IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP][M]Sweter Weasley'ów[PW/CC]

Go down 
AutorWiadomość
DreamsConstellation
Stenograf
Stenograf
avatar

Female Wiek : 25
Skąd : Neptun
Liczba postów : 93
Rejestracja : 01/11/2018

PisanieTemat: [HP][M]Sweter Weasley'ów[PW/CC]   Pon Gru 24 2018, 07:36

Fandom: Harry Potter
Autor: DreamsConstellaion
Pairing: Percy Weasley/Colin Creevey
Gatunek: fluff
Ostrzeżenia: -
N/A: Akcja Adwentowa powoli dobiega końca, to mój ostatni tekst przed świętami. Z tej okazji chciałam życzyć wszystkim Wesołych i Magicznych Świąt! Very Happy

To opowiadanie to prezent gwiazdkowy dla Myst – najwierniejszej fanki Perlina Wink


Sweter Weasleyów

Ranek Bożonarodzeniowy zawsze należał do najprzyjemniejszych w Hogwarcie. Wszyscy byli w wyśmienitych nastrojach z powodu prezentów, braku lekcji, no i oczywiście wspaniałych zapachów zapowiadających Bożonarodzeniową ucztę, rozchodzących się po korytarzach zamku.

Colin po raz pierwszy spędzał święta w szkole. Było mu tam tak cudownie, że nie miał zamiaru wracać do domu. Dennis na pewno był zawiedziony, kiedy otrzymał jego list z informacją, że zostaje na Boże Narodzenie w Hogwarcie, ale na szczęście ojciec zrozumiał jego wybór. Colin poprosił swojego nowego przyjaciela, Percy’ego, dając mu kilka zaoszczędzonych z kieszonkowego galeonów, żeby podczas wizyty w Hogsmeade kupił blok czekoladowy w Miodowym Królestwie. Wysłał go do domu tuż przed świętami, przez szkolną sowę jako małą rekompensatę dla brata.

W Bożonarodzeniowy ranek, po odpakowaniu prezentów, wybrał się w odwiedziny do Hagrida, niosąc pod pachą małą paczuszkę. Kiedy olbrzym otworzył mu drzwi, przy akompaniamencie radosnych szczeknięć Kła, Colin wrzasnął:

– Wesołych świąt! – i wręczył mu prezent.

– Och! To ci mały spryciarz, cholibka! Pamiętał o starym Hagridzie – zaśmiał się gospodarz, wpuszczając swojego gościa do środka i wskazując mu miejsce przy stole. – Właśnie robię herbatki, napijesz się ze mną, Colin?

– Jasne, dzięki Hagridzie – chłopiec z trudem wdrapał się na wysokie krzesło i zajął drapaniem za uszami, łaszącego się do niego brytana. W tym czasie Hagrid nalał im herbaty, usiadł naprzeciwko i zaczął rozpakowywać swój prezent.

– No, no, no… toś mi sprawił nie lada zabawkę, ot co! –zagrzmiał, wyciągając z paczuszki sieć splecioną z włosów jednorożca.

– Pomyślałem, że przyda ci się do łowienia ryb w jeziorze, albo łapania jakichś niebezpiecznych stworzeń... Zrobiłem ją z włosów jednorożca, które dostałem od ciebie, kiedy mieliśmy szlaban z Percym.

– Dziękuję. Cholibka, to naprawdę wyjątkowa rzecz i na pewno mi się przyda. Ale przecie te włosy to były dla ciebie…

– Nie przejmuj się, nie zużyłem wszystkich – Colin machnął ręką, upijając łyk herbaty. – Nauczyłem się zaklęcia zaplatającego i musiałem je przetestować. Cieszę się, że prezent się podoba.


Colin spędził u Hagrida większość przedpołudnia, słuchając z wypiekami na twarzy opowieści o centaurach i ich zwyczajach, po czym pognał do zamku w nadziei, że spotka gdzieś Percy’ego. Wpadł do Sali Wejściowej i przemknął przez nią, powiewając za sobą szalikiem jak sztandarem. Wbiegł po schodach, skręcił w stronę biblioteki i wtedy wpadł na kogoś, a siła uderzenia odrzuciła go do tyłu, byłby upadł, gdyby nie silna ręka, która złapała go w ostatniej chwili za ramię.

– Och… Cześć Percy – wysapał, spoglądając w górę. Starszy chłopiec miał na sobie piękny świąteczny sweter, niebieski ze złotą literą P na piersi. Bardzo się Colinowi spodobał w takim nieoficjalnym wydaniu.

– Cześć, Colin. Mógłbyś być bardziej uważny – powiedział, poprawiając okulary. – Dobrze, że to byłem ja, nie ktoś z nauczycieli.

– Emm… no tak. Przepraszam.

– Ale cieszę się, że cię widzę. Właśnie cię szukałem…

– Naprawdę? – Colin rozpromienił się na te słowa. – Byłem u Hagrida.

– No tak, mogłem się domyślić. – Percy uśmiechnął się pod nosem. – W każdym razie, chciałbym pokazać ci coś, co może cię zainteresować… Znalazłem taką książkę w bibliotece… może będzie dla ciebie przydatna. Chodź.


Okazało się, że Percy wynalazł dla niego w bibliotece poradnik robienia czarodziejskich zdjęć. Było w nim objaśnione dosłownie wszystko, od właściwego dobierania oświetlenia, po przyrządzanie eliksirów do wywoływania zdjęć. Colin siedziałby nad nim resztę dnia, gdyby Percy w końcu nie wyciągnął go niemal siłą z biblioteki.

– Rozumiem twój zachwyt, ale książka nigdzie nie ucieknie, a zaraz zaczyna się uczta – powiedział, kiedy byli już na korytarzu, idąc szybkim krokiem i ciągnąc go za sobą.

– Percy? – zagadnął nieśmiało Colin, spoglądając na przyjaciela niepewnie i przygryzając wargę.

– Tak?

– A… czy będę mógł usiąść obok ciebie podczas uczty?

Percy aż przystanął, zdziwiony tym pytaniem.

– Colin, co też ci przyszło do głowy, żeby o to pytać?! Oczywiście, że będziesz mógł. Przecież prawie zawsze siedzimy razem podczas posiłków.

– Ale wiesz… są święta, pomyślałem, że może będziesz chciał być… bliżej rodziny.

– Daj spokój, zostało nas tylko osiem osób w Gryffindorze, chcemy czy nie, będziemy zmuszeni być blisko siebie. – zaśmiał się, znowu ruszając w kierunku Wielkiej Sali.

Colin też się uśmiechnął czując, że świąteczny nastrój robi swoje.


Wielka Sala przystrojona była wprost magicznie. Wszędzie stały pokryte nietopniejącym śniegiem świerki, w powietrzu, nad stołami unosiły się wieńce z ostrokrzewu, a z zaczarowanego sklepienia, prosto na ich głowy sypał się drobny biały puch.

Większość osób zajęła już miejsca przy stołach, więc Colin i Percy, nie zwlekając, usiedli obok Harry’ego, Rona i Hermiony.

– Słodki sweter Perc, ale gdzie twoja odznaka prefekta? – Zaśmiał się siedzący naprzeciwko Fred.

– Przecież mam ją…– Percy dotknął miejsca na piersi, gdzie zawsze przypinał swoją odznakę i zrobił przerażoną minę, bo jej tam nie było. – Na brodę Merlina! Gdzie ona jest?!

– Spokojnie, mamy ją tutaj. – George podał mu zgubę z dziwnym uśmieszkiem na ustach. – Znaleźliśmy ją w pokoju wspólnym.

Percy zmarszczył brwi biorąc od niego swoją własność. Wietrzył podstęp. Bliźniacy znaleźli jego odznakę i tak potulnie mu ją oddają? To było do nich niepodobne.

– Postanowiliśmy, że skoro są święta, czas dobrych uczynków, dzielenia się i te de, będziemy mili dla wszystkich, nawet dla ciebie. – Wzruszył ramionami Fred, widząc jego podejrzliwe spojrzenie.

– Jasne, jasne… Komu wy próbujecie zamydlić oczy. – Percy pokręcił głową, przypinając odznakę do swetra.

– Naprawdę, Percy, czy myślisz, że tylko żarty i dowcipy nam w głowie? – George spojrzał na niego z niedowierzaniem.

– Tak. – Odparł bez wahania jego straszy brat. Colin nie był w stanie powstrzymać chichotu, co nie uszło uwagi bliźniaków.

– Uważaj, młody! Jeśli zaczniesz zbyt dużo czasu spędzać z naszym Percym, dopadnie cię taka sama mania prześladowcza jak jego.

– Albo co gorsza, też zostaniesz prefektem! – wtrącił George z obrzydzeniem. Obaj bliźniacy skrzywili się z niesmakiem, na co Percy spojrzał wymownie w sufit.

Na szczęście od dalszej rozmowy z braćmi uratował go profesor Dumbledore, który powstał, by rozpocząć ucztę.


Colin był w siódmym niebie. Nigdy nie spędzał świąt w tak dużym gronie. Zwykle byli tylko on, Dennis oraz ojciec. W drugi dzień świąt przyjeżdżał do nich wuj Fabian z rodziną i tyle. A w Hogwarcie, nawet mimo tego, że dużo osób wyjechało na święta do domów i tak było gwarno i wesoło.

– Nałożyć ci trochę puddingu? – zapytał Percy. – Na pewno nie jest tak dobry jak robi twoja mama, ale warto spróbować. – Dodał z uśmiechem. Niestety Colinowi zrzedła mina.

– Powiedziałem coś nie tak?

– Nie… – Colin pokręcił głową. – Tylko… ja nie mam mamy. – Wypalił, a już po chwili pluł sobie w brodę, że z tym wyskoczył. Percy zrobił zaskoczoną minę, nie miał o tym pojęcia, bo jeszcze nie było okazji, żeby Colin mu o tym powiedział. Pewnie też nie spodziewał się takich rewelacji przy świątecznym obiedzie.

– Przepraszam… to nie jest chyba najlepszy temat w tej chwili. – westchnął młodszy chłopiec, zawstydzony swoją nagłą chęcią do zwierzeń.

– Ależ nie, nie… – Percy szybko otrząsnął się z zaskoczenia – Święta są dobrym czasem na rozmawianie o rodzinie. – Znowu się uśmiechnął, tym razem łagodniej. – Dawno zmarła?

– Nie, nie umarła… – Colin pokręcił głową. – Właściwie to nie wiem, co się z nią dzieje… Zostawiła tatę, kiedy byliśmy z bratem jeszcze bardzo mali. Ja ledwie ją pamiętam, Dennis wcale. Odeszła do innego mężczyzny, wyjechała z nim do Ameryki i słuch o niej zaginął. Tata próbował się z nią skontaktować, ze względu na nas, no i wiesz… on nadal ją kochał. Jej odejście złamało mu serce. Niestety wszystkie jego wysiłki były próżne. Nie mieliśmy od niej znaku życia od ośmiu lat.

Colinowi zaczęły napływać do oczu łzy. Choć nigdy by się do tego nie przyznał przed nikim, nawet przed sobą, bardzo cierpiał z powodu odejścia matki. Żeby ukryć swoje poruszenie, upił kilka łyków piwa kremowego. Spodziewał się, że Percy szybko zmieni temat, bo wiedział, że ludzie nie znoszą słuchać o przykrych rodzinnych sprawach innych, jednak zdziwił się, bowiem starszy chłopiec położył mu dłoń na ramieniu i ściskając je krótko, powiedział:

– Nawet nie wiesz jak mi przykro. Nie wyobrażam sobie jak może być ci trudno bez mamy…. Ani jak wasz ojciec dał sobie radę sam, byliście przecież wtedy tacy mali…

Colin tylko wzruszył ramionami, nie był zdolny do wypowiedzenia jakichkolwiek słów, bo w gardle urosła mu wielka gula.

Wtedy Percy zrobił coś naprawdę zadziwiającego. Objął go ramieniem i przytulił mocno. Colinowi, mimo zaskoczenia, zrobiło się naprawdę bardzo, ale to bardzo miło. Jego przyjaciel emanował rozkosznym ciepłem, a młodszy chłopiec zaczął trochę marznąć, bo zostawił swoje szaty i bluzę na wieszaku w bibliotece. Poza tym Percy pachniał tak przyjemnie, że kiedy wreszcie rozluźnił uścisk, Colin wcale nie miał ochoty się od niego odsuwać.

– Percy! Co ty mu robisz? – jęknął Ron. – Colin, mówiłem ci, żebyś się z nim nie zadawał.

– Lepiej zajmij się swoim talerzem, Ron. – prychnął Percy, ale zaraz zwrócił się do Colina łagodniejszym tonem. – To co, zjesz trochę puddingu? A może masz ochotę na coś innego?

– Prawdę mówiąc, to chyba przejdę się do biblioteki, po moją bluzę. Zrobiło mi się troszkę chłodno.

– Ale przecież biblioteka jest teraz zamknięta, pani Pince też przyszła na ucztę. – Percy wskazał na stół nauczycielski i Colin rzeczywiście dostrzegł siedzącą za nim bibliotekarkę, rozmawiającą w najlepsze z profesor McGonagall.

– W takim razie skoczę do dormitorium po coś cieplejszego.

– Daj spokój, nie ma sensu żebyś biegał po schodach. – odparł Percy ściągając swój nowiutki, niebieski sweter i nim Colin zdążył się zorientować co się dzieje, już wkładał mu go przez głowę. – Możesz na razie nosić mój, dla mnie zrobiło się za gorąco. – dodał odpinając górny guzik koszuli, którą miał pod spodem.

– Dzięki. – bąknął Colin, rumieniąc się lekko. Sweter był na niego oczywiście za duży, ale od razu zrobiło mu się cieplej. Percy przyjrzał mu się uważnie i z lekkim uśmiechem na twarzy poprawił jego fryzurę.

– Bardzo ci do twarzy w tym kolorze. Wyglądasz jak aniołek.

Colin zarumienił się jeszcze mocniej, chcąc ukryć zmieszanie, chwycił odznakę prefekta i spróbował ją odpiąć.

– Nie, możesz ją zostawić. Tylko proszę, uważaj, żeby nie zginęła.

– Ale Percy… – Colin zmarszczył brwi, przyglądając się uważnie napisowi. – Percy, tutaj wcale nie jest napisane Prefekt, tylko Pierdek!

– Co?! Ale jak, pokaż mi to… – urwał głośno wciągając powietrze nosem i robiąc się coraz bardziej czerwony, ryknął. –FRED! GEORGE!

___________________________________


Powrót do góry Go down
Myst
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 321
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP][M]Sweter Weasley'ów[PW/CC]   Pon Gru 24 2018, 18:37

Dziękuję za taki słodki prezent pod choinkę. Muszę powiedzieć, że czytanie tego tuż obok choinki i to w wigilijny wieczór stworzyło mi niesamowitą atmosferę świąt. ♡ Jeszcze bardziej cieszy fakt, że tekst idealnie wpasowuje się jako łatka do Twojego ff. Smile
Podoba mi się, że Colin pamiętał o Hagridzie w święta. Natomiast prezent, który Colin otrzymał od Percy'ego - bezcenny. W końcu dotyczył jego hobby.
Czas spędzony na uczcie był cudowny, oczywiście Percy musiał być rycerski i podzielić się swetrem. Mam wrażenie, że to wydarzenie w prywatnym rankingu Colina przebiło nawet książkę o fotografii. I na koniec smaczek z żartem Freda i Georga. Nie odpuszczą nikomu nawet w święta. Smile
Dziękuję jeszcze raz za miniaturkę, uśmiechałam się cały czas, czytając ją, możesz być pewna. Mam nadzieję, że mój komentarz też sprawi uśmiech na twojej twarzy. Ściskam ciepło w ten zimowy wieczór, Myst.

___________________________________



To grant another chance means to give opportunity to correct past mistakes.

Konstruktywny komentarz jest na wagę złota, ale komentarz ubogi wciąż jest lepszy od jego braku,
więc zamiast pisać epopeję pod jednym tekstem, rozdziel swój słowotok na kilka ff.

~Mądrości internetowe, autor nieznany

Ciężko znaleźć takich ludzi co mają obsesję jak my.
~DC


Brać bannerki do podpisów! Nie po to robię, żeby leżały. Very Happy
Powrót do góry Go down
http://motylebezskrzydel.blogspot.com/
DreamsConstellation
Stenograf
Stenograf
avatar

Female Wiek : 25
Skąd : Neptun
Liczba postów : 93
Rejestracja : 01/11/2018

PisanieTemat: Re: [HP][M]Sweter Weasley'ów[PW/CC]   Pon Gru 24 2018, 19:35

Oczywiście, usmiech na mojej twarzy się pojawił. Dziękuję ♡ 
Starałam się bardzo, żeby miniaturka pasowała do dużego ff. Również ściskam i życzę magicznych chwil !

___________________________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [HP][M]Sweter Weasley'ów[PW/CC]   

Powrót do góry Go down
 
[HP][M]Sweter Weasley'ów[PW/CC]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: