~.Imaginarium.~
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksRejestracjaSzukajZaloguj

 

 [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPią Cze 14 2019, 11:41

Tytuł: 365 dni z Mystrade
Oryginalny tytuł: 365 Days of Mystrade
Autor: CommunionNimrod, Copgirl1964, GooberFeesh
Relacje: Mycroft Holmes/Greg Lestrade, Sherlock Holmes/John Watson
Zgoda na tłumaczenie: Czekam
Tłumaczenie: Lampira7
Beta: PersianWitch
Link: https://archiveofourown.org/works/1278532/chapters/2645731

Rozdział 1: Nowy początek

Pierwszą rzeczą, którą Greg zauważył w chwili, gdy się obudził był intensywny ból głowy. Jęknął, zaciskając szczelnie powieki chociaż nigdy nie otworzył oczu, próbując ocenić sytuację. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz obchodził tak hucznie Nowy Rok jak wczoraj. Miała to być zwykła impreza biurowa, ale wszyscy upili się zbyt szybko. Starał zebrać się do kupy i przypomnieć sobie wszystko oraz…

Pościel, pod którą leżał, nie wydawała mu się znajoma. Zmarszczył brwi i wreszcie zmusił się do otworzenia oczu, by ujrzeć w ogóle nieznaną mu przestrzeń. O kurwa, z kim wrócił do domu? Można było pomyśleć, że znów był nastolatkiem. Spojrzał w dół na swój nagi tors i zauważył porozrzucane po podłodze ubrania, a potem parasol w kącie.

Parasol?

To był parasol Mycrofta Holmesa.

Jego brązowe oczy otworzyły się szeroko, a szczeka opadła. Zaprosił Mycrofta na imprezę i był mocno zaskoczony, gdy ten szykowny mężczyzna się pojawił. Od pewnego czasu miał pewne uczucie przywiązania oraz intymne myśli o polityku, ale dał sobie z tym spokój, bo i tak nigdzie by z tym nie zaszedł. Tylko wydawało się, że jednak tak się stało. Wrócił do domu z Mycroftem. Jak daleko się posunęli?

Był pogrążony w zdumieniu, gdy omawiany mężczyzna wszedł do sypialni z dwoma kubkami, z których unosiła się para. Miał na sobie ciemnoniebieski szlafrok, zawiązany ciasno w talii, a jego zwykle idealnie ułożone włosy były potargane od snu i, jak przypominał sobie Greg, od innych bardziej zabawnych zajęć. Cienkie brwi Holmesa uniosły się, gdy nawiązali kontakt wzrokowy.

— Ach, inspektorze — zaczął Mycrosoft spokojnym, ale niepewnym głosem. — Kawa?

Greg usiadł powoli z szelmowskim uśmieszkiem. Wyciągnął rękę, by wziąć oferowany napój i przesunął się, gdy drugi mężczyzna dołączył do niego na łóżku.

— Wydaje mi się, że mamy już takie formalności za sobą. Czy może się mylę? — zapytał. — Mów mi Greg.

— Masz rację, Gregory.

Greg przewrócił oczami i zaśmiał się. Wziął kilka łyków kawy, po czym odłożył ją na bok i odwrócił się w stronę młodszego mężczyzny.

— Więc, ostatniej nocy… — zaczął nieco niezręcznie.

— Może znaczyć wiele albo mało, w zależności od tego co wolisz.

Mycroft przybrał swój normalny, ostrożny ton. Taki, jakiego używał, gdy omawiali sprawy lub rozmawiali o Sherlocku. Miał niemalże sztywną postawę i nie patrzył na niego.

— Tak — powiedział powoli Greg. Jego ton głosu wystarczył, by Mycroft spojrzał na niego. Jego wzrok wyrażał niespodziewane zaciekawienie. — W zależności co wolę…

Zanim Mycroft zdążył powiedzieć coś więcej, Greg pochylił się i pochwycił jego wąskie wagi w delikatnym i namiętnym pocałunku, który wiele znaczył dla nich obu.


Ostatnio zmieniony przez Lampira7 dnia Pon Lip 06 2020, 04:26, w całości zmieniany 49 razy
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPią Cze 14 2019, 14:14

Rozdział 2: Budząc się samotnie

Greg Lestrade zawsze zasypiał przy swoim partnerze, ale prawie zawsze budził się sam.

To była dziwna rzecz. Coś, do czego nie był przyzwyczajony. Można byłoby pomyśleć, że powinien już do tego przywyknąć, ale wciąż nie mógł. Kiedy wcześniej był w związku małżeńskim to albo wstawali razem, albo to on pierwszy się budził, robił kawę lub brał krótki prysznic, zanim musiał iść na miejsce zbrodni. Teraz jednak budził się drugi.

Mycroft Holmes pracował dla rządu brytyjskiego. Nawet po tym, jak byli ponad dwa lata w poważnym związku, Greg nadal nie wiedział, czym ten się zajmował. Nie miał z tym problemu. Jako inspektor, doskonale zdawał sobie sprawę z potrzeby zachowania tajemnicy i dyskrecji. Niestety, tajemnice dotyczyły w większości Mycrofta. Nigdy nie mogli w pełni porozmawiać o swoim dniu. Największym jednak problemem były godziny pracy.

Wiele razy Mycroft musiał wyjechać za zagranicę i nie wracał przez tydzień lub dwa. Kiedy był w domu, to przez większość czasu trzymali się blisko siebie i zasypiali przytuleni do siebie lub padali nieprzytomnie po satysfakcjonującym seksie. Zasypiali w swoich ramionach, wymieniając miękkie pocałunki i uściski. Greg spał wtedy spokojnie.

Z pewnością nie budził się w taki sam sposób jak zasypiał. Jeśli miał szczęście, to udało mu się złapać kochanka na wpół ubranego, który został nie dawno obudzony przez telefon z informacją, że był potrzebny. Jego partner zawsze uśmiechał się do niego słodko w ciemnościach i uciszał go cicho, nakłaniając go do ponownego zaśnięcia pocałunkiem. Greg, będąc senny, podporządkowywał się temu.

Greg nigdy nie narzekał. W każdym razie, nie Mycroftowi. Narzekał Sally przy kawie, gdy miał szczególnie zły poranny humor lub Johnowi po jednym lub dwóch piwach, ale nigdy Mycroftowi. To nie miało znaczenia. Mężczyzna i tak wiedział. Zawsze wiedział – był Holmsem. Niezależnie od tego, odmawiał, by się skarżyć. Mogło to być frustrujące, ale nie zamieniłby swojego związku z Mycroftem na nic na świecie.

Ta frustracja jednak sprawiła, że poranki, podczas których Mycroft był w domu, były najbardziej niesamowitym prezentem na całej powierzchni planety. Kiedy Greg obudził się i stwierdził, że jest mu cieplej niż zazwyczaj, nie mógł powstrzymać uśmiechu i obrócenia się, by wtulić się w kochanka. Mycroft wciąż spał, z jednym bladym ramieniem przerzuconym przez jego talię i twarzą wtuloną w poduszkę. Rzadko się zdarzało, by Greg obudził się przed nim. Inspektor odwrócił się powoli na bok i spojrzał na spokojny wyraz twarzy drugiego mężczyzny.

Nie mogąc się oprzeć, sięgnął i przesunął palcami po miękkich, rudawych włosach Mycrofta. Chociaż był to chwilowy, krótki dotyk, obudził on młodszego mężczyznę. Miał lekki sen, chociaż Greg przypuszczał, że miało to sens, biorąc pod uwagę jego pracę i to, że dorastał jako brat Sherlocka. Jasne, niebieskie oczy skupiły się na nim. Wciąż zaspany, ale i tak Mycroft uśmiechnął się.

— Dzień dobry, Gregory — wymamrotał.

Jego artykulacja nie była najlepsza, gdy był jeszcze pół śpiący. Było to urocze i uśmiech Grega stał się jeszcze większy.

— Dobry — odwzajemnił się Greg, przesuwając się bliżej i składając pocałunek na jego czole. — Nie masz dziś świata do uratowania?

— Na szczęście, nie — zaśmiał się starszy Holmes, zaciskając uścisk wokół tali Grega i przyciągając go do siebie.

— Tak, na szczęście.

Greg nie miał zbyt wiele okazji, by poleniuchować w łóżku z Mycroftem. Korzystał ile mógł.

— Przepraszam, Gregory, ja….

— W porządku — przerwał mu. Wiedział, za co będzie przepraszał i nie zamierzał tego słuchać. Nigdy nie rozmawiali o tym, że nigdy nie budzą się razem. Nigdy nie musieli. To była część jego pracy i wykonywał dobrą robotę (cokolwiek to było), więc Greg nie miał żadnych pretensji. — Cieszmy się tym, okej?

— Tak. Zróbmy tak.

Przytuleni do siebie, dzielili się leniwymi pocałunkami. Miękkimi, łagodnymi i nieśpiesznymi pocałunkami. Podczas tego Mycroft przesunął dłonią po plecach Grega. Po wszystkim, złożyli głowy na poduszce, drzemiąc razem.

Greg prawie zawsze budził się sam, ale kiedy tak się nie działo, to były to najlepsze poranki, o jakie mógł kiedykolwiek poprosić.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptySob Cze 15 2019, 08:29

Rozdział 3: Kawa

Było cholernie zimno. Była druga nad ranem i było tak zimno, że deszcz zaczął zamieniać się w ulewę ze śniegiem. Greg nigdy nie miał pojęcia jakim sposobem Sherlock Holmes mógł przemierzać miejsce zbrodni w tak entuzjastyczny sposób. Inspektor stał z rękami wsuniętymi w kieszenie płaszcza i opuszczoną głową, by jego twarz mogła nieco wyschnąć. Jego oddech zamieniał się w kłęby pary. John stał w pobliżu, wyglądając na jeszcze mniej zadowolonego z wyjścia z domu. Dlaczego najlepsze morderstwa musiały wydarzać się w najgorszych warunkach pogodowych? Greg przewrócił oczami.

Jego szalik był ciasno owinięty wokół szyi, ale to nie mogło powstrzymać ogólnego chłodu. Przygotowywał się psychicznie do choroby, która miała nadejść. Niestety, taka była jego praca. Był tutaj, więc musiał po prostu zrobić wszystko co było w jego mocy, by ją dobrze wykonać.

Sherlock był w trakcie swojej błyskawicznej dedukcji, machając rękami i chodząc jak zwykle, kiedy zatrzymał się w połowie zdania i wydał z siebie dźwięk zirytowanej odrazy. Greg podniósł wzrok, marszcząc brwi zmieszany tym, co się stało. Spojrzał na Sherlocka, a potem odwrócił się, podążając za jego linią wzroku. W oddali stał smukły mężczyzna pod parasolem, trzymając w ręku napój. Greg poczuł uścisk w piersi z podniecenia.

— Zaraz wracam — mruknął i wyszedł z ogrodzonego policyjnymi taśmami obszaru. Wracając do świadomości, John uniósł brew, zdezorientowany.

— Co u licha? — zapytał lekarz, patrząc na Sherlocka, który przewrócił oczami i przykucnął przed trupem.

— Oczywiście migdalą się ze sobą. To okropne.

John wydał z siebie zdziwiony nosowy dźwięk i spojrzał na dwóch starszych mężczyzn, którzy stali teraz razem pod wielkim, czarnym parasolem.

— Zawsze ci powtarzam, że powinieneś zabierać parasol ze sobą. — Mycroft zwrócił się do Grega, wyciągając w jego stronę napój, który przyniósł. — Kawa?

— Ratujesz mi życie — westchnął inspektor, biorąc gorący napój i podnosząc kubek do ust. Westchnienie ulgi, które potem nastąpiło było pełne grzechu.

— Będziesz chory — zauważył starszy Holmes, unosząc jedną brew i rzucając mu wiedzące spojrzenie.

— Nic mi nie będzie — zbagatelizował Greg, chociaż wiedział, że to nie była prawda.

— Przyjdź dzisiaj do mojego domu.

W rzeczywistości, nie była to prośba. Mycroft Holmes prawie nigdy nie pytał. Nie, żeby kiedykolwiek miał naprawdę to na myśli.

— Nie mam pojęcia, kiedy skończę… — zaczął Greg, ale uśmiechał się.

— Przyjdź do mnie, Gregory.

— Z przyjemnością.

A potem Mycroft zrobił coś, co rzadko czynił. Pochylił się, wyciągając rękę i objął Grega w pasie, całując go delikatnie. Publicznie. Po chwilowym szoku, Greg oddał pocałunek, owijając rękę w której nie trzymał kawy, wokół smukłej szyi wyższego mężczyzny. W oddali słyszał, jak Sherlock jęczał dramatycznie, ale nie przejmował się tym. Całowanie Mycrofta było niesamowitą rzeczą i zastanawiał się, czy kiedykolwiek go to znudzi. Odsunęli się od siebie zbyt wcześnie, według niego. Mycroft uśmiechał się do niego.

— Do zobaczenia — powiedział cicho, ściskając jego talię przed odejściem.

Deszcz znów zaczął padać na Grega, kiedy zaczął wracać na scenę zbrodni. Teraz jednak było mu ciepło. I to nie tylko z powodu kawy.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptySob Cze 15 2019, 12:40

Rozdział 4: Specjalna przesyłka

Mycroft pochylił się nad biurkiem opierając podbródek o dłoń, czytając dokumenty, które przeważnie nawiązywały do biznesu w Korei. Próbował się przez nie przedrzeć przez cały tydzień. Obok niego stała na wpół wypita filiżanka herbaty i komórka, po którą sięgnął, aby wysłać nową serię e-maili, by podjąć następne działania. W ciągu ostatnich czterech dni niemal nie był w domu. Zwykle wysyłał Antheę, żeby przyniosła mu ubrania na zmianę, ale biorąc pod uwagę, że ostatnio wprowadził się do niego pewien inspektor, to miał motywację, by sam wpaść po nie do mieszkania.

Ledwo się widywali, a Gregory na wpół spał, kiedy byli razem, ponieważ Mycroft mógł znaleźć wolny czas jedynie w środku nocy by wrócić do domu, przebrać się i wziąć prysznic. Jego praca była ważna i obaj byli świadomi jego długich godzin spędzonych w biurze, ale mimo wszystko było to frustrujące.

Delikatne pukanie do drzwi przyciągnęło jego uwagę. Wyprostował się, zanim pozwolił na wejście. Anthea wsunęła głowę do środka. Mycroft zastanawiał się, czy nie przyniosła mu więcej herbaty lub papierosów, ale uśmieszek na jej twarzy natychmiast temu zaprzeczył. Oparł się o krzesło i zaciekawieniem uniósł brew.

— Przesyłka dla pana, szefie — powiedziała, zanim ponownie skierowała swoją uwagę na Blackberry, z którym się nie rozstawała.

Otworzyła drzwi i do gabinetu wszedł mężczyzna w garniturze. Oczy Mycrofta otworzyły się szeroko, gdy ujrzał wazon w rękach mężczyzny, nie spuszczając z niego wzroku nawet, gdy ten został umieszczony na pustym miejscu na biurku. Dostarczyciel natychmiast wyszedł, a Anthea pozostała jeszcze przez chwilę, by popatrzeć na niego z rozbawieniem, zanim także odeszła.

Mycroft nadal się gapił. Co do licha…? Pochylił się i przesunął papiery na bok, żeby móc przyciągnąć wazon bliżej. W środku był bukiet składający się z białych i czerwonych róż z przyozdobieniem. To był… imponujący bukiet. Nigdy wcześniej w swoim życiu nie dostał czegoś takiego. Jego wrażliwy nos natychmiast wyłapał zapach: oczywiście były świeże. Mógł to stwierdzić po pierwszym spojrzeniu na nie, ale ich woń to potwierdziła. Podziwiał przez chwilę bukiet, zanim wyciągnął bilecik z plastikowej podstawki. Wiedział dokładnie, kto go wysłał, ale i tak chciał zobaczyć liścik.

„Tęsknię za Tobą. Wróć wkrótce do domu. – GL.”

Prosta wiadomość, ale taka, która sprawiła, że na twarzy Mycrofta pojawił się nietypowy szeroki uśmiech. Przez chwilę patrzył na bukiet, po czym sięgnął po komórkę i wybrał jedyny numer, którego używał częściej niż do swojego młodszego brata.

— Słucham? — rozbrzmiał szorstki głos na drugim końcu połączenia.

— Gregory Lestrade — zaczął, nie mogąc powstrzymać rozbawienia wychodzącego na wierzch w jego gładkim tonie — cóż za wyszukany sposób, by prosić o moją obecność.

— Sądziłem, że to docenisz — odpowiedział starszy mężczyzna, tak samo rozbawiony. — Chciałem zwrócić twoją uwagę.

— Och, uwierz mi, miałeś moją uwagę od dnia, w którym się poznaliśmy, Gregory.

Jego partner mruknął. To była prawda i Mycroft nie miał problemu z przyznaniem się do tego.

— Czyli… wrócisz wkrótce do domu?

Nadeszło następne pytanie, które zostało wypowiedziane niemalże nieśmiało. Mycroft rozważył swoją pracę do zrobienia, a jego uśmiech zniknął. Spojrzał na papiery przed sobą, po czym na róże.

— Tak. Wrócę dzisiaj wieczorem, jeśli wszystko pójdzie dobrze.

— Mam nadzieję.

— Ja także, kochanie. W końcu muszę właściwie podziękować ci za tak piękny, romantyczny gest.

— Obiecujesz?

Rozbawiony ton powrócił, zmieszany z czymś bardziej intymnym. Wzbudziło to mrowienie wzdłuż kręgosłupa Mycrofta.

— Obiecuję — odpowiedział, a jego głos pogłębił się uwodzicielsko.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptySob Cze 15 2019, 17:49

Rozdział 5: Ćwiczenia

Jedynym dźwiękami, które rozbrzmiewały w pokoju, były uderzenie stóp Mycrofta o gumowy pas pod nim, a szum miękkiego materiału jego spodni odbijał się echem w małym pomieszczeniu. Biegał, by pomyśleć. Biegał, by się rozproszyć. Zacisnął dłonie w luźnym uścisku. Jego rękę kołysały się po bokach, a czoło i kark były lekko wilgotne od potu.

Jesteś gruby. Widzę, że znowu przytyłeś. Za dużo ciastek po herbacie, Mycroftie?

Słowa młodszego brata odbijały się echem w jego głowie, drwiąc z niego. To było śmieszne. Mycroft miał wiele innych spraw, którymi mógł zajmować się w swoim życiu. Wygląd jego ciała był nisko na liście jego priorytetów. W większości przypadków. Od czasu do czasu, jego niepewność znów wychodziła na wierzch i choć dobrze ją ukrywał przed innymi, to skłamałby, gdyby powiedział, że to go nie martwiło.

I dlatego biegł.

Nie był pewien ile czasu minęło, ale gdy mały ból zaczął dokuczać jego udom, a oddech stał się urywany, zaczął zastanawiać się jak długo biegł. Na drugim końcu pokoju komórka wydała sygnał dźwiękowy oznaczający przyjście nowej wiadomości e-mail, postanowił więc, że najlepiej będzie skończyć. Idąc po telefon, chwycił ręcznik i wytarł twarz, po czym rzucił go na szyję, czytając tekst.

Był w trakcie pisania odpowiedzi i koordynowania z Antheą, kiedy usłyszał, że drzwi otwierają się i zamykają. Zamarł, będąc przygotowany do działania, ale charakterystyczne brzmienie kroków przypomniało mu, że to tylko Gregory Lestrade. Dał temu mężczyźnie klucze do swojego domu po szczególnie intymnym weekendzie, choć inspektor rzadko wpadał bez zapowiedzi. Jego początkowe podniecenie ustąpiło miejsca nagłej panice, gdy zdał sobie sprawę w jakim stanie się znajdował. Nie było jednak czasu, aby się ukryć, dlatego zdecydował nie próbować tego i wyruszyć na spotkanie Gregory’emu.

— Gregory — przywitał go, gdy zobaczył starszego mężczyznę. — Czemu zawdzięczam tę przyjemność?

W odpowiedzi otrzymał interesujące spojrzenie brązowych oczu inspektora. Otworzył usta, żeby wyjaśnić swój wygląd, ale uświadomił sobie, że nie miał nic do powiedzenia na ten temat.

— Czy ty… — zaczął w końcu Lestrade, intrygująco zachrypniętym głosem — ...ćwiczyłeś?

Dresowe spodnie, adidasy i koszulka treningowa stanowiły odpowiedź na to pytanie, więc Mycroft nie sądził, że warto było potwierdzać to słownie. Prychnął, ponownie spoglądając na telefon, dziwie zawstydzony i sfrustrowany tym, że ten mężczyzna widział go w takim stanie. Kiedy jednak spojrzał w górę, Gregory stał tuż przed nim, a jego spojrzenie było łagodne.

— Gregory? — zaczął.

— Dobrze wyglądasz, Mycroft — zauważył starszy mężczyzna.

Mycroft zlekceważył to i prychnął. To z kolei spowodowało, że Gregory uniósł dłonie i objął jego policzki, unosząc jego głowę, by mogli ponownie na siebie spojrzeć. Uśmiechał się małym złośliwym uśmiechem, który wywołał iskrę ciepła u polityka.

— Pozwól, że dam ci lepszy powód, by się spocić — szepnął głębokim głosem Gregory wprost do ucha mężczyzny, naciskając na jego ciało i nie przestając mówić.

Miękki jęk natychmiast uciekł z ust Mycrofta. Postanowił przyjąć ofertę inspektora. Chwyciwszy jego nadgarstek, pociągnął go na korytarz, a później w stronę swojej sypialni. Holmes uśmiechał się przez całą drogę.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyNie Cze 16 2019, 09:56

Rozdział 6: Jedenasta

Odchodząc od uśmiechniętej panny młodej – ponieważ Mary naprawę uśmiechała się zbyt dużo, niezależnie czy był to dzień jej ślubu czy nie – Sherlock wyciągnął komórkę z kieszeni i zaczął iść bez celu w stronę recepcji. Jego przenikliwe spojrzenie było skierowane przez cały czas na wszystkich, ale jego wzrok zatrzymał się przez chwilę na inspektorze Lestrade. Podczas gdy wszyscy wokół niego tworzyli grupki i poruszali się wokół, mężczyzna siedział z piwem w dłoni nie patrząc na nikogo konkretnie. Sherlock, wkładając drugą rękę do kieszeni, wybrał numer (niemalże niechętnie) i czekał.

— Tak, co się stało, Sherlocku? — dobiegł, dyszący cicho, głos po drugiej stronie połączenia.

— Dlaczego tak ciężko oddychasz? — zapytał, unosząc brew, gdy sunął między ciałami innych ludzi.

— To tajne — powiedział złośliwie Mycroft.

— Znowu ćwiczyłeś — kontynuował Sherlock, ignorując próbę brata na uniknięcie rozmowy.

Skrzywił się dramatycznie na nikogo w szczególności. To stanowiło odpowiedź na obecny stan Leastrade’a. Nagle wszystko nabrało sensu. Ostatni kawałek układanki zastał włożony na miejsce, tworząc jasny obraz.

— Czego chcesz? — Mycroft brzmiał na bardziej zirytowanego niż normalnie, a Sherlock wręcz mógł zobaczyć jak marszczy czoło. Młodszy z braci Holmes zaczął chodzić tam i z powrotem na małym kawałku pokoju.

— Potrzebuję twojej odpowiedzi, Mycroft. To pilna sprawa.

— Odpowiedzi?

— Wiesz, że nawet jeśli przyjdziesz na jedenastą, to nie będzie jeszcze za późno. — Jego ton głosu sugerował, że wiedział, co się działo. Zapadła cisza, po której nastąpiło westchnięcie.

— Och, Boże — jęknął Mycroft. — Dziś. To jest dzisiaj, czyż nie? — Sherlock mruknął potwierdzająco, zanim brat kontynuował: — Nie, Sherlock. Nie przyjdę na sam koniec, jak to poetycko ująłeś.

— Jaka szkoda.

Odwrócił się, a jego bystre spojrzenie spoczęło na Johnie i Mary stojących na przodzie pokoju, po czym skierował swój wzrok z powrotem na Lestrade’a siedzącego przy stole. Mężczyzna pił swoje drugie – nie, trzecie – piwo tego dnia, a przyjęcie dopiero się rozpoczęło.

— John i Mary będą zachwyceni, gdy nie przyjdę — powiedział po chwili Mycroft.

Sherlork parsknął wściekle, wiedząc, że jego brat przewrócił oczami na ten dźwięk.

— John i Mary nie byli do końca tymi, o których myślałem — powiedział wreszcie Sherlock.

Odpowiedziała mu cisza. To był inny rodzaj milczenia. Nie zwykła, wszechwiedząca, kpiąca cisza Mycrofta. Uważał, że to intrygujące, jak mogli odczytywać milczenie drugiej osoby, kiedy większość ludzi ledwo rozumiała się nawzajem, gdy rozmawiali, ale najwyraźniej taka była cecha mężczyzn z rodu Holmes.

— To nie twój interes.

Defensywny. Zatem zdecydowanie kłótnia.

— Pije już trzecie piwo.

Dlaczego się tym przejmował, nie mógł wyjaśnić. Wynikało to z tego samego rozumowania, które spowodowało, że przypomniał sobie, że Mycroft był samotny. Tylko że… nie był osamotniony. Przynajmniej jeszcze nie. Chodził po cienkim lodzie ze swoim „szczęściem”, ale z jakiegoś powodu Sherlock nie chciał, by lód załamał się pod nim. Pomyślał o podobieństwach między sobą a swoim bratem (chociaż przez większość czasu nienawidził się do tego przyznawać) i zastanawiał się nad podobieństwami między Johnem i Lestradem. Oczywiście, wszystko zmieniło się między nim a Johnem. John żenił się. To jednak była zupełnie inna skala uczuć, na których nie starał się teraz koncentrować. Watson był dla niego dobry. Miał wrażenie, że Lestrade będzie dobry dla Mycrofta, jeśli jego brat nie zepsuje wszystkiego, co właśnie robił.

— Jedenasta nie jest za późną godziną — powtórzył, kontynuując, gdy tylko zauważył, że Mycroft nie będzie tym, który przerwie obecną ciszę. — Jednak, gdy zegar wybije dwunastą jeden, to sytuacja się zmieni.

— Skąd ta nagła obsesja na punkcie mojego osobistego życia, Sherlocku? — zapytał Mycroft, brzmiąc żałośnie.

— Po prostu… On jest twoim Johnem. Nie skacz z tego budynku, Mycroft. Być może nie spodoba ci się to, co znajdziesz po swoim powrocie po dwóch latach.

Rozłączył się, zanim Mycroft zdążył cokolwiek powiedzieć. Był zirytowany sobą za to, że użył takiego porównania, za pokazanie bratu słabości, którą bez wątpienia ujrzał. Wzdychając przez nos, zaczął cofać się, by dojść na przód pokoju, gdzie bez wątpienia zostanie wkrótce zmuszony do przemowy.

OoO

Mycroft westchnął. Oparł głowę o zagłówek fotela, a ramię opadło bezwładnie na bok. Rozmyślał nad tym, co zostało powiedziane. Jak zwykle Sherlock wiedział zbyt wiele, nie wiedząc nic. Co nie sprawiało, że nie miał racji. Niesamowite, jak te dwa lata jego nieobecności tutaj sprawiły, że stał się o wiele bardziej spostrzegawczy wobec takich rzeczy.

Gregory chciał go tam. Poprosił go, by przyszedł. Mycroft odmówił. Byli w związku przez trzy miesiące, a jednak wydawało się, że żaden z nich nie wiedział, jak sklasyfikować ich więź. Coś w oficjalnej randce na spotkaniu towarzyskim, takim jak wesele, spowodowało, że odsunęli się od siebie i natychmiast odrzucił starszego mężczyznę. Od tego czasu nie rozmawiali. W ciągu następnych czterech dni nie wymienili nawet jednego smsa.

Siedział jeszcze przez chwilę, po czym znów spojrzał na komórkę. Jedenasta godzina to nie za późna pora. Czy powinien? Przygryzł dolną wargę, zły nawyk, który był jego jedyną oznaką, że coś go niepokoiło, zanim zmusił się do wstania z krzesła i pójścia pod prysznic. Być może, jeśli zaplanuje wszystko w odpowiedni sposób, będzie mógł uratować ich związek. Chciał go ratować. Będąc niepewnym, miał tylko nadzieję, że Gregory mu wybaczy.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyNie Cze 16 2019, 16:22

Rozdział 7: Piegi

Wzdychając z głupim uśmiechem na twarzy, Greg przewrócił się na bok na dużym łóżku, wpadając na wyższego mężczyznę leżącego obok. Mycroft z zamkniętymi oczami leżał na brzuchu z rękami skrzyżowanymi pod głową. Relaksowali się po rundzie przyjemności i nie mieli zamiaru wychodzić z łóżka przez cały dzień. Był to dość niesamowity wyczyn, by przekonać polityka, by nie ubierał się i został w łóżku, ale Greg była bardzo zadowolony z wyników. Na szczęście, jego wielkie brązowe oczy były nie do oparcia i sprawiało to, że był o wiele bardziej przekonujący. To była niebezpieczna broń, którą potrafił wykorzystać.

Nagły kontakt ich ciał spowodował, że Mycroft otworzył jedno oko, a na jego ustach pojawił się uśmiech. Był piękny. Unosząc dłoń, Greg przesunął dłonią po gładkim płótnie, którym były jego plecy, od łopatki do bioder, po czym zatrzymał się i tylko patrzył. Jak do licha miał takie szczęście? Nie potrafił wyjaśnić, jak ktoś taki jak on mógł przyciągnąć uwagę najmądrzejszego i najbardziej eleganckiego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek znał. Mycroft mógł mieć każdego, a jednak wybrał jego.

Podpierając się na łokciu, wsunął jedna nogę między uda drugiego mężczyzny i pochylił się, całując go w plecy. W odpowiedzi, Mycroft wydał z siebie cichy pomruk. Podniósł głowę. Jego wzrok przebiegł po przestrzeni nagich pleców na ramiona, gdzie zwrócił szczególną uwagę na dekorację w postaci piegów rozmieszczonych na całej powierzchni bladej skórze. Praktycznie wczołgując się na partnera, Greg zaczął całować znamiona na ramionach Mycrofta, przechodząc od jednego do drugiego.

— Co robisz, Gregory? — młodszy mężczyzna zapytał z rozbawieniem.

Greg uśmiechnął się między pocałunkami.

— Całuję twoje piegi — wymamrotał, a jego wargi muskały skórę partnera.

— Gregory…

Greg, słysząc jak brzmi jego kochanek, uniósł głowę mrugając. Przesunął się na tyle, by mogli na siebie spojrzeć. Mycroft miał dziwny wyraz twarzy. Jednak Greg nie po raz pierwszy widział ten grymas. Przypominało mu to minę, jaką Mycroft przyjmował po tym, jak Sherlock go wkurzył, zwykle wspominając o jego wadze. Uniósł brwi.

— Myc? — zapytał. W odpowiedzi otrzymał ciche westchnienie.

— Szczerze, Gregory, ze wszystkich rzeczy we mnie, nie możesz ich lubić.

Greg zamrugał na to stwierdzenie. Czy Mycroft miał kompleksy na punkcie swoich piegów? Wydawało się, że tak… Bez słowa wrócił do poprzedniej pozycji i pochylił się, by znów całować znamiona, przesuwając się nieco w kierunku środka pleców. Mycroft mruknął gardłowym dźwiękiem, ale nic nie powiedział.

— Kocham… twoje piegi… — powiedział między pocałunkami, kontynuując wędrówkę wzdłuż jego pleców, aż w dół. — I żeby ci to udowodnić… Pocałuję… każdy… jeden… z nich.

— Z pewnością jest to niemożliwe — prychnął młodszy mężczyzna.

Greg w odpowiedzi pokręcił głową i kontynuował. Zsunął się teraz na łózko, by móc poruszać się w dół pleców kochanka. Jego ręce również się poruszały, by teraz zacisnąć się na zewnętrznej części ud Mycrofta. Dotarł do pasa i chociaż piegi występowały tam sporadycznie, nadal je całował. Wysunął język, by przeciągnąć nim po całej górze tyłka, wydobywając niesamowicie rozkoszny jęk z Mycrofta.

— Gregory — powiedział ponownie, ale brzmienie jego głosu było inne. Brzmiał prawie na…?

— Gdy jestem tu na dole…? — zapytał sugestywnie. Biodra Mycrofta uniosły się lekko.

— Tak. Proszę.

Greg uśmiechnął się szeroko, będąc odrobinę złośliwym.

— Cóż… — powiedział cicho. — Jak mógłbym się oprzeć dobrym manierom?

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3


Ostatnio zmieniony przez Lampira7 dnia Pon Cze 17 2019, 11:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPon Cze 17 2019, 11:58

Rozdział 8: Srebrny lis kąpany w gorącej wodzie

— Cholera! — krzyknął Greg, kopiąc mocno krawędź biurka, powodując jego przesunięcie i przewrócenie się znajdujących się na nim przedmiotów. W tym jego kubka do kawy, który wciąż miał w sobie napój. Natychmiast spadł na podłogę, gdzie bez wątpienia pozostawił plamę. Inspektor jednak się tym nie przejmował i zaczął chodzić poirytowany po pomieszczeniu.

— Sir… — Sally Donovan próbowała zacząć coś mówić, ale nie miał na to cierpliwości.

— Prawie ich mieliśmy. Mieliśmy cholerne dowody, na litość boską! Jak to się nadal dzieje?! — kontynuował krzyki, machając z irytacją rękami.

Zostanie rozszarpany przez swojego przełożonego za to, że jeszcze nie zamknął tej sprawy, a jego ostatnią deską ratunku mogło być to, że jeszcze nie minął wyznaczony termin. Był zdesperowany do tego stopnia, że błagał, a i tak wciąż nie mógł przekonać Sherlocka do pomocy. Zaczął ponownie nerwowo chodzić po to, by zatrzymać się i kopnąć w biurko, powodując, że Donovan podskoczyła i westchnęła.

— Idź do domu, Greg — zaczęła go drażnić. Spojrzał na nią gniewnie, a Donovan uniosła ręce w obronnym geście. — Idź do domu, odetchnij, uporządkuj wszystko w swojej głowie. Wtedy możesz wrócić.

— Nadal czegoś nie dostrzegamy — powiedział przez zaciśnięte zęby. Wrócił do biurka, otworzył teczkę i zaczął ponownie przeglądać akta. — Jest coś… Coś, co może wszystko połączyć w jedną całość. Brakujący element. Kurwa, musimy po prostu go znaleźć.

— Nie znajdziesz tego, jeśli nadal będziesz wkurzony — warknęła wreszcie Donovan. — Idź do domu. Uspokój się. Wróć. Może jeszcze raz spróbujesz przekonać tego dziwaka do pomocy.

Greg spiorunował ją wzrokiem, za ponowne nazywanie Sherlocka dziwakiem. Takie wyzwiska nigdy nigdzie ich nie doprowadziły. Poza tym miała rację. Nie mógł uporządkować dowodów, gdy działał impulsywnie. To była kiepska cecha jego charakteru, którą zawsze miał. Kiedy się denerwował, szybko się wściekał. Wzdychając, chwycił telefon i kluczyki do samochodu.

— Wrócę za kilka godzin.

Zdawał sobie sprawę, że prawdziwość tego stwierdzenia była wątpliwa. Był tego świadomy, gdy kilka godzin później siedział w kuchni ze szkocką w dłoni. Nie była to jego pierwsza szklanka, więc szansa na powrót na komisariat dzisiejszego wieczoru była coraz mniejsza i mniejsza. Poza tym, wciąż był wściekły. Powiedzenie, że jego kariera zależała od tej sprawy było zbyt dramatycznie. W końcu bardzo wątpił, że straciłby pracę, gdyby nie zaaresztował tych gości. Nadal… To była wielka sprawa. Greg był pod ogromną presją.

A cholerny Sherlock Holmes nie kłopotał się, by mu pomóc.

Zadręczał się tymi wszystkimi myślami, pijąc swoją szkocką, więc nie usłyszał otwierania i zamykania frontowych drzwi. Znowu wybuchł w nim gniew i po wypiciu ostatniego łyku, odsunął od siebie naczynie. Gdyby nie natychmiastowe pieczenie w dłoni, któremu towarzyszyła wilgoć, ledwo zdałby sobie sprawę, że uderzył szklanką o mebel trochę za mocno. Z szeroko otwartymi oczami spojrzał na blat. Syknął, obracając dłoń, by lepiej zobaczyć miejsce, gdzie potłuczone szło przecięło mu skórę.

— Gregory? — rozległ się łagodny głos, czujny i pełen troski.

Szybkie kroki odbijały się echem po korytarzu i wkrótce potem pojawił się Mycroft, wciąż trzymający płaszcz i parasol. Greg zamrugał, spoglądając na kochanka, a potem z powrotem na swoja krwawiąca dłoń.

— Ja… — zaczął, ale mężczyzna już działał.

Odstawił z niedbałością płaszcz i parasol, co było dla niego niezwykle rzadką rzeczą i podszedł do zlewu, by zmoczyć posiadaną przez niego chusteczkę. Potem natychmiast stanął u jego boku, delikatnie chwytając zranioną rękę i przyciskając do niej materiał. Greg wzdrygnął się, czując jak przeszyło go kolejne żądło bólu. Uniósł wzrok, by napotkać pytające spojrzenie Mycrofta.

— To ta sprawa — westchnął gorzko, trzymając się za czoło nieuszkodzoną dłonią.

— Wypuszczono ich ponownie. — To nie było pytanie. Nigdy nie było. Greg skinął głową. — Czy warto za to było rozbić szklankę?

— Gdyby twój pieprzony brat mi pomógł, nie miałbym z tym do czynienia — warknął gorączkowo.

Kiedy znów spojrzał w górę, poprzednio zaniepokojone spojrzenie stało się surowe. Mycroftt patrzył na niego niemal karcąco.

— Gregory, musisz przestać krzyczeć — powiedział, jego głos był ostry i zimny.

Greg zmarszczył brwi i spojrzał w dół na ich połączone dłonie, obserwując jak młodszy mężczyzna wciąż zajmował się jego raną, nawet wtedy, gdy niemal zaczęli się kłócić. Westchnął ponownie.

— Ta sprawa doprowadza mnie do szaleństwa. — Zmarszczył brwi. Tak bardzo, że miał zamiar rozpocząć kłótnię ze swoim partnerem. Naprawdę musiał się uspokoić. Po chwili uniósł wzrok. — Przepraszam, Myc, ja…

— W porządku, Gregory. — Jego głos znów brzmiał czule. Pochylił głowę. Mycroft schylił się, by pocałować go miękko. — Pozwól mi zająć się twoją raną. Potem możemy udać się do sypialni. Możesz ze mną o tym porozmawiać. Pozwól mi pomóc, jeśli mój marudny brat nie chce.

Greg uśmiechnął się po raz pierwszy tego dnia i skinął głową.

— Co bym bez ciebie zrobił? — westchnął, kiedy szli razem przez korytarze. Mycroft zachichotał.

— Prawdopodobnie już byś się zabił, kochanie.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPon Cze 17 2019, 13:29

Rozdział 9: Plaża

Ciepły wiatr, który ich owiewał był uspokajający, a raczej stanowił przyjemny kontrast do normalnie zimnego powietrza w Londynie. Mycroft odchylił się na rozłożonym kocu, wzdychając z radością i krzyżując nogi w kostkach. Nie był kimś, kto spędzał wolny czas na plaży – jego cera i tak zbytnio na to nie pozwalała – ale to były pierwsze wakacje, które razem z Gregorym mogli wziąć wspólnie, więc nie było w tym nic nieprzyjemnego. Dopóki krem przeciwsłoneczny był wciąż na nim, a sam pozostawał w cieniu rzucanym przez parasol, jego skóra nie ucierpi.

Uśmiechnął się, gdy jego partner podszedł do niego przez piasek. Oparł się na łokciach i zdjął okulary, patrząc na starszego mężczyznę. Gregory był już bardzo narażony na piekące słońce, opalając swoją cudowną skórę.

— Wracamy? — zapytał, gdy drugi mężczyzna uklęknął przed nim w rozluźnionej pozycji.

Czekał na nich pyszny obiad, a nawet trochę relaksu w pokoju, po tym jak zmyją z siebie resztkę piasku, kremu i wody oceanicznej.

Gregory potrząsnął głową, a jego uśmiech zapowiadał coś innego. Mycroft uniósł brwi. Starszy mężczyzna niemal wczołgał się na niego, pochylając się, by pocałować go namiętnie. Holmes odpowiedział natychmiast, oddając pocałunek. Uniósł ręce, by przeciągnąć palcami przez miękkie, srebrne włosy. Język kochanka przesunął się po jego wargach prosząc o wejście, które Mycroft szybko przyznał. Westchnął, gdy ich krocza ocierały się o siebie.

— Gregory… — zaczął bez tchu naprzeciw ust mężczyzny. Lestrade zaczął szarpać za szorty i głaskać jego skórę, co było niesamowite, ale w głowie Mycrofta odezwał się mały alarm. — Gregory, jesteśmy w publicznym miejscu — zaprotestował słabo, dysząc lekko z zaczerwienianą twarzą.

— Na prywatnej plaży — przypomniał mu kochanek.

Głos Gregory’ego był głęboki i szorstki. Usłyszenie go w takim stanie powodowało dreszcze wzdłuż kręgosłupa polityka. Chwycił mocniej włosy partnera, gdy ręka Grega wsunęła się pod szorty, by zaczął tymi zręcznymi palcami gładzić jego erekcję. Zadrżał.

— Tak, ale… — zaczął ponownie, próbując wymyślić dobry powód, by tego nie robić. Niestety, jego mózg nie działał obecnie na najwyższym poziomie, a fakt, że byli na plaży, dodatkowo go podniecał. Prywatna plaża, w pobliżu nie było nikogo, kto mógłby ich zobaczyć. Ale nadal technicznie byli w miejscu publicznym. Było w tym coś… niegrzecznego. Prawie ryzykownego.

— Zaufaj mi, Myc — westchnął Gregory, wpatrując się w niego z czułością.

Mycroft wiedział, że nie będzie naciskał, jeśli naprawdę nie będzie tego chciał. Jednak problem polegał na tym, że pragnął tego, dlatego też skinął lekko głową i w tym momencie ich ubranie zostało odsunięte na bok, a drażniąca go dłoń owinęła się wokół ich erekcji. Mycroft krzyknął, a potem pociągnął Gregory’ego w dół, by stłumić okrzyk desperackim pocałunkiem. Kołysali się i dyszeli wspólnie, aż do chwili, gdy osiągnęli spełnienie.

— To było… szalone… — wydyszał Mycroft, gdy wspólnie po tym leżeli na kocu. Obok niego Gregory zachichotał, delikatnie ocierając się twarzą o jego podbródek.

— Najlepsze wakacje w życiu — szepnął starszy mężczyzna, uśmiechając się.

Mycroft nie mógł zrobić nic innego, jak skinąć głową. W rzeczywistości tak było.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPon Cze 17 2019, 14:15

Rozdział 10: Odrobina uwielbienia

— Powinieneś częściej nosić szorty.

Mycroft otworzył oczy i spojrzał obok, gdzie Gregory leżał z uroczym, zaraźliwym uśmiechem. Prychnął, spoglądając na niego z zaciekawieniem.

— I jaki miałby być tego powód, Gregory? — zapytał cicho, przysuwając się nieco bliżej do ciepłego ciała będącego tuż obok.

Jego kochanek mówił naprawdę kilka najdziwniejszych rzeczy, w czasie gdy dochodzili do siebie po intymnych zajęciach. Obserwował, jak starszy mężczyzna oparł się na łokciach, by móc na niego spojrzeć.

— Twoje nogi, Myc — odpowiedział, a jego spojrzenie przesunęło się w dół na dany przedmiot. Mycroft poczuł ukłucie samoświadomości, a jego policzki zarumieniły się z zażenowania.

— Naprawdę, Gregory. Nie w takim rodzaju pracy jak moja.

Nie było mowy, żeby ktoś przyłapał go na noszeniu czegokolwiek innego niż dopasowany garnitur. Nawet jego „domowa” odzież była bardziej elegancka niż to, co większość osób posiadała.

— W takim razie tutaj — powiedział Greg niemal skamląc.

— Nie rozumiem dlaczego… — zaczął, ale zamilkł, gdy kochanek zmienił pozycję.

Patrzył, jak Greg przesuwał się w dół łóżka i usiadł między jego nogami. Natychmiast podniósł się i uniósł pytająco brwi.

Zamiast rozpocząć kolejną rundę seksu, co jak Mycroft sądził, że chce zrobić starszy mężczyzna (co normalnie byłoby śmieszne, ale wydawało się, że jak na dwóch starszych panów, mają dość aktywne libido), Gregory złapał delikatnie jedną z jego nóg i uniósł ją, by móc położyć jego kostkę na swoim ramieniu. Później Lestrade obrócił głowę i przycisnął swoje usta do łydki kochanka. Pocałunki były powolne i czułe, najwyraźniej inspektor nie śpieszył się podczas tych pieszczot. Mycroft czuł na swojej skórze każdą krzywiznę tych cudownych ust. Nie mógł tego zrozumieć. Patrzył, próbując zrozumieć tę obsesję. Jego nogi nie były niczym specjalnym. W rzeczywistości były raczej chude, blade i owłosione. Mycroft szczerze nienawidził ich bardziej niż swojego brzucha. Jednak drugi mężczyzna wydawał się nimi oczarowany.

— Są wspaniałe — szepnął Gregory naprzeciw jego skóry, przesuwając dłonią po zewnętrznej stronie nogi tuż nad kostką do jego uda.

Mycroft nie mógł powstrzymać się od westchnięcia przyjemności, które mu uciekło. Położył się z powrotem na materacu. Musiał przyznać, że to wszystko było bardzo kojące.

— Nie masz pojęcia, Myc. Nie wiesz, jakie są piękne.

— Mmmmm… zaczynam rozumieć — mruknął w odpowiedzi, czując trzepotanie w piersi. — Ale nie krępuj się przed dalszym udowadnianiem tego.

Tylko przy Gregorym tak się czuł. Jakby był pod opieką i kochany. Czuł się tak tylko z tym konkretnym inspektorem. Nie było tutaj żadnych ukrytych motywów, żadnej ostatecznej rozgrywki i kłamstw.

Niemal zaprotestował cicho, kiedy jego noga zastała opuszczona z powrotem na łóżko, ale protest zmienił się w uśmiech, gdy Gregory po prostu przeniósł swoje zainteresowanie na drugą nogę. Rozpoczął tę samą, powolną ścieżkę pocałunków jak na pierwszej, a Mycroft westchnął z radości. Tak, pozwoliłby Gregory’emu chwalić swoje nogi, robić wszystko co chciał, gdyby miał się czuć w ten sposób.

Pocałunki dodarły do jego kolana, idąc dalej niż na pierwszej, powodując, że pocieszające uczycie zmieniło się na nieco bardziej podniecające. Mycroft otworzył oczy i spojrzał przenikliwie na mężczyznę przed sobą. Ich spojrzenia spotkały się w bezgłośnej rozmowie i ten zaraźliwy, psotny uśmiech powrócił na twarz Gregory’ego. Mycroft odwzajemnił się tym samym.

— Co? — zapytał niemal beztrosko. Jego tętno wzrosło. Gregory zaśmiał się.

— Nic, kochanie.

Wyprostował się, kontynuując dalej pocałunki na nodze, a także delikatnie masował napięte mięśnie. Mycroft pozwolił, by jego powieki zatrzepotały, kiedy cieszył się wrażeniami. Gdyby chciał nadać temu nazwę, powiedziałby, że Gregory wydawał się czcić odrobinę jego nogi. To było miłe. Modlił się, żeby nigdy nie chciał przestać tego robić.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPon Cze 17 2019, 14:41

Rozdział 11: Troska nie jest zaletą

Nadal czuł się dziwnie posiadając klucz do mieszkania Gregory’ego. Mycroft nigdy nie był traktowany jak tajemniczy kochanek, ale mimo tego, posiadanie zapasowego klucza miało inne znaczenie. Nie powinno tak być i myślenie w ten sposób było irracjonalnie, ale tak było. W tej chwili używał tego klucza, aby zaskoczyć starszego mężczyznę. Wrócił trzy dni wcześniej z podróży służbowej do Korei i celowo nie powiedział o tym inspektorowi, mając nadzieję, że zobaczy na jego twarzy szok i radość.

Zamknął cicho za sobą drzwi. Zatrzymał się na korytarzu, marszcząc brwi. Od razu poczuł, że atmosfera była inna. Nasłuchiwał odgłosów z mieszkania i stwierdził, że słyszy dwa głosy. Jeden głęboki, chropowaty należący do Gregory’ego, a drugi… do kobiety. Zamrugał, zaciskając wargi, tworząc jedną cienką linię i zrobił jeden ostrożny krok naprzód, nadsłuchując.

— Greg, zeszły rok był naprawdę trudny — westchnęła kobieta.

Jej głos miał szczególną żałosną nutę, która szczerze mówiąc, była przesadzona i nieszczera.

— Christina… — usłyszał cichy głos Gregory’ego.

Mycroft zamarł w szoku. Jego była żona? Dlaczego, ze wszelkich miejsc, była tutaj? Usłyszał szelest materiału, a przez wychylenie głowy za ścianę, zobaczył kobietę, która pochylała się bardzo blisko Gregory’ego. Jej dłonie spoczywały na jego nogach, a jej twarz zbliżała się do niego, jakby zamierzała…

Mycroft cofnął się. Jego umysł był pusty, co sprawiało, że czuł się nieswojo i niemal spanikowany. Obracając się na pięcie, zaczął szybko wychodzić, tylko po to, aby uświadomić sobie, że przy tym hałasował i za jego plecami rozbrzmiała para kroków.

— Myc?! — Gregory był zdecydowanie zaskoczony i prawie przerażony.

Mycroft zamarł i zamknął oczy, wzdychając, zanim obrócił głowę, aby na niego spojrzeć.

— Wróciłem wcześniej — powiedział, a jego głos był zimny. Tak musiało być. Musiał mieć kontrolę. — Ale widzę, że moja obecność tutaj jest niepożądana. Miłego dnia, inspektorze.

Nie był w stanie powiedzieć jego imienia. Wyszedł natychmiast, ignorując początki protestu drugiego mężczyzny. Wsiadł do samochodu i kazał szybko odwieźć się do domu. Potrzebował szkockiej.

Był głupi sądząc, że ten związek między nimi zadziała. Oczywiście, że Gregory chciałby ją odzyskać. Wiele ze sobą przeżyli. Czym on by? Skrytą, inteligentną osobą, która nie mogła znieść innych osób. Nie było tutaj żadnej konkurencji. Próbował zignorować swój telefon, który dzwonił w jego kieszeni, wiedząc od kogo było połączenie. Zanim wrócił do domu, komórka zadzwoniła dwa razy i pięć razy usłyszał sygnał oznaczający nowe wiadomości.

Siedząc na krześle i popijając alkohol w końcu wyciągnął telefon, by przeczytać smsy.

Proszę odbierz. – GL

Wróć, proszę. – GL

Mycroft, proszę wysłuchaj mnie. Odbierz. – GL

To nie jest to, co myślisz. Przysięgam. – GL

Kocham cię. Proszę, porozmawiaj ze mną. Zadzwoń. Proszę. – GL

Mycroft westchnął, odczytując wiadomości więcej niż raz. Część niego chciała to zrobić. Chciał być racjonalny w tej sprawie i usłyszeć wszystkie fakty, tak jak zawsze. Jednak czuł się bardzo… irracjonalny. Zdenerwowany. Jak mógł pomyśleć, że ich związek będzie trwać? To było śmieszne.

Spoglądał na wiadomości przez dłuższy czas. Bez odpowiadania na nie, odłożył w końcu telefon i skupił swoją uwagę na szkockiej. Z pewnością nie był na skraju łez. Jego stare słowa nigdy nie okazały się bardziej poprawne.

Troska z pewnością nie była zaletą.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyWto Cze 18 2019, 10:30

Rozdział 12: Albo jest

Mycroft nie odbierał swojego telefonu. Nie od kiedy… Gregory westchnął z frustracji. Jego cholerna była żona wciąż potrafiła spieprzyć mu życie. Przyszła, błagając, by do siebie wrócili, naruszając jego przestrzeń osobistą i próbując wykonać swój ruch. To było desperackie i irytujące, a przede wszystkich widział wszystko, co ukrywała pod swoją grą. W rzeczywistości nie miała zamiaru ratować ich związku. Bez wątpienia był dla niej tylko strefą komfortu, gdzie nadal zdradzałaby go z innymi, tak długo jak mogła wrócić do domu do Pana Niezawodnego.

Nie miał zamiaru się w to bawić. Wykopał ją z mieszkania, gdy jego chłopak odszedł i żałował, że nie zrobił tego w chwili, gdy wdarła się do jego domu. Teraz wszystko się spieprzyło. Nie wiedział, ile dokładnie wiadomości wysłał Mycroftowi w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin i wiedział, że był na granicy desperacji, ale nie obchodziło go to. Nie mógł pozwolić, by Christina to zepsuła. Zbyt wiele zrujnowała w jego życiu i właśnie teraz powoli udało mu się je złożyć do kupy.

Chodząc tam i z powrotem, Greg zatrzymał się przed drzwiami Mycrofta. Na co czekał? Była szansa, że młodszy mężczyzna nie był w domu, ale istniała możliwość, że był i musiał ją wykorzystać. Musiał go zobaczyć, chciał wyjaśnić… w końcu, biorąc głęboki wdech, podszedł do drzwi i zadzwonił.

Nic. Greg przesunął ciężar ciała z jednej nogi na drugą, czekając przez chwilę. Wciąż nic. Prostując się, podniósł rękę, by ponownie zadzwonić, gdy usłyszał odgłos zamka. Jego serce zabiło szybko i przez chwilę zapomniał oddychać. Drzwi otworzyły się i teraz patrzył na swojego chłopaka. Był ubrany w jeden ze swoich ciemnych, prążkowanych garniturów, z wyjątkiem marynarki i butów. Zaskoczenie było widoczne na twarzy Mycrofta, zanim zniknęło pod maską polityka, którą przywdział.

— Gregory — powiedział sztywno.

Greg starał się nie skrzywić na jego ton i zrobił krok do przodu. Nie przekroczył progu, ale Mycroft nie cofnął się, jak tego oczekiwał.

— Mogę wejść? — zapytał, modląc się o to, by usłyszeć odpowiedź twierdzącą.

Nastała cisza. Mycroft zamknął na moment oczy, po czym skinął głową i w końcu odsunął się na bok, by umożliwić mu wejście.

Poszli do kuchni. Mycroft podszedł do kuchenki i przygotował wodę do herbaty. Zawsze był dobrym gospodarzem, bez względu na sytuację. A może po prostu chciał się czymś zająć w próbie uniknięcia rozmowy. Greg podszedł do blatu i oparł się o niego.

— Spójrz, muszę…

— Nie ma potrzeby, Gregory. Była twoją żoną. Bez względu na jej zdrady, oboje byliście razem przez wiele lat, z którymi nie mogę konkurować. To między nami nigdy by nie zadziałało. Szkoda tylko, że nie dostrzegłem tego wcześniej, aby uniknąć tej napiętej sytuacji.

Greg przeczesał włosy dłonią, wzdychając z frustracji.

— Biorąc pod uwagę, że jesteś najmądrzejszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek spotkałem, jesteś raczej głupi — mruknął ze zmarszczonymi brwiami.

Mycroft odwrócił się, unosząc brew.

— Pardon? — poprosił o wyjaśnienie. To z pewnością było rzadkie zjawisko.

Greg odsunął się od blatu i podszedł do Mycrofta. Tym razem młodszy mężczyzna cofnął się o krok, przez co oparł się plecami o kontuar znajdujący się tuż za nim. Greg spoglądał na niego z uporem.

— Próbowała wkupić się w moje łaski, aby wrócić do domu. Było to oczywiste, nawet dla mnie. Jak tego nie zauważyłeś? — zapytał, autentycznie zdezorientowany.

Wywołało to niepokojący wyraz twarzy u Mycrofta, który również w końcu przybrał zmieszany grymas.

— Widziałem…

— Jak próbowała mnie pocałować. Nie patrzyłeś wystarczająco długo, aby zobaczyć moją reakcję. Myc… — Wyciągnął rękę i przycisnął dłoń do piersi mężczyzny. Wzrok polityka spoczął na miejscu ich kontaktu, aby z powrotem spocząć na twarzy kochanka. — Myc, kocham się. Nigdy nie porzuciłbym cię dla tej wariatki.

— Gregory…

Nie powiedział nic więcej. Greg zamknął przestrzeń między nimi, pochylając się i łącząc ich usta w delikatnym i niewiarygodnie szczerym pocałunku. Nie otrzymał odpowiedzi, nie na początku. Ale po chwili dwie smukłe dłonie uniosły się i chwyciły go za bicepsy, a ich wargi przywarły do siebie niemal w desperacji. Całowali się, dopóki żaden z nich nie mógł oddychać i dopiero wtedy odsunęli się od siebie.

— Nie sądziłem…

— Oczywiście, że nie — zaśmiał się lekko zdyszany Greg. Zerknął na chwilę na kuchenkę, a potem znów na Mycrofta. — Wyłącz gaz — niemal warknął. — Muszę cię teraz zabrać do łóżka.

— Jezu, Gregory. Tak zrób.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptyPią Cze 21 2019, 10:46

Rozdział 13: To twoje imię

— Zachowuj się, Myc. — Mamusia Holmes fuknęła ze zmęczeniem, gdy oboje wymienili ze sobą dość napięte słowa. W każdym razie, tak było w przypadku Mycrofta.

— Mycroft to imię, które mi dałaś i mogłabyś postarać się go używać —– warknął, a na jego twarzy pojawił się sarkastyczny uśmiech. Jego mama nie wyglądała na szczególnie obrażoną, bardziej na zirytowaną i dezaprobującą, ale nic na to nie odpowiedziała. Greg przyglądał się tej wymianie w milczeniu, a kiedy mamusia Holmes poszła zanieść kosz do salonu, również wstał. Jego poruszenie przyciągnęło spojrzenie młodszego mężczyzny, który uniósł brew. — Gregory?

— Możemy wyjść? — zapytał cicho.

Nie czekając na odpowiedź wyszedł na zewnątrz i wyciągnął papierosy, po czym jednego z nich zapalił. Po chwili, Mycroft dołączył do niego, a Greg wyjął kolejnego papierosa, aby mu go dać. Jego partner mrugnął z aprobatą i zapalił.

— Nie musiałeś być dla niej taki nieuprzejmy — powiedział po chwili Greg. — Twoja mama jest cudowną kobietą.

Rodzice Mycrofta nie byli tacy, jak się spodziewał, kiedy się z nimi spotkał i wciąż był lekko zdumiony. Z rozbawieniem uznał, że nie miał pojęcia, jak rodzeństwo Holmes okazali się tacy, a nie inni z rodzicami, którzy byli tak samo zwyczajni jak jego.

— Jest nieznośna — westchnął Mycroft, zaciągając się mocno papierosem. Greg przewrócił oczami i uśmiechnął się. Przypuszczał, że każdy rodzic był taki.

— Jeśli tak bardzo nie znosisz zdrobnienia Myc, to dlaczego pozwalasz, abym go używał? — zapytał z ciekawością.

To, jak rzucił się na swoją matkę z tego powodu, wyjaśniało nieco bardziej, dlaczego nalegał na to, by nazywać go Gregorym. Pełne imię, bez żadnych zdrobnień. Minęło trochę czasu, zanim otrzymał odpowiedź na swoje pytanie.

— Jesteś kimś innym.

Również nie tego oczekiwał. Greg spojrzał na niego z rozbawieniem.

— Jestem kimś innym?

— Oczywiście, że jesteś Gregory. — Teraz został nagrodzony zbolałym spojrzeniem Mycrofta Holmesa. — Jesteś kimś innym dla mnie. Jesteś moim wyjątkiem. To brzmi jak banał, ale tak jest.

— To nie brzmi jak banał — odparł cicho Greg.

Przysunął się bliżej, by owinąć ramię wokół talii Mycrofta i położył głowę na jego ramieniu, gdy palili w ciszy. Naprawdę był kimś innym dla Mycrofta i nie miał nic przeciwko temu. Właściwie czuł się dobrze. Był wyjątkiem od wszystkiego, co polityk zbudował wokół swojego życia. W przeciwnym razie, nie byli by tacy, jak teraz.

— Czyli naprawdę nie przeszkadza ci, że nazywam cię Myc? — zapytał po chwili.

Mycroft upuścił papierosa na ziemię i zgasił go obcasem, śmiejąc się.

— To tylko imię, Gregory — powiedział cicho, uśmiechając się z delikatnością.

— Ale to twoje imię — odparł Greg, prostując się. Spojrzał na młodszego mężczyznę. — I jest to dla mnie ważne, dobrze?

Mycroft nic nie powiedział. Zamiast tego przyłożył smukłą dłoń do policzka Grega i pochyliwszy się, pocałował go delikatnie. Obaj smakowali mentolem. Lestrade przesunął się nieco bliżej, owijając obie ręce wokół ciała partnera. Czas mijał, kiedy się całowali, a Gregowi szumiało w głowie jak nigdy dotąd.

— Chłopcy, już prawie czas na lunch! — Usłyszeli wołanie mamusi Holmes z wnętrza domu. — Dobrze by było również, gdybyście przestali dawać sąsiadom darmowe przedstawienie!

Na ten komentarz, Greg osunął się czerwony niczym burak. Odchrząknął nerwowo. Mycroft wyglądał na rozbawionego.

— Cóż… — zaczął, rozglądając się wokół, by sprawdzić, czy rzeczywiście ktoś ich obserwował.

Wydawało się, że nie. Chociaż biorąc pod uwagę, że inne domy w rzeczywistości nie znajdowały się w pobliżu domostwa państwa Holmes szanse na to były i tak niewielkie. Mycroft wyciągnął dłoń i przeciągnął delikatnie paznokciami po głowie Grega.

— Bawi się z tobą, kochanie. Mówiłem ci, że jest nieznośna.

— Cóż, myślę, że jest cudowna, Myc.

Mycroft przewrócił oczami, ale nie przestał się uśmiechać.

— Jestem tego świadom.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptySob Sie 17 2019, 09:51

Rozdział 14: Zabawa w śniegu

— Idziemy — Greg skinął głową, wyciągając rękę, być chwycić dłoń Mycrofta, kiedy pieszo wracali do domu.

Właśnie zjedli wspaniała kolację, gdy zaczął padać śnieg i teraz czuł się niczym małe dziecko. Drżał z podniecenia i wiedział, że Mycroft nie miał pojęcia dlaczego.

— W porządku — powiedział cicho młodszy mężczyzna z nutą rozbawienia, chwytając oferowaną dłoń.

Uśmiechając się, Greg odwrócił się plecami w stronę drzwi, do których zmierzali i zaczął prowadzić ich na podwórko na tyłach domu. Szczerząc się, niemal zaczął biec, puszczając w końcu kochanka, by móc sięgnąć w dół i zgarnąć kulę śniegu.

— Gregory, co… — Zaczął Mycroft, ale zamilkł, gdy śnieżka uderzyła go w pierś. Uniósł brew, gdy Greg wybuchnął śmiechem.

— Dalej, Myc — zaśmiał się, pochylając się, by chwycić kolejną porcję śniegu. — Nigdy nie bawiłeś się w śniegu?

Odchylił ramię do tyłu i rzucił drugą śnieżkę, trafiając partnera w ramię. Pewna ilość śniegu dostała się na szyję Mycrofta i wślizgnęła się pod garnitur, powodując, że zadrżał lekko.

— Nie, Gregory. Nie bawiłem się w śniegu. Dlaczego miałbym chcieć, przecież jest wtedy zimno— odpowiedział polityk, starając się strzepać śnieg.

— Po prostu spróbuj, okej? — zaśmiał się Greg, formując kolejną śnieżkę. Wzdychając, Mycroft uległ i pochylił się, by zrobić własną. Nagle ruszył do przodu, rzucając w ruchu uformowaną kulą śniegu, uderzając nią w twarz Grega. —Ała!!! — rozbrzmiała krzykliwa odpowiedź.

Obaj ruszyli niespodziewanie do przodu. Wpadli na siebie, upadając w śnieg, śmiejąc się i tocząc, chwytając biały puch, aby wepchnąć go sobie w twarze. Śnieg był na ich włosach, płaszczach, nogawkach spodni. Ostatecznie, Greg przyszpilił Mycrofta do ziemi, przygniatając go, gdy siedział na nim okrakiem. Wciąż się śmiali, a po chwili zamilkli i po prostu wpatrywali się w siebie.

Policzki Mycrofta były zaczerwienione, oczy mu błyszczały, a włosy były mokre i rozczochrane. Był piękny. Czy ktoś kiedykolwiek widział go takiego, czy może tylko Greg miał takie szczęście? Miał nadzieje, że to drugie. Był to zaszczytny przywilej, który będzie cenił przez wieczność. Mycroft uniósł rękę i dłonią, odzianą w rękawiczkę, przeczesał włosy partnera zgarniając z nich odrobinę śniegu. Nagle ulegając pragnieniu, które go dręczyło, Lestrade pochylił się i zaczął całować z czułością kochanka. Uścisk na jego głowie zwiększył się, a pocałunek stał się namiętniejszy.

— Gregory, powinniśmy…

Mycroft zaczął mówić naprzeciw jego warg, ale ponownie nie mógł dokończyć, tym razem przez kolejny intensywny pocałunek. W niedługim czasie, obaj oddychali ciężko i szarpali swoje ubrania. Greg zaczął składać pocałunki coraz niżej zmierzając do szczęki i szyi młodszego mężczyzny. Blada skóra Mycrofta była mieszaniną gorąca i zimna – zimna od śniegu i gorąca bijącego od niego. To było pocieszające ciepło, które jak Greg odkrył stawało się coraz intensywniejsze ze względu na śnieg i ich wzrastające podniecenie. Mycroft wydał z siebie cichy odgłos, który stał się głośniejszy, gdy Greg kołysał biodrami.

— Gregory! — westchnął Mycroft.

To sprawiło, że krew Grega zawrzała. Jak to możliwe, że w zimną Londyńską noc, przemoczeni i pokryci śniegiem, wciąż mogli być tak napaleni? Dreszcz, który przeszył jego ciało, zdecydowanie nie był spowodowany ich otoczeniem i niemal z desperacją chwycił ramiona Mycrofta.

— Tak, Myc — sapnął, lekko się odsuwając.

— Chodźmy do środka — warknął.

To wywołało jeszcze bardziej intensywny dreszcz u Grega. — Musimy rozgrzać się przed ogniem i… zdjąć ubrania. Za… zanim się przeziębimy.

— Czy to jedyny powód, dla którego chcesz się wydostać z tych ubrań? — zapytał głębokim głosem Greg.

Uniósł jedną brew w oznace zaciekawienia i został porwany do innego namiętnego pocałunku. Tym razem to Mycroft był tym, który poruszał biodrami, a Greg cicho jęknął.

— Nie — wyszeptał naprzeciw warg inspektora. — Absolutnie nie.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] EmptySob Sie 17 2019, 12:50

Rozdział 15: Parasol

Mycroft uśmiechnął się uprzejmie, gdy wszedł do gabinetu Gregory’ego, powodując, że starszy mężczyzna podniósł wzrok znad papierkowej roboty, która niewątpliwie doprowadzała go do szaleństwa. Zadowolenie w oczach mężczyzny, wynikające z tej niespodzianki wystarczyło, żeby polityk uśmiechnął w sposób, w jaki mało osób miało przywilej go widzieć.

—Mycroft! — przywitał go Gregory, wstając i podchodząc do niego. Mycroft instynktownie wyciągnął rękę, ale zamiast uściśnięcia dłoni, został przyciągnięty do krótkiego uścisku, który sprawił, że jego żołądek zacisnął się. To było naprawdę szalone, ile uczuć miał w stosunku do inspektora. — Co cię tu sprowadza?

— Cóż — zaczął, przesuwając parasol z jednej ręki do drugiej. — Zaszyłeś się tutaj na cały dzień. Pomyślałem, że trochę świeżego powietrza będzie dla ciebie czymś dobrym. I jakiś lunch. Pozwól, że zaproszę cię na obiad, Gregory.

Mężczyzna zgodził się niemal natychmiast, na co Mycroft miał nadzieję. W zeszłym tygodniu nie byli w stanie się spotkać, ze względu na obowiązki wynikające piastowanych przez nich stanowisk. Gregory poszedł zabrać komórkę i marynarkę, a potem gdy wrócił, przyciągnął Mycrofta do pocałunku. Polityk oddał go z radością, a jego wolna dłoń uniosła się, by spocząć na ramieniu partnera, zanim się rozdzielili.

— Chodźmy — poprosił i wyszli razem z pokoju.

Przeszli przez budynek Scotland Yardu i wreszcie znaleźli się na zewnątrz, gdzie czekał na nich samochód. Jazda była krótka i znów byli na zewnątrz, kierując się w stronę małej piekarni, która słynęła ze swojego menu lunchowego. Pojawili się w idealnym momencie, jaki Mycroft mógł zapewnić i nie minęło wiele czasu, zanim zajęli miejsce i zaczęli jeść.

— Boże, to jak trafienie w dziesiątkę. Jak ty to robisz, Myc? — zapytał Gregory. Mycroft zamrugał, unosząc wzrok znad swojej zamówionej kanapki.

— Co robię? — zapytał, unosząc brew.

— Wiesz dokładnie, czego potrzebuję.

Mycroft uśmiechnął się przebiegle, odkładając kanapkę, by napić się herbaty.

— Gregory, to mój interes, by wiedzieć takie rzeczy — powiedział z rozbawieniem.

Inspektor po prostu się uśmiechnął i na chwilę zajął się swoją rybą i frytkami. Ponownie zanucił, dając znać, że chce zadać kolejne pytanie, które przyszło mu na myśl. Na szczęście skończył żuć, zanim to zrobił.

— Również zastanawiam się, dlaczego masz ze sobą swój parasol? Dziś jest niespodziewanie słonecznie.

Gregory miał rację. Pogoda była przyjemnie słoneczna i wydawało się, że jutro również taka będzie. Zbyt często mieli pochmurne, deszczowe dni, więc zawsze było miło mieć odrobinę słońca. Niezależnie od tego, Mycroft zawsze miał swój parasol ze sobą. Pogoda nie miała znaczenia.

— Nigdy nie wychodzę bez niego — podkreślił, jakby to była wystarczająca odpowiedź.

Spojrzenie jakie posłał mu Gregory, natychmiast udowodniło, że tak nie było.

— Wiem, ale dlaczego?

Mycroft zamilkł. Odkąd był nastolatkiem… Westchnął, myśląc o tym. Nigdy wcześniej nie ujawnił nikomu,dlaczego brał ze sobą parasol. Tylko on i Sherlock znali powód i nie rozmawiali o tym. Nie tylko dlatego, że nie wymieniali ze sobą zbyt wiele słów w tym czasie. Gregory stał się nieco poważniejszy, jakby znał głębie jego myśli.  

— Nie musisz mi mówić, Myc — powiedział po chwili. — To nie jest ważna sprawa.

— Nie, w porządku, Gregory.

Mycroft napił się herbaty. Jeśli mógł komukolwiek powiedzieć, byłby to Gregory. Ich związek stawał się dość poważny, każdy z nich się angażował i musiał przyzwyczaić się do tego, że może się zwierzyć drugiemu człowiekowi bez obaw, że ten go osądzi lub poczuje niepotrzebną sympatię. Skinął głową, zanim się odezwał.

— Sherlock był wtedy młody. Musiał mieć… nie więcej niż sześć lat. Został oddany pod moją opiekę na cały dzień i chciał wyjść na zewnątrz, by zebrać próbki gleby. – Zdziwienie na twarzy Gregory’ego było niemal zabawne. — Tak, nawet w tym wieku był dość uparty w tego typu sprawach. Cóż, skończyło się na tym, że odeszliśmy daleko od domu. Żaden z nas w rzeczywistości nie myślał o tym. Było pochmurna, ale nie za bardzo. W końcu jednak zaskoczył nas deszcz. To był bardzo nagła, intensywna ulewa i mieliśmy długa drogę do domu. — Mycroft zamknął oczy, pamiętając ten incydent. Westchnął i niepotrzebnie poprawił serwetkę, przed kontynuowaniem: — Sherlock mocno zachorował tego wieczoru. Nie byliśmy odpowiednio ubrani na deszcz, a on był tak młody. Musiał pojechać do szpitala. Był to dość przerażający weekend i przyrzekłem sobie, że nigdy więcej nie pójdę nigdzie bez parasola.

I tak było. Chwytając filiżankę herbaty, dopił ją do końca, nie patrząc na starszego mężczyznę. Rzadko rozmawiał o swoim dzieciństwie, zwłaszcza o Sherlocku w czasie, gdy byli po prostu braćmi, a rzeczy między nimi nie były tak napięte jak teraz. Widząc ruch na granicy swojej wizji, podniósł wzrok i zobaczył stojącego Gregory’ego. Inspektor położył dłonie na stole i pochylił się nad nim. Przechylając głowę pocałował z czułością Mycrofta. Publicznie. Mycroft zamarł ze zdziwienia, ale poddał się i oddał pocałunek. Brązowe oczy Lestrade’a były tak pełne uczucia, kiedy wzrok mężczyzny spoczął na nim, że Mycroft poczuł, jak serce bolało go w cudowny sposób.

— Dziękuję, że mi o tym opowiedziałeś.

To wszystko, co powiedział Gregory. Nie prosił o więcej szczegółów, nie skupiał się na tym i nie próbował go pocieszyć ze względu na coś, co stało się wieki temu. Mycroft uśmiechnął się. Był to jeden z wielu powodów, dla których czuł, że zakochuje się w tym człowieku. Po prostu… wiedział.

— Nie ma za co, Gregory — wyszeptał cicho, uśmiechając się.

Zaczął jeść swoją kanapkę, gdy rozmowa potoczyła się na inny tor, gdy Gregory zaczął mówić o swoim wyjściu z córką. Wszystko było idealne.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Sponsored content




[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] Empty

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: