czarnego Lwa wcale mu się nie udzielał.

Keith przyjrzał się przyjacielowi. Shiro opierał głowę o kolana i oddychał głęboko, czasem marszczył brwi we śnie, czasem cicho jęczał, ale zawsze cichł, nim Keith zdążył ruszyć, by go obudzić.

Może to i dobrze. Po tym wszystkim, co się wydarzyło, zarówno duch, jak i ciało Shiro potrzebowały odpoczynku.

Zrobił krok w tył w chwili, gdy Shiro uniósł głowę.

– Keith?

Nogi same zerwały się do biegu. Ledwo jego imię przebrzmiało w powietrzu, Keith już klęczał przy przyjacielu. Shiro zwrócił na niego wzrok i się uśmiechnął. Keith odwzajemnił uśmiech; uspokojony, że wszystko w porządku, usiadł obok.

Przez pewien czas siedzieli w milczeniu. Keith od czasu do czasu rzucał okiem na stery, ale miał wrażenie, jakby Lew sam korygował kurs. Właściwie, to by się nawet nie zdziwił…

Zauważył, że Shiro wpatruje się w jego policzek. Gdy Czarny Paladyn zorientował się, że Keith dostrzegł to spojrzenie, zwrócił wzrok na swoje ramię, a właściwie na miejsce, w którym ono powinno być.

– Przepraszam.

Keithowi stanęło przed oczami gorące ostrze, w które zmieniło się ramię Shiro… nie, ramię innego. Tępy ból oparzenia towarzyszył mu od tamtej chwili, chociaż Keith nauczył się już go ignorować.

– To nie byłeś ty – powiedział stanowczo, patrząc w oczy Shiro. Były zakłopotane, pełne poczucia winy, ale prawdziwe. Wróciło to spojrzenie, które znał od lat.

– Mój duch nie – Shiro westchnął ciężko. – Ale to ciało tak – spojrzał na kikut ramienia. Impulsy przestały przebiegać po nim już dawno, ale Keith i tak wiedział, że gdy tylko znajdą się na Ziemi, trzeba będzie pozbyć się resztek galrańskiej protezy. Kto wie, co Honevra jeszcze z nią zrobiła… – A gdy Allura je połączyła… Zyskałem jego wspomnienia, Keith. Pamiętam, co robił… i co mówił.

Powinienem porzucić cię tak, jak zrobili to twoi rodzice. Widzieli, że jesteś złamany. Bezwartościowy…

Keith przymknął oczy. Westchnął ciężko, próbując odgonić wspomnienie tamtego pełnego nienawiści i obrzydzenia tonu, znów przywołać lepsze chwile.

– To się skończyło, Shiro – szepnął pewnie, otwierając oczy. – Już w porządku… Tęskniłem.

– Ja też – Shiro posłał mu smutny uśmiech. – Ale… to jeszcze nie koniec… – posłał spojrzenie w kierunku panelu sterowania. Keith zerknął w tym samym kierunku i dostrzegł, że stery drgnęły. Uśmiechnął się, orientując się, że Lew sam skręcił o te dwa nieszczęsne stopnie, by nie musiał podchodzić do kokpitu.

– …boję się tego, co ze mną zrobiła – szepnął Shiro, opuszczając głowę. – jeśli jeden klon spowodował tyle zła…

– Nie będziemy się teraz tym martwić – odparł stanowczo Keith. Położył dłoń na drugim, zdrowym ramieniu przyjaciela. – Najpierw musimy znaleźć się na Ziemi.

Shiro uśmiechnął się blado. Odchylił głowę do tyłu i westchnął. Odkąd jego włosy przybrały białą barwę, wyglądał na dużo starszego. A może to po prostu efekt zmęczenia, pomyślał Keith. W warunkach, w jakich lecieli, nie można było komfortowo odzyskać sił.

W takich chwilach bardzo brakowało mu Zamku Lwów i jego altejańskiej magii.

– Z ostatnich dni mam tylko jedno dobre wspomnienie z tego ciała – odezwał się Shiro po jakimś czasie, podsuwając Keithowi jeden z koców. Chłopak narzucił go na siebie i westchnął. Siedzieli ramię w ramię, oparci o siebie.

– Jakie? – zapytał Keith, chociaż domyślał się odpowiedzi.

Shiro milczał przez chwilę. Potem spojrzał na Keitha i się uśmiechnął; po raz pierwszy od powrotu szeroko i radośnie.

– Też cię kocham, braciszku.
[/b][/b][/b][/b][/b][/b][/b]
Powrót do góry Go down
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 28
Liczba postów : 904
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [VOLTRON][mM] Bracia   Pią Lis 09 2018, 01:24

Witaj na forum Smile

Najpierw kilka technicznych rzeczy [czyli od czego są bety Wink]

Cytat :
Po długich rozmowach, podekscytowanych okrzykach i pełnych refleksji spostrzeżeń, Paladyni w końcu umilkli.
- pełnych refleksji spostrzeżeniach; Dajesz “rozmowach” i dalej wymieniasz, czyli dopóki nie skończysz wymieniać, przypadek zostaje ten sam, to znaczy - rozmowach, okrzykach, spostrzeżeniach.


Cytat :
Lew milczał, chociaż jego obecność Keith doskonale wyczuwał.
szyk zdania. Po przecinku wstawiasz pierwszy podmiot - “obecność” i zaraz pojawia się drugi  “Keith”. Dwa podmioty nie mogą stać tak po prostu obok siebie, każdy podmiot to zasadniczo osobne zdanie podrzędne [chyba że jest to podmiot mnogi, powiedzmy Jaś i Małgosia]. Więc albo - (...) chociaż Keith doskonale wyczuwał jego obecność [jeden podmiot, Keith] LUB  chociaż jego obecność była dla Keitha doskonale wyczuwalna [jeden podmiot, obecność Smile]

A tutaj mamy dwa zdania
Cytat :
Keith westchnął, lekko pchnął ster.

 które, choć króciutkie, są już dorosłe i można je puścić samodzielnie z kropeczką po środku Wink Albo, jeśli dzieją się w tym samym czasie, robimy coś takiego:  Keith westchnął, popychając lekko ster.

Cytat :
Keith, tak samo[,] jak za poprzednim razem
- o jeden przecinek za dużo


Cytat :
spojrzenie w kierunku panelu sterowania. Keith zerknął w tym samym kierunku i dostrzegł, że stery drgnęły.
powtórzenie

I to tyle co mi się rzuciło w oko. Co do treści.


Zdecydowanie ucieka mi trochę sedna z uwagi na nieznajomość fandomu. Brak kontekstu sprawia, że tekst czyta się właściwie jak kawałek tekstu własnego. I w takiej formie całkiem nieźle się broni. To co prawda trochę za mało ilościowo, by ocenić Twój styl, czy prowadzenie postaci. Mogę jedynie powiedzieć, że tekst jest spójny, tworzy zwartą całość wyrwanej z wydarzeń łatki, jest dobry językowo [to, że cośtam Ci wytknęłam wyżej, wcale się z tym nie kłóci, to takie małe pierdoły, które robi każdy z nas, co właśnie sprawia, że pomoc bet/korektorów jest tak cenna Wink ] Zakładam, że to debiut na tym forum, ale zdecydowanie nie pierwszy tekst, który napisałaś, prawda?
Chętnie przeczytałabym coś dłuższego w Twoim wykonaniu.

Weny i czasu!
W.

___________________________________

Powrót do góry Go down
Kai Shouri
Skryba
Skryba


Female Wiek : 24
Liczba postów : 4
Rejestracja : 19/10/2018

PisanieTemat: Re: [VOLTRON][mM] Bracia   Pią Lis 09 2018, 11:37

Dziękuję bardzo Smile
Błędy i potknięcia poprawię w wolnej chwili, aż dziwne, że wcześniej ich nie zauważyłam (a wstawiając tekst tutaj, jeszcze sprawdzałam go pod tym kątem Razz)
Tekstów to mam sporo, ten akurat wybrałam ze względu na to, że najnowsze, które teraz piszę, nie są 12+. Na pewno coś z nich wrzucę, jak już mam dostęp do reszty forum Smile
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [VOLTRON][mM] Bracia   

Powrót do góry Go down
 
[VOLTRON][mM] Bracia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Benjamin Levitt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Anime & Manga/Komiks & Serial/Film animowany :: Ogólne :: +12-
Skocz do: