IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Sherlock BBC][M] Słownik [JW/SH]

Go down 
AutorWiadomość
MarikaSnape
Skryba
Skryba
avatar

Liczba postów : 3
Rejestracja : 08/11/2015

PisanieTemat: [Sherlock BBC][M] Słownik [JW/SH]   Sob Lis 14 2015, 01:06

Fandom: Sherlock BBC
Autor: Marika Snape
Beta: brak
Pairing: Johnlock
Gatunek: humor
N/A: Jeśli skopałam Sherlocka, to przepraszam. Przepraszam także za błędy wszelkiego rodzaju.




— Wychodzę — powiedział, zakładając kurtkę khaki.
— Mhm — mruknąłem, nie patrząc na Johna.
— Niedługo wrócę, gdybyś się martwił — rzucił, nie oglądając się za mną. Zerknąłem na mojego doktora, wpatrując się w jego plecy.
Nie martwiłem się, nie w tamtej chwili. Wiedziałem, że wybierasz się tylko do sklepu, zabrakło twojej ukochanej herbaty, John.
Kiedy tylko usłyszałem dźwięk zamykających się drzwi wejściowych zeskoczyłem z fotela, zasiadając przed biurkiem. Otworzyłem laptopa, wstukując w google kilka niepozornych liter, które tworzyły bardzo przerażające słowo.
„Miłość”.
Rzekomo mądre cytaty, przesłodzone obrazki, romantyzm, “Cierpienia młodego Wertera”, Petrarka, toksyczne miłości, żałosne blogi dzieci “emo” (jak je nazywano).
Wzdrygnąłem się mimowolnie, dopisując “słownik”. Kliknąłem w pierwszy link, który podobno miał mi wyjaśnić, czym jest ta zgubna namiętność, na którą zbyt wiele ludzi czeka przez całe życie.
Miłość:
1. Głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie.
Pierwsza część zdania się zgadza, druga niekoniecznie. Nigdy nie odczuwałem pożądania, mój mózg nie rejestruje tak abstrakcyjnych pragnień. Johnie, chciałbym wiedzieć co takiego trzyma mnie przy tobie, chciałbym wiedzieć dlaczego twoje imię najczęściej pojawia się w mojej głowie. Dlaczego nie potrafię skasować żadnego wspomnienia z tobą, skoro wiele z nich jest zupełnie nieistotnych i nieprzydatnych? Czy to są sentymenty?
2. Silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich.
Bez dłuższego zastanowienia stwierdzam, że na pewno COŚ nas łączy. Mógłbyś dla mnie zginąć co udowodniłeś już nie jeden raz. Jesteś mi wierny, co dziwi każdą osobę która zdążyła mnie poznać. Podążasz za mną chociaż potrafię poniżyć cię kilka razy dziennie. A ty dajesz mi spokój ducha i... potrzebuję cię.
3. Poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością.
Nie do końca rozumiem, jestem wybrakowany w tym temacie. Kaleka uczuciowy, jakby usunęli mi chirurgicznie pojęcie o miłości, dzień po moich narodzinach. Jeśli fotel jest dla ciebie ważny to przysięgam ci, że gdybyś wyprowadził się z Baker Street 221b, to nie mógłbym na niego patrzeć, gdyż przypomina mi ciebie. Herbata to ty, broń i te zabawne swetry, które szczerze uwielbiam, ale nigdy się do tego nie przyznam. Zdałem sobie sprawę, iż nie mam pojęcia, co jest dla ciebie wartościowe.
4. Głębokie zainteresowanie czymś, znajdowanie w czymś przyjemności.
Szczerą przyjemność czerpię z naszych wspólnych wypadów na miasto. Ścigamy morderców, narażamy swoje życia. Śmiejemy się w ciemnych uliczkach, chociaż tuż za rogiem czeka uzbrojony mężczyzna. Uwielbiam widzieć twoje aprobujące spojrzenie kiedy niszczę Andersona kilkoma szczerymi zdaniami. Doceniam chwile spędzone w knajpkach, lubię patrzeć jak jesz. Mniej irytujące stają się dni bez spraw, kiedy widzą twoją zmęczoną twarz, czuje zapach twej herbaty. Kryje swój uśmiech, gdy zmuszasz mnie do zjedzenia czegokolwiek. Przyzwyczaiłem się do twojego zdenerwowania, na widok nowych narządów w naszej lodówce. Lubię twoje silne dłonie, John. Lubię twoją obecność i szczerze uwielbiam mówić do ciebie, nawet kiedy cię nie ma.
5. Obiekt czyichś uczuć i pragnień.
Nie jesteś nudny, nawet jeśli myślisz, że ja tak uważam. Już podczas naszego pierwszego spotkania zainteresowałeś mnie, inaczej nie chciałbym abyś ze mną zamieszkał. Na pewno zauważyłeś, że trudno mi nawiązywać relację z innymi ludźmi. Tobie dałem szanse, stałeś się chwalebnym wyjątkiem. Nie pomyliłem się. Kiedy uznałeś umiejętności za wspaniałe, kiedy nie kazałeś mi się zamknąć gdy cię przeanalizowałem... Udowodniłeś mi tym, iż jesteś idealnym wyborem. Uzależniłem się od ciebie, Johnie Watsonie. Jesteś moją strefą bezpieczeństwa, zawszę mogę na ciebie liczyć. Pragnę spędzać z tobą każdy dzień, bylebyś czasem był po prostu cicho.
6. Pożycie seksualne.
Seks... Nie czułem potrzeby aby zmierzyć się z tym tematem, mam wiedze tylko teoretyczną, praktyka została i niech zostanie na długo tajemnicą. Mycrfot na pewno w tej chwili obdarowałby mnie szydzącym spojrzeniem, choć sam nie ma pojęcia o tym "sporcie". Szkoda, na pewno wiele by zrzucił, gdyby spróbował swoich sił w kopulacji... Ale wróćmy do nas.
Gdybyśmy stali się parą... parą? Czy nie jesteśmy już w białym małżeństwie? Ale gdybyś w końcu sobie to uświadomił, a ja przytaknąłbym (chyba) z zadowoleniem to... Na pewno oczekiwałbyś TEGO. John, ty lubisz seks. Oczywiście pomińmy fakt, iż nie jesteś gejem, przynajmniej sam tak twierdzisz. Wszyscy inni sądzą co innego i w tej sytuacji jestem skłonny przyznać im rację. Ja sam nie mam orientacji, chyba, że ty nią jesteś.
Johnoseksualny... I to zaczyna mieć sens.
Usunąłem historię, zasiadłem na powrót w fotelu, układając dłonie w wieżyczkę. Lubię patrzeć w twoje oczy, John, zawsze obdarowujesz mnie ciepłym spojrzeniem. Nawet jeśli wściekłość lub zawód jawią się na twojej twarzy, to gdzieś w głębi widzę także te nieprzeniknione dobro. Zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie ty już dawno leżałbym dwa męty pod ziemią na cmentarzu? O ile Mycroft nie poddałby mnie kremacji, co jest o wiele bardziej prawdopodobne. Zamordowałby mnie jakiś kryminalista, zaćpałbym się, zgnił w jakiejś melinie. Uratowałeś mnie, mój doktorze. Zawsze będę dziękował Bogu, w którego nie wierze, za strzał w twoje lewe ramię. Za to, że przeżyłeś, za to że znasz Mike'a Stamforda. Kupię (a właściwie mój braciszek) temu mężczyźnie drogi samochód czy cokolwiek zechce. Przyprowadził cię do mnie, odmienił nasze życia.
Potrząsam głową, marszcząc przy tym brwi. To wszystko jest takie niedorzeczne, jak mogę tracić czas na analizą tak nieważnych rzeczy?! Warczę rozdrażniony, nie mogąc zatrzymać potoku myśli, to wszystko zmierza w złym kierunku. Nigdy wcześniej nie przejmowałem się swoimi uczuciami, a ty Johnie Watsonie uaktywniłeś je, chwytając za moje zimne serce. Drań.
Wracając jednak to sześciu zdań wyjaśniających pojęcie miłości (mam nadzieję, że jest ich tylko tyle i akurat ten słownik jest prawidłowy, nie mam ochoty szukać innych). Zakładając, że każda fraza jest jednym punktem, to ja zdobyłem cztery na sześć możliwych. Nie wykazuje pożądania, nie chce uprawiać z tobą seksu, nie pragnę cię w TEN sposób. Czy taki wynik można uznać za miłość? Nie mam pojęcia, wydaje mi się, że matematyka nie rozwiąże tego kłopotliwego problemu. Niewątpliwie w tej chwili zaśmiałbyś się znad gazety, gdybyś siedział na przeciwko mnie, a nie błądził po Tesco. Mój genialny umysł nie rozumie tego, John. Ciebie nie mam zamiaru pytać o tą całą miłość, skoro zmieniasz kobiety jak rękawiczki, albo w moim przypadku, szlafroki.
Ponownie siadam przy komputerze, z mieszanymi uczuciami wstukuje „romantyzm” w wyszukiwarkę. Najbardziej abstrakcyjna oraz nieracjonalna epoka, będąca skazą dla świata myślicieli, oświeceniowców. Raz się pojawiła, zakaziła umysły ludzi i nie odeszła. Wzdrygnąłem się, patrząc niepewnie na ekran laptopa. Johann Wolfgang Goethe. „Cierpienia młodego Wertera” — klasyk literacki, zapoczątkowujący okres Sturm und Drangu, książka która nawet nie jest o miłości. Jeśli tytułowy bohater kiedykolwiek pałał głębszym uczuciem do Lotty to przysięgam, że przeproszę Andersona za wszystko. Wszystko!
Werter, człowiek w pewien sposób genialny, nawet inteligentny bym powiedział, ale jednak przewidywalny. Wykształcony, aczkolwiek praca nie była dla niego. Nie, ten człowiek szybko się nudził — jak ja. Codzienna monotonia go nie obchodziła, zdecydowanie przyroda interesowała go bardziej. Zmienna, dzika i piękna. Musiał urozmaicić swoje życie, a kto inny jak nie kobieta mogła dostarczyć mu wielu wrażeń? Znakomity aktor i manipulant, przypominał pająka. Potrafił sam siebie przekonać, że zakochał się w Lottcie, kiedy w rzeczywistości zwierzał się Wilhelmowi, iż mógłby w każdej chwili przerwać ten romans. Kiedy ona naprawdę go kochała, on wyłącznie się bawił, a ta gra uzależniła go jak morfina. Chciał więcej... W pewnym momencie nie mógł się cofnąć, musiał wszystko zakończyć. Czyż jego list nie jest dostatecznym dowodem, iż Werter to bestia o dwóch twarzach? Ta wzmianka o pistoletach, które przeszły przez dłonie rzekomej ukochanej, ta ironia skierowana w stronę Alberta, oskarżenie kobiety o swoje samobójstwo, każde słowo będące zawarte w tym liście niszczyło nawiną Lottę. I umarł, zastrzelił się. I wiedział, że ona dołączy do niego. Bo on tak chciał, Werter sobie tego zażyczył.
Uśmiecham się, patrząc w okno. Tyle idiotów nabrało się na tę bajeczkę i mam wrażenie, że ty także byś się nabrał, John. Na szczęście ty nie czytujesz takich bzdur i chwała ci za to.
Kolejny znany autor epoki romantyzmu okazuje się Polakiem. Adam Mickiewicz o dziwo znam. Zdradzał żonę, kiedy ta umierała, jego kochanek nie idzie zliczyć. Ponownie się śmieje, ale nie zamykam karty, decyduje się na zagłębienie się w jego dzieła.
Wybieram utwór „Niepewność”, gdyż idealnie odzwierciedla stan mojego umysłu.

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?


John, mamy problem. Ten tekst nie odpowiada mi na pytanie, a wręcz przeciwnie! Przyjaźń czy miłość? Dlaczego ten głupi wiersz tak idealnie pasuje do sytuacji, w której się znalazłem? John! Wracaj, nie mam siły mierzyć się z tym sam!

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu?
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?


John, za dużo cię w moim Pałacu Pamięci, za dużo cię w moich myślach. Mijam korytarze mej wewnętrznej fortecy i ciągle cię mijam i jesteś tam. Mam wrażenie, że trzymasz się moje duszy, czymkolwiek ona jest.

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?


John kiedy ty stałeś się moją podporą? Od chwili, kiedy cię poznałem, prawda? Gdybym wierzył w przeznaczenie, uznałbym, że to właśnie to pozwoliło nam się spotkać.  Jesteś moim przyjacielem, moim jedynym przyjacielem. Ten wiersz mnie pogrąża, ukazuje mi, to samo co sam już wiem, a jednocześnie uświadamia, jak ważny dla mnie jesteś. Co ty mi zrobiłeś, John?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?


John, nigdy ci się nie przyznałem (choć pewnie sam to zauważyłeś), ale kiedy Moriarty ubrał cię w kamizelkę z ładunkami wybuchowymi... bałem się, mój umysł oszalał. Przeraziłem się jak nigdy wcześniej, a kiedy zdzierałem ją z ciebie, dziękowałem Bogu (powtórzę: w którego nie wierzę) za to, iż wyszedłeś z tego cało. Jesteś moim priorytetem. Pomimo tego, iż zaciągam cię na niebezpieczne sprawy kryminalne, to wiedz, że gdybym musiał, skoczyłbym z dachu dla ciebie.  

Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?


John lubię twoje dłonie. Lubię, kiedy stoisz blisko mnie, jestem spokojniejszy, gdy czuje ciepło bijące od twego silnego ciała. Zaśmiałbyś się, ale to prawda. Nic mnie tak nie uśmierza, jak świadomość twojej obecności. Bądź przeklęty, Johnie Watsonie. Zrobiłeś mi wielką krzywdę.  

Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?


Johnie, powiedz mi, dlaczego rozmyślam nad tym wszystkim? Co mi się stało? Dlaczego? W jakim celu? John!

Zamknąłem laptopa, w chwili kiedy wszedłeś do pokoju. Nie było cię, wiem o tym, ale... ciągle mówiłem (w głowie) do ciebie. Dziwi mnie twój widok, nie odzywam się. Zauważasz coś, unosisz brwi w geście zapytania.
John, a ty? Myślisz o mnie często, umarłbyś za mnie, lubisz spędzać ze mną czas... Ten wiersza pasuje i do ciebie, ty także miałbyś cztery punkty na sześć. John!
— Sherlocku?
— Mamy problem. Obawiam się, że mogę... — zatrzymuję się na chwilę, to zbyt straszne! — ...być zakochany.
Wybucha (nie mogę ciągle do ciebie mówić, skoro stoisz przede mną) śmiechem, wiedziałem, wiedziałem! Nie powinien, to przerażające. To wszystko...
— Posłuchaj mnie... My możemy być zakochani, rozumiesz? MY! Cztery punkty! A seks zawsze jest tylko dodatkiem! I ten wiersz, Mickiewicz wiedział więcej, niż myślałem. Romantycy! — Histeryzuje, muszę się uspokoić. — Gdzie są moje papierosy?
— O czym ty mówisz? — pyta zdezorientowany. Dedukuj, John, dedukuj!
— Miłość. My. Kochamy się. Słownik. Chyba jednak jesteś po części gejem. A ja jestem... mam orientację — mówię szybko, chodząc po pokoju. Zaciskam oczy, rzucam się na kanapę.
Nic nie mówi, ja także milczę. Nie mam odwagi się odwrócić, to mnie przerosło. Uczucia nie są dla geniuszy, one nas gubią. Już rozumiem, dlaczego Mycroft nigdy sobie nie znalazł przyjaciela. Ma słabość do Gavina... Grahama... Lestrede'a, ale nie posunie się na przód, bo to go zniszczy.
— Sherlocku, czytasz poezję romantyczną? — W jego głosie słychać zwątpienie.
— To research, John. Musiałem.
— Dlaczego?
— Obawiam się, że cię kocham.
— ... Sherlocku, brałeś coś? — Troska, boi się o mnie. Ja także się boję!
— To miłość, rozumiesz? Nie życzę sobie tego, ale stało się! Zastrzel mnie za to, nie zniosę komentarzy Mycrofta.
— Sądzisz, że ja też ciebie kocham?
— Tak. Wydedukowałem to.
— Jak zawsze — westchnął z rozbawieniem. Zerknąłem na mojego doktora lekko zaskoczony. Był spokojniejszy, niż sądziłem... Ach, nie. Jego ręka nie drga.
— Idziesz dzisiaj na randkę?
— Nie — odpowiada krótko. Wyjmuje telefon, wyszukuje numeru.
— Miałeś iść.
— Zaraz ją odwołam.
— Dlaczego?
— Mamy sprawę do rozwiązania, czyż nie? Żaden z nas nie chce skończyć jak Werter. Niech to się potoczy inaczej.
— O czym ty mówisz John? — Siadam, wpatrując się w mojego doktora. Uśmiecha się lekko, czuje się lepiej dzięki temu.
— Studium w miłości, Sherlocku. Rozwiąż to.
— To brzmi okropnie. — Wzdrygam się. — Plus nie opiszesz tego na blogu.  
— O Boże, nie!
Powrót do góry Go down
Myst
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 250
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][M] Słownik [JW/SH]   Pią Lis 27 2015, 19:28

Wbrew twoim obawom, Sherlock wyszedł ci w miarę prawdopodobny na początku tekstu, składającego się głównie z narracji (Sherlock jest postacią specyficzną i stosowanie pierwszoosobowej narracji w jego przypadku jest naprawdę trudne). Natomiast zakończenie tekstu (dialog! dialog! dialog!) było bezbłędne! Za ten dialog cię kocham, bo wyszedł idealnie Sherlockowo. Raz, bezceremonialne przyznanie się Sherlocka do tego, co przed chwilą wydedukował (jestem zakochany, my! jesteśmy zakochani). Dwa, histeryczne wypowiadanie swoich myśli i równie histeryczne poszukiwanie papierosów. Trzy, 'jesteś po części gejem', 'musiałem, to był research', 'wydedukowałem'. Dokładnie tak, Sherlock wydedukował nie tylko swoje uczucia, ale również uczucia Johna, a John, jak to John, z dedukcją Sherlocka sprzeczać się nie zamierza. I potraktowanie tego wszystkiego, jako sprawy do rozwiązania ♥. Naprawdę końcówka jest cudowna. I nawet tego Mickiewicza wybaczę, który do fabuły pasował, ale naprawdę cytowany dosłownie być nie musiał. I wybaczę Sherlocka, który nie chciał poszukiwać innych definicji miłości (wg mnie ten przeczytałby wszystkie, jakie tylko istnieją, informacji nigdy za wiele). No wybaczę, bo po takim zakończeniu nie wypada, aby było inaczej.

Pozdrawiam i weny życzę, M.

___________________________________



To grant another chance means to give opportunity to correct past mistakes.

— pod prywatnym patronatem —
W NAJGORSZYM ŚWIETLE + NOKTURN + PO WOJNIE + ULUBIENIEC ŚMIERCI + 365 DNI Z MYSTRADEM

Powrót do góry Go down
http://motylebezskrzydel.blogspot.com/
Nesta.
Skryba
Skryba


Female Wiek : 27
Skąd : Koszalin
Liczba postów : 21
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][M] Słownik [JW/SH]   Nie Sty 10 2016, 18:37

Absolutnie zgadzam się z Myst! Sherlock wyszedł idealnie... Sherlockowy Very Happy

Podziwiam, że napisałaś tekst w narracji pierwszoosobowej, bo Holmes jest rzeczywiście bardzo specyficznym bohaterem, jak zauważyła już wcześniej Myst, ale również uważam, że dobrze udało Ci się przedstawić jego dziwaczność Very Happy

A dialog na końcu jest po prostu bezcenny Very Happy To jak Sherlock się miota w rozmowie z Johnem, jak przekonany jest o swojej nieomylnej dedukcji (jak zawsze Wink ) jest świetne. A spokojna reakcja Johna tak dobrze to równoważy.

Czytało się naprawdę dobrze. Zgodzę się z Myst, że Sherlock pewnie wyszukałby wszelkie istniejące definicje miłości, ale na potrzeby opowiadania ten jeden słownik jest wystarczający Wink Ale dosłowne cytowanie Mickiewicza absolutnie mi nie przeszkadzało, a nawet pasowało, biorąc pod uwagę, jak bardzo treść wiersza pasowała do sytuacji Smile
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][M] Słownik [JW/SH]   

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][M] Słownik [JW/SH]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bitwy shipów [3]
» Symplicja Szafran
» Trigedasleng

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: