IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce

Go down 
AutorWiadomość
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 508
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce   Pią Cze 17 2016, 22:44

Fandom: X-Men: Evolution
Oryginalny tytuł i link do tekstu: Excerpts of a Road Trip
Autor: archmagus
Tłumacz=: Fantasmagoria.
Beta: Wirka. :*
Zgoda: Czekam
Pairing: O dziwo, wg autorki brak (albo to ja widzę wszędzie Cherika? ...)
Gatunek: Komedia, bez wątpienia.
Ostrzeżenia: Po dłuższym czasie wracam do tłumaczenia, nie mogło pozostać bez szwanku Razz
N/T*: Znalazłam ten tekst jakoś tak w czeluściach internetu Razz . Ale generalnie, to, co warto zaznaczyć, nie trzeba znać bajki, by dobrze się przy tym tekście bawić - zwłaszcza, że autorka odnosi się tutaj bardziej do tekstu jeszcze innej autorki bardziej, niż do samej bajki. Chciałam nawet przetłumaczyć ten tekst, ale okazało się, że jest nieskończony, więc sobie podarowałam, zwłaszcza, że jego znać też nie trzeba - ja przeczytałam i tekst wcale nie bawił mnie bardziej po przeczytaniu tekstu, którym nawenowała się autorka Smile

Na życzenie F., bo ten tekst jest tak porąbany, że tylko my mogłyśmy go pokochać Very Happy

NIECH MIESIĄC ANIMOWANY POCZUJE SIĘ DOCENIONY TYM TEKSTEM, o.


Na przejażdżce


— Jesteś pewien, że to dobry pomysł?
— Oczywiście, że jestem pewien. Właśnie spędziliśmy sporo czasu paradując jako bezmyślne zombie - zasługujemy na przerwę.
— Prawdopodobnie masz rację. Ale nie wiemy, gdzie właściwie jedziemy.
— O to chodzi, Charles. Nazywa się to ”przejażdżka” - jedziemy dokądkolwiek chcemy.
— Brzmi bezsensownie.
— Dlaczego ty zawsze musisz być tak źle nastawiony?
— Nie ja jeden myślałem na studiach, że to głupie zachowywać się jak superbohaterowie.
— Chciałeś, żebyśmy ochraniali bibliotekę. Jacy złoczyńcy atakują bibliotekę?
— Zawsze robisz głupie rzeczy, gdy jesteś złoczyńcą.
— Czy ja kiedykolwiek zaatakowałem bibliotekę?
— Cóż… nie.
— Dokładnie. Żaden szanujący się złoczyńca nie atakuje biblioteki.



— Zaatakowałeś muzeum.
— Argh! Miałem w tym swój cel!
— Wciąż, to muzeum. To jest równie złe, jak biblioteka.

...

— Nie, nie jest. Muzea dbają o te wszystkie obdarzone szacunkiem rupiecie.
— Tylko, jeśli jesteś nerdem.

~*~*~*~*~
— Spakowałeś się już?
— Nie.
— Co? Czemu nie?
— Nie potrafię wymyślić, gdzie wsadziłem swoje sombrero.
— I… dlaczego w ogóle potrzebujesz sombrero?
— Czemu nie?
— Ciebie już nie da się naprawić.
— Ale przynajmniej mamusia mnie kocha.

~*~*~*~*~
— Mogę prowadzić?
— Znasz odpowiedź na to pytanie.
— Ale ja chcę prowadzić!
— Jakże mi przykro.
— Jesteś wredny! Nigdy nie pozwalasz mi prowadzić…
— Nigdy nie przejmowałeś się opanowaniem tego, jak dokładnie działa ręczny hamulc - to twoja wina.
— Nie potrzebuję hamulców.
— Nie potrafię sobie wyobrazić, skąd Kitty ma swoje umiejętności prowadzenia samochodu. Nawet jeśli mógłbyś operować hamulcami, wciąż pozostajesz okropnym kierowcą.
— To, że masz mercedesa, wcale nie znaczy, że jesteś najlepszym kierowcą na świecie.
— Tak właściwie, to dokładnie to znaczy.
— Proszę?
— I stracić życie w wypadku samochodowym? Spasuję.
— Nie rozbijemy się.
— Jakim niby cudem mamy się nie rozbić, gdy tak właściwie ty nie możesz się zatrzymać i ledwo jesteś w stanie prowadzić?
— Upewnisz się, że w nic nie uderzymy.
— Na pewno nie.
— Daj spokój - wiesz, że potrafisz to zrobić.
— Oczywiście, że potrafię, ale dbam o to, byś się sam nie zabił od college’u. Jestem już tym zmęczony.
— Och, nie wyobrażaj sobie, że jesteś w tym taki dobry. Nie powstrzymałeś mnie przed pójściem na tą zjeżdżalnię w korytarzu w akademiku.
— To dlatego, że jesteś idiotą.
— Ale masz tak dużo wprawy w zapewnianiu mi bezpieczeństwa!
— Tylko dlatego, że zawsze to ja obrywam za twoją głupotę.
— Nieprawda. Podaj choć jeden przykład!
— Naprawdę chcesz prowadzić tę grę? Dobra. Co powiesz o czasie, gdy pozwoliłem Moirze winić mnie za zepsucie twojego urodzinowego ciasta, które sam zniszczyłeś, kiedy się zjarałeś?
— Och, to się nie liczy i wiesz o tym. Moira winiłaby cię i tak.
— Tylko dlatego, że jest złym potworem.
— Czemu zawsze mówisz tak o Moirze? Zrobiła ci coś kiedykolwiek?
— Zaatakowała mnie zszywaczem biurowym.
— To nie tak, że cię to zraniło.
— To fakt się liczy. Jest demonem w ludzkiej postaci.
—  Czy naprawdę musisz ją tak nazywać?
— Muszę? Nie. Czy to prawda? Owszem.
— Cóż, to tylko twoja wina. Mogłeś postarać się bardziej.
— Znienawidziła mnie w momencie, w którym wszedłem do pokoju. Wszystkie twoje dziewczyny mnie nienawidzą. Amelia jest szatańską wiedźmą, bez wątpienia. Tak samo Gabrielle - wzdrygam się za każdym razem, kiedy tylko pomyślę o tej harpii.
— Nigdy nie dajesz im szansy.
— Nienawidzą mnie!
— Cóż, jeśli to ma sprawić, że poczujesz się lepiej - mnie też nienawidzą.
— Och, to dobra nagroda pocieszenia.
— Więc mogę prowadzić?

~*~*~*~*~
— Czemu znowu pozwoliłem ci prowadzić?
— Ponieważ masz słabą wolę.
— Tak jak mówiłem, rozbiłeś, a potem wysadziłeś w powietrze nasz jedyny środek transportu.
— Cóż, nie możesz nas stąd po prostu lewitować?
— To bez znaczenia.
— Więc co jest?
— Nie rozumiem, jak zdołałeś to zrobić. Znaczy, to rzeka. Widziałeś, że się zbliża mile temu. I nadal wpłynąłeś prosto w nią!
— Miałeś nacisnąć hamulce.
— Spałem!
— Więc, nauczyłeś się swojej lekcji.
— Myślę, że zostawię cię tutaj teraz i pozwolę wymyślić, jak wydostać się z tej wyspy.
— Zrób to, a powiem wszystkim o twoim mokrym, łóżkowym problemie.
— Jaki łóżkowy, mokry problem?
— Ten, o którym wszyscy się dowiedzą.
— Czasami tak bardzo cię nienawidzę...

~*~*~*~*~
— Widzisz? Nie jest miło? Ładny hotel z dużym barem. Masz szczęście, że postanowiłem lewitować cię z tej przeklętej wyspy.
— Gdzie jest mój drink?
— Właśnie go wypiłeś.
— Nie śmieszne, Erik. Gdzie jest mój drink?
— Nie kłamię. Już go wypiłeś.
— Wiem, że jestem pijany, ale nie aż tak.
— Widzisz tę pustą szklankę naprzeciwko siebie?
— No i?
— No i to jest szklanka, gdzie miałeś swego drinka.
— Więc gdzie jest alkohol?
— Już go wypiłeś.
— Naprawdę? Był dobry?
— Skąd mam wiedzieć?
— Nie wiem.
— Doprawdy, Charles, ty...
— Ćśśś, widzisz te dziewczyny o tam? Lustrują nas wzrokiem!
— Ha. Ha. Bardzo śmieszne, Charles.
— Jestem poważny. Spójrz na nie. Są gorące. Mam dzisiaj szczęście!
— Co ty… łał.
— Wiem. Teraz, uśmiech i pomachaj.
— Przestań się tak szczerzyć!
— Niszczysz mój styl! Używam swojego seksapilu.
— Nie posiadasz żadnego.
— Tylko dlatego, że ty go nie masz, nie znaczy że nikt go nie posiada. Spójrz, uśmiechnęły się. A ty drwiłeś z mojego uśmieszku.
— Są prawdopodobnie zbyt pijane, żeby uświadomić sobie, że jesteś łysy i brzydki.
— Nie jestem łysy. Jestem ogolony.

~*~*~*~*~
— Możesz przestać się śmiać, odstraszysz te dziewczyny.
— Nie mogę odstraszyć czegoś, czego tutaj nie ma.
— Spójrz - idą do nas.
— Zamawiam blondynę.
— Pieprz się. Ja chciałem blondynkę.
— Jestem starszy. Byłem zombie dłużej. Mieszkam z Pyro. Pietro jest moim synem. Biorę blondynę.
— Okej. Teraz, zachowuj się albo żaden z nas nie będzie miał szczęścia tego wieczoru.

~*~*~*~*~
— To nie jest śmieszne.
— Trochę jest.
— Powiedziała, że wyglądam jak jej dziadek!
— Prawdopodobnie jesteś wystarczająco stary.
— Powiedziała także, że ty wyglądasz, jakbyś nosił pieluchy dla dorosłych.
— Co powiedziała? Jak śmiała?
— Masz rację, to jest trochę śmieszne.
— Nie noszę pieluch! Nigdy w swoim życiu nie nosiłem pieluch! Nie będę tolerował takiej zniewagi! Mój honor nie pozwala na to!
— Nie sądzisz, że trochę przesadzasz?
— Nazwała cię starym.
— Masz absolutną rację. Spalmy to miejsce.

~*~*~*~*~
— Teraz czuję się zrelaksowany. Nic tak jak trochę bezmyślnej destrukcji nie potrafi dać odpoczynku nerwom.
— Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele stłumionego gniewu mam w sobie. To smakowało naprawdę dobrze.
— Zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy teraz prawdopodobnie poszukiwanymi kryminalistami?
— Ale było warto.

~*~*~*~*~
— Głupi X-Meni wyśledzili nas i zrujnowali zabawę.
— Najwyraźniej wyszkoliłem ich zbyt dobrze.
— Najwyraźniej.
— Przepraszam, stary przyjacielu. Zgaduję, że to koniec naszej wycieczki.
— Cóż, było zabawnie. Może powtórzymy to kiedyś.
— Oczywiście, że tak. Ale musimy poczynić wcześniej trochę przygotowań.
—  Wiem. Przed naszą następną wycieczką potrzebujemy sfingować swoją śmierć tak, żeby nikt nas nie szukał.
— Dokładnie.

___________________________________






Ostatnio zmieniony przez Fantasmagoria. dnia Pon Sty 02 2017, 03:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumpolish.com
Havoc
Skryba
Skryba
avatar

Female Liczba postów : 35
Rejestracja : 24/11/2015

PisanieTemat: Re: [X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce   Nie Cze 19 2016, 03:40

Komentarz stricte techniczny w ramach akcji komentatorskiej (nie zabij XD).

Cytat :
Tłumacz=:
Wkradł się jakiś znak równości.
Cytat :
Właśnie spędziliśmy sporo czasu paradując jako bezmyślne zombie - zasługujemy na przerwę.
Właśnie spędziliśmy sporo czasu, paradując jako bezmyślne zombie zasługujemy na przerwę.
Imiesłowy zakończone na -ąc, -łszy i -wszy wydziela się, a z kolei myślniki zapisuje się za pomocą półpauzy lub pauzy, nie dywizu.
Cytat :
Nazywa się to ”przejażdżka”
Poprawny cudzysłów wygląda tak: „”.
Cytat :
— Wciąż, to muzeum.
To nie brzmi dobrze. Owszem, mam jednego znajomego, który mówi w ten sposób, ale jest anglistą i tworzy angielskie kalki w miejscach, w których nawet nie funkcjonują. XD O lol, właśnie zerknęłam do oryginału i się zdziwiłam, bo zdanie nie brzmiało "Still, it's a museum". Tak czy inaczej przetłumaczona fraza brzmi jak kalka.
Cytat :
Nigdy nie przejmowałeś się opanowaniem tego, jak dokładnie działa ręczny hamulc - to twoja wina.
hamulec
Cytat :
Nie powstrzymałeś mnie przed pójściem na tą zjeżdżalnię w korytarzu w akademiku.
Jeżeli mają się posługiwać normą wzorcową, to zjeżdżalnię. Jeżeli nie - olej uwagę. Razz
Cytat :
—  Czy naprawdę musisz ją tak nazywać?
Wkradła się podwójna spacja po myślniku.
Cytat :
— Nie śmieszne, Erik.
Nieśmieszne (ale lepiej brzmiałoby np. Bardzo zabawne).
Cytat :
Teraz, zachowuj się albo żaden z nas nie będzie miał szczęścia tego wieczoru.
A teraz zachowuj się albo żaden z nas nie będzie miał szczęścia tego wieczoru.
Cytat :
—  Wiem. Przed naszą następną wycieczką potrzebujemy sfingować swoją śmierć tak, żeby nikt nas nie szukał.
Wkradła się podwójna spacja po myślniku.

Nie podoba mi się sposób oddzielania poszczególnych wymian zdań za pomocą wielokropka. Tak, wiem, że autorka to sobie wymyśliła, co nie znaczy, że nie wygląda dziwnie. Btw. postaci są na tyle mało zróżnicowane, jeśli chodzi o sposób mówienia, że miałam problem, by je miejscami rozpoznać D: (dopiero w dalszej części tekstu wyraźnie zwracały się do siebie, co znacznie ułatwiło sprawę).

___________________________________

Powrót do góry Go down
Fia.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 28
Skąd : Poznań (mission completed)
Liczba postów : 276
Rejestracja : 23/12/2014

PisanieTemat: Re: [X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce   Wto Sie 02 2016, 02:27

Mam brzydką manierę nie komentowania tutaj Twoich tekstów. Nie to, żebym nie robiła tego "na żywo", ale wiem, że lubisz mieć jakiś ślad pod tekstem. I w sumie nie wiem, dlaczego nie zostawiłam tu komentarza wcześniej, noale...

Sama mam czasem ochotę pójść na peron i wsiąść do pierwszego pociągu, jaki podjedzie - tak po prostu. Może to nie do końca to samo, jak ruszyć w nieznane autem, ale... może kiedyś się skusimy na krótką "przejażdżkę"?

Cytat :
— Wciąż, to muzeum. To jest równie złe, jak biblioteka.
A oto pamiętne zdanie, nad którym debatowałyśmy... Zgoda, może brzmi trochę jak kalka, ale to Twój styl. I nie chciałaś mnie słuchać, że można to zmienić, więc tylko tak zaznaczam, że pamiętam. Swoją drogą - jestem całkowicie za napadaniem na muzea. Kiedy napadniemy na Luwr? Albo chociaż na MPW?

Cytat :
— Nigdy nie przejmowałeś się opanowaniem tego, jak dokładnie działa ręczny hamulc - to twoja wina.
Hamulc? Hamulc? *turla się ze śmiechu, i na pewno sprzeda to Młodej w samochodzie kiedyś*

Moira? Demonem w ludzkiej postaci? Czy jest na sali egzorcysta? Może uda się ją wreszcie przepędzić - raz, a dobrze. Jakże marzy mi się, żeby zniknęła...

Cytat :
— Więc, nauczyłeś się swojej lekcji.
Czy ten przecinek jest tam niezbędny? Dość koślawo mi wygląda. Weź coś z nim zrób, zanim zacznie płakać, że jest wytykany palcami razem z resztą zdania, co?

Cytat :
— Gdzie jest mój drink?
— Właśnie go wypiłeś.
Mam nadzieję, że sama nigdy z czymś takim nie wyskoczę. A jeśli wyskoczę, to masz pełne prawo się ze mnie śmiać.

Cytat :
— Wiem. Przed naszą następną wycieczką potrzebujemy sfingować swoją śmierć tak, żeby nikt nas nie szukał.
— Dokładnie.
A szpiedzy mojej mamy i tak nas dopadną... *wybacz, nie mogłam się powstrzymać*


Podsumowując, tekst nadal jest zabawny. W sumie nie mam nic przeciwko dialogówkom, szczególnie, że tutaj didaskalia czy cała oprawa mogłyby zniszczyć ten specyficzny humor. Naprawdę prawie wyobraziłam sobie opisane tu sceny, co jest wyczynem o tej godzinie. Brawo.

Weny,
F.

___________________________________

                           
Powrót do góry Go down
Nemuri
Skryba
Skryba
avatar

Liczba postów : 141
Rejestracja : 15/01/2015

PisanieTemat: Re: [X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce   Wto Sie 02 2016, 04:14

Tekst bomba, choć powiem szerze, że nie wszędzie wiedziałam kto daną kwestie wypowiada. No ale co narzekać, skoro sama wymiana zdań super, zabawna, i ogólnie jakoś tak umilająca wieczór.
Poza tym w sumie zastanawia mnie przedział wiekowy tych panów, bo w sumie tekst mógłby być i do ich wersji młodzieńczych - te wygłupy, szaleństwo - ale także do ich starszych wersji - gdy demencja starcza wkrada się w okowa psychiki i doprowadza do takich sytuacji, bądź tak oryginalnych pomysłów.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce   

Powrót do góry Go down
 
[X-Men: Ev][T][M] Na przejażdżce
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Anime & Manga/Komiks & Serial/Film animowany :: Ogólne :: +12-
Skocz do: