IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]

Go down 
AutorWiadomość
Lampira7
Bajkopisarz
Bajkopisarz
avatar

Female Liczba postów : 270
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: [HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]   Nie Lut 07 2016, 09:56

Tytuł: Niebiański język
Oryginalny tytuł: Celestial Language
Autor: Batsutousai
Zgoda na tłumaczenie: Jest
Długość: Miniaturka
Rating: 12+
Tłumaczenie: Lampira7
Beta: Adelcia
Uwagi: Alternatywa, poranek przed ostateczną bitwą
Link: https://www.fanfiction.net/s/10181042/1/Celestial-Language

Niebiański język

— Czy jest jakiś powód, dla którego, siedzisz tutaj jak... co to było za określenie?

— Tragiczny bohater — odpowiedział skulony na parapecie młody mężczyzna.

— Och, nie. To jest zbyt łagodne. — Salazar pstryknął nagle palcami, gdy przypomniał sobie odpowiednie wyrażenie. — Królowa dramatu.

Intensywnie zielone oczy skierowały się na mężczyznę, by spiorunować go wzrokiem, ale byłoby to o wiele skuteczniejsze, gdyby ich właściciel nie wyglądał na tak zrezygnowanego.

Salazar uniósł tylko brew i przeszedł przez mały pokój znajdujący się w jednej z wież. Do czasu gdy dotarł do chłopaka, Harry zdołał odwrócić się, by spojrzeć na widok za oknem. Czarodziej podążył za jego wzrokiem do rozbitego po drugiej stronie obozu i lekko widocznych tam oddziałów.

— Nikomu nie pomagasz siedząc tutaj — powiedział lekko, podnosząc rękę, by przeczesać roztargane, kruczoczarne włosy.

Harry pochylił się do dotyku. Razem z głębokim westchnieniem, zniknęło małe napięcie w ciele, które utrzymywało go w pozycji siedzącej. Oparł się o Salazara, śledząc wzrokiem otaczającą ich barierę.

— Tęsknie za gwiazdami — powiedział cicho.

Godric powiedziałby w tym momencie jakiś żart, mając nadzieję na wywołanie u niego uśmiechu. Helga przytuliłaby go, tak jakby był dzieckiem obudzonym z koszmaru, a Rowena zrobiłaby coś całkowicie zbyt pragmatycznego i całkowicie nie pomocnego.

Salazar wyciągnął różdżkę i rzucił niewerbalne zaklęcie, aby oświetlić pokój za nimi, obrazem nocnego nieba.

Harry przesunął się tak, by móc zobaczyć pokój za Założycielem. Wydał z siebie cichy jęk. Gdy spojrzał na Salazara w jego oczach było widać zdziwienie i wdzięczność.

Salazar przesunął się i oparł plecami o ścianę przy oknie, jednak nadal był na tyle blisko, by jego dłoń nie opuściła głowy Harry'ego.

— Uczyłeś się o gwiazdach?

— Tak — potwierdził cicho Harry, śledząc wzrokiem migoczącą iluzję.

— Naucz mnie — zażądał Salazar pocierając palcami tył głowy Harry’ego.

Chłopak wydał z siebie cichy dźwięk, który balansował,gdzieś pomiędzy przyjemnością, a zmieszaniem.

— Nie znasz ich? — zapytał po dłuższej chwili wyginania głowy pod dłonią Salazara.

W takich chwilach było bardzo oczywiste, że Harry dorastał bez pozytywnego kontaktu fizycznego. Salazar zastanawiał się, jak wielu profesorów i starszych uczniów zaprzeczało istnieniu okropnej sytuacji domowej młodzieńca.

— Tych nie znam — szepnął. Jego głos był cichy, dopasowany do nastroju, który powstał, gdy stali pod gwiazdami. — Minęło ponad tysiąc lat. Nawet gwiazdy zmieniają się po tak długim czasie.

Harry mruknął ze zrozumieniem, a potem zeskoczył z parapetu. Kiedy ręka Salazara wysunęła się z rozczochranych, kruczoczarnych włosów, Harry złapał ją i bardzo wymownie pociągnął do przodu i umieścił na swoim brzuchu.

Salazar zrozumiał to przesłanie. Zrobił krok do przodu i owinął drugą rękę wokół młodzieńca, łącząc dłonie na brzuchu Harry’ego.

— Powiedziałeś mi: „Nie” — wymamrotał, starannie zachowując neutralny ton.

Prawie miesiąc temu, Harry jasno powiedział, że nie zamierza rozwinąć tego zainteresowania, które rozkwitało* między nimi od momentu, kiedy Salazar wypadł z magicznego lustra, które Harry i jego przyjaciele znaleźli w Pokoju Życzeń. Młodzieniec przysięgał, że był w związku i że nigdy nie będzie randkował z mężczyzną, ale Salazar rozpoznał to, co między nimi było. Kompatybilna magia ignorowała takie drobiazgi, jak płeć i czas.

Salazar był chodzącą cierpliwością. Myślał, że musiał poczekać na młodego mężczyznę. Spodziewał się, że zajmie to kilka lat, ale teraz...

Harry zamarł w jego uścisku, ale nie wyrwał się. Zamiast tego zrelaksował się i oparł plecami o mężczyznę pozwalając, by Salazar utrzymywał go w miejscu.

— Zmieniłem zdanie — powiedział.

Coś ukrytego i bolesnego przebijało się poprzez te słowa. Jego dziewczyna musiała coś zrobić albo powiedzieć.

Salazar chciał zaprotestować, nie miał zamiaru być substytutem lub chwilowym wytchnieniem dla Harry’ego, ale nie chciał zniszczyć magii tej chwili. Cierpliwość.

Zwrócił głowę do jedynego święcącego punktu, który nie mrugał.

— Ta jest mi nieznana.

— Naprawdę? — zapytał Harry, brzmiąc na naprawdę zaskoczonego. Wyciągnął dłoń, muskając palcem krawędź iluzji. — To jest Saturn. Jedna z planet z naszego układu słonecznego.

Salazar rozważał to przez chwilę, a potem wzruszył ramionami. Nie rozpoznawał jej, ale też nigdy nie był osobą wpatrującą się w niebo. Nie, żeby miał się do tego przyznać.

— Opowiedz mi o innych.

Harry milczał przez dłuższy moment, zanim pociągnął Salazara w kierunku centrum magicznego nieba. Wyciągnął różdżkę i za jej pomocą wskazywał gwiazdy nazywając je i łącząc, tworząc konstelacje.

Czasami Harry wiedział skąd pochodziła ich nazwa i przez chwilę opowiadał o tym. Historie bogów, które znał Salazar ze swojego dawnego życia, przeniesione przez czas i bariery językowe oraz ciężki wpływ chrześcijaństwa, które uszkodziło je nieznacznie.

Oparli się o siebie, owinięci w iluzję gwiazd, zapominając o wojnie toczącej się tuż za ich drzwiami.

I na koniec, gdy wszystkie gwiazdy zostały nazwane, a konstelacje pokazane, Harry wyszeptał:

— Umrę.

Salazar wiedział, co ma na myśli. Wiedział o tym, od chwili gdy dotknął magii Harry’ego i poczuł ciemną skazę owiniętą ściśle wokół duszy, która była mocno związana z jego.

— Czy powiedziałeś jej o tym? — spytał bez tchu nie będąc pewnym, czy chce to wiedzieć.

Harry potrząsnął głową.

— Nie mogłem — przyznał, brzmiąc na załamanego.

Salazar zacisnął uścisk na młodym czarodzieju i oparł czoło o tył głowy Harry’ego zwalczając chęć kichnięcia, gdy nieokiełznane włosy chłopaka łaskotały go w nos.

— Sprowadzę cię z powrotem — wyszeptał.

Bo magia nie mogła go tu sprowadzić tylko po to, by stracił tego, dla którego został tutaj przeniesiony.

— Wiem — odpowiedział Harry z prostym i jednocześnie pięknym uśmiechem, którego Salazar nigdy u niego nie widział. Chłopak wyciągnął rękę, palcami pocierając gwiazdy, połączone w konstelacje. Wspomnienie bogów, którzy nigdy nie zostali zapomniani. — Czy wierzysz w nich, Salazarze? — zapytał bez żadnego osądu w swoim głosie.

— Tak — przyznał uczciwie Salazar. — Nie jest to ślepa wiara, ale wierzę w nich. W starych bogów.

Harry milczał przez dłuższą chwilę, zastanawiając się nad tym, zanim odwrócił się w ramionach Salazara i spojrzał na niego. Jego twarz była oświetlona przez gwiazdy.

— Czy umiesz tańczyć?

Salazar wiedział, że jego uśmiech był skromny, odsłaniający prawdziwą odpowiedź bez konieczności przyznania się.

— Jestem w tym okropny. Bardzo, ale to bardzo okropny.

Harry uśmiechnął się w ten sam sposób co Salazar.

— W takim razie nawzajem możemy sobie deptać po palcach — zdecydował i pociągnął mężczyznę, by ruszył razem z nim przez pokój. Nucił pod nosem, narzucając tempo kroków, których żaden z nich nie mógł dostosować.

Salazar pozwolił, by tańczyli w ten sposób przez pięć minut, zanim przyciągnął Harry’ego blisko siebie i zmusił do kołysania się wraz z nim. Był to jedyny ruch w tańcu, którego Salazar nie mógł zepsuć.

Harry śmiał się, gwiazdy lśniły, a Salazar wiedział, że gdy noc się skończy, rozpocznie się wojna, ale na razie wszystko było dokładnie takie jak powinno być.

W tej chwili był szczęśliwy.

___________________________________

2018 rok
Opublikowałam 35 rozdziałów
Opublikowałam 28 miniatur
Rozpoczęłam 4 opowiadania (5)
Zakończyłam 6 opowiadań


Ostatnio zmieniony przez Lampira7 dnia Pią Kwi 08 2016, 17:57, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Myst
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 250
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]   Wto Lut 09 2016, 16:36

Ryczę. Dobra, może nie aż tak, jednak opowiadanie bardzo mnie wzruszyło. Zazwyczaj Salazara kreują na zupełnie inną osobę, jednak bardzo mi się podoba, że w tej miniaturce jego najbardziej wyróżniającą się cechą stała się cierpliwość.

Straszenie mi jest zawsze patrzeć na załamanego wojną i jej skutkami (własną śmiercią)  Harry'ego, nawet jeżeli patrzę na to oczyma wyobraźni. Wciąż budzi to we mnie wiele empatii, a fakt, że Salazar na stan Harry'ego zareagował tak a nie inaczej wprawił mnie w wzruszenie.

Nawet podczas wojny mogą zdarzyć się chwile, w których jest się szczęśliwym.

Piękna miniaturka, dziękuję, że ją przetłumaczyłaś. Pozdrawiam i czasu życzę.
M.

___________________________________



To grant another chance means to give opportunity to correct past mistakes.

— pod prywatnym patronatem —
W NAJGORSZYM ŚWIETLE + NOKTURN + PO WOJNIE + ULUBIENIEC ŚMIERCI + 365 DNI Z MYSTRADEM

Powrót do góry Go down
http://motylebezskrzydel.blogspot.com/
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 508
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]   Pią Kwi 08 2016, 16:03


Ten tekst ma tyle błędów stylistycznych, że prościej było mi go zacytować w całości i usuwać "dobre zdania", niż kopiować po kolei wszystkie - a to już naprawdę wiele znaczy.

Lampira7 napisał:

— Tragiczny bohater — odpowiedział skulony na parapecie, młody mężczyzna.

Bez przecinka.

Lampira7 napisał:

Intensywnie zielone oczy, skierowały się na mężczyznę, by spiorunować go wzrokiem, ale byłoby to o wiele skuteczniejsze, gdyby ich właściciel, nie wyglądał na tak zrezygnowanego.

Za dużo przecinków.

Lampira7 napisał:

Salazar uniósł tylko brew i przeszedł przez mały pokój, znajdujący się w jednej z wież.

Po co ten przecinek? W przypadku, gdyby było "przeszedł przez mały pokój, który znajdował się w jednej z wież" - tak, przecinek jest uzasadniony. Ale tutaj? Nope.

Lampira7 napisał:
Do czasu, gdy dotarł do chłopaka, Harry zdołał odwrócić się, by spojrzeć na widok za oknem.

Bez tego przecinka, serio.

Lampira7 napisał:
Czarodziej podążył za jego wzrokiem, do rozbitego pod drugiej stronie obozu i lekko migoczących tam oddziałów.

Again, bez tego przecinka i lierówki. Poza tym, "lekko migoczące oddziały"? Nie sądzę, by było to dobre wyrażenie. Tym bardziej, że spojrzawszy do oryginału ewidentnie jest tam słowo oznaczające "słabo/niewyraźnie", a słowo "glowing" wcale nie musi odnosić się do migotania jako takiego - raczej do tego, że są to oddziały czarodziejów, więc świecą zaklęcia, nie same oddziały. Naprawdę, tłumacz dokonuje tłumaczenia, jak sama nazwa wskazuje, co oznacza, że nie musi robić tego słowo w słowo - ma zachować oryginalny sens, a tutaj wygląda to brzydko i po prostu, no wybacz, niechlujnie.

Lampira7 napisał:
— Nikomu nie pomagasz, siedząc tutaj — powiedział lekko, podnosząc rękę, by przeczesać roztargane, kruczoczarne włosy.

...

Lampira7 napisał:
Godric powiedziałby w tym momencie jakiś żart, mając nadzieję, na wywołanie u niego uśmiechu.

Na pewno bez drugiego przecinka. Nie jestem pewna co do pierwszego - musiałabym zasięgnąć czyjejś opinii - bo wg jednej zasady tak, powinien być, a wg drugiej nie.

Lampira7 napisał:
Salazar wyciągnął różdżkę i rzucił bez słów zaklęcie, aby oświetlić pokój za nimi, obrazem nocnego nieba.

Poza tym, zamieniłabym "bez słów" na "niewerbalne", skoro takie słowo istnieje jako powszechne określenie tego typu zaklęć - gdyby to było powtórzenie, można tak kombinować, ale tak to wygląda troszkę nieporadnie i bezsensownie.

Lampira7 napisał:
Gdy spojrzał na Salazara, w jego oczach było widać zdziwienie i wdzięczność.

...

Lampira7 napisał:
Salazar przesunął się, opierając się plecami o ścianę przy oknie, ale na tyle blisko, by jego dłoń nie opuściła głowy Harry’ego.

Z tego, jak to przetłumaczyłaś można wywnioskować, że Salazar przysunął się do Pottera po ścianie - cały czas się o nią opierając i sunąc... i biorąc pod uwagę, jak idiotycznie by to wyglądało, sądzę, że po prostu powinno być:
"Salazar przesunął się i oparł plecami o ścianę przy oknie, jednak nadal był na tyle blisko, by jego dłoń nie opuściła głowy Harry'ego"


Lampira7 napisał:
— Naucz mnie — zażądał Salazar, pocierając palcami, tył głowy Harry’ego.

...

Lampira7 napisał:
Chłopak wydał z siebie cichy dźwięk, gdzieś pomiędzy przyjemnością, a zmieszaniem

A tu ewidentnie zabrakło ci słowa. Po "cichym dźwięku" powinno być określenie zanim nastąpiła reszta zdania. Chociażby banalne "który plasował się gdzieś..." czy coś takiego.

Lampira7 napisał:
— Nie znasz ich? — zapytał po dłuższej chwili, wyginania głowy naprzeciw dłoni Salazara.

... i najlepiej nie "naprzeciw", a "pod dłonią"...

Lampira7 napisał:
Salazar zastanawiał się, jak wielu profesorów i starszych uczniów, zaprzeczało istnieniu okropnej sytuacji domowej, młodzieńca.

Znów przecinki, ale jedno pytanie: JAK? Ja rozumiem, sama jestem często na bakier z przecinkami, nie lubimy się i gryziemy (dlatego dobra beta jest mi absolutnie niezbędna), ale absolutnie nie wiem skąd ten przecinek przed "młodzieńcem" mógł się narodzić...

Lampira7 napisał:
— Powiedziałeś mi: „Nie” — wymamrotał, starannie zachowując neutralny ton.

Zabrakło "n".

Lampira7 napisał:
Harry jasno, prawie miesiąc temu, powiedział, że nie zamierza rozwinąć zainteresowania, jakie rozkwitło między nimi, od momentu, gdy wypadł z magicznego lustra, które Harry i jego przyjaciele, znaleźli w Pokoju Życzeń.

Tsa, przede wszystkim przerobiłabym to zdanie na takie "bardziej z polska", bo ilość przecinków w tym zdaniu, mimo że cóż... "względnie poprawna" jest po prostu przytłaczająca i imo gubi czytelnika. Ja (i podkreślam tutaj, że to imo) zrobiłabym to tak:

Prawie miesiąc temu, Harry jasno powiedział, że nie zamierza rozwinąć tego zainteresowania, które rozkwitało* między nimi od momentu, kiedy [Salazar/on/ten] wypadł z magicznego lustra, które Harry i jego przyjaciele znaleźli w Pokoju Życzeń.

*czas zmyliłaś albo słowo - jeśli coś rozkwita, to dłużej więc albo rozkwitało, albo po prostu "pojawiło się już w momencie"


Lampira7 napisał:
Młodzieniec przysięgał, że był w związku i że nigdy nie będzie randkował z mężczyzną, ale Salazar rozpoznał to, co między nimi było. Kompatybilna magia ignorowała takie drobiazgi , jak płeć i czas.

Tutaj zaś zabrakło przecinka, więc zaznaczyłam na żółto.

Lampira7 napisał:
Ale Salazar nie był nikim innym, jak chodzącą cierpliwością. Myślał, że musiał poczekać na młodego mężczyznę. Spodziewał się, że zajmie to kilka lat, ale teraz...


Tak jak już mówiłam - tłumaczysz, a nie dokonujesz translacji słowo w słowo z oryginałem. To sztuczka, której musi się w końcu nauczyć każdy tłumacz - żeby w końcu jakoś się rozwijał. Toteż, za bardzo zamotałaś pierwsze zdanie - ja bym pozostawiła to po prostu tak: "ale Salazar był chodzącą cierpliwością", bez sztucznego dla naszego języka "nie był nikim innym". A jeśli się już upierasz, to "niczym innym", ale i tak odpuściłabym sobie, bo nie jest to naturalne w polskim języku - a znaczenie tak czy inaczej zostaje. "Myślał, że musiał" - teraz myślał? Czy od jakiegoś czasu? Bo wtedy nie wiem, powinno być już nawet: "Wiedział, że będzie musiał poczekać", albo "(od dawna) dopuszczał do siebie myśl, że...".

Lampira7 napisał:
Harry zesztywniał w jego uścisku, ale nie wyrwał się. Zamiast tego zrelaksował się i oparł plecami o mężczyznę, pozwalając by Salazar utrzymywał go w miejscu.


To zesztywniał, czy się zrelaksował? I przecinek powinien być po "pozwalając", nie przed.


Lampira7 napisał:
Salazar chciał zaprotestować, że nie będzie substytutem lub chwilowym wytchnieniem dla Harry’ego, ale nie chciał zniszczyć magii tej chwili. Cierpliwość.

chciał zaprotestować - nie miał zamiaru być substytutem...

Lampira7 napisał:
— Naprawdę? — zapytał Harry, brzmiąc na prawdziwie naprawdę zaskoczonego. Wyciągnął dłoń, muskając palcem krawędź iluzji. — To jest Saturn. Jest tojedna z planet z naszego układu słonecznego.


Lampira7 napisał:
Harry milczał przez dłuższy moment, zanim pociągnął Salazara do przodu, w kierunku centrum magicznego nieba.


Lampira7 napisał:
Historie bogów, które znał Salazar ze swojego dawnego życia, przeniesione przez czas i bariery języka językowe oraz ciężki wpływ chrześcijaństwa, które uszkodziło ich je nieznacznie.


Lampira7 napisał:
Oparli się o siebie, owinięci w iluzję gwiazd, zapominając o wojnie, toczącej się tuż za ich drzwiami.


...

Lampira7 napisał:
— Czy powiedziałeś jej o tym? — spytał bez tchu, nie będąc pewnym, czy chce to wiedzieć.


Lampira7 napisał:
Salazar zacisnął uścisk na młodym czarodzieju i oparł czoło o tył głowy Harry’ego zwalczając chęć kichnięcia, gdy nieokiełznane włosy chłopaka, łaskotały go w nos.

...

Lampira7 napisał:
Bo magia nie mogła go tu sprowadzić, tylko po to, by stracił tego, dla którego został tutaj przeniesiony.

...

Lampira7 napisał:
Chłopak wyciągnął rękę, palcami pocierając gwiazdy, połączone w konstelacje.

A najlepiej to w ogóle: "Chłopak wyciągnął rękę i palcami potarł gwiazdy połączone w konstelacje."

Lampira7 napisał:
— Czy wierzysz w nich, Salazarze? — zapytał, bez żadnego osądu w swoim głosie.


Lampira7 napisał:
Harry milczał przez dłuższą chwilę, zastanawiając się nad tym, zanim odwrócił się w ramionach Salazara, spoglądając na niego.


I znów - spoglądał na niego cały czas podczas akcji odwracania się? Jeśli nie to, moja droga, "zanim odwrócił się w ramionach Salazara i spojrzał na niego" czy coś takiego. Przynajmniej moim zdaniem. Też jeszcze do konsultacji z kimś mądrym.


Lampira7 napisał:
Salazar wiedział, że jego uśmiech był skromny, odsłaniający prawdziwą odpowiedź, bez konieczności przyznania się.


Lampira7 napisał:
Harry uśmiechnął się, w ten sam sposób, co Salazar.


Lampira7 napisał:
— W takim razie, nawzajem możemy sobie deptać po palcach — zdecydował i pociągnął mężczyznę, by ruszył się razem z nim przez pokoju pokój.


Lampira7 napisał:
Salazar pozwolił, by tańczyli w ten sposób przez pięć minut, zanim przyciągnął Harry’ego blisko siebie i zmusił do kołysania się, wraz z nim. Był to jedyny ruch w tańcu, któryego Salazar nigdy nie mógł zepsuć.


I to tyle. Nawet nie wiem, czy znalazłam absolutnie wszystkie błędy - ale się starałam. Ogólnie to... Pamiętaj, że zła beta jest jeszcze gorsza niż żadna. Serio. Brak bety jest niejakim usprawiedliwieniem błędów, bo własnych często się nie widzi. Beta zła uwypukli błędy autora/tłumacza, a czasami też - co mam wrażenie, że Adelcia robi, czytając któryś z kolei tekst, który "betowała" - mu ich przysporzy. W tekście trzeba wykonać masakrycznie dużo kosmetycznych poprawek - i naprawdę trzeba, żeby kolejna osoba wrażliwa na błędy nie uciekła z krzykiem po kilku/kilkunastu zdaniach. Zła jakość betowania lub przekładu potrafi zepsuć nawet najlepszy tekst.

Pozdrawiam,

Fantasmagoria.

___________________________________




Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumpolish.com
lussyYou
Skryba
Skryba


Liczba postów : 5
Rejestracja : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: [HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]   Nie Kwi 24 2016, 13:59

A bedzie cos dalej co??? Fajne, malo jest takich tekstow gdzie gosci sam Salazar w takiej milej postaci. Czasami cos wpadlo w rece dotyczase Gryffindora ale wiecie takie bardziej waleczne i nie z tych czasow ze szkoda mi bylo glowy na te wysokolotne rozkminki. Widzialam Fatasmagoria przezgladnela tekst pod wzgledem merytoryki i gramatyki. Spoko ja sie za to nie biore. Jak cos ewidentnie mnie kole w oczy to jedno zamykam i czytam dalej. Ogolnie jak widze gdzies w opisie angst lub smierc glownej postaci to omijam szerokim lukiem. Gdy nie patrze na opisy a zaglebie sie w tekst i gdzies po drodze wychodzi ten caly smutek, i zal to az bije sie w piers, ze ominelam opis. Jednakze ten tekst jest wporzadku, smutny ale i utrzymujacy nutke nadzieji, ze bedzie lepiej tylko trzeba troche poczekac. Dzieki za tlumaczenie, weny zycze Smile
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]   

Powrót do góry Go down
 
[HP][T][M] Niebiański język [SS/HP]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: