IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bydgoszcz
Liczba postów : 362
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sob Sty 31 2015, 18:00

Mógł się tego spodziewać, oczywiście, że tak. Ale cóż, to wciąż było... niewygodne. No dobrze, nieco go zabolało, jednak już jego w tym głowa, by "naprawił" to wrażenie. Bardziej satysfakcjonująca osoba, doprawdy!

Słuchał dalszej części jego wywodu jednym uchem, już rozważając odpowiedni moment na odbicie sobie przysługi. Miał ochotę wyszczerzyć się na kiełkujący w jego umyśle plan. Był... dobry. Co prawda wciąż napotykał kilka komplikacji, ale był pewien, że będzie w stanie coś z tym zrobić. Jakby nie patrzyć, wszystko dało się jakoś rozwiązać, a konsekwencje... Będzie musiał to przemyśleć. Ważne póki co było to, że Snape miał u niego dług, a Regulus zamierzał już upewnić się co do tego, by go spłacił.

Kiedy chłopak skończył swoją jakże intensywną przemowę, w której to jasno pokazał Blackowi, jak bardzo niewygodna była dla niego myśl, że jest cokolwiek mu winien, Regulus przesunął się, by umożliwić mu powrót do dormitorium. To nie było tak, że naprawdę miał zamiar pozwolić chłopakowi mieć ostatnie słowo. Nie, było jeszcze coś, co chciał mu powiedzieć, by przypadkiem ten nie zawiódł, gdy będzie potrzebny.

No i przecież wciąż pozostawała kwestia, w której to Regulus czerpał przyjemność z irytowania starszego chłopaka. Jak na razie wychodziło mu to całkiem... znośnie. Będzie dążył do perfekcji.

Patrząc jak chłopak go mija, nie mógł opędzić się od myśli, że od teraz należał do niego. Będzie musiał się tym zająć, nie pozwoli, by dłużej działo się to, co dotychczas. Nikt nie ma prawa drażnić Severusa. Czyżby Regulus musiał w końcu przypomnieć wszystkim, że odkąd nie ma Malfoya, którego krew i tak jest mniej znacząca, niż jego, to on powinien mieć w Slytherinie najwyższą pozycję? Nie chciał tego. Nie teraz, bo o skomplikuje kilka kwestii, ale cóż. Był skłonny do poświęceń, zwłaszcza, że jego nagroda póki co była niezwykle oporna...

Uśmiechając się pod nosem ruszył za chłopakiem, a gdy znaleźli się już na schodach, podszedł do niego, aż się o niego otarł, jednocześnie przytrzymując za prawe ramię. Nachylił się mu do ucha i wyszeptał:

- Nie ma nad czym dyskutować. Będziesz wiedział, kiedy do tego dojdzie. Miłych wakacji.

Po czym wyminął go i pchnął drzwi do dormitorium swojego rocznika.

Gdy je za sobą zatrzasnął, oparł plecy o drzwi i się wyszczerzył.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://www.topkoty.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 580
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sob Sty 31 2015, 20:11

~.Następny dzień.~


Severus obudził się z niejasnym przeczuciem, że coś było nie tak. Otworzył oczy; syknął, natychmiast zamykając oczy i czując jak pod powiekami zbierają mu się łzy - odpowiedź na ostre słońce atakujące źrenicę. Jego oczy zawsze były bardzo wyczulone na światło, dlatego wolał funkcjonować w półmroku lub całkowitej ciemności, niż za dnia - ale szkoła nie pozwalała na taki tryb życia. Dodając do tego to, że wczoraj miał kłopoty z zaśnięciem - że ostatnio ciągle miał z nim kłopot - nie jest dziwnym, iż już miał zły humor - a jeszcze nawet nie wyszedł z łóżka!

Usiadł na posłaniu i zasłonił sobie dłonią twarz, żeby światło ponownie go nie zaatakowało, po czym odwrócił się tyłem do sztucznie wygenerowanego światła (i ciepła) słonecznego w magicznie zaprojektowanych oknach - ubiegłoroczny pomysł Slughorna, za co Severus miał chęć go przeklinać po tysiąckroć każdego ranka. Nie po to mieszkali kurde w lochach, żeby ich "natura" atakowała skoro świt!

Powoli zsunął się z łóżka, stopniowo uchylając oczy coraz bardziej i przyzwyczajając się do światła. Przeciągnął się mocno, aż głośno mu strzyknęło w kilku kościach.

I dopiero wtedy uświadomił sobie, co było nie tak. Zaatakowały go wspomnienia wczorajszego wieczora i pocałunku z cholernym Blackiem. No niech on mu tylko w ręce wpadnie dzisiaj, albo co gorsza zacznie wymagać oddania przysługi, to tak jak stał, Snape przetrąci mu kark - naprawdę się tym nie przejmował w tej chwili.
Nie mógł uwierzyć, że wpadł na tak idiotyczny pomysł! Gorzej, że wtedy uważał, iż jest on znośny. Poczuł, jak robi mu się słabo. Pal sześć pocałunek, od dość dawna już wiedział, iż podobają mu się niektórzy przedstawiciele płci męskiej tak samo, jak żeńskiej, ale zaciągając dług u Ślizgona? U Blacka?

Co jest z tobą nie tak, kretynie? — spytał sam siebie, wmaszerowując do łazienki. Jeśli dzisiaj będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami, naprawdę ktoś dzisiaj ucierpi... z dużym prawdopodobieństwem, on sam.

~.Lekcja eliksirów.~


Severus wystukiwał niecierpliwie rytm palcami. Gniew nie przeszkadzał mu dzisiaj wyjątkowo i postanowił skorzystać z jego nieobecności - mimo że wiedział, iż wróci. Nawet nie wiedział dlaczego sobie poszedł, ale nic go to nie obchodziło, póki miał spokój.
Jego eliksir był już gotowy i, oczywiście, idealny. Co prawda, dawno nie zdarzyło mu się uwarzyć idealnego eliksiru, ostatnio były jedynie dobre, ale ten - Snape to wiedział - był niemalże dziełem sztuki. No, w każdym razie na pewno znajdował się w pierwszej dziesiątce najlepiej uwarzonych kiedykolwiek przez Severusa eliksirów.
Dlatego nie martwił się oceną, niemniej jednak Slughorn niemalże z premedytacją omijał jego stanowisko, chodząc jakimś dziwnym torem pomiędzy ławkami i sprawdzając postępy innych uczniów. Nawet kiedy Snape zaczął przelewać eliksir do fiolek i zakorkowywać je, żeby ciepło nie uciekło, bo mikstura by się popsuła, nic nie powiedział - a powinien, w końcu eliksir Severusa nie został jeszcze zaakceptowany i odpowiednio pochwalony.

Ślizgon nie był głupi, wiedział czemu profesor omija jego stanowisko. Wbrew temu, co można byłoby sądzić o jego ostatnich porażkach w eliksirach, Slughornowi wcale nie chodziło o to, że Snape z dużym prawdopodobieństwem również dzisiaj zepsuł swój eliksir, swoją drogą ostatni przed przystąpieniem do SUMów. Nie, Opiekun Slytherinu chciał z całą pewnością zadawać pytania temat wczorajszego, wieczornego zdarzenia. Severus z całą pewnością nie chciał być o nie wypytywany.

Kiedy Slughorn zaczął drugą rundkę pomiędzy szkolnymi ławkami i ponownie ominął jego ławkę omal nie wybuchnął i nie zaczął krzyczeć. Powstrzymał się tylko dlatego, że był naprawdę kulturalny, no i ostatecznie nie mógł tego zrzucić na gniew, bo sobie poszedł. Nie, żeby Snape na to narzekał.

Zacisnął wargi, w myślach krzycząc na tych wszystkich idiotów, którzy jeszcze zostali w sali, żeby albo się pośpieszyli, skończyli i wyszli, i zdali Severusa na łaskę/niełaskę pytań Opiekuna, albo żeby coś wysadzili, żeby Slughorn zwolnił ich z reszty zajęć. Po raz pierwszy w życiu, Snape preferował tą drugą opcję.

Kolejne minuty wlekły się jak wodne żółwie po piasku, ale w końcu sala opustoszała i Severus został sam na sam z profesorem. Poczuł zimny pot spływający mu po plecach. Miał oczywiście wytłumaczenie za wczoraj już starannie przygotowane, ale i tak się denerwował. Przez cały dzień uparcie nie myślał o wczoraj, właściwie ciągle myślał jedynie o tym, by o tym nie myśleć, a teraz musi nie dość, że przywołać to sobie do pamięci, to jeszcze się wytłumaczyć. Czemu on wczoraj był na tyle naiwny i uwierzył, że Slughorn zostawi ich w spokoju?

Ciekawe, co by się stało, gdybym go tak zoblivatował? - zastanowił się mimo woli, gdy profesor w końcu podszedł do jego stanowiska.

Slughorn chwycił jedną z trzech buteleczek eliksiru i spojrzał na nią pod światło. Pokiwał z zadowoleniem głową, zgarniając wszystkie trzy do kieszeni swej szaty.

— Severusie, cieszy mnie, że twój mały kryzys związany z pogorszeniem się umiejętności w mej dziedzinie już zażegnany — powiedział, a Snape'owi na ustach zamarło wytłumaczenie, które miał w planach od razu z siebie wyrzucić. Co? Tego się nie spodziewał. — Salazar mi świadkiem, widziałem już tyle gasnących i wypalających się talentów do tej dziedziny, zarówno dojrzewających tak, jak ty, jak i tych będących już autorytetami i smutno było patrzeć na kolejny z nich — dodał, uśmiechając do niego promiennie. — Niewątpliwie jest to coś, za co będę musiał podziękować panu Blackowi. I za co ty także powinieneś.

Snape zacisnął usta w wąską linię, usilnie starając się nie prychnąć. Black, tak, jasne. Gdyby Opiekun znał całą prawdę o tym wymuszonym pocałunku, o gniewie i tym, jak bardzo Regulus go wkurza wcale by tego nie powiedział. Ale oczywiście nie wiedział i nie mógł się dowiedzieć, przynajmniej do następnego roku. Severus "zerwie" z Blackiem w wakacje, a raczej powie o tym Slughornowi zaraz po nich, że w wakacje się rozstali i będzie spokój, bo Snape i tak będzie geniuszem z dziedziny eliksirów, a Opiekun i tak będzie się nim zachwycał i wcale nie będzie czuł potrzeby dziękowania Blackowi. Severus już się o to postara.

— Oczywiście — odpowiedział jednak, uśmiechając kącikami ust. — Nie omieszkam. Mogę już iść? — zapytał, wskazując głową na drzwi. — Niebawem mam transmutację i nie chciałbym się spóźnić... — dodał przepraszająco-proszącym tonem.

Slughorn machnął ręką i odsunął się, uśmiechając się do niego jakby był personifikacją Gwiazdki, która przyszła wcześniej. A przynajmniej Snape miał wrażenie, że tak patrzą ludzie, którzy Boże Narodzenie kochają - cóż, on się do nich nie zaliczał.

— Oczywiście, idź, idź!

___________________________________

Jesteśmy tak zajęci własnym strachem przed ciemnością,
że nawet nie mamy czasu się zastanowić, kto wyłączył światło.

Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumpolish.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bydgoszcz
Liczba postów : 362
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Mar 11 2015, 07:31

Regulus po raz ostatni spojrzał na siedzącą w fotelu matkę i z zaciśniętymi w złości ustami, odwrócił się. Wyszedł z pomieszczenia, jednak nie zatrzasnął za sobą drzwi, jak po każdej kłótni robił to Syriusz. Nie, nie był taki. To pozostawiona za sobą głucha cisza dawała pożądany efekt.

Przeszedł obok salonu i tylko skinął ojcu głową, po czym złapał swój  kufer i z zaciętą miną ruszył ku drzwiom. Tego jeszcze nie było, nie wątpił jednak, że sobie poradzi. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Całe wakacje zresztą rozważał różne scenariusze. I z każdym kolejnym dniem coraz lepiej rozumiał to, jak bardzo zaryzykował tamtej nocy z Severusem. Mało tego, gdyby na jaw wyszły jego preferencje, byłoby to ostateczne i niepodważalne. A trwająca całe wakacje awantura dotyczyła jedynie jego silnego sprzeciwu na wiadomość o planowanym przez rodziców, aranżowanym małżeństwie. Teraz tylko dolał oliwy do ognia, kiedy zignorował oficjalne spotkanie, na które miał się udać, by poznać wybraną przez matkę dziewuchę.

Cóż, powinna była się z tym liczyć, zwłaszcza, że niejednokrotnie powtórzył, że nie ma zamiaru prowadzić tej gry. Zamiast tego, jak to ujęła, skompromitował ich rodzinę. Właściwie Regulus niemal jej współczuł; gdyby równie ważna była dla niego krew, był pewien, że sam siebie rozniósłby zarówno za swoje śliskie plany jak i zachowanie. Jednak kwestia krwi nie miała dla niego żadnego znaczenia. Dzięki temu przynajmniej miał zdrowszy sen, nie martwiąc się bardziej niż powinien złym ulokowaniem swojego aktualnego zainteresowania.

Pchnął drzwi. Na zewnątrz przywitał go spokojnie siąpiący deszcz i wspomnienie gorących warg Severusa na jego własnych.

Severus.

Niesamowite było, jak jego postać skomplikowała całe życie Regulusa. Przed tamtą nocą nie był świadom intensywności swojego zainteresowania; wszystko dlatego, że do tamtej pory skupiał się wyłącznie na psychologii drugiego Ślizgona. Prawdziwym wyzwaniem stał się jednak cały. Jego złożona osobowość w połączeniu z krwią, byciem Ślizgonem, tym, jak go traktowano, aż w końcu z jego urodą - może i nie nazwałby Severusa przystojnym, ale chłopak zdecydowanie miał w sobie coś magnetyzującego. Czaiło się to w jego oczach i zaciętej minie - sprawiała, że nie potrafił porzucić myśli o nim.

Dlatego całe wakacje myślał nad planem, który miał zrujnować jego dotychczasowy porządek w świecie.  Wciąż nie był pewien, czy wypali, jednak nie byłby Blackiem, gdyby nie spróbował.

*

Stanął na uboczu, dziwnie czując się z tak opustoszałym peronem. Było dobrych kilkadziesiąt minut przed planowanym przyjazdem Hogwart Expressu i miał wrażenie, że tylko desperaci pojawili się o tej godzinie. Westchnął, unosząc rękę do skroni.

Nagle ruch po jego prawej stronie przykuł jego uwagę i w szoku uderzył głową o wznoszącą się za jego głową ścianę. Przejściem na peron właśnie pojawił się Syriusz z Jamesem. Od razu zwrócili na siebie jego uwagę, śmiejąc się głośno. Wyglądali jak rodzina i coś ścisnęło się w klatce piersiowej Regulusa. Nie pamiętał już uczucia bycia tak blisko Syriusza, radosnego poklepywania się po plecach. A już na pewno dłoni ściskającej go za ramię w pokrzepiającym geście. Skrzyżował wzrok z Haroldem Potterem, nie okazując, by zrobiło to na nim jakiekolwiek wrażenie. Wręcz przeciwnie, odwrócił wzrok, ale to nie wystarczyło, by zignorować uważne spojrzenie państwa Potter, które mu rzucili. Rok wcześniej pojawił się niemal spóźniony, z matką depczącą mu po piętach i ojcem, który na pożegnanie sztywno podał mu rękę. Dzisiaj był sam. Reakcja Syriusza była jednak co najmniej zastanawiająca. Regulus nie musiał na niego patrzyć, by wiedzieć, w którym momencie go dostrzegł. Od wesołej gromady rozległa się cisza i samą siłą woli Regulus zmusił się, by nie patrzeć w ich kierunku.

- Mówiłem ci, że tak będzie.

Momentalnie spojrzał prosto w oczy stojącego przed nim brata. Jego spojrzenie było twarde, a sytuacja niepokojąco przypominała mu tę z ich ostatniego pożegnania, gdy patrzyli na siebie wściekle, każdy z nich, czując się zdradzonym przez tego drugiego.

- Myśl sobie co chcesz - odparł tylko, po czym zupełnie zignorował obecność brata. Nagle poczuł jak jego serce zaczyna szybciej bić na widok kolejnej osoby, która przeszła przez bramkę i wyglądała, jakby chciała zniknąć. Regulus był pewien, że jego oczy zdradzały jego uczucia, dlatego wbił wzrok w ziemię, czekając, aż rozlegnie się głuchy łoskot i ciche śmiechy, gdy mimo obecności rodziców, James Potter, niby niechcący, pomoże kufrowi Severusa spaść na ziemię.

Już niedługo.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://www.topkoty.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 580
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Kwi 06 2016, 19:17

Severusa, jak zwykle, obudziły wrzaski i dźwięk tłuczonych naczyń – ojciec przyszedł po paru dniach i oczywiście od razu się awanturuje. Uchylił powieki i zapatrzył się na na mokrą plamę na suficie na prawo od jego łóżka – znowu padało w nocy. Westchnął, przewracając na drugi bok, przodem do drzwi. Wcale nie miał ochoty mierzyć się z innymi mieszkańcami tego domu wcześniej, niż to było absolutnie konieczne, ale nie oznaczało to, że będzie odwracał się tyłem do ewentualnego ataku – kto wie, co temu kretynowi strzeli do łba.
Może mu się nawet poszczęści i „rodzice” nawet nie przypomną sobie o jego obecności – w końcu, to ostatni dzień, jutro z rana wraca do Hogwartu, mogliby...

– Severusie! Chodź tu natychmiast i mi pomóż!

A przecież wie, że nadzieja matką głupich. Westchnął raz jeszcze, tak jakby to miało mu jakoś pomóc i zwlekł się z łóżka, uważając by nie wejść w kałużę wody na podłodze – oczywiście, ojciec znowu rzygał, więc matka zabrała wiadro z pokoju, żeby zaopiekować się „biednym, chorującym małżonkiem”. Snape skrzywił się i ruszył do szafy, wyciągając stamtąd pierwsze lepsze ubrania.

– Już idę, mamo! – odkrzyknął, w pośpiechu zakładając ciuchy. Może i nienawidził ojca, i może miał za złe matce jej słaby charakter (jakim cudem ona była w Slytherinie?!), ale nadal była jego matką, która po kryjomu warzyła z nim eliksiry, organizowała mu książki i składniki do eliksirów narażając się na nowe sińce i złamania.

Po co wróciłeś? Nie mogłeś zdechnąć, albo przynajmniej zostać tam, gdzie byłeś? – zastanowił się mgliście, wchodząc do zagraconego salonu.
~*~*~*~*~*~

Przeładowany peron na stacji Kings Cross nigdy nie był jego ulubionym miejscem - krzyki i piski dzieciaków, które zjadły za dużo cukru, olbrzymi, niezsynchronizowany hałas towarzyszący setkom wleczonych kufrów (naprawdę, jakby rodzice nie mogli rzucać na nie zaklęć wyciszających!), dziesiątki huczących sów i kumkających żab... i wiele innych, irytujących rzeczy. Niemniej, Snape poczuł niejaką ulgę wkroczywszy na Peron 9 i 3/4. W końcu skończyły się wakacje i mógł wrócić - już na swój szósty rok - do Hogwartu. Znów mógł zapomnieć o swoim "domu rodzinnym"... na szczęście, to ostatni rok, gdy ojciec go tak upodlił - w styczniu Severus skończy 17 lat i wreszcie będzie dorosły. I będzie mógł w końcu...

Jego przemyślenia przerwał głośny stukot jego własnego kufra spadającego z wózka, a różnorodne dźwięki towarzyszące wypadaniu z niego różnych rzeczy. Jak to? Przecież go mocowałem pasami... - pomyślał i wtedy usłyszał cichy chichot. Obrócił się i - co już było oczywiste - zobaczył Huncwotów, którzy niemalże pękali ze śmiechu. Potter posłał mu kpiące spojrzenie, zanim odwrócił się, by odpowiedzieć na pytanie swojego ojca. Syriusz pomachał mu ironicznie dłonią, w której trzymał scyzoryk szwajcarski. Snape zacisnął szczęki niemal ścierając zęby na proch - ale nie będzie przecież wszczynał bójki na środku peronu. Już tak dobrze opanował gniew, nie ma co na nowo rozniecać tego płomienia. Zresztą, był ponad te wszystkie dziecinne zagrywki. Były męczące i wkurzające, ale najlepszą opcją było po prostu ignorowanie ich - wtedy dawali sobie spokój na dłużej.

Z westchnieniem zaczął zbierać rozsypane rzeczy z powrotem do kufra, piorunując wzrokiem absolutnie każdego, kto ośmielił się spojrzeć w jego stronę.

~*~*~*~*~

Wpadł na korytarz pociągu w ostatniej chwili - tuż po tym, jak udało mu się wsiąść, drzwi się zamknęły i pociąg ruszył. Durni Huncwoci nie dość, że przecięli mu paski przytrzymujące bagaż na wózku to dodatkowo jakimś cudem zaklęli jego kufer tak, że nie chciał się zamknąć i ciągle wyrzucał z siebie każdą rzecz, którą do niego włożył. Cudem... okazało się, że po prostu podrzucili mu impa - diabli wiedzą, skąd go wzięli i jak to zrobili, niemniej jednak ledwie zdążył na pociąg. Teraz już na sto procent nie uda mu się znaleźć żadnego w miarę znośnego miejsca - a przecież specjalnie po to przyszedł kilkadziesiąt minut przed odjazdem! Zazwyczaj nikt nie chciał siedzieć z nim w przedziale, a jak już został do tego ten ktoś zmuszony to przeważnie był to jakiś profesor albo ktoś, kto go zupełnie ignorował. Teraz to Severus będzie musiał się dostosować i na samą myśl o tym dostawał ciarek.

Nie chcąc dalej użalać się nad sobą, ruszył korytarzem, szukając jakiegoś wolnego miejsca - oczywiście, z dala od Gryfonów. Podejrzanie, wszystkie przedziały nie zawierające pierwszoroczniaków lub Gryfonów były pozajmowane w całości - nawet pełna gotowość Snape'a do tego, by dzielić przedział z Puchonami nic nie dawała, bo zwyczajnie nie było gdzie się wcisnąć. Rzeczywiście, w tym roku w pociągu było bardzo dużo nowych uczniów, o jedną trzecią więcej niż w poprzednim, niemniej jednak Severus przecież nie spędzi całej podróży w pociągowej toalecie! Nie dlatego, że nie mógł, ale dlatego, że niestety przepisy Hogwart Express mówiły, że nikt nie może spędzać tam więcej niż 15 minut - i naprawdę rzetelnie tego pilnowano. Nie mówiąc już o tym, że nie miałby gdzie zostawić kufra... A przecież dzielenie przedziału z Gryfonami totalnie odpada!

Przeszedłszy już niemal cały pociąg zaczął powoli oswajać się z myślą, że będzie musiał zostać na korytarzu i kłócić się z panią od wózka ze słodyczami, gdy ta zacznie swoją "podróż" o terytorium. Został mu tylko jeden wagon. Ruszył w jego stronę bez większego przekonania i dochodząc do końca już zaczął zastanawiać się nad strategią "bitwy" ze sklepikarką, gdy nagle - o cudzie! - dopadł do przedziału, który był praktycznie pusty! Siedziała tam tylko jedna osoba!
Radość Snape'a nie trwała jednak długo, gdy tylko zdał sobie sprawę, kto tam siedzi.

Gdzie twój fanclub, Black? - pomyślał złośliwie, otwierając drzwi od przedziału - nie będzie przecież uciekał i chował się przed smarkaczem. Nie miał jednak ochoty z nim rozmawiać, więc jedynie wpakował kufer na górę - dzięki Merlinowi, oprócz jego kufra był jeszcze jeden, czyli nie będą tam sami - i wyszedł z przedziału na korytarz. Poczeka, aż ten ktoś, kimkolwiek by nie był, wróci i dopiero wtedy Snape być może także tam usiądzie. W końcu, stanie przez całą podróż na korytarzu jest męczące... Severus otworzył okno i zapatrzył się na widok za nim, rozmyślając.


___________________________________

Jesteśmy tak zajęci własnym strachem przed ciemnością,
że nawet nie mamy czasu się zastanowić, kto wyłączył światło.

Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumpolish.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bydgoszcz
Liczba postów : 362
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Kwi 07 2016, 13:50

Regulus nie zdążył otworzyć ust, by odezwać się do odkładającego swój kufer Snape’a, bo ten, ledwo jego palce puściły rączkę, już zdążył znaleźć się po drugiej stronie przeszklonych drzwi. Black poderwał głowę akurat w chwili, gdy chłopak zasunął je za sobą i zniknął mu z oczu.

Prychnął, krzyżując ręce na piersi.

Nie przewidział, że dostanie szanse konfrontacji z chłopakiem już pierwszego, a tym bardziej, iż ten tak szybko zdecyduje za nich obu, że do żadnej rozmowy nie dojdzie.

Po jego trupie.

Tym razem jego działanie nie było pochopne, jak tamtejszej nocy. Wielokrotnie w ciągu tych wakacji rozważał, czy gdyby sytuacja powtórzyła się znowu, zachowałby się tak samo. I cóż, korzyści, chociaż osiągnięcie ich bez strat będzie ciężkie, będą wystarczającą zapłatą za wszystko to, co zapewne jeszcze niejednokrotnie stanie mu na drodze.

Sam Snape nie powinien narzekać, w końcu został mu tylko rok i jeśli ich umowa nie orzyneisie mu wystarczających profitów, będzie mógł nawet się oblivate’ować, nie miało to dla Regulusa znaczenia.

Ale skoro los uśmiechnął się do niego tamtej nocy, zamierzał wykorzystać swoją szansę.

Rozciagnął się wygodnie na siedzeniu; teraz miał kogoś, kto zaprzątałby jego myśli.

**

Drzwi rozsunęły się i w przejściu pojawiła się siwowłosa głowa sprzedawczyni.

- Coś z wózka kochanieńki?

Regulus w pierwszej chwili miał odmówić, ale szybko posłane spojrzenie w kierunku wózka wystarczyło, by nie mógł oprzeć się swojemu ulubionemu napojowi.

- Skoro już się pani fatygowała, czemu by nie skorzystać?

**

Black z zadowoleniem przeciągnął się, rozprostowując zastygłe kończyny. Nie był pewien, kiedy przysnął, ale za oknami już robiło się ciemno. Nie potrafił stwierdzić, ile drogi im zostało, ale dobrym pomysłem wydawało mu się przebranie w szaty.

Sięgnął do swojego kufra, ostrożnie grzebiąc za potrzebnym mu odzieniem, starając się zbytnio nie naprzewracać w posegregowanym bagażu. Kiedy już wyjął prostą szatę i odłożył ją na bok, a w ślad za nią poszła jego ulubiona, czarna koszulka, sięgnął do swoich obecnych ubrań, chcąc już w końcu uwolnić się od wykrochmalonej przez matkę koszuli.

Stał tyłem do wejścia, w rogu przedziału, wiedząc, że będzie niewidoczny dla oczu z zewnątrz. Właśnie skończył rozpinać guziki i zsunął koszulę z ramion, odrzucając ją na siedzenia, gdy drzwi rozsunęły się z łoskotem.

Spojrzał przez ramię, by zobaczyć stojącego raptem kilka kroków od niego Severusa i nie mógł nic poradzić na uśmiech cisnący mu się na usta, który, starając się zdusić, przeszedł w coś na kształt grymasu.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://www.topkoty.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 580
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Kwi 07 2016, 15:31

Słońce powoli chylące się ku zachodowi uświadomiło Severusowi, że owszem, już czas wrócić do przedziału i ubrać szatę. Czas umknął mu nie wiadomo gdzie - w sumie jedynym przeszkadzającym momentem był ten, gdy pani z wózkiem przejeżdżała korytarzem, ale jakoś zdołała się przecisnąć obok niego - ale może to i dobrze. Będzie miał spokój od smętnych rozmyślań przez przynajmniej... ta, kilka dni. No, może do jutra. Albo do dzisiejszego wieczora. Wszystko zależało od czynników wkurwiających. Pełnym zrezygnowania spojrzeniem potraktował drzwi do "swojego" przedziału, gdzie przez całą podróż nikt nie wrócił po swój bagaż. A może oba kufry należały do Blacka?

Kuferek z kosmetykami, hę? - pomyślał Snape, będąc już w trochę lepszym nastroju. W sumie, członkowie rodu Black byli tak bardzo wydelikaceni i nieskazitelni, że cholera ich wie, czy nie używają tony kosmetyków do utrzymania tego "imidżu". Prawdopodobnie tak, nawet Syriusz powinien używać jakiegoś środka na pchły.

Z cierpiętniczym westchnieniem, Severus ruszył w stronę przedziału - przecież nie będzie przebierał się na korytarzu, narażając na śmieszność. Przy Blacku też nie miał zamiaru się przebierać, ale nie wydawało się, że ten jest chętny do opuszczenia swojego miejsca. Poza tym, nie będzie wstydził się jakiegoś głupiego smarkacza! Zwłaszcza brata tego zapchlonego kundla.

Rozsunął drzwi z pewnością i zaciętością, której w sumie nie czuł - grunt, że odniosła sukces - Black zauważył, że nie jest w tym przedziale sam i najlepiej byłoby, gdyby z łaski swojej się pośpieszył i wypierniczał stamtąd w podskokach. Ten jednak, zamiast poprawnie odczytać intencje Severusa w odpowiedzi na jego wtargnięcie jedynie posłał mu olśniewający, radosny uśmiech. Posłał. Uśmiech. Jemu.

Naprawdę, olśniewający? Nie mogłeś wymyślić innego słowa? - naigrywał się z niego cicho głosik w jego głowie. Całe szczęście, że był już wystarczająco uodporniony na tego typu przytyki, więc zwyczajnie go zignorował.

I dopiero wtedy dotarło do jego mózgu, że w gruncie rzeczy, Black jest już w połowie rozebrany - nie miał na sobie górnej części garderoby, prezentując mu w całej okazałości swoje blade - i, oczywiście, nieskazitelne (nawet cholernymi pieprzykami, żeby go szlag trafił!) - plecy. Snape był świadom, że się na niego gapi ale, cholera by to wzięła, drugi Ślizgon miał naprawdę ładne ciało, zwłaszcza, że właśnie obrócił się do niego przodem i Severus mógł dojrzeć te cudownie zarysowane mięśnie na jego torsie, i... jasna cholera, ten smarkacz naprawdę się prosi, by coś mu zrobić!

Lanie. Pomyślałem o malowniczym spuszczeniu mu łomotu - przekonywał się w myślach, odwracając w końcu wzrok... który padł na rzuconą niedbale na siedzenia koszulę. Snape skrzywił się paskudnie, żeby tym jednym grymasem wyrazić całą swoją dezaprobatę dla rozrzucania przez młodocianych Adonisów koszul w miejscach publicznych.

— Nie zapomnij o swojej szmince — rzucił ironicznie do Blacka, wskazując wymownie głową na drugi kufer.

Oczywiście, że jest idealny - pomyślał, ściągając swój kufer z półki. - Pieprzeni arystokraci w tym swoim "ojć, uważaj bo się pobrudzisz" chowie, gdzie nawet każdy ich upadek w trakcie był amortyzowany przez pętające się wszędzie skrzaty... - perorował w myślach, otwierając kufer (w którym, rzecz jasna, po porannej "katastrofie" był bajzel) i szukając w niej szaty. Rzecz jasna, nie było mowy, by ściągnął tutaj swoją koszulę - w przeciwieństwie do Blacka, on posiadał na plecach całą masę blizn - czy to od poparzeń, czy od uderzeń paskiem, tych co powstały od wbitego w skórę szkła i... cóż,  po prostu różnorakiego pochodzenia. Ludzie uwielbiali plotkować, zwłaszcza Ślizgoni, a on naprawdę nie potrzebował spadać jeszcze niżej w hierarchii - z trudem jakoś udało mu się zostać w tej "średniej warstwie" i było mu tam dobrze. Plotki może i przysparzały popularności, ale na pewno nie były dobre dla wizerunku. Jakkolwiek marny wizerunek Snape'a by nie był.

Znalazłszy w końcu szatę, włożył z powrotem wszystkie te rzeczy, które w czasie poszukiwań wylądowały na siedzeniu obok. Jak na złość, jedna z książek musiała zsunąć się z całej tej kupki i wślizgnąć pod siedzenie naprzeciwko... całe szczęście, nie pod Blacka, inaczej musiałby się pogodzić ze stratą książki. Zawahanie się więc byłoby wyznacznikiem perwersji, więc czym prędzej schylił się i wymacał drogę do książki, dopiero poniewczasie zdając sobie sprawę, że podczas tego jego koszula nieznacznie się podwinęła ukazując jego najnowszą ranę - z wczoraj - biegnącą w poprzek skóry tuż nad jego spodniami. Wyszarpnął szybko książkę spod fotela i poprawił ubranie, po czym spojrzał na Blacka - całkiem gotowy go zoblivatować - ale ten, na szczęście, wcale na niego nie patrzył, zaabsorbowany zapinaniem guzików od swojej szaty. Snape odetchnął cicho z ulgą, czym prędzej chwytając szatę i naciągając ją na siebie. Książkę schował do kufra i zatrzasnął go, po czym sam zaczął walczyć ze swoimi zapięciami.

___________________________________

Jesteśmy tak zajęci własnym strachem przed ciemnością,
że nawet nie mamy czasu się zastanowić, kto wyłączył światło.

Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumpolish.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bydgoszcz
Liczba postów : 362
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Pią Kwi 08 2016, 10:20

Mentalnie przewrócił oczami, bo doprawdy, nie miał pojęcia, o co tak naprawdę Severusowi chodziło. Poza tym, czy chłopak nie mógł znaleźć jakiejś lepszej docinki? Nie był nawet pewien, jak odebrać jego słowa i skąd się wzięły; bez przesady, przecież po prostu się przebierał; nie został nakryty na manicure czy innych babskich bzdetach. Tak czy inaczej, najwyraźniej Snape nie był obojętny na sam fakt jego istnienia.

Zignorował zaczepkę, wiedząc, że być może iż dałby się pokonać mu na słowa, a nie był do końca pewien, co by za tym stało; sprawny język Snape'a, czy może chęć obserwacji, dowiedzenie się, jak ten by zareagował. Wiedza była w jego świecie wszystkim, najwspanialszą z walut, bez których nie osiągnie postawionych przed sobą celów. Dobrze jednak było, by dotychczasowo zbudować swoją pozycję w Slytherinie, w końcu przydałoby się o czegoś zacząć. Aż w końcu... aż w końcu pokaże tym wszystkim, którzy w niego wątpili. A co najważniejsze, Syriusz go dostrzeże. Będzie musiał, będzie musiał zrobić coś innego, niż spojrzeć na niego z pogardą, bo on został z rodzicami.

Syriusz nie rozumiał jednej rzeczy; nie liczyła się krew jako krew, to nie ona była istotna. Liczyły się więzy krwi, magia silniejsza niż jakakolwiek inna. W te wakacje spędził wiele czasu w rodowej bibliotece i posiadał mgliste pojęcie o jej możliwościach. Najgorsze było to, iż była to gałąź magii, o której doniesienia były niezwykle rzadkie' nikt nie kwapił się do dzielenia swoimi doświadczeniami, a sama magia zdawała się raczej instynktowna, niż ukierunkowana zaklęciami, rytuałami czy nawet różdżką.

Nagły ruch ze strony chłopaka wrócił jego myśli na właściwy tor. Obserwował niezdecydowanego chłopaka, gdy ten najwyraźniej bił się z myślami, czy dobrym pomysłem będzie odwrócić się do niego tyłem i sięgnąć po zagubioną książkę. Jednak dopiero, gdy ten to zrobił, Regulus nie mógł uwierzyć własnym oczom. Kiedy Snape sięgał pod siedzenie, jego koszulka uniosła się, ukazując dolną część pleców. Nie trwało to długo, może kilka sekund, nim chłopak wyciągnął książkę, a Regulus odwrócił wzrok, udając, że z wielką uwagą zapina szatę.

Na plecach Severusa, tuż ponad spodniami, widniała brzydka, czerwona rana, a przez tę krótką chwilę, dostrzegł również błyszczącą, niemal srebrzystą skórę, w miejscu blizny.

Regulus nie słyszał, by chłopak miał wypadek. Niemożliwym było również, by były to ślady, które wzięły się z jednej z licznych przepychanek Snape'a z Huncwotami. Więc...

Z kamienną miną poprawił szatę, po czym sięgnął o rzuconą wcześniej koszulę, zwinął ją w kulkę - naprawdę jej nie znosił - po czym sięgnął do drugiego kufra, w którym zabrał rzeczy Syriusza. Może i większość jego ubrań, które zostawił i tak do niczego się nie nadawała, bo z niej wyrósł, a reszta została zniszczona przez matkę, ale Regulus zawczasu zabrał do siebie co cenniejsze ze zbiorów brata; właściwie był zaskoczony, że ten jeszcze się po nie nie upomniał. Starał się patrzeć ukradkiem i nie dać po sobie poznać, jak bardzo zaintrygowało go ciało Seversa.

Nie. Zaintrygowało, nie było dobrym słowem.

On po prostu musiał się dowiedzieć, jakie piekło spotkało chłopaka. Czuł palącą go wewnątrz potrzebę dotknięcia jego jasnej skóry, przesunięcia palcami po jego bliznach.

Czekał, czy zobaczy coś więcej, nie chciał zrobić czegoś głupiego, jego głowa była pusta, nie potrafił nawet znaleźć słów, którymi sprowokowałby jakąś rozmowę. I podejrzewał, że Snape wcale jej nie chciał. Chociaż Regulus nie był zepsuty przez krew, ani nie był swoim bratem.

Regulus wielokrotnie marzył, by mieć z kim porozmawiać, ilekroć przemykał do własnej sypialni, po tym jak matka wpadła w szał. Tego lata pragnął, by Syriusz znowu wsunął swoją głowę to jego pokoju, a potem usiadł i pomógł Regulusami ze złośliwą magią, kąsającą jego własną. Był bliski zauważenia, że nie miał nikogo, ale skłamałby. Pośród tych starych murów, pośród szaleństwa, miał jednego sprzymierzeńca, niezauważanego przez większość. Zawsze mógł liczyć na Stworka, na skrzata, który opiekował się nim i Syriuszem odkąd pamiętał.

Zazdrościł bratu przyjaciół, czasami nawet zazdrościł domu, bo wiedział, że w Slytherinie pojęcie przyjaźni nie istnieje. Nie pośród tych wszystkich, którzy w każdej chwili gotowi są wbić ci ostrze w plecy. Ale Severus, on...

Spojrzał spod rzęs na smukłe palce przesuwające się po podniszczonym odzieniu chłopaka, na jego skrzywioną w grymasie twarz.

Severus był inny, a przez to interesujący. I z całą pewnością był kimś, kogo w nadchodzącym czasie, musi mieć za sojusznika.

- Nienawidzisz mieć u mnie długu, czy za twoją ostentacyjną niechęcią kryje się coś więcej? - rzucił mimochodem, zatrzaskując kufer.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://www.topkoty.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   

Powrót do góry Go down
 
[ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: WONDERLAND :: Role-Play-
Skocz do: