IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [HP][M] What have you done? [SS/GG]

Go down 
AutorWiadomość
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 508
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [HP][M] What have you done? [SS/GG]   Pią Sty 16 2015, 08:46

Fandom: Harry Potter
Autor: Fantasmagoria.
Bety: Wirwanna i Jeanne :*. Jesteście najlepsze!
Pairing: Salazar Slytherin/Godric Gryffindor
Gatunek: Romans, Angst
Ostrzeżenia: Patos, smutek i tak dalej. Songfic.
N/A: Tak mnie natchnęło, bo tak. Oto piosenka, którą niecnie wykorzystałam: https://www.youtube.com/watch?v=WKtapZFSs7c Very Happy. Wszystkie podkreślone i skursywowane fragmenty tekstu są wycinkami z mojego autorskiego tłumaczenia tekstu tej piosenki lub też Wirkowo-Jeannowego pomysłu na to. Tytuł zostaje po angielsku z oczywistego powodu, bo skoro to piosenka angielojęzyczna, to nie będę jej tłumaczyć tytułu bezpośrednio w tytule ;d Tekst jest ciężki w odbiorze ponoć, ale co kto lubi Very Happy Pisany głównie dla samej siebie i właśnie dla Wirki, bo dzielnie wspiera mnie w moich akcjach, jest mi ogólnie podporą w życiu, lov ya <3.

What have you done?


Przyjemny chłód jesiennego wiatru atakuje mnie od razu, gdy otwieram okiennice. Nie mam nic przeciwko - temperatury jesieni są o wiele bardziej znośne niż te letnie, choć może noce o tej porze roku znajduję jako te trochę mniej atrakcyjne. Chociaż dzisiejsza jeszcze nie jest najgorsza - chmury nie zasnuwają nieba i niemal - niemal - mogę zobaczyć wszystkie obecne teraz na nim konstelacje. Nie widzę jednak Gwiazdozbioru Lwa i zastanawiam się, czy już zniknął*, czy jedynie się przede mną chowa znając me zamiary i nie pochwalając ich. Cóż, gdybym tylko mógł… chciałbym mieć inne możliwości niż krzywdzić osobę, którą kocham.

Wątły płomień świecy jest jedynym źródłem światła w sypialni, ale nie przejmuję się tym - nie potrzebuję widzieć niczego dokładnie. Myślę, że to nawet lepiej, iż oświetla jedynie ostre rysy twej twarzy, bez tych wszystkich “miękkich” części, zawsze tak przyjemnie ciepłych, gdy dotykam ich dłońmi lub ustami. Pozwalam sobie wtedy uważać, iż jesteś tak hardy, jak mówią - a nawet w to uwierzyć. Mimo to wiem, że to nieprawda i bardzo łatwo można cię złamać - jeśli tylko wie się jak.

Powiedz, czy miałbyś coś przeciwko, gdybym cię zranił? Sprawił, że pękniesz niczym wyschnięta gałąź lub bardzo wysłużona różdżka? Roztrzaskał, jak bardzo kruche szkło lub nieostrożnie przechowywana porcelana? Spowodował, iż rozsypiesz się na kształt przepalonego drwa w kominku?

Przewracasz się na drugi bok, mamrocząc coś pod nosem, a ja jedynie czuję lekkie ukłucie zawodu, iż już nie mogę patrzeć na twą twarz: choć doskonale zdaję sobie sprawę, że twoje włosy potrafią być równie absorbujące. Nawet teraz, migoczący przez nagły podmuch wiatru płomień, bawi się nimi, nadając im różne odcienie według swego uznania.

Podejrzewam, że nie. Nie naprawdę. W końcu zawsze mi wybaczasz, bo wiesz kim jestem, jaki jestem. Ach, ale gdyby chodziło jedynie o ciebie, wszystko byłoby takie proste, takie piękne. A tymczasem to pogmatwane bardziej niż umysł Roweny, brzydsze od ogrodu Helgi i nigdy nie chodziło o ciebie mniej.

Lecz mam pełną świadomość, że i tak się w to wplątasz, i tak byś się wplątał, nawet gdybym cię ostrzegł. Dlatego tego nie robię. Nie lubię zbyt kłopotliwych sytuacji, a ta z pewnością taka by była. Nie, lepiej przemilczeć i zwyczajnie odejść - bez szumu, czy chociażby wyjaśnienia.

Ja… czekałem na kogoś takiego, jak ty. Ale zrozum, że muszę.

Chociaż chciałbym nie móc. Wtedy także byłoby prościej. Zawsze uważałem, że czarodzieje niezdolni do podążania za swoimi ambicjami, zgodnie ze swymi przekonaniami nie są wystarczająco godni tego, by się nimi nazywać. Teraz jednak, zaczynam wątpić, czy dotyczy to każdego, w każdej sytuacji...

Dlaczego los przynosi nam cierpienie?

_*_*_*_*_*_*_*_*_

Coś ty zrobił?

Dźwięk rozbijanego kryształu rozniósł się echem w cichym pomieszczeniu, gdy za mocno zacisnąłem palce na kielichu. Warknąłem głucho na krew skapującą z mych dłoni, mimo że było to niedorzeczne.

Tak samo jak cała ta sytuacja.

Odchodzisz? Dobre sobie, głupia kartka. I co, jaki jest powód tego, że nie powiedziałeś mi tego w twarz? Poza - oczywiście - twoim osławionym tchórzostwem? Och, czy jak ty to wolisz nazywać: “racjonalnym nie pakowaniem się w kłopoty, kiedy można ich uniknąć”. Chciałbym ci tak całkiem racjonalnie przyłożyć w pysk.

Ja… czekałem na kogoś takiego, jak ty. Jednak teraz mi się wymykasz.

A ja nie mam pojęcia, jak niby miałbym to powstrzymać… powstrzymać ciebie. Nie wiem nawet, czy mógłbym to zrobić. Pozwoliłbyś mi na to? Zaakceptowałbyś, gdybym podniósł cię z popiołów, niczym feniksa? Przyzwoliłbyś, bym dbał o ciebie, jak troszczy się o bardzo kruche szkło lub zabytkową porcelanę? Zgodziłbyś się, jeśli sprawiłbym iż byłbyś równie cenny, co nowa różdżka?

Porywisty wiatr otworzył okiennice, które z trzaskiem odbiły się od ściany i zachybotały w zawiasach, grożąc wypadnięciem z nich. Nie przejąłem się tym - i tak planowałem wstawić w okna szklaną taflę na modłę rzymskich panów. Może przynajmniej wtedy zostałbym zmuszony, abym zrobił to szybciej i nie narażał ludzi w zamku na zamarznięcie, gdy przyjdą mrozy.

Myślę, że pomiędzy nami ciąży klątwa. Między mną, a tobą. Tylko tak mogę wytłumaczyć to, co się teraz dzieje. Obecnie niemożliwym wydaje mi się, żebyś naprawdę tego chciał. Odejść. Znam cię, wiem kim jesteś i jaki jesteś. Nie zrobiłbyś niczego takiego bez powodu… nie mnie. Więc to nie ja stanowię problem, nie osobiście. Chciałbym, żeby ta kartka powiedziała mi więcej niż krótkie Żegnaj.

Coś ty zrobił? Wiem, że lepiej byłoby gdybym przestał próbować…

_*_*_*_*_*_*_*_*_

Przecież wiesz, że powinieneś przestać próbować. Wiesz, że nie ma tutaj zaprzeczenia.

Nie okażę ci teraz litości, skoro tak uparcie dążysz do prawdy. Tyle razy prosiłem, byś dał sobie czasem spokój… abyś odpuścił w sprawach, które najwidoczniej przerastają twój prosty, naiwny umysł. Wspaniały, piękny umysł.

Wiem, że nie można naprawić błędów. To już koniec. Naprawdę. Moje odejście… to był nasz ostatni rozdział. Naprawdę nie wiem, czemu uparłeś się, by pisać jeszcze epilog. To się nigdy nie udaje. Lepiej zostawić kilka niezapisanych kart, niż kończyć coś raz na zawsze, definitywnie. Coś ty zrobił?

Nie powinienem wracać. Nawet Wężownik wolał skryć się za chmurami, tak rzadko zakrywającymi niebo w lecie, niż pozwalać mi na siebie patrzeć. Nie dziwię się mu. Też nie mogę na siebie patrzeć, zakryłem wszystkie lustra. Nienawidzę ludzi, którzy łatwo zdradzają samych siebie.

Pomiędzy nami ciąży klątwa. Między tobą, a mną. Tylko tak potrafię wytłumaczyć to, co się teraz dzieje. To, że zawsze mnie znajdujesz, choćbym uciekł na najdalszy kraniec świata. Nie umiem wyjaśnić tego, że mimo wszystko nie potrafię być na ciebie zły.

Ale nie upadnę, nie odpuszczę. Słyszałeś kiedyś o kochaniu kogoś,w klatce i wypuszczeniu na wolność? Jeśli wróci, to jest twoje. Jeśli nie, to nigdy twoje nie było. Jestem twój. Wróciłem. Ale teraz to ty musisz mnie wypuścić... Wiesz o tym, ale nadal się okłamujesz. A ponoć brzydzisz się kłamstwem. To takie… obłudne. Zawsze, gdy chodzi o nas obaj popisujemy się zatrważającą hipokryzją. I brakiem rozsądku.

Nienawidzę cię. Coś ty zrobił?

_*_*_*_*_*_*_*_*_

Miałbyś coś przeciwko, gdybym cię zabił? Rozpruł wnętrzności, potrzaskał kości i wyrwał ten kłamliwy język? Bo mam ochotę. Nigdy nie czułem takiej wściekłości, na nikogo. Jak mogłeś mi to zrobić? Jak mogłeś to robić znów, i znów, i znów? Nie rozumiem cię już. Myślę, że ty siebie też nie, ale to już nieistotne. Stałeś się moim najgorszym wrogiem.

Jak mogłeś? To biedne dziecko… naprawdę zasłużyło na swój los? Czy to po prostu zemsta na mnie, za zmuszenie cię do powrotu? A może chciałeś dopilnować, żebym nigdy tego nie powtórzył? Cóż, udało ci się. Nosisz nienawiść, której ja nie czuję i zupełnie nie rozumiem dlaczego. Naprawdę aż tak nie cierpisz mugolaków, że jesteś w stanie zabić? Bo ja nie potrafię nienawidzić tak bardzo…

Miałbyś coś przeciwko, gdybym cię zabił? Miałbyś coś przeciwko, gdybym spróbował? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chyba nie. A ja nie potrafię tego znieść.

To już koniec. Dlaczego los przynosi nam cierpienie?

_*_*_*_*_*_*_*_*_



* jak wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiazdozbi%C3%B3r_Lwa) mówi, konstelacja ta widoczna jest na niebie tylko do 16 września - stąd wątpliwość Salazara.
** wszyściutko co jest podkreślone i zarówno pochylone jest z tej piosenki: http://www.tekstowo.pl/piosenka,within_temptation,what_have_you_done.html

___________________________________




Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumpolish.com
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 28
Liczba postów : 899
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [HP][M] What have you done? [SS/GG]   Sob Sty 17 2015, 02:28

Ten tekst może się nie spodobać połowie, a nawet 3/4 czytającym. A szkoda.

Chociaż pełzające Węże powinny być bardziej otwarte na poezje o swoim opiekunie, prawda?

To są te mroki poetycko uczuciowe, emo wylewność emocjonalna, którą lubię. Bo lubię się taplać w tego typu angście, w patosie totalnym, ale właśnie tak ładnie w słowa ujętym. Zresztą, song ficki rządzą się swoimi prawami, a do tej piosenki, inaczej być po prostu nie mogło. To taki apel i wołanie, ostatni rozpaczliwy krzyk krzywdy, niezrozumienia, żalu za tym, co mogło być, ale nie było, co stało się w wyniku nieporozumień i burz ze ścierających się energii.

Nie wiem właściwie czemu, ale tak do mnie trafiłaś, że zacinałam się parę razy i czytałam akapity od nowa, by dowiedzieć się, czy ja to dobrze rozumiem, i czy ja na pewno czytam o Godricu i Salazarze, czy to nie w mojej głowie przypadkiem są te myśli? I czytam kolejny raz tej nocy i moje myśli się nie zmieniły. Wciąż widzę to samo, czuję właściwie tak samo. Trafiłaś tym do mnie, myślę, że w kwestii tej właśnie warstwy emocjonalnej myślimy podobnie po prostu, albo uderzamy w podobne nuty. Choć może nie powinnam dłużej siedzieć w Twoich angstach, bo to jest trochę jak kopanie grobu pod sobą, czyż nie? Ale z drugiej strony, nie potrafię sobie tego odmówić.


I taki obraz mi przed oczami migał, więc go poszukałam, by Ci pokazać:



I jeszcze, czytając po raz kolejny, miałam w głowie cały czas fragment

"A million little pieces we've broken into
A million little pieces I've stolen from you"


I z tym obrazkiem


Przepraszam, w mojej głowie to wszystko ma sens -.-

Taka wizja tych dwóch panów do mnie przemawia. Nie ta szczęśliwa choć ukryta, ale właśnie taka. Dziękuję Fan, za ten tekst i Twoje wsparcie w trakcie akcji, na którą powstawał
W:*

___________________________________

Powrót do góry Go down
 
[HP][M] What have you done? [SS/GG]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Harry Potter :: Slash :: +12-
Skocz do: