~.Imaginarium.~
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksRejestracjaSzukajZaloguj

 

 [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptyNie Kwi 19 2020, 12:03

Rozdział 44: Nie wstydź się

Mycroft zawsze spał w piżamie. To nie było nic niezwykłego. Greg znał wielu ludzi, którzy spali w piżamie. Po prostu nie był jednym z nich. Co najwyżej spał w spodniach od piżamy, choć dość często spał nago. Tak było mu po prostu wygodniej. Zatem życie z partnerem, który był zdecydowanie przeciwny temu, było interesującą adaptacją do tego.

Kiedy Mycroft się przebierał, to nigdy nie zrobił tego przed Gregiem. Zawsze albo chodził do łazienki dołączonej do ich sypialni, albo stawał za japońskim parawanem, który stał w kącie pokoju. Mycroft Holmes był oczywiście człowiekiem swoich przyzwyczajeń, więc inspektor nic na początku nie powiedział. Ale ich dwójka była zaangażowana seksualnie, więc to nie było tak, jakby nie widział nago młodszego mężczyzny. Nawet po ich aktach seksualnych Mycroft z trudem zatrzymywał się, by z nim się poprzytulać, zanim nie wszedł do łazienki i nie ubrał się.

Wreszcie, pewnej nocy, gdy leżał w łóżku w rozkosznej mgiełce po przeżyciu orgazmu, nie mógł się powstrzymać przed poruszeniem tego tematu. Patrzył ospale, jak Mycroft wstaje z łóżka i zaczyna iść w stronę łazienki.

— Dlaczego nigdy nie zostajesz? — zawołał za nim cicho, powodując, że polityk zawahał się i zerknął na niego przez ramię.

Greg oczywiście nie przejmował się tą sytuacją. Nic w tym go nie uraziło ani nie sprawiło, że pomyślał, że między nimi istnieje jakiś problem. Był po prostu autentycznie zdezorientowany.

— Przepraszam, Gregory. Mam nadzieję, że nie jesteś obrażony, ponieważ nie taka była moja intencja — powiedział Mycroft, zamiast odpowiedzieć na pytanie.

Obrócił się nieco w stronę łóżka i przytulił swoje ubrania bliżej do ciała.

— Nie przepraszaj, Myc. — Uśmiechnął się, podpierając się na ramionach i potrząsając głową. — Jestem po prostu ciekawy.

— Nie jestem przyzwyczajony do bycia nagim dłużej niż to konieczne.

W tej wypowiedzi rozbrzmiało pewne wahanie, co sprawiło, że Greg chciał odkryć, co za tym stoi. Nigdy tak naprawdę nie widział, żeby Mycroft czuł się w jakieś sprawie nieswojo, a jednak tak było w tej chwili. Greg wyciągnął rękę.

— Chodź tutaj — poprosił czule. Jasnoniebieskie oczy skupiły się na oferowanej dłoni, ale Mycroft się nie poruszył. Greg pomachał palcami. — Proszę?

Zajęło to chwilę, ale Mycroft w końcu się zgodził i podszedł do niego. Wszedł na łóżko, zajmując na nim miejsce i kładąc swoje ubrania niedaleko na podłodze. Uśmiechając się, Greg uniósł rękę, by pociągnął go bliżej i owinąć swoje ramiona wokół młodszego mężczyzny. Pocałował delikatnie czoło Mycrofta, biorąc głęboki oddech.

— Przytulanki po seksie są jednymi z najlepszych rodzajów przytuleń — wymamrotał przy skórze Mycrofta. — Powinieneś kiedyś spróbować.

— Powinienem? — zapytał Mycroft, jego ton sugerował pytanie, ale Greg nie musiał tego widzieć, aby wiedzieć, że się uśmiechał.

Jednak ciało starszego z braci Holmes było mniej napięte niż wcześniej, dlatego uznał to za zwycięstwo. Greg pochylił głowę na bok, powoli przesuwając dłonią po plecach partnera i pocałował go w blade ramię. Westchnął cicho, zanim jego wzrok nie przyciągnęło coś, czego wcześniej tak naprawdę nie zauważył. Ramiona, szyja i plecy Mycrofta były pokryte piegami. Patrzył na nie, mrugając, całkowicie zafascynowany.

— Jak… jak nigdy wcześniej tego nie zauważyłem? — Wyszeptał, podnosząc rękę, by prześledzić szeroką gamę plam biegnących po skórze partnera. Mycroft natychmiast zesztywniał przeciwko niemu i próbował się odsunąć. Greg zmarszczył brwi. — Myc?

Lestrade próbował spojrzeć na twarz swojego kochanka, ale wydawało, że Mycroft unikał tego za wszelką cenę. Dlaczego najbardziej pewny siebie człowiek w całej Anglii unikał jego wzroku? Poruszył się, zmieniając pozycję i kładąc dłoń pod brodę kochanka, aby unieść mu głowę, by mogli na siebie spojrzeć. Policzki Mycrofta były zarumienione. Czyżby był zawstydzony?

— Myc, o co chodzi? To tylko piegi, kochanie. Sam mam kilka.

— Właśnie o to chodzi, Gregory. Masz kilka. Ich ilość na mnie jest absurdalna.

Mycroft zirytowany, usiadł, odwracając się, by ukryć swoje oblicze przed Gregiem. Starszy mężczyzna tylko wpatrywał się w jego plecy, znów podziwiając omawiane piegi i zgarbione ramiona Mycrofta. To było naprawdę zaskakujące, jak niepewny był swojego ciała. Greg nigdy w życiu nie znał bardziej seksownego mężczyzny. Dlatego też, przesuwając się, również usiadł i objął kochanka, opierając brodę na jego ramieniu.

— Z pewnością nie są absurdalne — odparł. — Są cudowne. Tak jak i ty, Mycroft. Kocham je.

Mycroft prychnął, przewracając oczami. Uśmiechając się, Greg zaczął delikatnie całować go w ramię.

— Co robisz? — zapytał cicho Mycroft.

— To oczywiste, całuję twoje piegi — powiedział, a w powietrzu rozbrzmiewało niewypowiedziane „głupku”. — Mówiłem ci, że je kocham. I chcę spędzić resztę życia, całując je, więc teraz zaczynam. Nie wstydź się, Myc. Nie ma potrzeby.

Powoli Mycroft znowu się rozluźnił. Pocałunki pomogły. Wreszcie zadał pytanie, które sprawiło, że serce Grega zaśpiewało z radości.

— Czy… chciałbyś dołączyć do mnie pod prysznicem, Gregory?

Nigdy nie wzięli razem prysznica. Greg fantazjował na ten temat od wieków.

— Boże, tak — westchnął, niecierpliwie wstając z łóżka i idąc za młodszym mężczyzną do łazienki.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptyPon Kwi 20 2020, 16:53

Rozdział 45: Walentynki

Kiedy Greg Lestrade coś robił, to nigdy nie robił tego połowicznie. Było to częścią jego uroku, a przynajmniej tak sobie wmawiał. Przez lata dzięki temu stale osiągał dobre wyniki, więc po co miałby to teraz zmieniać? Zastanawiał się nad tym, przeglądając w umyśle listę kontrolną, spacerując bez celu po kuchni Mycrofta.

To były ich wspólne pierwsze Walentynki. Chciał, żeby był to wyjątkowy dzień. Jego partner oczywiście nic nie mówił na temat tego dnia, a Greg tak naprawdę tego nie planował. Podejrzewał, że każde Walentynki, które miały miejsce za życia Mycrofta Holmesa, były dla polityka jedynie kolejnym dniem. Właśnie dlatego Greg chciał, aby te były wyjątkowe. Chociaż niekoniecznie popierał to popkulturowe, masowe konsumenckie spojrzenie na to święto, to nadal uważał, że był to dobry dzień, aby sprawić, by twoja druga połówka poczuła się naprawdę kochana.

Mycroft za niedługo miał wrócić z biura do domu, a jeśli Greg wszystko przygotuje w odpowiednim momencie, kolacja będzie prawie gotowa, gdy młodszy mężczyzna przekroczy próg mieszkania. Miał przynajmniej taką nadzieję. Przygotował jedzenie, aranżację kwiatową, którą zamówił, przejrzał potencjalne opcje muzyczne, zapalił świece w jadalni, sypialni oraz wyjął zapasy środków do kąpieli, które kupił wcześniej w tym tygodniu. Przypuszczał, że w większości było to trochę banalne, ale go to nie obchodziło.

Tak jak planował, usłyszał, jak frontowe drzwi otwierają się, gdy minutnik odliczał ostatnie dziesięć minut. Uśmiechając się szeroko, zdjął fartuch, który miał na sobie (głównie po to, by nie dopuścić do tego, aby nie pobrudzić swojego starannie wybranego stroju) i poszedł przywitać Mycrofta przy drzwiach.

— Witaj w domu, Myc.

Greg uśmiechnął się szeroko, obejmując w talii młodszego mężczyznę, przyciągając go do siebie, by go pocałować. Praktycznie czuł, jak brwi Mycrofta uniosły się ze zdziwienia, nawet gdy się całowali, a jego ramiona objęły inspektora.

— Czemu zawdzięczam przyjemność w postaci twojej osoby, po tym jak wróciłem do domu? — zapytał Mycroft, gdy z uśmiechami odsunęli się od siebie. Potem lekko przechylił głowę i pociągnął nosem. — Gotujesz?

— Tak — potwierdził Greg ze skinieniem głowy. Pochylając się, pocałował ponownie partnera. — Dziś wieczorem będę cię rozpieszczał. Chodź.

Chwytając się za ręce, weszli do jadalni, gdzie spojrzenie Mycrofta natychmiast skierowało się na kwiaty stojące pośrodku stołu.

— Co to jest…? — zaczął, przerywając, gdy wpatrywał się w nie uważnie. — Po co to wszystko?

— Dziś są Walentynki, kochanie. — Greg uśmiechnął się. — Stąd to wszystko. A teraz usiądź. Kolacja jest prawie gotowa.

Pocałował Mycrofta w czoło, gdy mężczyzna usiadł, i poszedł przełożyć jedzenie na talerze. Przez większość posiłku siedzieli w komfortowej ciszy, racząc się winem, jedząc swoje porcje, a także deser (przy którym Mycroft zaczął protestować, ale Greg był bardzo przekonywujący, a jęki uznania wydawane przez polityka podczas jedzenia deseru były po prostu grzeszne).

Po obiedzie przenieśli się na kanapę, całowali się, dotykali, a później przytulali. Greg nie pozwolił jednak, aby zostali na niej zbyt długo, ponieważ jeszcze nie zakończył tego wieczoru. W końcu odsunął się i poszedł do łazienki, aby przygotować kąpiel. Z bąbelkami. I świecami. I z większą ilością wina. Gdy wprowadził Mycrofta do łazienki, młodszy mężczyzna spojrzał na to wszystko i nie mógł powstrzymać westchnienia.

— Szczerze mówiąc, najdroższy, nie musiałeś… — Mycroft zaczął protestować, chociaż uśmiechał się.

Greg wyszczerzył się szeroko, rozpinając jego koszulę i całując bladą pierś, która została odkryta.

— Rozpieszczam cię. Wejdź do wanny.

Po rozebraniu się obaj mężczyźni weszli razem do kąpieli, Greg siedział na jednym końcu, a Mycroft przed nim, opierając się o niego z radosnym westchnieniem. Nadszedł czas na więcej przytulania, dotykania i trochę bardziej intensywnej gry wstępnej (bo naprawdę ciężko było tego nie robić, gdy kąpali się razem). Bawili się pianą, tworząc różne kształty na twarzy i ramionach, śmiejąc się z siebie nawzajem radośnie. Trudno było uwierzyć, że mają po czterdzieści lat. Greg, po prostu musiał zatrzymać i spojrzeć z miłością na Mycrofta, który śmiał się z niego.Robił to tak cudownie i szczerze, że był to widok zapierający dech w piersiach. Sposób, w jaki jego twarz rozpromieniła się i to jak grzbiet jego nosa zmarszczył się, a w kącikach oczu pojawiły się zmarszczki… Wspaniały. A Greg miał szczęście bycia tego świadkiem.

Powiedzenie, że kochali się tamtej nocy, było ogromnym niedopowiedzeniem. Greg czcił każdy centymetr ciała Mycrofta. Jasne, polityk patrzył na niego z niedowierzaniem na widok kolejnych świec i płatków róż na łóżku (na litość Boską, dobra, Greg trochę przesadził), ale wiedział, że Mycroft potajemnie cieszył się każdą sekundą. Kochali się i był to powolny i wspaniały akt, gdy razem osiągnęli rozkosz i opadli na łóżko, dysząc ciężko i chwytając się nawzajem, jakby ich życie zależało od tego.

Greg był zakochany. Nie, żeby nie wiedział o tym wcześniej, ale wtedy, gdy leżeli obok siebie, trzymając się za ręce i całując się czule, szepcząc do siebie nic znaczącego, śmiejąc się jeszcze bardziej, znów sobie to uświadomił. Miał zamiar spędzić resztę życia z tym mężczyzną. Po prostu to wiedział.

— Szczęśliwych pierwszych wspólnie spędzonych Walentynek — wyszeptał, gdy zaczął zasypiać.

Mycroft zamruczał słodko, odwracając głowę, by otrzeć swoim nosem o jego.

— Pierwszych z wielu — odpowiedział, pochylając się, by pocałować Gregory’ego, gdy powoli zapadał sen w ramionach partnera.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptyWto Kwi 28 2020, 04:24

Rozdział 46: Przyjdź na obiad

Zainteresowania Mycrofta Holmesa zawsze dotyczyły jego młodszego brata. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. W końcu bardzo się o niego troszczył. Nawet w późniejszych latach, gdy ich związek był napięty tak jak teraz, jego zainteresowanie młodszym rodzeństwem nigdy nie osłabło. Zawsze obserwował Sherlocka, upewniał się, że szedł przez życie jak najmniej wyboistą drogą. Bez względu na metody, bez względu na przyczynę, ważne dla niego było, żeby opiekować się Sherlockiem.

Kiedy John Watson wyprowadził się z 221B, znalazł drugą połówkę i związał się węzłem małżeńskim (tak jakby), trzeba było powziąć pewne kroki. John był dla Sherlocka pewnego rodzaju kołem ratunkowym, coś, co Mycroft od czasu do czasu mógł dostrzec, ale i tak całkowicie go zaskoczyło. Jednak to się skończyło. Oczywiście, lekarz starał się, aby ich relacje pozostały bez zmian, ale wszyscy widzieli, że nie będą one takie same. Każdy, kto wierzył inaczej, sam siebie oszukiwał.

Plan był dość łatwy. Poprzez szereg wydarzeń i zbrodni (których nie popełnił żaden z jego pracowników, ale w Londynie dość łatwo było znaleźć przestępstwa), Mycroft poprosił Sherlocka, by ponownie zaczął ściśle współpracować z inspektorem Gregory’m Lestrade. Starszy mężczyzna był oczywistym wyborem, ponieważ znał historię rodzinną Holmesów. Lestrade znał Sherlocka i Mycrofta znacznie dłużej niż John Watson. Ponadto miał do czynienia z Sherlockiem, gdy ten był w najgorszym stanie. I pomógł mu rzucić destrukcyjny nałóg narkotykowy. Tak, to była najbardziej logiczna ścieżka do podjęcia.

Zadziałało. W pewnym stopniu. Lestrade nie osiągnął jednak poziomu, który miał John. Nie poszli wspólnie na obiad. Nie zamieszkali razem, choć Mycroft nie spodziewał się czegoś tak drastycznego. Chociaż pracując nad sprawami, spędzili ze sobą trochę więcej czasu. Zwykle na Baker Street. Nie, żeby Sherlock chciałby pracować gdziekolwiek indziej.

Poruszali się jednak powoli do przodu. To powinno być frustrujące dla starszego Holmesa, który był przyzwyczajony do uzyskiwania wyników przy znacznie szybszym tempie, ale… tak nie było. Stwierdził, że tak naprawdę była to ulga. W swoich planach zbliżenia ich do siebie i obserwowania, jak spędzają ze sobą więcej czasu, zaczął odczuwać coś niezwykłego. Był zazdrosny. Początkowo drwił z tego pomysłu, ale nie, zdecydowanie był zazdrosny.

Jednak jego zazdrość nie dotyczyła Lestrade. Nie, był zazdrosny o Sherlocka. Oto on, starający się zbliżyć swojego brata i inspektora do siebie, podczas gdy w rzeczywistości chciał mieć szansę bycia bliżej tego inspektora. Mycroft zawsze doceniał atrakcyjność mężczyzny, a nawet był pod wrażeniem niektórych jego metod i wyników, ale nigdy nie spodziewał się tego rodzaju emocjonalnego przywiązania.

Oczywiście, kiedy Mycroft Holmes postanowił coś zrobić, doprowadzał sprawę do końca. W ten sposób znalazł się na Baker Street, opierając się o parasol, zanim nie wszedł do środka i zaczął wspinać się po schodach. Z drugiej strony, miał akta sprawy, powód dla którego się pojawił, gdyby obaj mężczyźni byli w środku. Sherlock natychmiast przejrzy jego kłamstwo. To jednak nie miało znaczenia.

Dwie głowy uniosły się, gdy wszedł do mieszkania i odchrząknął. Lestrade spojrzał na niego ze zmieszaniem połączonym z czymś, co zawsze się ujawniało, gdy inspektor na niego patrzył. To było wrażenie, którego Mycroft jeszcze nie miał czasu przeanalizować, co było irytujące. Nigdy nie wydawało się trwać wystarczająco długo i wyglądało na to, że pojawiało się tylko wtedy, gdy był jego odbiorcą. Sherlock jak zawsze miał neutralny wyraz twarzy. Bystre niebieskie oczy ujrzały teczkę i młodszy z braci Holmes westchnął z wyczerpaniem, wstając.

— Nie trzeba było tego przynosić — wycedził, machając rękę. — Idę opracować eksperyment.

Sherlock odwrócił się i skierował się do swojej sypialni.

— Sherlock, a co z…

Lestrade zaczął protestować, ale został uciszony przez trzask drzwi. Mycroft uśmiechnął się lekko. Będzie musiał wymyślić sposób, by podziękować swemu drogiemu bratu.

— Inspektorze — przywitał się.

Uwaga starszego mężczyzny skupiła się na nim, tak jak powinno być. Tak, jak powinno być to od samego początku.

— Pan Holmes. — Przywitał go, wstając.

Obaj zawsze wydawali się wracać do formalności. Mycroft odłożył folder i zrobił krok do przodu. Miał dość odkładania rzeczy na później. Te miesiące prób zbliżenia Sherlocka do Lestrade pozbawiły go cierpliwości, pozostawiając go gotowym do uzyskania właściwych rezultatów.

— Chodź ze mną na obiad — powiedział, wyciągając dłoń i kładąc smukły palce pod niechlujną brodę Lestrade’a.

Brązowe oczy otworzyły się szeroko, a pełne wargi rozchyliły się. Mycroft zaczął się gapić. Chciał wziąć dolną wargę mężczyzny między zęby i przygryźć ją zaborczo.

— Ja, um… — Lestrade zerknął w kierunku drzwi do sypialni. Mycroft obrócił jego głowę w swoją stronę, by inspektor znów skupił na nim wzrok.

— To nie było takiego typu zaproszenie, Gregory. Pójdziemy na obiad. Wydaje mi się, że czekałeś na to tak długo jak ja. Bardzo chciałbym zaprosić cię na obiad. Na początek.

Jego głos był jedwabisty, gorący i zachęcający. Źrenice Lestrade rozszerzyły się w odpowiedzi. Mycroft uśmiechnął się zwycięsko.

— Cóż — powiedział inspektor, odchrząkając i wyciągając rękę, by chwycić jedwabny krawat Mycrofta. — Na co więc czekasz?

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptyCzw Kwi 30 2020, 04:25

Rozdział 47: Piłka nożna

— Dawaj, Arsenal, strzelaj tego cholernego gola! — krzyczał Greg, z frustracją wyrzucając ręce w powietrze.

Wzdychając z irytacją, opadł na kanapę i przeczesał swoje srebrzyste włosy. Przez chwilę milczał, wpatrując się w ekran telewizora, po czym jęknął na coś, co się wydarzyło.

— Nie słyszą cię, najdroższy — skomentował po chwili Mycroft.

Polityk był rozciągnięty na całej długości kanapy. Jego długie nogi były owinięte wokół partnera i na jego kolanach. Na nich spoczywał laptop, na którym pisał. Żaden z nich nie musiał dzisiaj wychodzić do pracy, więc postanowili spędzić wspólnie dzień (coś, co niestety rzadko im się przytrafiało). Oczywiście ulubiona drużyna Grega miała tego samego dnia mecz turniejowy, który inspektor bardzo chciał obejrzeć. Mycroft, który nie przejmował się sportem, postanowił nie brać w tym udziału, ale nadal przebywać przy swoim partnerze. Nawet jeśli hałaśliwe zachowanie mężczyzny prawie zmusiło go do przemyślenia tej decyzji.

— Popełniają głupie błędy — jęknął Greg, a jego głowa opadła do tyłu z frustracji.

Naprawdę uwielbiał Arsenal. Ale ciężko było być jego fanem. Sporo… przegrywali. Ten sezon był ekscytujący, ponieważ radzili sobie tak dobrze, oprócz kilku słabych meczów z Liverpoolem. A teraz na meczu pucharowym dali się zdominować na boisku. Greg był ubrany w swój ekwipunek fana: miał na sobie koszulkę zespołu, czerwone skarpetki, a z szyi zwisał luźno czerwono-biały szalik.

— Mogą tak łatwo wygrać, więc denerwujące jest, że tak cholernie to psują.

Mycroft słuchał go z połowiczną uwagą. Troszczył się o starszego mężczyznę, ale nie dbał o jego hobby. Wciąż nucił, gdy było to stosowne, wracając do pisania. Był to ich dzień wolny, dlatego postanowił nie nosić trzyczęściowego garnituru. Zamiast tego miał na sobie tylko swoje spodnie i białą koszulę, której trzy pierwsze guziki były rozpięte. Oczywiście rozpięte zostały dziś rano przez Grega podczas ich psotnej części drażnienia się nawzajem. Coś, co Mycroft chciałby teraz powtórzyć, choćby po to, by odwrócić uwagę partnera od pozornie niepokojącego pojedynku między drużynami.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy meczu spędził ze sfrustrowanym i podrażnionym Gregory’m. W połowie meczu ogłoszono przerwę i starszy mężczyzna wstał, by wziąć sobie piwo. Będąc w kuchni postanowił zrobić też herbatę i przyniósł ją z powrotem do salonu, podając ją Mycroftowi, który na chwilę odłożył swój laptop.

— Dziękuję, Gregory. — Młodszy mężczyzna uśmiechnął się szczerze, po czym wypił łyk ofiarowanego napoju, nucąc pod nosem.

Greg uśmiechnął się z uwielbieniem, pijąc swoje piwo. Po chwili, gdy zajął z powrotem swoje miejsce, nogi Mycrofta powróciły do swojego wcześniejszego ułożenia na jego kolanach. Wolną ręką Greg zaczął lekko masować jedną z nich.

— Cieszę się, że jesteś tu ze mną. Dziękuję. Wiem, że nie interesujesz się piłką nożną. — Uśmiechnął się Greg, z czułością ściskając goleń Mycrofta.

— Tak, ale troszczę się o ciebie i o to, by być przy tobie. Postanowiłem być przy tobie tego dnia, jeśli będzie to możliwe.

— Mógłbym nauczyć cię zasad gry.

— Jestem w pełni świadom mechaniki tej gry — skomentował Mycroft, unosząc brew. — Po prostu nie dbam o to na tyle, by wzbudziło moje zainteresowanie.

Przeszywające spojrzenie jasnoniebieskich oczu przesunęło się po sylwetce Grega, powodując, że starszy mężczyzna zarumienił się nieco na tę uwagę. Na twarzy Mycrofta zaczął pojawiać się uśmieszek, który Greg znał aż za dobrze. Polityk mrugnął do niego.

— Jednakże coś innego przykułoby całkiem ładnie moją uwagę — powiedział, odkładając laptopa i filiżankę herbaty na podłogę.

Usiadł prosto, przesuwając się i wczołgując się na kolana Grega, siadając na nim okrakiem. Pochylił się i namiętnie pocałował swojego partnera. Pocałunek został zwrócony, nawet jeśli był to nieco opóźnione z powodu zaskoczenia ze strony Grega. Po chwili inspektor chwycił mocno wolną ręką koszulę Mycrofta. Po pewnym czasie polityk zaczął poruszać biodrami w tył i przód, tworząc między nimi tarcie, które sprawiło, że Greg przerwał pocałunek, z trudem łapiąc powietrze.

— Chryste — jęknął, znów odchylając głowę do tyłu i opierając ją na kanapie (choć tym razem ze znacznie lepszego powodu).

Mycroft uznał to za zaproszenie, aby zacząć całować odsłonięta szyję. Greg jęknął lekko, gdy otrzymał małe ukąszenie, przez co sam zagryzł dolną wargę.

Po kilku minutach mecz został wznowiony. Mycroft wyprostował się, wpatrując się w Grega, po czym zszedł z niego i wrócił do swojej wcześniejszego miejsca. Ponownie podniósł laptopa i wznowił swoją pracą, jakby jeszcze przed chwilą nie dokuczali sobie i nie ocierali się o siebie, jak napalone nastolatki. Gregowi zajęło kilka niespokojnych minut, by powstrzymać swoje podniecenie. Ten czas poświęcił na gapienie się na nieprzyzwoitego mężczyznę, w którym był tak zakochany, zanim w końcu jego uwaga skupiła się po raz kolejny na rozgrywanym meczu.

Przeklinał, wiwatował i pił piwo. A Mycroft, aż do końca meczu, siedział obok niego, z nieschodzącym małym, pełnym zadowolenia uśmiechem.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptyNie Maj 10 2020, 10:47

Rozdział 48: Ryba z frytkami

— Po prostu nie rozumiem, jak możesz to jeść — westchnął Mycroft, uważnie wpatrując się w talerz Grega.

Starszy mężczyzna spojrzał na niego, a później, wciąż trzymając frytkę w dłoni, wzruszył ramionami.

— Ryba z frytkami jest przepyszna, Myc. Zrozumiałbyś to, gdybyś rzeczywiście ją spróbował — odparł, wskazując frytką na polityka, po czym włożył ją do ust i zaczął przeżuwać.

Mycroft potrząsnął głową, podnosząc filiżankę herbaty i popijając ją delikatnie. Obaj byli w stanie odejść od swoich biurek, aby zjeść wspólnie lunch. Poszli do małej knajpki w pobliżu New Scotland Yardu, który miał najlepszą rybę z frytkami w całej okolicy. Greg zamawiał to za każdym razem, kiedy tu przychodzili. Nic dziwnego, że Mycroft prosił jedynie o herbatę i nic więcej.

— Mówiłem ci, że nie musisz się odchudzać — powiedział po chwili Greg, odchylając się na swoim krześle. — Nie jesz.

— Nie prawda — odpowiedział Mycroft, obracając filiżankę w dłoniach, obserwując ją z roztargnieniem. Westchnął cicho. — Chciałem tylko cieszyć się twoim towarzystwem. Nie jestem głodny.

— Nie oznacza to, że nie powinieneś spróbować czegoś zjeść. Co do licha jest z wami Holmesami? Przecież wiesz, że jedzenie nie jest wrogiem dla waszych ciał.

— Nie jestem, aż tak ekstremalny jak Sherlock — zaśmiał się lekko Mycroft. — Po prostu nie jestem głodny.

Greg potrząsnął głową i westchnął. Zjadł jeszcze kilka frytek, a następnie kawałek ryby. Obaj cieszyli się swoim towarzystwem w wygodnej ciszy. Było to coś, co mogli robić dość często, czy to gdzieś na mieście, kiedy jedli czy to w domu leżąc na kanapie. Po pewnym czasie Greg postanowił wrócić jednak do omawianego tematu.

— Mówiłem poważnie o zamówieniu czegoś dla ciebie — powiedział, wskazując na swoje jedzenie.

Mycroft westchnął.

— Nawet gdybym był głodny, najdroższy Gregory, to nie mam ochoty jeść ryby z frytkami — powiedział, rzucając mu przeszywające spojrzenie.

Greg był jednak upartym mężczyzną. Wstał i zrobił to, czym mu groził. Zamówił kolejną porcję ryby z frytkami dla swojego partnera. Nigdy wcześniej nie udało mu się nakłonić Mycrofta do jedzenia, ale to nie było tak obrzydliwe, jak polityk sądził. Greg jadł to przez całe życie i nie zaszkodziło mu. W końcu nadszedł ten dzień. Był zdeterminowany nakarmić Mycrofta rybą z frytkami. Chciał, żeby ją zjadł.

Usiadł i położył talerz przed Mycroftem, który ostrożnie przyjrzał się jego zawartości.

— Dalej — powiedział Greg, machając w stronę talerza, gdy młodszy mężczyzna wciąż wpatrywał się w jedzenie, jakby miało go otruć. Skrzyżował ręce na piersi i w geście upartości przechylił brodę. — Nie pozwolę ci odejść, dopóki nie spróbujesz, Myc. Daj spokój. Zrobisz to dla mnie? To naprawdę nie jest takie złe, jak uważasz.

Mycroft spojrzał na swojego partnera, tylko po to, by zagubić się w tych dużych brązowych oczach, którym zawsze było tak ciężko odmówić. Z pewnością była to diabelska taktyka. Z westchnieniem, ramiona Mycrofta opadły, a sam mężczyzna skinął głową. Greg wyszczerzył zęby w uśmiechu, patrząc, jak polityk sięgnął po leżące obok sztućce. Jego uśmiech nieznacznie zachwiał się i zamrugał.

— Co… robisz? — zapytał, gdy Mycroft podniósł widelec.

— To o co poprosiłeś — powiedział Mycroft, patrząc na niego.

— Tym? — kontynuował Greg, wpatrując się w widelec w jego dłoni. Mycroft również spojrzał na sztućce.

— Oczywiście — powiedział z wahanie. — Czym jeszcze miałbym jeść?

Greg podniósł rękę, by zakryć usta. Po chwili jednak nie mógł się powstrzymać i zaczął się śmiać. Mycroft westchnął, wyraźnie zirytowany starszym mężczyzną i mocno odstawił widelec na stół.

— Myc, kochanie, nie. To się je rękoma, kochanie — powiedział między napadami śmiechu.

— Rękoma? Dobry Panie, nie. Nie te tłuste rzeczy.

— Mówię ci, to nie jest takie złe. Zwłaszcza tutaj. Teraz proszę, odłóż widelec i po prostu zjedz.

Mycroft był wyraźnie zirytowany. Gdyby był kotem, to nastroszyłby futro, wpatrując się w niego przez całą tę sytuację. Ostatecznie jednak odłożył widelec i oparł nadgarstki na stole przed sobą, gdy znów wpatrywał się w jedzenie. Greg opanował śmiech i czekał cierpliwie.

W końcu Mycroft wyciągnął rękę i złapał kawałek ryby. Uniósł go, nadal badając go przeszywającym wzrokiem, zanim wreszcie go ugryzł. Jego twarz była pusta i nie wydał żadnego dźwięku, żując, jeszcze raz gryząc, a potem wkładając do ust końcówkę porcji. Potem zrobił to samo z frytką.

— I? — zapytał po chwili Greg. Mycroft sięgnął po serwetkę i wytarł nią dłoń, wzdychając.

— To… nie było takie straszne — przyznał, zaciskając usta w cienką linię. Greg uśmiechnął się.

— Mówiłem.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptySro Maj 13 2020, 04:27

Rozdział 49: Wstrząśnięty

Zwykle za każdym razem, kiedy Greg kończył pracę, wracał do domu i albo kładł się wygodnie z Mycroftem na kanapie, albo czekał, aż Mycroft wróci do domu, aby mogli razem zwinąć się na wcześniej wspomnianym meblu. Chodziło o to, że zawsze chętnie wracał do domu. To było coś, co ponownie zaczął czuć po randce z Mycroftem i po przeprowadzce do wspólnego domu po roku od tej randki. Wyszedł z obskurnej, przygnębiającej, pustej kawalerki i zamieszkał z mężczyzną, w którym się zakochał po uszy.

Tego dnia Greg nie poszedł prosto do domu. Zamiast tego skierował się do pubu, do którego często chodził. Usiadł przy barze, wyciszył komórkę i zamówił piwo. W ciszy wypił kufel alkoholu. Telewizor nad barem transmitował mecz piłkarski, ale jego spojrzenie nigdy nie skierowało się na odbiornik. Wzrok miał wbity w blat baru i w kufel, stojący między jego rękami. Minęła chwila, potem druga i kolejna, zanim wezwał barmana, by zapłacić. Wciąż był w dziwnym nastroju i nadal się trząsł, ale wiedział, że powinien iść już do domu. Gdyby został, kontynuowałby picie, a potem byłby pijany i próbował złapać taksówkę, by wrócić do mieszkania.

Westchnął, całe jego ciało było ospałe i wyczerpane, kiedy wszedł do domu, który dzielił z Mycroftem. Praktycznie rzucił swój płaszcz na wieszak, zamiast powiesić go normalnie, ściągnął buty i ruszył korytarzem. Nie poszedł do salonu. Odwrócił się i wszedł po schodach, a potem do sypialni. Bez słowa zdjął marynarkę, koszulę i spodnie. W samych majtkach opadł na łóżko i wtulił twarz w poduszkę Mycrofta.

— Gregory? — zabrzmiał spokojny, zaciekawiony głos.

Greg poruszył się, zdając sobie sprawę, że zasnął. Która była godzina? Wzdychając, poruszył się, by usiąść, przecierając oczy i wpatrując się w kołdrę na łóżku. Chwilę później usłyszał dokładniej kroki zbliżającego się do sypialni mężczyzny.

— Gregory, co się stało?

Uśmiech, który posłał mu Greg był pozbawiony entuzjazmu. Oczywiście Mycroft mógł od razu stwierdzić, że coś było nie tak. Partner Lestrade był taki genialny. Greg nigdy nie był w stanie niczego przed nim ukryć. Nie, żeby kiedykolwiek chciał. Kiedy jednak spojrzał na swojego kochanka, wszystko, co powstrzymywał do tej pory, zawaliło się na niego niczym lawina. Jego determinacja zniknęła. Czuł się upokorzony, gdy gorące, kłujące uczucie w środku, powoli docierało do jego oczu, a wzrok zamazał się trochę z powodu łez, które nie chciały popłynąć.

Mycroft natychmiast położył się u boku Grega na łóżku. Smukłe ramiona owinęły się wokół starszego mężczyzny, przyciągając go do pocałunku. Spiczasty nos polityka zagrzebał się w srebrzystych pasmach, tych samych, które gładził z miłością. Greg drżał, ściskając mężczyznę, jakby od tego zależało jego życie.

— Twoja sprawa — powiedział Mycroft, bez pytania.

Nawet jeśli nie zawsze znał szczegóły, to zawsze był świadomy jej natury. Do diabła, o ile Greg wiedział, to mógł znać wszystkie aspekty i po prostu pozwalał mu o tym mówić, żeby mógł się lepiej poczuć. Greg milczał przez chwilę, zanim skinął głową.

— Tak — westchnął, pociągając nosem i kiwając głową, przy szyi swojego kochanka.

W końcu odsunął się i usiadł. Wytarł twarz dłonią i westchnął ponownie, po czym przeczesał palcami włosy. — Wiesz, że zawsze oddzielam swoje emocje od miejsc zbrodni.

Mycroft był cierpliwy. Milczał, kiwając głową i nucąc w zrozumieniu w razie potrzeby. Było jasne, że chciał pozwolić Gregowi na zdjęcie tego ciężaru z piersi na własnych warunkach. Lestrade spojrzał na kołdrę i zaczął się nią bawić w roztargnieniu.

— Ciało było… Miała trzynaście lat, Mycroft — kontynuował po chwili, a jego głos drżał. — Została pobita, zgwałcona… To było…

Zamknął oczy, wzdychając. To było okropne. Na początku niemalże nie był w stanie pozostać na miejscu zbrodni.

— I potem musiałem powiedzieć jej rodzicom. To już samo w sobie było złe. To było… Wyglądała jak Elizabeth, Myc. I ciągle myślałem, co by było, gdyby to była ona? Co jeśli byłbym ojcem, który otrzymuje takie wieści? Że mojej małej dziewczynce, mojemu cennemu dziecku, zrobiono takie okropne rzeczy. Wrzucono ją do rowu, w którym przeleżała trzy dni, zanim ją odnaleziono. Chryste, po prostu…

Urwał, drżącym głosem, a z jego oczu popłynęły łzy. Nie zdawał sobie z tego sprawy, dopóki nie poczuł, jak smukłe palce ścierają je z policzków. Mycroft patrzył na niego miękkim, współczującym spojrzeniem. Potem pochylił się i delikatnie musnął jego wargi swoimi.

— Elizabeth, jest bezpieczna w domu? — zapytał spokojnie, a jego głos był cichy.

Greg skinął głową.

— Tak. Zadzwoniłem do niej wkrótce potem, tylko po to… Nie powiedziałem jej dlaczego. Nie musiała tego wiedzieć.

Pochylił się, ponownie chowając twarz w zgięciu szyi Mycrofta i odetchnął głęboko, otaczającym go zapachem. Wciąż był wstrząśnięty, wciąż ją widział… ale zaczynał czuć się lepiej. Mycroft go trzymał, pozwalając mu się uspokoić, wielokrotnie gładząc go po włosach i karku.

— Chodź, najdroższy. Zrobię ci herbatę. A może później weźmiesz gorącą kąpiel. Co o tym myślisz?

Greg uśmiechnął się, patrząc na Mycrofta. Jego partner. Jeden z najmilszych ludzi, jakich kiedykolwiek poznał. Skinął głową.

— Brzmi cudownie. Dziękuję.

— Dla ciebie wszystko.

I zanim wstali, Mycroft pochylił się, by złożyć kolejny słodki, trwalszy pocałunek. Taki, który nie znaczył nic, a jednocześnie wszystko.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptySro Cze 03 2020, 04:26

Rozdział 50: Pierwszy raz

Mycroft był świadomy mechaniki stosunku płciowego. Był geniuszem, oczywiste było, że był tego świadomy. Posiadając tę wiedzę, ani razy nie miał gorączkowego pragnienia uczestniczenia w takiej działalności. Nawet na uniwersytecie, gdzie większość jego rówieśników w końcu eksperymentowała ze sobą, nie uczestniczył w tych praktykach. W każdym razie nikt nie ustawiał się przed jego drzwiami, by spróbować tego z nim.

To było coś, z czego był całkowicie zadowolony. Nie spieszył się, by wić się spocony i dyszący wokół innej osoby. Ludzie byli okropni. Wolał swoje ciche życie za kulisami, naginając rzeczy, by były takie, jak powinny. Ale to było, zanim w jego życiu pojawił się inspektor Gregory Lestrade.

Dzięki starciom z wyjątkowo odurzonym młodszym bratem Mycrofta, Gregory Lestrade został uwikłany w sprawy panów Holmes. Na początku było to irytujące, frustrujące i niepokojące, gdy chodziło o związek między nim a Sherlockiem. Ich relacja była jednak ściśle biznesowa, a starszy mężczyzna najwyraźniej przede wszystkim odgrywał rolę ojca w życiu Sherlocka. Poza tym, kiedy mężczyzna stał się główną przyczyną, dla której Sherlock rzucił narkotyki, Mycroft zdał sobie sprawę, że nie był to zwykły stróż prawa.

To, co było zainteresowaniem, przerodziło się w znacznie coś więcej. Może nie zdawał sobie wówczas z tego sprawy, ale jak się okazało, zakochał się w tym człowieku. Z biegiem lat, gdy ich spotkania stawały się coraz bardziej regularne, wydawało się, że tamte uczucia powróciły równie szybko i mocno. Mycroft znalazł się w sytuacji, w której nie wyobrażał sobie, żeby kiedykolwiek mógł się znaleźć. Najpierw w przenośni, a następnie dosłownie.

Zaangażowali się w intymny sposób, pocałunki zmieniły się w dotknięcia, które przeistoczyły się w ręce wędrujące pod bieliznę, a następnie na litość Boską, nastąpiło ocieranie się o siebie. To był absurdalnie pierwotny czyn, który sprawiał, że logiczna część mózgu Mycrofta chciała zmarszczyć swój wyjątkowo spiczasty nos, ale iskra ciepła, która przeszywała jego wnętrzności, gdy kołysał biodrami na udzie Gregory’ego, wyłączyła tę część mózgu. To nie był pierwszy raz, kiedy znaleźli się w takiej pozycji, a kiedy Mycroft odchylił głowę do tyłu z ustami Grega na swojej szyi, w końcu dotarło do niego zrozumienie.

Chciał tego. Był na to gotowy.

Wyciągnął rękę, chwytając srebrzyste włosy i odciągając starszego mężczyzna, który spojrzał na niego z lekkim zmieszaniem i pełnym pożądaniem. Człowiek, który bardzo się o niego troszczył, który nie naciskał, by pójść dalej, niż Mycroft czuł się wygodnie. Mężczyzna, w którym zakochał się o wiele bardziej, niż kiedykolwiek się spodziewał. Przełykając ślinę, oblizał wargi i zbliżył je do policzka Grega.

— Jestem gotowy — powiedział, a jego zwykle jedwabisty głos był ochrypły.

Patrzył, jak brązowe oczy stają się ciemniejsze, niemal czarne w odpowiedzi. Greg chwycił go pewniej w talii.

— Jesteś pewien? — W odpowiedzi zadał to bardzo ważne pytanie.

Mycroft zadrżał. Głos mężczyzny był normalnie dość szorstki, ale teraz gdy brzmiał tak głęboko, sprawiało, że sam ton inspektora był wystarczająco seksowny. Pokiwał głową.

— Tak, Gregory. Proszę.

Mycroft czuł ciepło na policzkach. Zarumienił się z mieszaniny podniecenia i zażenowania. Oto on, praktycznie błagający jak dziewica, którą jak przypuszczał, technicznie był. Oczywiście nie było to tak dramatyczne, ale wciąż wydawało się śmieszne.

Po tym dotknięcia stały się o wiele bardziej celowe. Lubrykant i prezerwatywy zostały wyciągnięte i wkrótce obaj zrzucili całą swoją odzież. Greg działał powoli, przygotowując go właściwie palcami. To było jak tortury, a Mycroft praktycznie wił się. Chciał, potrzebował więcej. Zaczynał się niecierpliwić, ale jego kochanek działał powoli. Oczywiście było to logiczne. Ale mózg Mycrofta zaczął wyrzucać całą logikę przez okno. Chciał tylko czuć.

W końcu, po czymś, co wydawało się wiecznością, Greg wyjął z niego palce i zaczął rozpakowywać prezerwatywy i otwierać lubrykant. Jednak zamiast wspinać się na niego, lub przewrócić kochanka na brzuch, jak oczekiwał tego Mycroft, Lestrade chwycił go za rękę i pociągnął go, aby usiadł mu na kolanach. Mycroft z zaciekawieniem mrugnął, patrząc na starszego mężczyznę.

— W ten sposób możesz kontrolować nasze tempo. Będzie ci łatwiej — powiedział, wyjaśniając. Pochylił się, by chwycić blady obojczyk Mycrofta.

Ach, to miało sens. Mycroft podniósł się na kolana i oblizał nerwowo usta, gdy Greg pod nim ustawił się w odpowiedniej pozycji.

— Pamiętaj, tylko żeby się zrelaksować. — Znów usłyszał miękki, głęboki głos Grega. — Zrób to powoli. Trzymam cię.

Mycroft odetchnął, zamykając na chwilę oczy, czując jak główka penisa partnera, znów się o niego ociera. Złapał opalone ramiona Grega, biorąc głęboki wdech, a potem opuścił się. Natychmiast przeszył go ból, powodując, że wciągnął powietrze i wbił wypielęgnowane paznokcie w ciało kochanka, które ściskał. Zrelaksuj się, powiedział sobie. Musiał się zrelaksować. Serce waliło mu jak młotem, a mimowolny jęk uciekł mu, ale zmusił się do rozluźnienia, a potem do kontynuacji. Wciąż bolało i ponownie zaskomlał, ale w końcu zabrał Grega w całości.

Starszy mężczyzna objął jego policzki i pocałował go delikatnie, pomagając mu oderwać myśli od bólu. Mycroft usiadł, próbując się przyzwyczaić do dziwnego uczucie w swoim wnętrzu. To było bolesne, ale też… miłe. Z pewnością była to dziwna kombinacja. Całowali się i pieścili, a wszystko było tak cudowne, że zaczął zapominać o bólu, gdy powróciło podniecenie. A także gdy w końcu poruszył się.

Tempo było powolne i nierówne. Bez wątpienia był to niechlujny występ, ale Greg nie przejął kontroli. Zamiast tego wywoływał najsłodsze jęki, gdy jego ręce spoczęły na talii Mycrofta, poruszając się wraz z nimi, aby umożliwić kochankowi kontynuowanie ruchu. Mycroft drżał, pot zaczął ściekać mu po szyi, ale nie zwracał na to uwagi. Przyśpieszył, biodra kołysały się chętniej, gdy ból praktycznie już nie istniał, całkowicie rozkoszując się przyjemnością. Jego cienkie wargi rozchyliły się, kiedy dyszał, za zaciśniętymi powiekami. Obaj zaczęli się poruszać płynniej.

Jego oczy otworzyły się gwałtownie, gdy błyskawica przyjemności przeszyła jego wnętrzności, gorąca wibracja rosnąca w nim. Mimowolnie krzyknął. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczył. Uczucie to powtarzało się za każdym razem, gdy Greg się w niego wciskał. Pochylił się do przodu i schował twarz w zgięciu szyi partnera, aby stłumić swoje jęki. Stawał się krępująco głośny. To musiało być uczucie wynikające ze stymulacji prostaty. Chciał, żeby się to nie skończyło.

Ruchy stawały się coraz bardziej zdesperowane, bardziej zwierzęce. Mycroft nawet gryzł i ssał skórę na ramieniu Grega. Dwaj mężczyźni wyginali się i jęczeli wspólnie. W końcu nagromadzenie przyjemności stało się zbyt duże i kiedy Lestrade owinął rękę wokół jego erekcji, wiedział, że to już koniec. Drżąc, Mycroft zamarł, gdy jego orgazm przeszył go, rozlewając lepką wilgoć między ich ciała. Greg krzyknął i jęknął, chwilę po tym, jak jego własny orgazm przybył chwilę później. Razem siedzieli, dysząc i drżąc, przechodząc wstrząsy wtórne spowodowane przeżytą przyjemnością, aż spojrzeli sobie w oczy.

Mycroft pochylił się i znów zaczęli się całować. Było to pełne emocji i intensywności, ale też mniej pilne. W tym pocałunku powiedzieli sobie więcej, niż mogliby to wyrazić za pomocą słów. Uścisnął mocno Grega, zanim w końcu odsunęli się, po czym położyli się koło siebie.

Gdy tak leżeli, Mycroft myślał o tym, że będzie musiał wstać i wziąć prysznic. Nie było mowy, żeby zasnął z całym nasieniem na sobie. Ale na razie pozwolił, by ten moment był oddalony w czasie. To była błoga chwila, gdzie całowali się, głaskali, rozkoszując się pięknem tego, co zrobili.

Mycroft nigdy nie wierzył, że seks był czymś więcej niż pierwotnym aktem i częściowo dlatego nigdy nie był nim zainteresowany. Jak bardzo się mylił. Chętnie przyznałby się do tego (nawet jeśli nigdy wcześniej tego nie robił). Podczas gdy poprzednio unosił brew, patrząc na tych, którzy zdawali się skupiać na tym akcie, teraz ich rozumiał. Zastanawiał się, kiedy odzyskają siły, by móc to zrobić ponownie.

Podejrzewał, że częściowo miało to związek z tym, że Greg był cudownym mężczyzną. Ten człowiek… Cóż, Mycroft nie sądził, że kiedykolwiek będzie miał go dość. Nigdy nie chciałby zakończyć relacji między nimi. Pragnął go w sposób, którego nie czuł do nikogo ani niczego i było to idealne.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Lampira7
Kronikarz
Kronikarz
Lampira7

Female Liczba postów : 472
Rejestracja : 16/01/2015

[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 EmptyToday at 04:25

Rozdział 51: Przestań się martwić

Mycroft po drugiej stronie pokoju maszerował od ściany do ściany. Greg obserwował go w milczeniu z krzesła, na którym siedział. Mycroft nigdy nerwowo się nie przechadzał. Musiał iść do domu. Wzdychając, zmusił się, by wstać, zerkając po raz ostatni na łóżko, na którym spoczywał, dużo szczuplejszy i bledszy niż zazwyczaj, śpiący Sherlock, po czym podszedł do swojego partnera. Stanął obok i wyciągnął rękę, by delikatnie chwycić biceps młodszego mężczyzny, zmuszając go do zatrzymania się.

— Chodźmy do domu — wyszeptał.

Mycroft westchnął przez nos, odwracając się do niego.

— Nic mi nie jest — nadeszła sucha odpowiedź.

Twarz polityka była pozbawiona emocji. Maska, którą nosił, gdy nie mógł sobie pozwolić na ujawnienie tego, co czuł. Greg wiedział o tym zbyt dobrze. Spojrzał z empatią na wyższego mężczyznę. Nie dał się tak łatwo oszukać.

— Chodźmy do domu — powtórzył, przyciągając go do drzwi. — Będzie spał godzinami, a John zaraz wróci. Chodź.

Mycroft nic nie powiedział, ale pozwolił poprowadzić się przez szpital na podjazd, gdzie czekał na nich jak zawsze czarny samochód. Otwierając drzwi, Greg zmusił Mycrofta, by wszedł pierwszy do środka, zanim dołączył do niego i zostali odwiezieni do domu.

Przejazd samochodem minął w ciszy. Mycroft przez większość czasu patrzył przez okno, zesztywniały, z dłońmi przylepionymi do boków. Greg pozostał z nim przez całą podróż. Wyciągnął rękę, by położyć ją na kolanie partnera, ściskając je delikatnie. Mycroft nie wykonał żadnego ruchu, by zauważyć ten dotyk. Wysiadanie z samochodu i wejście do domu, były podobne. Chociaż zamiast pozwolić Mycroftowi zniknąć gdzieś w domu po odwieszeniu płaszcza, Greg złapał go za rękę i chwytając ją mocno, pociągnął go do salonu, a później na kanapę.

— Nic mu nie będzie, Myc — powiedział po chwili Greg, obejmując ramieniem jego smukłe ramiona. Pochylił się i pocałował Mycrofta w policzek.

— Sherlock nie był w tak złym stanie odkąd… — zaczął młodszy mężczyzna, ale zamilkł.

To nie było zgodne z charakterem polityka, ale jeśli chodziło o Sherlocka, to Mycroft właśnie taki był. Przynajmniej w pewien sposób pozwolił Gregory’emu zobaczyć go w ten sposób po wspólnie spędzonych latach.

— Ostatni raz przedawkował — dokończył za niego Greg. — Wiem. Byłem tam wtedy.

— Jestem tego świadom. — Mycroft skinął głową, zamykając oczy. Czoło miał zmarszczone, ale nic więcej już nie powiedział.

— Chodź. — Greg skinął na niego, trącając Mycrofta, by się o niego oparł. Zaczął delikatnie gładzić włosy młodszego mężczyzny, próbując go uspokoić. Po chwili poczuł, jak napięcie opuszcza ciało partnera. — Nie ma niczego złego w baniu się.

— Nie boję się — prychnął z uporem Mycroft. Greg tylko się uśmiechnął.

— Po prostu mówię — skomentował.

Celowo nie przywoływał faktu, że wiedział, że było inaczej, ani że nie było sensu go okłamywać. Trzymał buzię na kłódkę. Nie było potrzeby wypowiedzieć tego na głos, gdy obaj o tym wiedzieli. Mycroft westchnął.

— To… jest niewygodne. Widząc go w takim stanie. Poza tym wszyscy lekarze są raczej niekompetentni. Szczerze mówiąc, będzie mu lepiej w moim domu pod moją opieką.

Greg nadal gładził jego włosy, delikatnie muskając czubek głowy, pozwalając Mycroftowi zdjąć to duszące uczucie z piersi. W ten sposób pokazywał, jak bardzo mu zależało. Widział przez maskę, którą polityk założył. Był absolutnie przerażony. To było poza jego kontrolą, a Mycroft nie radził sobie dobrze, gdy sprawy wymykały się z jego rąk.

— Przeszliśmy przez równie okropne rzeczy — powiedział. — Na początku takie sytuacje wydawały się bardziej normą niż cokolwiek inne. I zobacz, jak to się potoczyło. John przyszedł i Sherlock zrozumiał, co to znaczy być szczęśliwym. Przejdzie przez to. Ma powody, by to zrobić.

Cisza. Obaj mężczyźni wciąż siedzieli, nie wymieniając słów, które zostały zduszone. W końcu, po co najmniej pół godzinie milczenia, Mycroft podniósł głowę i obrócił się, by spojrzeć na Grega. Te przeszywające niebieskie oczy były pełne zmartwienia. Jego twarz jak zawsze była beznamiętna, ale Lestrade widział na niej rysy paniki. Zostały jednak zmieszane z niewielkim komfortem.

— Jestem pewien, że masz rację — powiedział cicho, wzdychając.

— Oczywiście, że tak. — Greg, uśmiechając się, pochylił się, by pocałować delikatnie Mycrofta. Ujął jego policzek, gładząc skórę i pocierając swoim nosem o jego, zanim się odsunęli od siebie. — Wrócimy tam jutro, okej?

Mycroft skinął głową i pochylił się, by uzyskać kolejny pocieszający pocałunek.

___________________________________

2020 rok
Opublikowałam 32 rozdziały
Opublikowałam 1 miniaturkę
Rozpoczęłam 0 opowiadań
Zakończyłam 0 opowiadań
Mam zamiar zakończyć przynajmniej 3
Powrót do góry Go down
Sponsored content




[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]   [Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365] - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][T][NZ] 365 dni z Mystrade [GL/MH][51/365]
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: