IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP][mM] Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie

Go down 
AutorWiadomość
Myst
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 321
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [HP][mM] Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie   Nie Maj 01 2016, 13:25

Fandom: Harry Potter
Autor: Myst
Beta: tymczasowo brak
Pairing: HP/SS, bo co innego mogłabym napisać
Gatunek: humor, lekka parodia?
Ostrzeżenia: kanon, co to jest kanon?
N/T: Ten tekst jest jednym z najgłupszych tekstów, jakie napisałam. Czujcie się ostrzeżeni.

Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie
(Harry nigdy nie złamał tej zasady. Nie, żeby mu to w czymkolwiek pomogło.)

Walentynki w Hogwarcie zawsze niosły z sobą naprawdę dziwne wydarzenia. Jednak w tym roku dzięki Irytkowi przebiły wszystko, co w ciągu swoich siedmiu lat nauki widział Harry, a należy zastrzec, że widział naprawdę wiele. Mały poltergeist znalazł gdzieś pęczki jemioły i porozwieszał ją po całym zamku tak, aby trudno było ją dostrzec. Problem polegał na tym, że na jemiołę został swego czasu rzucony bardzo zmyślny czar, którego nawet dyrektor nie był w stanie złamać. Jeżeli dwie osoby znalazły się w jego zasięgu, to aby obszar opuścić, musiały się pocałować. I to nie byle jak, ale z języczkiem.

Harry przypuszczał, że te pęczki jemioły były niewykorzystanym żartem Huncwotów, bo jakoś nie potrafił sobie wyobrazić, aby Fred i George byli w stanie odpuścić sobie coś takiego. W każdym razie cały ten raban z jemiołą nie robił na uczniach Hogwartu zbyt wielkiego wrażenia, do czasu, aż jakaś szóstoroczna Krukonka została zmuszona do pocałowania Albusa Dumbledore’a. To zasiało wśród uczniów prawdziwą panikę.

Nauczony doświadczeniem Harry, zdawał sobie sprawę, że jego życiem, dopóki nie jest ono zagrożone, rządzi pech. Zatem przypuszczał, że prędzej czy później będzie musiał pocałować kogoś z grona pedagogicznego, ale kiedy utknął na korytarzu ze Snape'em, nawet broda Albusa wydawała mu się bardziej atrakcyjna.

Snape wyglądał, jakby miał wyjść z siebie i stanąć obok. Zamiast tego z rządzą mordu wpatrywał się w jemiołę, podczas gdy Harry starał się na zmianę, nie zemdleć i udawać, że nie istnieje. W obu czynnościach miał całkiem niezłe doświadczenie.

Nagle Snape zaszczycił go równie przerażającym co zdeterminowanym spojrzeniem i nim Harry zdążył jakkolwiek zareagować, doskoczył do niego, pociągnął za szaty do góry i pocałował w taki sposób, że Harry miał wrażenie, że właśnie dostąpił nirwany. Po chwili, która dla Pottera trwała zdecydowanie zbyt krótko, Snape puścił go i bez słowa odszedł, zostawiając chłopaka w całkowitym szoku i z miękkimi nogami.

Harry nie miał pojęcia jak jeden pocałunek mógł całkowicie zmienić jego stosunek do Mistrza Eliksirów, ale przypuszczał, że miało to związek z nastoletnim popędem seksualnym. Nie roztrząsając tego dłużej, odwrócił się na pięcie i pobiegł za Snape'em z nadzieją, że po drodze trafią na jeszcze jedną jemiołę.

___________________________________



To grant another chance means to give opportunity to correct past mistakes.

Konstruktywny komentarz jest na wagę złota, ale komentarz ubogi wciąż jest lepszy od jego braku,
więc zamiast pisać epopeję pod jednym tekstem, rozdziel swój słowotok na kilka ff.

~Mądrości internetowe, autor nieznany

Ciężko znaleźć takich ludzi co mają obsesję jak my.
~DC


Brać bannerki do podpisów! Nie po to robię, żeby leżały. Very Happy
Powrót do góry Go down
http://motylebezskrzydel.blogspot.com/
Havoc
Skryba
Skryba
avatar

Female Liczba postów : 35
Rejestracja : 24/11/2015

PisanieTemat: Re: [HP][mM] Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie   Nie Maj 01 2016, 18:27

Myst napisał:
Mały poltergeist znalazł gdzieś pęczki jemioły i porozwieszał po całym zamku tak, aby trudno było dostrzec.
To powtórzone jest nieco niezgrabne.
Myst napisał:
Zamiast tego z rządzą mordu wpatrywał się w jemiołę, podczas gdy Harry starał się na zmianę, nie zemdleć i udawać, że nie istnieje. W obu czynnościach miał całkiem niezłe doświadczenie.
Love. <3
Myst napisał:
Harry nie miał pojęcia jak jeden pocałunek mógł całkowicie zmienić jego stosunek do Mistrza Eliksirów, ale przypuszczał, że miało to związek z nastoletnim popędem seksualnym.
Przecinek po pojęcia, bo jak wprowadza zdanie podrzędne. I mistrza eliksirów (choć pewnie wszystkie fanki Snape'a mnie za to zabiją, bo jak to bez podkreślenia szacunku przez narratora. Niestety, trzecioosobowy typek ma gdzieś jakieś tam uwznioślenie postaci).


Ahahaha, to rzeczywiście było nieco durne, ale uśmiałam się. Boże, wizja biegnącego Pottera mnie urzekła. Generalnie już od zdania z języczkiem miałam niezły ubaw.

___________________________________

Powrót do góry Go down
DreamsConstellation
Stenograf
Stenograf
avatar

Female Wiek : 25
Skąd : Neptun
Liczba postów : 93
Rejestracja : 01/11/2018

PisanieTemat: Re: [HP][mM] Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie   Nie Gru 02 2018, 18:22

NIE WIERZE, ŻE TO PRZEOCZYŁAM!

Pomysł genialny w swej prostocie, wepchnąć Harry'ego i Snapea pod jemiołę ♡ Nie wiem czemu wcześniej nie zauważyłam tego tekstu... Ale może lepiej, bo teraz jest idealny czas na czytanie go. A czytałam z wielką przyjemnością i chichotałam jak szalona, przez czały czas.

Podoba mi się szczególnie to, że jedna z uczennic i Dumbledore musieli się pocałować. Istnienie zaklęcia, którego Dumbledore nie potrafi złamać, jest wprost nieprawdopodobne Very Happy

Podoba mi się też bardzo Snape, który najwyraźniej chce mieć ten cyrk jak najszybciej za sobą i bez wahania przysysa się do Harry'ego.

A sam Harry, najpierw niechętny, kiedy przyszło mu utkwić pod jemiołą ze Snapem, a potem pędzący za nim w nadziei na więcej...

CUDO PO PROSTU ♡

___________________________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [HP][mM] Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie   

Powrót do góry Go down
 
[HP][mM] Nigdy nie lekceważ Walentynek w Hogwarcie
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: