IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie

Go down 
AutorWiadomość
Phoe
Skryba
Skryba
avatar

Female Skąd : Tu i tam
Liczba postów : 3
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   Sro Kwi 15 2015, 00:10

Fandomy: Harry Potter i Zmierzch;
Autor/autorzy: Phoe;
Beta: Izzie;
Pairing: brak;
Gatunek: parodia;
Ostrzeżenia: mój baaardzo specyficzny humor;


Halloweenowe spotkanie

Drogi dzienniczku,
do tej pory nie jestem pewna, czy to był sen, czy wydarzyło się naprawdę.
A wszystko zaczęło się od rudowłosego chłopca z piegami…


Tego wieczora babcia wysłała mnie do sklepu po parę drobiazgów. Naprawdę nie było tego wiele, więc wkrótce wracałam żwirowaną alejką, kierując się ku domowi stojącemu na wzgórzu. Noc była zadziwiająco pogodna jak na mroźny koniec października. Tu i ówdzie pstrzyły się gwiazdy, a wiatr nie zacinał. Nagle rozległ się dziwny, ostry dźwięk, jakby ktoś strzelił z bicza, i przede mną, zupełnie znikąd, pojawiła się wysoka, chuda postać.
Z zagubionym wzrokiem chłopak rozejrzał się wokoło i okręcił jak fryga. Chmura przesunęła się po niebie, odsłaniając księżyc, i srebrzysty blask oświetlił na niezdrowy kolor jego piegi.
— Gdzie ja jestem? — zapytał, zanim zdążyłam dojść do siebie.
— Że jak?
— Ajć, mugol… psiakrew! Niedobrze, niedobrze… Już po mnie…
Z jego nerwowego mamrotania niewiele można było zrozumieć, ale w mojej głowie zaczęły formować się pierwsze wnioski. Choć domysły wydawały się zbyt dzikie, żeby okazały się prawdą, nie było wątpliwości, że coś tu zdecydowanie nie grało.
— Może najpierw powiesz mi, kim jesteś? — postanowiłam zadać najbardziej logiczne i typowe pytanie w sytuacji zupełnie nietypowego zmaterializowania się z nicości całkiem materialnego człowieka. Był to z mojej strony akt desperackiej próby zmuszenia świata do powrotu do normalności.
— Ekhm… no Ron jestem. Jestem Ron. A ty?
— Oliwia. Mogę spytać, skąd się tu wziąłeś?
I właśnie na tej wąskiej ścieżce na wzgórzu nieznany, piegowaty chłopak opowiedział mi o swoim świecie. Pewnie nigdy bym tej historii nie poznała, gdyby nie to, że Ron jeszcze nie uzyskał licencji na obliviatowanie, czyli modyfikowanie pamięci takim osobom jak ja.
O dziwo, zniosłam to całkiem dobrze.
— Wiesz — tłumaczył Ron — to wygląda tak; mugole stali się coraz bardziej dociekliwi i Ministerstwo Magii pękało w szwach od ciągłych interwencji. Departamenty nie dawały sobie rady. Wymyślono więc, że nasz świat ujawnimy pozornie. Jeśli czarodziej będzie chodził po ulicy w pelerynie, mugole pomyślą, że to potteromaniak. Ci nieliczni natomiast, którzy uwierzą w istnienie magii, nie będą w stanie przekonać pozostałych do jej istnienia, bo ogół mugoli traktuje nasz świat po prostu za fikcję literacką.
— Rozumiem — odparłam poważnie. — Czyli aktorzy grający w filmie nie mają nic wspólnego z magicznym światem?
— Oprócz Edwarda.
— Edwarda? Tego Edwarda? Wampira Cullena ze „Zmierzchu”, „Księżyca w nowiu”, ex Cedrika Diggory'ego?
— Niestety tego.
— Dlaczego niestety?
— No bo to typowy gwiazdor, a niebezpiecznie jest być wampirem w mugolskim świecie, w dodatku w świetle reflektorów. No wiesz, ta cała sprawa z błyszczeniem. Ponieważ zawsze mierzwiło go, że musi się ukrywać, jak tylko ministerstwo zaakceptowało projekt „pozornego ujawnienia”, poszedł do producentów po angaż. Wiadomo, wampir jak to wampir, ma tę siłę oddziaływania. Zahipnotyzował ich, a oni się zgodzili. Knot chciał temu zapobiec, ale Edward zaszantażował, że wszystkich pozagryza. Dano więc spokój.
— Ale jak w „Czarze Ognia” ukrył kły? Wampiry mają chyba kły?
— No mają, ale niektóre z nich, te ze szlachetniejszych rodów umieją się maskować. To jest już wyższy poziom magii. Choć nie można powiedzieć, żeby Edward był zadowolony z ukrywania swojego wampiryzmu.
— Rola Cullena musiała być dla niego spełnieniem marzeń.
— No ba! Nawet sobie nie wyobrażasz jak… — nagle urwał. — Słyszałaś?
Rzeczywiście, z otaczającej nas ciszy dało się rozpoznać dwa głosy.
— Ożesz, źle wylądowaliśmy! — zakrzyknął baryton. — Ała! Uważaj na moją stopę!
— Przepraszam — pisnęła dziewczyna. — Ciemno tu.
— Ekhm… Nie chcę nic mówić, ale masz różdżkę, Hermiono.
— Och, no tak. To przez to całe zamieszanie! I nie śmiej się ze mnie! Czemu nie użyjesz swojej, tylko zwracasz mi głupio uwagę? Lumos!
Kilkanaście kroków dalej wyłoniły się z ciemności dwie sylwetki. Blady ognik oświetlał dziewczynę z burzą kręconych włosów i szczupłego chłopaka z okrągłymi okularami na nosie.
— Gdzie jesteśmy? — zapytał chłopak.
— Chyba na południu Anglii! — wykrzyknął Ron. — Harry, Hermiono! Tutaj!
Kiedy znaleźli się wystarczająco blisko, Hermiona zesztywniała i nastroszyła brązowe brwi.
— Ron! — wykrzyknęła tak niespodziewanie, że wszyscy podskoczyli. — Jesteś kompletnie nieodpowiedzialny!
— Ale o co chodzi?
— Dobrze wiesz o co.
I spojrzała na mnie wymownie.
— Ale wiesz, że mi nie wolno. Nie zrzędź.
— Wiem, oczywiście, że wiem! — krzyknęła jeszcze głośniej. — To nasze pierwsze zadanie. Mogłeś być nieco ostrożniejszy!
— I kto to mówi? — odburknął Ron, krzyżując ramiona na piersi. Uszy miał czerwone niczym pomidor.
W okamgnieniu Harry stanął między nimi.
— Dość, dość, dość — zawołał do obojga. — Zapominacie, po co tu jesteśmy.
— Zapraszam was do siebie — wypaliłam nagle.
Wszyscy troje spojrzeli na mnie w tej samej sekundzie.
— Będziecie mogli w spokoju zastanowić się, co robić dalej. No i jest Halloween. Nikt nie będzie zwracał uwagi na wasz dziwa… em… wyjątkowy wygląd.
Babcia oczywiście nie miała nic przeciwko niespodziewanym gościom i nie dziwiła się ich pelerynom i różdżkom. Po grzecznościowej wymianie zdań zaprosiłam ich do salonu i w czwórkę usiedliśmy koło kominka. Po chwili babcia przyniosła gorące kakao i cynamonowe ciasteczka. Przez cały czas Hermiona rozglądała się ciekawie po dużym, przytulnym wnętrzu, wysokich oknach i draperiach na ścianie.
— Wiktoriański styl — wytłumaczyłam.
— Masz piękny dom — skomplementowała.
— Och nie, nie mieszkam tu. Jestem Polką. A przynajmniej w połowie, bo moja mama pochodzi z Anglii. Postanowiłam po prostu spędzić z babcią kilka dni. — Odetchnęłam głęboko. Bardzo chciałam zapytać o jedną, nurtującą mnie sprawę, ale do tej pory nie miałam odwagi. W końcu zebrałam się w sobie: — Czy to wszystko, co znajduje się w książkach, jest prawdą? To znaczy Voldemort?
— Niestety większość tak — mruknęła ponuro Hermiona. — Kiedyś była wielka wojna. Voldemort odzyskał siły i było naprawdę źle. — Zamyśliła się na chwilę i uśmiechnęła blado. — Rok temu został pokonany, ale wielu z naszych straciło życie.
Nagle rozległ się trzask i w pokoju zmaterializowała się włochata postać, która była tak wielka, że zajmowała pół salonu.
— Jesteście! — wykrzyknął olbrzym, uśmiechając się dobrodusznie. — Cholibka, już zaczęliśmy się o was martwić. — Nagle zauważył moją obecność i jego czarne paciorkowate oczy rozszerzyły się w zdziwieniu. — O, mugol!
Czy oni wszyscy muszą zachowywać się, jakbym była gatunkiem jakiegoś bardzo rzadkiego i dziwnego zwierzęcia? I czy ja mam bycie mugolem wypisane na czole? W odpowiedzi burknęłam urażonym tonem:
— Tak, mugol.
Hagrid odchrząknął zakłopotany. Następnie zmienił temat i zaczął mówić o „bardzo ważnych zadaniach”.
— Widzę, że się obijacie. Nie ma co. Wy tu ciasteczka i pogaduchy, a Edward godzinę temu przelatywał po pijanemu nad Londynem.
— Jesteśmy aurorami — odparł Ron na moje pytające spojrzenie. — Niedawno skończyliśmy wstępne szkolenie. Edward jest naszym pierwszym zadaniem, a Hagrid nam pomaga, bo ma rękę do niebezpiecznych stworzeń. Od czasów kinowej premiery Edward stał się nieznośny i notorycznie łamał prawo. Były grzywny i upomnienia, ale nic nie skutkowało… Od wczoraj natomiast chodzi po ulicach i rzuca się na przechodniów. A potem, nie wiem, co gorsze, lata. Bo wiadomo, że jak wampir się napije, to mu tak krew uderza do głowy, że prostego kursu nie umie utrzymać. Już nawet wywołał trzy wypadki. Raz potrącił starą czarownicę, która wracała do domu na miotle, a dwa razy wpadł na samolot. Istny koszmar.
— Troszki przesadził — rzekł Hagrid. — A właściwie to czemu, na garbate gargulce, musiałem was szukać aż tutaj? Z tego, co doniesiono, Edward powinien być w okolicach Norwich.
— Ktoś tu pomylił kierunki — burknęła Hermiona, patrząc wymownie na Rona.
Wkrótce całe towarzystwo ustaliło plan działania i pożegnało się, dziękując za gościnę i pomoc w określeniu miejsca, w którym wylądowali. Dzięki dokładnym współrzędnym nie powinni mieć problemów z dalszą podróżą, a przynajmniej taką miałam nadzieję. Po moim sumiennym zapewnieniu, że nikomu ich tajemnicy nie wyjawię (zresztą, kto by mi uwierzył?), pozostawili moje wspomnienia w spokoju.
W końcu, jeden po drugim, znikali w trzaskach deportacji. Po chwili pozostałam w salonie sama, mając za towarzysza jedynie własne myśli krążące wokół wampira Edwarda, problemów czarodziejskiego świata i tego, czy Harry, Ron i Hermiona ostatecznie sprawdzą się w zadaniu „polowania na wampira”.

Muszę przyznać, że to było absolutnie najdziwniejsze Halloween w moim życiu.
No ale przynajmniej teraz wiem, żeby trzymać się z dala od „Roberta Pattinsona” i innych dziwnie błyszczących ludzi…
Oliwia.


Ostatnio zmieniony przez Olgie. dnia Pią Sty 06 2017, 22:58, w całości zmieniany 3 razy (Reason for editing : poprawa wstępniaka)
Powrót do góry Go down
http://magia-przynaleznosci.blogspot.com
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 28
Liczba postów : 904
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   Sro Kwi 15 2015, 16:19

Phoe. To było... dziwne -.-

Zastanawiam się, czy naszło Cię ostatnio na takie wspominki Edwardowe? Czy to jakaś staroć którą wygrzebałaś z odmętów szuflad? Dawno już nie czytałam nic związanego ze Zmierzchem. Nawet podoba mi się idea takiej formy... realności literackiej. Hah, pomijając fakt, że Pattison jednak trochę się fizycznie zmienił od czasów Cedricka XD No i wiesz... Wampiry nie błyszczą. Serio.

Kiedyś już czytałam coś o tym, jak książki o Potterze były prawdą, choć pomysł z tym, że służy to ujawnieniu, częściowemu - całkiem spoko.

Humoru nie ocenie, bo nie do końca mój, zresztą wgl. mam Cię za autora raczej angstowego, więc nieco dziwnie mi było to czytać - bardziej jak ciekawostkę Wink
Wenuj się Phoe :*

___________________________________

Powrót do góry Go down
bellatrix
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Bytom
Liczba postów : 12
Rejestracja : 02/02/2015

PisanieTemat: Re: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   Czw Wrz 17 2015, 21:36

Takie... nietypowe. Bardzo mi się podoba takie zestawienie świata potterowskiego ze zmierzchowym. Lubię książki Meyer, chyba nawet bardziej od filmów, dlatego podeszłam do tej krótkiej miniaturki z lekkim entuzjazmem. Podoba mi się forma dzienniczka, króciutki wstęp, właściwa część i zakończenie. Rozbawiło mnie, kiedy dowiedziałam się, że Edward to nie Robert i że, o zgrozo, jest prawdziwym, świecącym się wampirem. Ciekawy pomysł, innowacyjny. Sama kiedyś napisałam mini o tym, jakoby HP miałoby być prawdziwe. Wielki plus za to. Lubię nowości, a ten tekst z pewnością do takich należy. Cóż, cieszę się, że wpadłam tutaj.
Phoe! Weny!

___________________________________

Powrót do góry Go down
http://story-of-bellatrix.blogspot.com/
Myst
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 262
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   Nie Maj 01 2016, 19:46

Mnie się podobało. Było lekko, nieco niepoważnie i absurdalnie, ale czy to coś złego? Sądzę, że nie. Zazwyczaj opowiadania z cyklu 'główny bohater lub główna bohaterka jest mugolem i trafia na czarodzieja' nie podobają mi się, ponieważ odnoszę wrażenie, że autor wstawił samego siebie w miejsce owego bohatera. Ale w tej miniaturce fabuła wcale nie kręci się wokół głównej bohaterki (a przynajmniej nie do końca), ale wokół pewnego niepokornego wampira, który lubi latać jak się napije. Naprawdę nikogo to nie rozbawiło?

Ron, Hermiona i Harry wydają się być nieco za płytcy. Nie wiem dlaczego, ale zastosowanie tych charakterystycznych momentów z kanonu w tej miniaturce (Hermiona zapomina, że ma różdżkę - tom pierwszy, Harry rozdziela Rona i Hermionę - całe siedem ^^) odebrałam zupełnie odwrotnie, niż zapewne odebrać powinnam (przynajmniej według myśli autora). Zamiast poczuć charakter tych postaci, dostałam, że tak powiem nie miło, nim w twarz, przez co ich zachowanie wydawało mi się sztuczne. Ale skończmy na tym marudzenie.

W końcu nieznośnym, łamiącym prawo wampirem można usprawiedliwić wszystko.
Wenuj, M.

___________________________________



To grant another chance means to give opportunity to correct past mistakes.

Konstruktywny komentarz jest na wagę złota, ale komentarz ubogi wciąż jest lepszy od jego braku,
więc zamiast pisać epopeję pod jednym tekstem, rozdziel swój słowotok na kilka ff.

Mądrości internetowe, autor nieznany

Powrót do góry Go down
http://motylebezskrzydel.blogspot.com/
Fia.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 28
Skąd : Poznań (mission completed)
Liczba postów : 276
Rejestracja : 23/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   Pią Lip 29 2016, 18:21

Och, Merlinie... Ja naprawdę teraz już wiem, dlaczego Pattinson jest taki blady i ma czasem podkrążone oczy. To ten jego wampirzy wdzięk. Pytanie, jak on ukrywa swoje sparklenie? Wyjątkowo jasny podkład na całe ciało? I soczewki w oczach?

No, z drugiej strony - Ron był wyjątkowo nieodpowiedzialny. Ja rozumiem "nowe" wytyczne Ministerstwa Magii, ale co innego powiedzieć, że Potter i reszta są prawdziwi, a co innego od razu rozgadywać historię Cullena. I to całą historię. Zawsze wiedziałam, że w rodzinie Weasleyów mózgi były dzielone, a to nie był dzień Rona na posiadanie jednego...

W każdym razie tekst jest nawet zabawny w taki surrealistyczny sposób. Przy Edwardzie zderzającym się z samolotami (HEJ, DLACZEGO WAMPIR LATA?!) naprawdę parsknęłam śmiechem.

Technicznie nie mam się do czego przyczepić. Dawka absurdu podana na tacy, dziękuję.

Weny,
F.

___________________________________

                           
Powrót do góry Go down
DreamsConstellation
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 25
Skąd : Neptun
Liczba postów : 16
Rejestracja : 01/11/2018

PisanieTemat: Re: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   Wto Lis 06 2018, 11:01

Uśmiałam się! Edward i ogólnie mówiąc wampiry, zawsze były jednym z moich ulubiobych tematów do żartowania, więc bardzo mi pasuje to opowiadanko Very Happy
Powrót do góry Go down
Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie   

Powrót do góry Go down
 
[HP/SZ][M] Halloweenowe spotkanie
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Romantyczne (choć i nie) spotkanie przy pełni księżyca!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: +12-
Skocz do: