IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP][Z] Nie jego życie [HP/SS]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bydgoszcz
Liczba postów : 362
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [HP][Z] Nie jego życie [HP/SS]   Wto Mar 10 2015, 22:03

10.


Schodząc schodami, Harry powoli zatracał się w swoich myślach i zupełnie nie zwracając uwagi na podążającego za nim Severusa.

W gabinecie właściwie nie wydarzyło się już nic więcej zasługującego na uwagę. Dyrektor jeszcze kilka razy musiał dokładnie im wszystko wytłumaczyć, z radością starając się przekazać im cały proces układania przez niego planu oraz kolejne zależności, które ostatecznie poskutkowały taką koleją rzeczy. Harry’ego to nie interesowało. Jedynym, co się dla niego tak naprawdę liczyło, odkąd dowiedział się tego wszystkiego, było to, co zrobi dalej Severus. Nie mógł sobie nawet wyobrazić sytuacji, w której chłopak jakimś cudem przeniósłby się do innego wymiaru w poszukiwaniu swojego dawnego życia. Może i ich znajomość była krótka, acz intensywna i coś niezrozumiałego cały czas ciągnęło go w stronę Ślizgona. Nie chciał dać temu odejść, zniknąć. Nie darowałby sobie tego, gdyby chociaż nie spróbował pokazać mu, że odnajdzie tu wszystko, czego mógłby potrzebować.

Kiedy w końcu stanęli przed ruchomymi schodami, nie bardzo wiedząc, gdzie udać się najpierw, to Severus jako pierwszy wydał z siebie dźwięk świadczący o tym, że zamierza coś powiedzieć. Harry momentalnie na niego spojrzał, szykując się na wszystko. Przygryzł policzek, pochylając nieco głowę, zupełnie, jakby zaraz miał zostać ogłoszony wyrok za jego zbrodnie.

Odchodzę — wyszeptał w myślach. — No powiedz to w końcu!

— Ja… — Severus zacisnął powieki. To było głupie. Nie powinien się tak czuć. Nie miał żadnego prawa. Ale nie wystarczało, że sobie to powtarza przy każdej nadarzającej się okazji. Niektóre kwestie, a już w szczególności te dotyczące ludzkich uczuć, były zbyt niezrozumiałe, by dało się je tak po prostu wyjaśnić. I czuł, że tak było również w ich przypadku. — Nie wiem, gdzie mam teraz iść.

Harry momentalnie otworzył oczy, patrząc na chłopaka w szoku. To nie mogło tego znaczyć. Po prostu nie mogło.

— Jesteś Ślizgonem — powiedział bez zastanowienia. Po chwili zmarszczył brwi, gdy dotarło do niego, że w takim razie musiałby pójść do lochów, a tam nie mogło być dla niego najbezpieczeniej.

— Tutaj, to co innego. Wszystko jest zaburzone i… — Czuł na sobie uważne, wręcz wyczekujące spojrzenie Harry’ego, — Nie chcę. Odsuń ten moment w czasie. Nie mam ochoty się tam pokazywać.

Harry myślał gorączkowo, będąc pewnym, że nie można sobie tak po prostu uprzeć się i zażądać prywatnej sypialni. Właściwie, takową mieli wyłącznie prefekci. Nagle go olśniło.

— Musimy porozmawiać z dyrektor McGonagall. Biorąc pod uwagę, że rok szkolny kończy się dopiero za kilka dni, na pewno jeszcze nie wybrała nowych prefektów, więc jako prefekt Slytherinu mógłbyś w przyszłym semestrze dostać własną sypialnię.

Severus spojrzał na niego, marszcząc brwi.

— A co będę robił przez te kilka dni? Spał na korytarzu?

— Możesz przez ten czasu zaszyć się w Pokoju życzeń.

— Jeśli dyrektor się zgodzi.

— Jeśli się zgodzi. Wydaje mi się jednak, że nie będzie miała nic przeciwko.

— I pozwoli mi tam samemu spać? — Uniósł brew.

Harry przygryzł wargę, bo do głowy przyszła mu tylko jedna odpowiedź na to pytanie. Chłopak nie musiał tego sugerować, ba, zapewne wcale tego nie robił, ale sam Harry nie mógł nic na to poradzić, że zinterpretował pytanie na swój własny sposób. I cóż, nie wydawało się być nazbyt ryzykowne zasugerowanie tego, co wpadło mu do głowy… Najwyżej obróci to wszystko w żart. Obejdzie się bez ofiar, a przynajmniej dowie się, jeśli istnieje jakaś, nawet minimalna, szansa… na coś. Kiedyś.

— Zawsze mogę zgłosić się na ochotnika, by ci towarzyszyć — powiedział w końcu. Nie umknęło mu zaskoczone spojrzenie chłopaka, które jednak szybko zostało zamaskowane uniesieniem brwi.

— Nie potrzebuję całodobowej opieki, Po… — Zawahał się. To było nie w porządku. Chłopak starał się ze wszystkich sił mu pomóc, a on wyżywał na nim swoje frustracje i fakt, że nie potrafi pogodzić się sam ze sobą. — Harry.

— Rozumiem — odpowiedział tylko, odwracając się na pięcie. — Chodź, poszukamy McGonagall,

Severus chciał mu jeszcze powiedzieć, że będzie mu miło, jeśli chłopak z nim zostanie, ale ostatecznie tylko zacisnął wargi i ruszył za nim w dół schodów.

*

Niemal boleśnie świadomy milczącej obecności Severusa u swojego boku, skierował się w stronę wieży Gryfonów. Jeśli miał znaleźć dyrektorkę, najlepiej, jeśli po prostu sprawdzi jej położenie na mapie. Najchętniej zostawiłby Severusa przed wejściem do wieży, jednak zdawał sobie sprawę z tego że Gryfoni będą lepiej zachowywać się, gdy chłopak będzie z nim. Wciąż miał w pamięci puchar trójmagiczny i zachowanie Gryfonów względem jego osoby. Zachowanie całej szkoły, gdy uczniowie myśleli, że sam się zgłosił. Albo wtedy, kiedy wszyscy ubzdurali sobie, że jest dziedzicem Slytherina. Nie wspominając o zachowaniu uczniów, gdy prorok drukował materiały, w których sprowadzono go do niespełna rozumu, szukającego uwagi dziwaka. Tak, podsumowując, nie miał co się łudzić na ciepłe przyjęcie Severusa. Ale teraz zbił Voldemorta, więc na w razie wypadek, miał jakiś tam argument w przypadku prób oskarżania go o Merlin tylko jeden wie co.

— Mogę wejść z tobą? — zapytał chłopak, kiedy stanęli przed wejściem do pokoju wspólnego. Harry spojrzał na niego przez ramię, po czym uśmiechnął się złośliwie.

— Nagle całodobowa opieka nie jest takim złym pomysłem?

Chłopak oblał się rumieńcem, ale po chwili na jego twarzy pojawiło się rozdrażnienie.

— Mogę zostać.

Harry tylko parsknął, nie komentując w żaden sposób faktu, że Severus nie odpowiedział mu w żaden złośliwy sposób.

— Nie wygłupiaj się i chodź. Dropsy cytrynowe — dodał, patrząc na Grubą Damę. Zignorował pytające spojrzenie, które posłał mu Severus i, jak tylko obraz uchylił wejście do Pokoju Wspólnego, dobiegła ich mieszanka krzyków i śmiechu. Harry mrugnął do Severusa, jakby w niemym wyzwaniu, i przeszedł przez dziurę.

Cisza.

Jako że ostatnimi czasy właściwie w ogóle nie widziano go w wieży, nagle przykuł uwagę wszystkich. Jednak kiedy zaczęto pokazywać go palcami, domyślił się, że dołączył do niego Severus. I upewnił się, że miał rację, jak tylko chłopak stanął obok niego.

— Koniec widowiska — powiedział Harry, a dotychczasowy uśmiech zamienił się w zacięty wyraz twarzy. W pierwszym odruchu znowu chciał złapać Severusa za rękę i pociągnąć go za sobą, jednak przypominając sobie dziwne zachowanie chłopaka uznał, że nie chce sprawić, by Ślizogn czul się niezręcznie. Dlatego po prostu ruszył w kierunku schodów do dormitorium, mając nadzieję, że ter podąży za nim.

Szepty narastały wraz z każdym jego krokiem a w momencie, gdy postawił pierwszy krok na schodku, ktoś najwyraźniej nie wytrzymał.

— Zakładasz własną armię, Potter?

Jednak zamiast postąpić tak, jak radził zdrowy rozsądek, odwrócił się, dzięki czemu upewnił się, że Severus szedł za nim, po czym powiedział:

— Brawo, McLaggen, długo nad tym myślałeś? Dziwię się, że nikt wcześniej nie wpadł na to, że zabiłem Voldemorta tylko po to, by stać się nowym czarnym panem.

Pokręcił głową, wznawiając wędrówkę.

Severus stał jeszcze przez chwilę, czując na sobie palące spojrzenia współdomowników Harry’ego, nim ruszył za nim.

*

Harry poczekał na samym szczycie schodów, aż Severus do niego dołączy, nim otworzył drzwi do dormitorium chłopców. Kiedy wszedł, szybko zorientował się, że nie będą sami.

— Harry, gdzie się podziewałeś?! — wykrzyknęła Hermiona, zrywając się z jego łóżka, jednak po chwili zamarła, najwidoczniej dostrzegając, że nie jest sam. — Umm…

— Hermiono, przepraszam, ale czy możemy porozmawiać później? — zapytał Potter, podchodząc do swojego kufra. Po otwarciu go, zmarszczył brwi, po czym zaczął przerzucać kolejne zgromadzone tam materiały, aż w końcu natrafił na mapę Huncwotów.

— Nie wydaje mi się, Ron ma ci coś ważnego do przekazania. — Dziewczyna skinęła głową stojącemu w pewnej odległości Severusowi.

— Jeśli także chce mi zarzucić, że mam ambicje zostać nowym czarnym panem, to może sobie darować.

— Co? Nie! Kto tak mówi? — Harry wyszczerzył się, widząc autentyczne oburzenie na twarzy dziewczyny.

— Powiedział McLaggen. Myślą... pewnie wszyscy. — Wzruszył ramionami. Dziewczyna gwałtownie potrząsnęła głową.

— Nie wygłupiaj się! Wszyscy wiedzą, co zrobiłeś dla czarodziejskiego świata, zabijając… Voldemorta — powiedziała stanowczo.

Chłopak uśmiechnął się do niej smutno.

— To dlatego nawet wasza dwójka nie ufa mi w kwestii moich osądów? — Nagle czując irytację z absurdu całej tej sytuacji wyprostował się z mapą w dłoni po czym w dwóch krokach znalazł przy Severusie i złapał go za ramię. — Powiedz mi, Ron, co takiego on ci zrobił, że musiałeś urządzać ten cyrk w Wielkiej Sali? Ma napisane na czole Śmierciożerca?

Ron jakby nagle budząc się ze snu spojrzał na ich dwójkę, zmarszczył brwi na widok uścisku Harry’ego na ramieniu Ślizgona, po czym burknął:

— Sam go nienawidzisz!

— Dawniej nienawidziłem profesora Snape’a — powiedział, z całych sił starając się nie pozwolić na to, by jego głos zadrżał. — Powinieneś wiedzieć, że niektóre rzeczy się zmieniły. Ale to nie ma żadnego związku. To nie jest Snape.

Ron przewrócił oczami i Harry nie mógł powstrzymać się przed tym, że wewnątrz po prostu umierał ze śmiechu. Jeszcze chwilę temu Weasley raczyłby go jakąś gadką, którą zapewne i tak wymusiła na nim Hermiona, teraz jednak, gdy musiał stanąć twarzą w twarz z tym, co mu się nie podoba, wyuczone kwestie straciły na wartości.

— Jest. A to, że uparłeś się, by zrobić z niego swoją damę w opresji, tego nie zmieni!

Harry już miał się jakoś odgryźć, gdy nagle poczuł, że Severus wyszarpuje swoje ramię. Cofnął się.

To w ogóle nie tak miało być. Nie chciał podobnych scen, a już na pewno nie teraz. Zmełł w ustach przekleństwo i odetchnął kilka razy, nim podjął próbę jakiejś odpowiedzi na atak chłopaka.

*

W tym czasie Severus bił się z myślami, nie mogąc zdecydować się na to, czy odsłonięcie się aż do takiego stopnia miało sens. Szybko jednak doszedł do wniosku, że lepszej i bardziej niezobowiązującej okazji nie będzie.

*

Nim jednak Harry zdążył cokolwiek zrobić, Severus wyminął go, stając dokładnie między nim i Ronem, po czym, co jeszcze bardziej zaskoczyło chłopaka, odwrócił się do niego przodem i spojrzał mu w oczy, kompletnie ignorując przyjaciół Harry’ego.

— Skoro już masz, po co przyszedłeś, to bądź tak dobry i nie traćmy więcej czasu. Robi się późno, a mamy jeszcze kilka kwestii do przedyskutowania.

Harry patrzył na niego oniemiały.

— Jednak zmieniłeś zdanie co do całodobowej opieki?

Wiedział, że nie powinien był tego powiedzieć. Ale po prostu nie mógł się powstrzymać.

— Dokładnie.

Potterowi od razu poprawił się humor i Severus nie był w stanie tego nie zauważyć. Zrobiło mu się cieplej na sercu na myśl, że coś takiego było w stanie podnieść chłopaka z dołka, w który wpadał na jego oczach pod wpływem zachowania swojego rudowłosego przyjaciela. Severus miał uraz do rudzielców, dlatego też nie miał żadnych skrupułów, by wychodząc, co rusz delikatnie popychać Gryfona między łopatkami. Co prawda nie sądził, żeby rudzielec zrozumiał jego przekaz, ale jedno spojrzenie na przyjaciółkę Pottera powiedziało mu, że wkrótce i tak się dowie.

*

Przekonanie McGonagall o konieczności spędzenia tej nocy w spokoju w Pokoju życzeń nie było trudne, Właściwie Severus dostał pozwolenie na nocowanie w nim aż do końca roku szkolnego. Jego poprosiła, by “dał szansę swoim przyjaciołom odnaleźć się w nowej sytuacji”.

On sam nie chciał się kłócić, więc nie bardzo rozumiał, dlaczego ów prośba nie była skierowana do tych, którzy zdecydowali się występować przeciw niemu. Zresztą, co za różnica? Grunt, że McGonagall przemyśli kwestię prefektury.

Wyciągnął się na fotelu, na którym siedział już od jakiegoś czasu, przyglądając się czytającemu Severusowi.

— Naprawdę, i to jest to, o czym mieliśmy tak wielce rozmawiać? — zapytał z nutką rozbawienia w głosie. Chłopak spojrzał na niego ponad stronnicami księgi.

— Coś musiałem powiedzieć.

Harry zamarł. Severus najwyraźniej musiał pomyśleć o tym samym, bo patrzył na niego w napięciu.

— Cały czas blefowałeś? — zapytał w końcu. Spiął się w oczekiwaniu na odpowiedź, jednak nie był w stanie wykonać więcej żadnego ruchu. Nawet odruchowe uniesienie dłoni do włosów wydawało się go w tej chwili przerastać. A może to było po prostu zbyt ważne, by rozpraszał się czymkolwiek innym.

Chłopak milczał, patrząc na niego uparcie. Harry w końcu westchnął, kręcąc głową.

— Zapomnij. Najwyraźniej jestem tak wielkim idiotą, jak twoje starsze ja zawsze to sugerowało.

Oparł się o zagłówek fotela, przymykając powieki. Sam nie wiedział, czego się spodziewał. Jakoś, chociaż zapewne nic nie powinno mu czegoś podobnego nawet zasugerować, miał nadzieję, że to, czego nie potrafił na ten moment nawet do końca nazwać, nie zostanie odrzucone przez chłopaka. Czuł to dziwne napięcie między nimi, które jednak zamiast ich od siebie odsuwać, sprawiało, że cały czas potrzebował mieć chłopaka w zasięgu swojego wzroku.

Dobiegł go dźwięk uginających się sprężyn, który momentalnie skojarzył z kładącym się spać Severusem. Coś ścisnęło go nieprzyjemnie — czyli taki finał tej rozmowy przewidywał chłopak? A może teraz, kiedy Harry już zrobił z siebie idiotę, zaczął poważnie zastanawiać się nad eksperymentami przeniesienia do innego uniwersum. Zacisnął zęby. Był głupi jeśli myślał, że coś w jego życiu może się zmienić. Czyż nie udowodniono mu, że wszystko, co daje mu poczucie radości, prędzej czy później zostaje mu odebrane?

Nagle odniósł wrażenie na jakieś dziwne poruszenie powietrza. Nie mógł być pewien, ale ewidentnie był to jakiś ruch, chociaż nie słyszał kroków. Otworzył oczy.

Jego wzrok momentalnie skupił się na szeroko otwartych oczach patrzącego na niego Severusa.

— To nie musiał być blef… — zaczął chłopak, wyraźnie się spinając pod uważnym spojrzeniem Harry’ego. Gryfon poruszył się, nieznacznie się prostując na to wyznanie. Zmrużył oczy, doszukując się fałszu na twarzy Ślizgona, próbując zrozumieć to, co się właśnie działo. Severus uniósł dłoń i dopiero wówczas Potter zorientował się, że chłopak kucał obok jego fotela.

Harry nie poruszył się, kiedy niepewna dłoń musnęła jego policzek. Mimo tego, że z całych sił sam chciał się wygiąć w jej stronę, pozostał nieruchomy, obawiając się, że zbyt gwałtowna reakcja mogłaby spłoszyć chłopaka.

— To jest nowe. My… dopiero się poznaliśmy… — Chłopak wydawał się coraz mniej pewny.

— Nie chcę od ciebie pierścionka — powiedział w końcu, nie mogąc się powstrzymać. Severus jednak, wbrew jego oczekiwaniom, skinął ostro głową, chcąc się wycofać. — Jeszcze — dodał z zadziornym uśmiechem.

Ślizgon przyglądał mu się prze chwilę w milczeniu, zawieszony między chęcią ucieczki, a sięgnięcia po więcej. Nie mógł w to uwierzyć. Harry właśnie przyznał, że, być może, to coś jest obustronne.

Wziął drżący wdech, na nowo unosząc dłoń do twarzy Gryfona. Delikatnie złapał między palce jego okulary, wahając się przez moment.

— Co, jeśli zrobię pierwszy krok? — zapytał szeptem, a emocje, które były widoczne na twarzy chłopaka podpowiedziały Harry’emu, że to dzieje się naprawdę.

Początkowo w odpowiedzi na pytanie chłopaka tylko nakrył jego dłoń swoją. Z ust Severusa wydobyło się coś pomiędzy westchnięciem ulgi a niedowierzaniem i Harry zwyczajnie nie mógł dłużej czekać. Kiedy Severus w końcu zdjął mu okulary i odłożył na bok, Harry ujął jego twarz w dłonie i przez chwilę przytrzymał, po prostu na niego patrząc. Wychylił się w jego stronę, aż jego usta musnęły wargi chłopaka. Dopiero wówczas to wszystko do niego dotarło, a uczucie radości, które zaczęło się w nim rodzić, było czymś niesamowitym. Powtórzył gest, czując ciepły oddech chłopaka na swojej twarzy. Przymknął powieki, gdy Severus złączył ich usta na moment i Harry poczuł, jak przechodzi go dreszcz. Przesunął jedną z dłoni na tył głowy chłopaka i wplótł mu palce we włosy.

Wiedział, że czeka go jeszcze długa droga, nim wszystko w jego życiu znajdzie się w równowadze. Nim Severus zostanie zaakceptowany, a on sam porozmawia w spokoju ze swoimi przyjaciółmi.

Teraz jednak liczył się wyłącznie Severus i jego wilgotne wargi, które jakby z obawą co rusz muskały jego własne.

Przesunął dłoń na plecy chłopaka i nieco zwiększył nacisk, by jego intencje stały się oczywiste.

— Ja zrobię każdy następny.



*Fin*



___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://www.topkoty.pl
Nesta.
Skryba
Skryba


Female Wiek : 27
Skąd : Koszalin
Liczba postów : 21
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [HP][Z] Nie jego życie [HP/SS]   Czw Kwi 07 2016, 11:48

Sam początek, w którym przedstawiłaś opis Severusa mega mi się spodobał Very Happy Naprawdę fajnie przedstawiłaś postać Very Happy
Spodobał mi się też sposób przedstawienia Regulusa - tak bardzo mi to pasowało do niego Very Happy

Dalej było równie dobrze, o ile nie jeszcze lepiej.
Bardzo fajnie przedstawiłaś reakcję ludzi na obecność Severusa - ich wściekłość na sam jego widok, aresztowanie. I tekst Kingsleya do Harry'ego "Nie masz nic do gadania". No właśnie Potter - pokonałeś Czarnego Pana, zrobiłeś swoje, to teraz znaj swoje miejsce Very Happy Potter, który nie jest wszechmocny - tak rzadko się to spotyka I love you
Sam pomysł, żeby wprowadzić od tak Severusa prosto w paszczę lwa - brawo Harry, pokazałeś, że jesteś tak wielkim idiotą, za jakiego zawsze miał cię profesor Snape lol!

Zmiennokształtność Czarnej Różdżki jest ciekawym pomysłem - fajnie tłumaczy wiele rzeczy Smile Wielowymiarowość to też ciekawa teoria.
Z kolei Dumbledore jak zawsze irytująco tajemniczy - ta cecha wyjątkowo mnie u niego denerwowała.

Kolejna rzecz, która bardzo mi się podobała, to relacje między Złotym Trio oraz Harrym a Severusem.
Reakcja Rona i Hermiony była taka... typowa i logiczna - Ron jak zawsze najpierw mówi, potem myśli, reaguje bardzo emocjonalnie, a Hermiona, mimo że z początku się z nim zgadzała, w końcu jednak przemyślała sprawę i dopuściła do głosu logikę. To takie dla nich typowe xD
Z kolei relacja między Harrym a Severusem - bardzo mi się podobało, jak ta więź między nimi się rozwijała. Jak na stosunkowo krótki tekst myślę, że bardzo ładnie wyszło Ci opisanie rozwoju ich wzajemnej relacji Smile Wszystko było takie delikatne, ale nie cukierkowe, bardzo fajnie Very Happy

Było oczywiście kilka błędów stylistycznych czy gramatycznych (ortograficznych nie kojarzę w tej chwili xD), ale nie było ich na tyle dużo, żeby zepsuło to przyjemność czytania. Czytało się naprawdę przyjemnie Smile
Powrót do góry Go down
 
[HP][Z] Nie jego życie [HP/SS]
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: